napisał(a) garbowski » 13.01.2015 08:12
..w Krynicy byłem ..no z 10 lat temu, mniej więcej w tym samym terminie. Cisza, spokój, praktycznie zero ludzi na deptaku, w knajpkach jak piszesz, prawie żywego ducha. Jeździliśmy z Muszyny, gdzie kochany ZUS wysłał mnie do sanatorium. Zaj..ty dom uzdrowiskowy, gdzie w pierwszą noc zużyliśmy cały przydział papiru toaletywnego

coby okna uszczelnić, na zewnątrz było -25. Byłem najmłodszy na 120 osób turnusu

..opowiadania na niejeden wieczór

. Wystarczy napisać że w zieloną noc paru górników se popiło (99% ludzi ze Ślaska było) i szukało pana wracza coby mu bańki za wypis spuścić..i ponoć gdzieś go dorwali bo dwa radiowozy nocą podjechało

. W latach 70-tych Krynica to była
szałbajnajt miejscowość...z opowieści Mamy wiem bo jeździła do sanatorium w tamtych latach

..dancingi w "Hawanie"...
