Re: Ubezpieczenie Moto-assistance
napisał(a) wokri » 16.05.2016 16:03
Są różne pytania odnośnie assistance w PZU więc chciałbym opisać swoją przygodę z tamtego roku.
Opiszę całą sytuację bo trochę się działo. Może komuś się przyda.
Awarię mieliśmy około 21.15 w Słowenii.
Około 22.00 zaczęliśmy dzwonić do PZU i cały czas słuchaliśmy ich muzyczki w telefonie. Nie mogliśmy się do nich dodzwonić.
Interweniowaliśmy u naszej agentki z PZU która w naszym imieniu też próbowała się dodzwonić do centrali i też miała z tym problem.
Jak się później dowiedzieliśmy to mieliśmy wielkiego pecha bo akurat w tym dniu nikt nie mógł się do nich dodzwonić.
Ale wiem od różnych osób, że to jest prawda i normalnie łatwo się z nimi skontaktować.
Dodatkowo ta awaria spotkała nas na jakimś zadupiu na obiezdzie autostrady w Słowenii z dala od zabudowań gdzie był kłopot z zasięgiem i siedząc w samochodzie co jakiś czas traciłem zasięg. Wychodziłem z samochodu i latałem szukając zasięgu po ciemku gdzie kompletnie nic nie było widać.
Po godz. 23 stwierdziliśmy że dzwonimy do PZU i cokolwiek by się nie działo nie rozłączamy się (całe szczęście mieliśmy power bank).
Połączyliśmy się około 24.15 i po zgłoszeniu awarii pani powiedziała że zaczyna załatwiać nam nocleg.
Po około 20 min. zadzwoniła i poinformowała że nocleg załatwiony na 3 dni, lecz nie udało się załatwić hotelu ze względu na późną porę i na to że były z nami dwa psy.
O 01.15 przyjechał Słoweniec lawetą załadował nas i zawiózł do Mariboru.
Mieliśmy dwa zwykłe pokoje z łazienką (Byłem ja, żona i córka no i dwa shih-tzu) obok warsztatu naprawy aut.
Następnego dnia przekonałem się jakie samochody się psują (przywozili lawetą mercedesy i BMW i to wcale nie stare)
O 02.00 poszliśmy spać.
O 08.00 rano wstałem i zobaczyłem SMS-a z informacją że wyjeżdża po nas laweta i żebym zadzwonił to ustalimy szczegóły.
Dowiedziałem się że laweta zabierze mojego sharana, a przywiezie mi mazdę 3 którą mam wrócić do domu.
Wtedy zapytałem się czy mogę tą mazdę wypożyczyć na 14 dni żeby jechać w dalszą drogę.
Dogadaliśmy się na 1000 zł.
Laweta dojechała tego samego dnia o 23.00
Zamieniliśmy samochody. Załatwiliśmy formalności i kierowcy ruszyli w drogę do Polski a ja poszedłem spać żeby rano ruszyć w dalszą drogę do Chorwacji.
Dodatkowo powiedzieli mi że mają koło Rzeszowa swój warsztat i wiedząc co się popsuło powiedzieli że naprawią to tanim kosztem (rozwiercenie otworu w głowicy silnika, nagwintowanie go i wstawienie tulei redukcyjnej).
Zgodziłem się. Koszt naprawy 400 zł.
Wracając z Chorwacji pod Rzeszowem odebrałem naprawiony swój samochód, oddałem wypożyczony i ruszyłem w podróż do domu.
W ten sposób uratowaliśmy wakacje, chociaż nim się dogadałem odnośnie wypożyczenia to myśleliśmy że już wracamy do domu.
Jak poinformowałem moje panie że mamy pożyczony samochód i jedziemy dalej to obie przez kilka minut ryczały ze szczęścia jak bobry. Tak zeszły z nich nerwy.