napisał(a) LFB » 24.03.2014 15:24
Moja rada na nocną jazdę jest taka, jeśli to tylko możliwe jechać w dzień
Ja do tej pory jechałem do Chorwacji dwa razy. Pierwszy raz z noclegiem. Wyjazd z Łodzi rano tuż przed Chorwacką granicą (około 20) nocleg. Następnego dnia reszta trasy również za dnia. Na miejsce dojechałem nieco zmęczony siedzeniem w samochodzie i emocjami ale w stanie ogólnej zdatności do życia.
Drugi wyjazd to w trzy rodziny na dwa samochody bez noclegu. Wydawało się proste w każdym aucie 2 kierowców więc kto ma dać radę jak nie my. O ile dojazd do Chorwacji jeszcze jakoś wypalił, bo udało nam się na zmianę pospać parędziesiąt minut, a senność o świcie pomogły przezwyciężać Chorwackie wyczekane widoki, o tyle powrót to był koszmar. Zaczęło się od spędzenia w korkach o 2h dłużnej niż planowałem. Potem przyszła jazda w nocy we mgle, i konieczność dotrzymywania sobie towarzystwa przez obu kierowców. Z wielkim trudem dojechaliśmy do Częstochowy. Tam godzina 6 akurat otwierali MC donald, wypita mocna kawa, zjedzone lekkie śniadanie, 15 okrążeń biegiem dookoła parkingu no i po godzinie postoju myślałem że jestem jak nowy, to samo myślał kierowca w drugim samochodzie. Niestety jak ruszyliśmy już po jakiś 5 minutach po mojej świeżości nie było śladu (jak się później dowiedziałem nie tylko mojej). Sen morzył mnie tak okropnie że w każdej chwili mogłem usnąć, oczywiście akurat na tym odcinku nie bardzo jest gdzie się zatrzymać, a poza tym przecież to już tak blisko domu że "dam radę". Rade dałem ale cudem, odcinka Tuszyn - Łódź w ogóle nie pamiętałem. Przejechałem go mechanicznie. Parę dni po wyjeździe ekipa cała się spotkała znowu i rozmawialiśmy o wrażeniach z jazdy, wszyscy kierowcy zgodnie uznali że to ostatni wyjazd bez nocowania, mieliśmy szczęście i tylko ono oddzieliło nas od tragedii. Do Łodzi przyjechałem totalnie zmordowany i następne dwie doby dochodziłem do siebie. Dzieci po tylu godzinach spędzonych w foteliku też nie były w świetnej formie.
Podsumowując jeśli nigdy nie jechałeś/jechałaś takiej trasy na raz, nie masz pojęcia jak będzie ciężko.
18h vs 12h za kółkiem to nie jest o 50% trudniej tylko "50 razy trudniej".
Nawet jeśli jesteś super kierowcą z super organizmem i dasz radę, to za tobą, przed tobą albo z naprzeciwka może znaleźć się ktoś kto nie da rady.
Ja w tym roku jadę znowu w dzień, z noclegiem, chcę nacieszyć oczy widokami z podróży i dojechać w stanie, który pozwoli żeby się tymi wakacjami cieszyć od pierwszego dnia. Wszystkim którzy też mogą uniknąć jazdy w nocy z wyżej wymienionych powodów serdecznie taką opcję polecam.