Co sądzicie o konflikcie gazowym Rosja - Ukraina.
Dziś słuchałem uważnie w Radio TokFM wywiadu z dziennikarzem Polityki, znawcą "spraw wschodnich".
Wygląda na sytuację patową - klincz.
Po pierwsze, nie wiadomo kto mówi prawdę. Czy to Ukraina kradnie, czy Rosja nie podaje gazu i zwala na Ukrainę. Na razie dowodów nie ma i trudno oceniać. Jedynie można domniemywać, np. kto z punktu widzenia historycznego jest bardziej zwykły do kłamstw politycznych..
Znaczy z tego co mówił ten pan wynika, że oba te kraje są na maxa uzależnione od siebie.
Ukraina generalnie nie ma innych źródeł gazu niż z Rosji, a z kolei Rosja całą technologię przesyłową, co wiąże się ze zbytem ma rozmieszczoną na Ukrainie.
Za czasów ZSRR Sowieci rozmieścili na Ukrainie większość aparatury niezbędnej do transportu gazu w świat, czyli do zbytu. Po rozpadzie ZSRR sprawą oczywistą było to, że Ukraińcy przejęli to co bez ich zgody wybudowano na ich ziemi, czyli ten sprzęt, bo i tak nie dałoby się tego zdemontować i przenieść na terytorium Rosji.
Nikt nie prosił Ruskich, żeby na okupowanej ziemi ukraińskiej to budowali, więc silą rzeczy nie mogą rościć sobie pretensji, żeby im to oddano lub dano do tego jakiekolwiek prawa. To tak jakby Niemcy chcieli odzyskać fabryki, które wybudował Hitler w czasie okupacji na terenach podbitych. To byłby absurd.
Z kolei Rosjanie muszę wydobywać ciągle gaz, ponieważ źródła wydobycia ulegną zniszczeniu jeśli gaz nie będzie wydobywany. Ale żeby go wydobywać muszą się go pozbywać, bo nie mają takich magazynów.
Więc pytanie: co chcą uzyskać i co chcą zrobić Rosjanie?
Za kilka dni muszą zacząć przesyłać gaz bo ich przemysł gazowniczy zacznie się degradować!
Tymczasem dziś nadal sytuacja jest w kropce.
Znając Rosję, tak łatwo nie ustąpi.
Czy czasem nie rysuje się najczarniejszy z możliwych scenariuszy?
Czy czasem Rosjanie nie szykują się do wejścia siłowego na Ukrainę i przejęcia "swojego" sprzętu niezbędnego do funkcjonowania ich gospodarki.
Rosja jest wciąż na skraju nędzy. Oczywiście poza Moskwą i kilkoma innymi aglomeracjami, w których jeszcze żyje się jako-tako.. ale reszta kraju nadal jest w ciężkiej sytuacji materialno-bytowej. Tam na prawdę jest ciężko.
Więc czy nie jest tak, że Rosja nie wiele ma do stracenia jeśliby się rozpętał konflikt zbrojny? Być może nawet by na tym zyskali.
A jeśli wejdą na Ukrainę, to cóż ich powstrzyma by z czasem nie sięgnąć po Polskę i resztę byłych terenów ZSRR? Europa na pewno ich nie powstrzyma.. to już było w historii..
Rosja do dziś nie pogodziła się z rozpadem ZSRR i między innymi mocno oskarżają o to Polskę. Przecież tam rządzą byli władcy ZSRR, Putin to przecież pułkownik KGB i wielu wielu innych. Czy ktoś wierzy w to, że ot tak im się nagle mentalność zmieniła?
pozdrawiam

.png)
.png)
.png)
.png)
