Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wyspa Cres 2006

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Szopisko
Croentuzjasta
Posty: 121
Dołączył(a): 21.07.2006
Wyspa Cres 2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Szopisko » 13.09.2006 11:54

To moja pierwsza i pewnie nie ostatnia relacja z wyprawy do Chorwacji. Prawie tydzień minął od powrotu - trzeba więc pisać... Zaczynam :)

Wyruszamy z Poznania 25.08. dokładnie o godzinie 11.25. Cel: Wyspa Cres - camp Slatina. Do Chorwacji jedziemy po raz pierwszy i jest to nasza pierwsza tak daleka podróż zagraniczna własnym samochodem. A co do samochodu to trzeba dodać, że jedziemy czerwonym siedmioletnim Seicento 900 ;) Jedziemy w dwóję z żoną - więc z miejscem nie ma większego problemu.

Wyruszamy w Poznania, dalej przez Wrocław... i tu stop. Prawie dwie godziny stoimy w korku przed miastem, później jeszcze jakieś pół godziny w centrum... Horror... W końcu wyjeżdżamy i jedziemy do Kłodzka - granicę przekraczamy w Boboszowie. Tam - już po czeskiej - stronie kupujemy winietkę na dwa miesiące (300 koron) i ruszamy dalej.

Dzięki viamichelin i - przede wszystkim - mojemu pilotowi :) bez najmniejszego problemu dojeżdżamy do ekspresówki i dalej Mohelnice, Olomouc, Brno i wreszcie Mikulov. Tam postanawiamy zatankować
paliwa, żeby bez problemów przejechać przez Austrię. Na stacji Shella prawdziwy młyn - dziesiątki samochodów, autobusów, setki ludzi! Tankuje bolid, idę zapłacić kartą i... tu pierwsza mała przygoda. Ku przestrodze - więc opiszę...

Facet z obsługi pokazuje mi na monitorze mój dystrybutor i moją cenę, pyta czy to moje - kiwam głową, daję kartę, on daje mi świstek do podpisu. Rzuciłem okiem i odpisałem i odchodzę. W samochodzie spoglądam na rachunek i widzę, że oprócz mojego paliwa jest tam jeszcze diesel za jakieś 1200 koron!!! Szok! "Pewnie zapłaciłeś za jakiś autobus" - pocieszyła mnie żona....

W każdym razie wróciliśmy na stację - pokazałem paragon facetowi, u którego płaciłem... Trochę się zdziwił (nawet mój bolid nie jeździ jednocześnie na benzynę i diesla) Jest miły i sympatyczny, ale nie bardzo wie co zrobić... Ale na hasło "możemy prosić szefa" - zapytał krótko - euro, czy korony? Po czym wypłacił mi "za diesla" gotówkę... Dziwna sprawa... Dobrze, że skończyło się tak jak się skończyło.

Szybko opuszczamy ;) Czechy i Austria - tam zaraz za granicą kupujemy winietkę i w drogę na Wiedeń. We Wiedniu - łatwo i prosto kierujemy się na Graz, za Wiedniem - cztery godziny snu. Potem tylko autostrada, autostrada i autostrada. Około 10.00 jesteśmy w Chorwacji!!!

Wzdłuż wybrzeża jedziemy do Brestowy na prom - trochę jesteśmy przerażeni ilością ludzi we wszystkich mijanych miejscowościach....

Wreszcie dojeżdżamy do promu - tam czeka na nas również studencki serwis myjący szyby ;) Po głośnych okrzykach POLSKA, POLSKA i PAPA Wojtyla - sympatyczni młodzi ludzie szorują nam szybę ;)

Na prom załapaliśmy się od razu (cena 140 kun)....

Obrazek

...i po 20 minutach jesteśmy na Cresie. Potem jeszcze dobra godzina jazdy po dość wąskich drogach. Wreszcie około południa jesteśmy u celu - camp Slatina!!! Szybko rozkładamy namiot idziemy coś zjeść i obowiązkowo wykąpać się po raz pierwszy w życiu w ciepłym morzu ;)

Więcej o campie i o kolejnej przygodzie w następnym odcinku.

Pozdrawiam
Maciej
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2470
Dołączył(a): 20.03.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) Maciej » 13.09.2006 17:45

Pierwsza kąpiel ...to chyba coś o niegościnnym jeżowcu i pięknej Pani doktor będzie :D :twisted:
madzia1981
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1901
Dołączył(a): 29.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) madzia1981 » 13.09.2006 18:15

Pozwalam sobie wtrącić tu nosa, zeby zostać powiadamiana o kolejnych odcinkach noweli :D mojego ziomala
pozdrav
madzia1981
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 13.09.2006 19:03

madzia1981 napisał(a):Pozwalam sobie wtrącić tu nosa, zeby zostać powiadamiana o kolejnych odcinkach noweli :D mojego ziomala
pozdrav
madzia1981

Masz niezłego farta do ziomali z nowelami Madzia... :wink: :lol: (mówię też o tym w niebieskiej koszulce powyżej.... :lol: )
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 13.09.2006 19:10

Szopisko napisał(a):...... Na stacji Shella prawdziwy młyn - dziesiątki samochodów, autobusów, setki ludzi! Tankuje bolid, idę zapłacić kartą i... tu pierwsza mała przygoda. Ku przestrodze - więc opiszę...

Facet z obsługi pokazuje mi na monitorze mój dystrybutor i moją cenę, pyta czy to moje - kiwam głową, daję kartę, on daje mi świstek do podpisu. Rzuciłem okiem i odpisałem i odchodzę. W samochodzie spoglądam na rachunek i widzę, że oprócz mojego paliwa jest tam jeszcze diesel za jakieś 1200 koron!!! Szok! "Pewnie zapłaciłeś za jakiś autobus" - pocieszyła mnie żona....

W każdym razie wróciliśmy na stację - pokazałem paragon facetowi, u którego płaciłem... Trochę się zdziwił (nawet mój bolid nie jeździ jednocześnie na benzynę i diesla) Jest miły i sympatyczny, ale nie bardzo wie co zrobić... Ale na hasło "możemy prosić szefa" - zapytał krótko - euro, czy korony? Po czym wypłacił mi "za diesla" gotówkę... Dziwna sprawa... Dobrze, że skończyło się tak jak się skończyło.....


....a nie odrobiło się lekcji z foruma....a było nie raz i nie dwa mówione, że na stacjach Shella w Mikulovie "tam" i " z powrotem" często próbują kantować....lepiej paliwko zalać w Brnie - kilka kilometrów wcześniej, ale za to tańsze i bez kiwki.......no ale czekamy na dalszą relację.....
Pozdravki
madzia1981
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1901
Dołączył(a): 29.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) madzia1981 » 13.09.2006 19:27

Masz niezłego farta do ziomali z nowelami Madzia... (mówię też o tym w niebieskiej koszulce powyżej.... )

Jednym słowem w wielkopolsce mam samych fajnych ziomali :D
Troszkę niżej we Wrocku tez ktos się znajdzie :wink:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 97729
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 13.09.2006 19:55

W Chorwacji nie byłem na wyspach, więc też sie tu melduję na opowiadanie w odcinkach
Pozdrawiam
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5527
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 13.09.2006 22:32

To ja jako kolejny czytacz staję w szeregu i czekam na cdn.
Pozdrawiam.
gratkorn
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 447
Dołączył(a): 31.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) gratkorn » 14.09.2006 08:18

I ja czekam !

Dwa razy byłam na wyspie Cres w miejscowości Cres na kwaterkach (za pierwszym razem tak mi się spodobało, że potem tam wróciłam), ale to dawno było, oj dawno ..... chętnie sobie przypomnę i pewnie nowości jakieś będą .

:papa:
woka
Cromaniak
Posty: 5452
Dołączył(a): 20.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) woka » 14.09.2006 08:45

Ja nie byłem na Cres. Z powodu ciekawości (chyba wrodzonej), czekam również. Mam powód .. ja jestem KRK-maniak a Cres to rzut beretem od KRK. Dobrze jest wiedzieć co tam jest "grane". Kilkakrotnie wybierałem sie na tą wyspę jednak perspektywa "odcięcia" od stałego lądu zniechecała mnie.
Szopisko
Croentuzjasta
Posty: 121
Dołączył(a): 21.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Szopisko » 14.09.2006 09:03

Cóż... Jest zainteresowanie - będzie pisanie ;)

Obiecałem, że będzie więcej o campie... Przede wszystkim Slatina to dość duże pole namiotowe - nieopodal małej miejscowości Martinscica. To piękne miejsce z palmami....

Obrazek

Piszą, że na campie jest około 400 miejsc dla namiotów, no a do tego jest jeszcze sporo miejsca dla przyczep. Jednak nie znaczy to, że jest tłok, zamrowienie, brak miejsca i namioty stojące jeden obok drugiego! Nic z tych rzeczy! Ogromnym plusem campu jest fakt, że jest on podzielony na parcele. "Działki" oddzielone są drzewami, krzakami i inną zieleniną. Można bez problemu znaleźć fajne miejsce tylko dla siebie. I co ważne jest cień.

Na campie jest sklep, dwie restauracje i caffe bar. Jedna z restauracji - ta lepsza i droższa - nad samym morzem, druga trochę dalej, ale równie sympatyczna. No, a w caffe barze - Timun (http://www.timun.hr)
- świetna kawa, a oprócz tego piwko i inne alkohole. Pięknie szczególnie wieczorem - gdy zachodzi słońce...

Obrazek


Co do plaży - przeważają skałki, ale są też dwie plaże (mała i duża) żwirowa dla maluchów.

W recepcji można płacić kartą (co do cen - za dwa tygodnie, za dwie osoby zapłaciłem po przeliczeniu ok. 730 zł). Nie ma problemu z dogadaniem się po angielsku i po polsku! bo pracuje tam sympatyczna studentka (chyba z Katowic). (Tzn. jest to Chorwatka studiująca w Polsce - chociaż, gdyby ktoś mi powiedział, że to Polka studiująca w Chorwacji też bym uwierzył - bo mówiła świetnie po polsku). Mówiła też, że zagląda na Forum więc pozdrawiam ;) (http://www.ac-slatina.hr/eng/index.php?)


Tyle o campie, wracam do opowieści...

Skończyłem na pierwszej kąpieli ... i potem była druga ;) Piszę, bo to ważna, praktyczna i zabawna rzecz... Otóż druga moja kąpiel to spotkanie oko w oko - a właściwie stopą w kolce ;) z jeżowcem...

Jeśli chodzi o szczegóły i kolce: w pięcie było ich 18 - w palcu 4... Załamka... Wcześniej - rzecz jasna nie miałem do czynienia z tym stworem... Moja żona też nie - gdy opanowała śmiech (a trochę to trwało) próbowała wyciągać kolce, ale nie dała rady... Biorąc pod uwagę, że to pierwszy dzień pobytu, a wyczytałem na Forum, że z ranami po-jeżowcowymi różnie bywa postanowiliśmy odwiedzić lekarza. W recepcji powiedzieli, że jest taki jeden w Martinscicy - czyli w małej miejscowości tuż obok campu.

I był.... a właściwie Była... Piękna pani Doktor (naprawdę!!!) trochę się pośmiała (ze mnie), trochę pożartowała (też ze mnie) i bez zbędnych formalności - uzbrojona w igłę rozpoczęła zabieg. W tym czasie moja żona przyniosła z samochodu polisę ubezpieczeniową i zamiast grzecznie wyjść z zabiegowego - została, a ja wysłuchałem kolejną porcję żarcików na mój temat - tym razem jednak duetu pań. Mężnie znosiłem ból, chociaż miałem wrażenie, że igła wbija się do kości....

Ostatecznie przeżyłem, chociaż z zabandażowaną stopą wyglądałem trochę, jak Szamil Basajew po ewakuacji z Groznego przez pole minowe...

Co to praktycznych rzeczy: za zabieg nie zapłaciłem nic, chociaż normalnie kosztowałby 120-150 kun, wystarczył tylko paszport. Z polisę Allianza pani pielęgniarka nie bardzo wiedziała co zrobić...

...a z Panią Doktor już się niestety nie zobaczyłem :( (chociaż kusiło, żeby zaliczyć jeszcze raz jakiegoś jeżowca)

Kurcze... jeden dzień - a u mnie dwa odcinki... Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem ;) W następnym będą już konkrety: Lubenice - czyli wioseczka na 300 metrowym klifie, w której zatrzymał się czas... (będzie też motyw z wrednym sierściuchem i więcej zdjęć)

Pozdravki
Maciej
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2470
Dołączył(a): 20.03.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) Maciej » 14.09.2006 10:39

A zdjęcia Pani Doktor nie ma :( :evil: beznadziejna relacja :lol:
Jarski
Turysta
Avatar użytkownika
Posty: 10
Dołączył(a): 05.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jarski » 14.09.2006 11:00

Szopisko napisał(a):Facet z obsługi pokazuje mi na monitorze mój dystrybutor i moją cenę, pyta czy to moje - kiwam głową, daję kartę, on daje mi świstek do podpisu. Rzuciłem okiem i odpisałem i odchodzę. W samochodzie spoglądam na rachunek i widzę, że oprócz mojego paliwa jest tam jeszcze diesel za jakieś 1200 koron!!! Szok! "Pewnie zapłaciłeś za jakiś autobus" - pocieszyła mnie żona....

W każdym razie wróciliśmy na stację - pokazałem paragon facetowi, u którego płaciłem... Trochę się zdziwił (nawet mój bolid nie jeździ jednocześnie na benzynę i diesla) Jest miły i sympatyczny, ale nie bardzo wie co zrobić... Ale na hasło "możemy prosić szefa" - zapytał krótko - euro, czy korony? Po czym wypłacił mi "za diesla" gotówkę... Dziwna sprawa... Dobrze, że skończyło się tak jak się skończyło.


Ja miałem podobną sytuację w Słoweni. Nie była to co prawda stacja Shell-a, tylko ostatnia stacja w Słowenii na trasie Postojna-Rjeka. Na rachunku pojawiła się druga pozycja z 10 litrami paliwa z innego dystrybutora. Ja niestety zauważyłem to już w Chorwacji. Od tego czasu dokładnie przyglądam się rachunkom.
gratkorn
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 447
Dołączył(a): 31.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) gratkorn » 14.09.2006 11:12

Czy w Lubenicach na schodach przed domem siedziała staruszka ubrana na czarno i sprzedawała koszyczki z mydełek? Dwa lata pod rząd tak właśnie było, bardzo mnie rozczulił ten widok - ciekawa jestem czy nadal tam jest. Lubenice są przepiękne, taki spokojny koniec świata - chętnie tam wrócę dzięki Tobie. Pisz dzisiaj jeszcze trzeci odcinek - dobrego nigdy za wiele :D

A o ile dobrze pamiętam, to w Martin....coś tam jest super plaża z białymi otaczakami, które do tej pory mam w akwarium.
Elaj203
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 278
Dołączył(a): 02.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Elaj203 » 14.09.2006 11:24

No dalej z tą relacją. Do wyjazdu zostało mi tylko jakieś 340 dni więc muszę się już zacząć przygotowywać :lol: :lol: :lol: . A planuję właśnie m.in. Cres i też camping.
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019