Dzień 5.
Wstaję wcześnie rano, aby kupić świeżo złowioną rybę i co widzę..... błękit nieba, wiatr w końcu ustał i ciepłooo.
Tak więc szybkim krokiem wracam z rybami do domu, po drodze kupiłem jeszcze coś na śniadanie i napoje chłodzące, w końcu dzisiaj plażujemy.
Oprawiamy i przyprawiamy rybkę, którą wieczorem wrzucimy na ruszt

śniadanie, pakujemy graty plażowe i w drogę.
Dzisiaj odwiedzimy Metajnę.
Na początek plaża Rucica.



Rucica w całej okazałości.






W tym dniu została zaliczona także pierwsza kąpiel

woda nie była już tak zimna.
Kiedy nacieszyliśmy się widokami jakie oferuje nam Rucica postanawiamy przejść się kawałek, w miejsce, które jest bardzo dobrze znane wszystkim miłośnikom tej pięknej wyspy.
Nie ma na co czekać idziemy, a po drodze takie widoki.






Oto kogo spotkaliśmy po drodze.


Już niedaleko, co raz bliżej.






Naszym oczom ukazują się na reszcie słynne kamulce


Pokonujemy ostatnie skalne przeszkody.



No i jesteśmy. Beretnica zdobyta



Po krótkiej chwili kamienie także zostają zdobyte. Miałem ochotę skoczyć, ale woda wydawała mi się zbyt płytka, więc odpuściłem sobie.




Chwilę popływaliśmy w tym pięknym miejscu, odpoczęliśmy i wróciliśmy do naszych towarzyszy, którzy zostali na Rucicy, później gdy obejrzeli zdjęcia żałowali, że nie poszli z nami.
Na plaży spędziliśmy cały dzień, wieczorem jeszcze oczywiście ugrilowaliśmy rybę.

Była przepyszna
No i jakże by inaczej godzina 21 mecz

To był na prawdę cudowny dzień
