Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Podróże RobaCRO - Lutalicy iz Novogardu

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 13.12.2012 17:59

Odcinek VIII-Powrót i krótkie podsumowanie

Niestety, nasz tygodniowy pobyt na Teneryfie dobiegł końca. W sobotę wyjeżdżaliśmy. Pakownie poszło szybko. Kupiliśmy drobne prezenty dla najbliższych, które bez trudu zmieściły się w naszych torbach/ plecakach.
Z racji tego, że nasz wylot był po 15 postanowiliśmy jeszcze jakoś ten czas miło wykorzystać :). Zdecydowaliśmy się pojechać do El Medano ok. 15 km od Los Cristianos w pobliżu lotniska. Główną atrakcją miasteczka jest Montana Roja czyli Czerwona Góra, która oddziela najdłuższe, naturalne plaże na Teneryfie – Medano i Tejita. Gdybyśmy mieli trochę więcej czasu, chętnie weszlibyśmy sobie na górę (wejście zajmuje ok. 45 – 60 minut), z której roztaczają się ciekawe widoki. Zwłaszcza piękne są te o wschodzie i zachodzie słońca. Wtedy też góra przybiera czerwony kolor, skąd wzięła się jej nazwa.

El Medano i Montana Roja:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Rzut oka na Teide

Obrazek
Prawie jak w Albanii

Po raz ostatni wskoczyliśmy do wody i po raz ostatni poszliśmy na kanaryjski posiłek…żal było opuszczać wyspę. Po 13 byliśmy na lotnisku. Oddaliśmy auto – nawet nikt go nie oglądał, czy nie ma jakichś usterek/ zarysowań. Zapytali się jedynie o bak. Oddawaliśmy auto z jedną kreską mniej i nie stanowiło to żadnego problemu.
Na lotnisku poszło nam sprawnie. Mieliśmy tylko bagaż podręczny, odprawiliśmy się jeszcze w kraju. Nie pozostało nam nic innego jak czekać na nasz samolot. Ponownie, był on cały załadowany. W czasie lotu widzieliśmy rozświetlony Paryż – ten widok zrobił na nas wrażenie. Po 22 byliśmy w Berlinie.

Ekipa samochodowa miała trochę problemów z wyjazdem z parkingu. Na wjeździe niestety zamiast wrzucić do automatu kartę, na podstawie której rezerwowali parking, wydrukowali bilet. W efekcie po wielu kombinacjach z biletem i kartą musieliśmy pójść do obsługi. Niemiec nie był wielce zdziwiony. Coś tam sprawdził w kompie i wystukał nowy bilet. Widać takie sytuacje nie należą do rzadkości…Milka i ja zostaliśmy chwilę dłużej na lotnisku. Po północy mieliśmy busa do Szczecina, skąd Milka pojechała do Gdańska a ja do siebie. Akcja Teneryfa została zakończona :).

Teneryfę możemy śmiało zaliczyć do naszych najbardziej udanych wypadów. Przed wyjazdem wcale nie oczekiwaliśmy, że tak bardzo może się nam spodobać. Raczej myśleliśmy o tym miejscu jako typowo turystycznym kombinacie dla snobistycznych turystów. Okazało się jednak, że wyspa ma swój charakter i każdy może znaleźć coś dla siebie. Dla miłośników plażowania – dziesiątki różnych plaż, dla górskich wędrowców – szlaki w Parku Teide, górach Anaga (na które zabrakło nam czasu) i wielu innych miejscach. Dla rodzin z dziećmi parki rozrywki (Loro czy Siam), o których nic nie było w naszych relacjach, bo takie atrakcje nas nie interesują.

Bardzo korzystnie wyglądają ceny. Spodziewaliśmy się, że skoro to Kanary, to musi być drogo. Okazało się, że można spędzić tam wakacje za przyzwoite pieniądze. Apartament 6-osobowy kosztował nas 50 euro/ noc, auto 80 euro za cały tydzień, benzyna ok. 1,15 – 1,20 euro/ 1l (cena niższa niż w Polsce :)), piwo w knajpach od 0,95 euro czy obiad od ok. 8 euro. Z tego, co widzieliśmy, tanie są papierosy. Wyspy Kanaryjskie są w specjalnej strefie ekonomicznej (podatek typu VAT wynosi tam tylko 5%) i stąd ceny na niektóre dobra są niższe niż na kontynencie :).

Mapa z trasami, które zrobiliśmy:
Obrazek
Kolor zielony – trasa do Pico del Teide
Kolor niebieski – trasa do Punta Teno (powrót przez Mascę)
Kolor granatowy – Tour de Tenerife
Kolor czerwony – trasa do Masca
Kolor czarny – trasa do Vilaflor
Kolor błękitny – trasa do El Medano

PS Mariusz, dzięki, że do nas zajrzałeś. Oj, tak, takie kanaryjskie ciepło by się nam teraz bardzo przydało. Nie da rady porównać barw – pomarańczowego z Kanarów z bielą naszej zimy :). Pozdrawiamy Cię serdecznie.

PS To raczej nasza ostatnia relacja w tym roku (została jeszcze jedna, ale zabierzemy się za nią po Świętach), więc wszystkim naszym czytelnikom życzymy spokojnych, rodzinnych Świąt oraz wielu wspaniałych wypraw (mamy nadzieję, że o nich na forum napiszecie). WESOŁYCH ŚWIĄT
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 14.12.2012 08:41

RobCRO napisał(a):PS To raczej nasza ostatnia relacja w tym roku (została jeszcze jedna, ale zabierzemy się za nią po Świętach), więc wszystkim naszym czytelnikom życzymy spokojnych, rodzinnych Świąt oraz wielu wspaniałych wypraw (mamy nadzieję, że o nich na forum napiszecie). WESOŁYCH ŚWIĄT


Dziękuję i Wam także najlepszego.
Spokojnych i zdrowych świąt oraz wielu ciekawych wypraw w nadchodzącym 2013 roku.

Pozdrawiam
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 14.12.2012 11:40

I ja dołączam do świątecznych życzeń :)

A na marginesie dodaję, że Wasza teneryfiańska inspiracja będzie musiała na nas jednak zaczekać :wink: ale co się odwlecze...

pozdrawiam
:D
Iwona75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1288
Dołączył(a): 15.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona75 » 19.12.2012 08:54

Szkoda że to już koniec , ale z drugiej strony , rośnie zainteresowanie tym , co jeszcze przed nami odkryjecie.

Wesołych Świąt i wielu podróży w nadchodzącym Nowym Roku . Dla całej Waszej ekipy !

Pozdrawiam ciepło - Iwona :papa:
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 04.01.2013 17:45

Foto suplement z Teneryfy

W nawiązaniu do wyprawy i ze względu na konkurs „Podróże Cromaniaków” fotki z 3 ciekawych miejsc na wyspie, które nie zamieściliśmy w relacji.

Jedna z najładniejszych plaż na Tenereyfie – Playa de la Teresitas (z tonami piasku przytarganymi z Sahary):
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skały Roques de Anaga:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorne Pico del Teide (ten widok „dostaliśmy” w nagrodę, bo gdybyśmy się trzymali planu to jechalibyśmy w drugą stronę i na ten punkt widokowy trafilibyśmy za dnia :)):
Obrazek

Obrazek

PS Jacek, Tymona i Iwona dziękujemy za życzenia świąteczne. Zapraszamy do śledzenia naszych tegorocznych wypraw :). Pozdrawiamy Was serdecznie.
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 08.01.2013 17:51

Październikowe Tatry 2012

Odcinek 1 - Rozgrzewka – Wrota Chałubińskiego

Po udanym urlopie na Teneryfie zaplanowaliśmy górski wypad w nasze górki. Od dłuższego czasu obserwowaliśmy prognozy pogody i chcieliśmy wybrać weekend z dobrą pogodą – wiadomo, w górach nigdy nie ma pewności co do aury, ale jak zapowiadają deszcz, to nie ma czego tam szukać.

Taki weekend trafił się 19-20 października. Wiola i ja załatwiliśmy sobie też wolne na piątek. Na wyjazd namówiliśmy Pawła, który miał do nas dołączyć w sobotę. Mieliśmy trochę obaw, czy uda się nam zaklepać nocleg w schronisku. Obawy były uzasadnione, bo po pierwsze zapowiadali ładną pogodę a po drugie, chcieliśmy zrobić rezerwację na kilka dni przed przyjazdem. W Morskim Oku nie było szans, wszystko zaklepane. Na szczęście, udało się znaleźć wolne miejsca w Roztoce. Trochę dalej od szlaków, po których planowaliśmy pochodzić…ale, lepszy rydz niż nic :).

Wyjechałem w czwartek po pracy. W Katowicach dołączyła do mnie Wiola. W Krakowie mieliśmy szybką przesiadkę do Zakopca i dalej kolejnym busem podjazd do Palenicy. Połączenia nam świetnie podpasowały. Ok. 10 byliśmy już na szlaku do Moka. Pogoda była wymarzona i zgodna z zapowiedziami (ciepło i słonecznie). Za Wodogrzmotami Mickiewicza odbiliśmy i zeszliśmy do naszego schroniska. Zostawiliśmy trochę klamotów i dalej na szlak…

Na Morskie Oko „waliły” tłumy ludzi. Wyprzedzaliśmy prawie wszystkich, bo trochę gonił nas czas. Ale, już za Morskim było pusto – minęło nas tylko kilku pojedynczych turystów. Podziwialiśmy widoki – Morskie Oko, Tatry Bielskie, Rysy, Mięgusze, Mnich…Piknie :). Natknęliśmy się na wolontariuszy TPN’u. Pani chciała odradzić nam wejście na Wrota ze względu na czas, ale przekonaliśmy ją, że spokojnie damy radę. Końcowe podejście jest strome i tu zalegało odrobinę śniegu…

Obrazek
Morskie, Czarny Staw i Rysy

Obrazek
Wrota Chałubińskiego

Obrazek
Morskie Oko

Obrazek
Czarny Staw pod Rysami

Stawy Staszica:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Wrotach Chałubińskiego (2022m) byliśmy sami. Wypiliśmy po tatrzańskim bronku. Porobiliśmy zdjęcia – widok w stronę Tatr Zachodnich niestety był pod słońce i zdjęcia wyszły średnio udane. Zdecydowanie lepiej prezentowały się Tatry Bielskie, Rysy, Mnich – piękne jesienne kolory.

Obrazek
Wiola na Wrotach

Obrazek
...i Rob

Obrazek
Widok na Tatry Zachodnie

Rysy:
Obrazek

Obrazek

Obrazek
„Śmigło” w akcji

Obrazek

Obrazek
Mnich

Tatry Bielskie:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

W dół goniliśmy szybko. Chcieliśmy dojść do Moka przed zmrokiem. Od schroniska szliśmy po ciemku. Kilka innych osób też opóźniło swój powrót. Zasuwanie po asfalcie dłużyło się nam.

Obrazek
Ostatnia wieczerza :)

W schronisku było trochę wiary, w tym imprezowa grupa studentów z WAT’u. Opijali swoje wejście na Rysy. Poznaliśmy też Marka – naszego jedynego tej nocy współlokatora. Marek podsłuchał nasze plany i postanowił dołączyć do nas. Nie widzieliśmy przeciwwskazań…

Mimo hałasów imprezowiczów, szybko zasnęliśmy. Budziki nastawiliśmy na 5 rano. Na sobotę planowaliśmy Rysy :).
Iwona75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1288
Dołączył(a): 15.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona75 » 09.01.2013 20:55

Błagam , śmigajcie już na te Rysy , bo mam kilka dni luzu i mogę poczytać :roll: Od poniedziałku znów wpadam w wir pracy.... :x

:papa:
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 11.01.2013 21:55

Odcinek II – Rysy

Rysy chodziły mi po głowie już od dawna i miałem duże „parcie” na górkę…ale, jak do tej pory jakoś nie miałem okazji, by postawić nogę na naszym najwyższym szczycie. Wiola była wcześniej, ale wchodziła od słowackiej strony. Jedynie Paweł był na Rysach od polskiej strony i to kilka razy, co zupełnie mu nie przeszkadzało iść na nie po raz kolejny.

Noc minęła bardzo szybko. Wyspaliśmy się. O 6 rano umówiliśmy się z Pawłem. Jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy dwa światła czołówek. Albo, musiał być to ktoś inny, albo Paweł kogoś ze sobą zabrał, ew. spotkał na parkingu. Okazało się, że w naszym kierunku szli Paweł z Elą – tą, którą poznaliśmy na zimowym wypadzie w Tatry w 2010 roku. Jak miło było spotkać się z nią po takim czasie :).

Wystartowaliśmy w 5-cioosobowym składzie. O 8 byliśmy przy Morskim Oku. Pusto, cicho i spokojnie…jakby nie to miejsce, które zazwyczaj oblegają tłumy turystów. Obeszliśmy Moko – ładnie prezentowały się Mięgusze i Mnich odbijające się w tafli jeziora. Musieliśmy trochę uważać na kamieniach, bo po mroźnej nocy niektóre były oblodzone.

Obrazek
Na Rysy jeszcze hen daleko i długo...

Obrazek
Majestatyczne „Mięgusze”

Obrazek
Morskie Oko
Obrazek

Obrazek
Morskie Oko i Miedziane

Obrazek
Mnich
Obrazek
...i jego odbicie :)

Obrazek
Wiola podchodzi pod Czarny Staw, w tle Morskie Oko

Chwilkę odpoczęliśmy przy Czarnym Stawie pod Rysami położonym na wysokości 1583m. Cienie rzucane przez górujące nad nim szczyty oraz występująca w wodzie sinica nadają ciemny, nieomal czarny kolor, co ma swoje odzwierciedlenie w jego nazwie. Chętni mogą pójść znad Stawu na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem (zdecydowanie rzadziej uczęszczany szlak w porównaniu z Rysami). My kontynuowaliśmy wędrówkę szlakiem czerwonym. Ela trochę od nas odstawała – Paweł dotrzymywał jej towarzystwa, choć zwykle dyktował tempo w naszej ekipie…

Obrazek
Na Rysy wciąż daleko :)

Obrazek
Czarny Staw pod Rysami
Obrazek

Obrazek
...i górujące nad nim Miedziane

Przed nami było trochę ludzi. Część z nich wycofała się w okolicy Buli pod Rysami (2054m). Stamtąd widać ładnie oba jeziora – Morskie Oko i Czarny Staw.

Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Schronisko nad Morskim Okiem

Obrazek
Morskie Oko, Miedziane, Świnica, Orla Perć

Obrazek
Taternicy na Żabim Koniu
Obrazek

Tu też zaczynają się łańcuchy, które są na prawie całym odcinku do szczytu (w sumie ok. 360 metrów łańcuchów). Szlak na Rysy został niedawno wyremontowany, bo na początku lipca 2012r. kamienna lawina zniszczyła go. Przez pewien okres wejście na szczyt było z tego powodu zamknięte.

Na łańcuchach w paru miejscach trzeba było uważać ze względu na oblodzenie podłoża. Trochę też korkowało się. Mniej wprawni turyści spowalniali i były mijanki ze schodzącymi z Rysów. Ok. 12 byliśmy na szczycie (Wiola, Marek i ja). Paweł został z Elą z tyłu…

Obrazek
Wiola tuż pod szczytem

Rysy mają trzy wierzchołki, z których najwyższy jest środkowy, w całości na terytorium Słowacji (2503 m), zaś północny stanowi najwyżej położony punkt Polski (2499 m). Na tym naszym było sporo ludu – trudno było znaleźć miejsca dla siebie. Na Rysach byliśmy dobrą godzinę – Marek i ja pofatygowaliśmy się na słowacki wierzchołek. Chciałem mieć w „kolekcji” tatrzański szczyt powyżej 2500m :). Na słowackim było mniej ludzi…i jeszcze jedna „komórkowa” ciekawostka. Na polskim miałem słowacki zasięg telefoniczny a na słowackim jaki? O dziwo polski :). Wysłałem pozdrowienia dla cromaniackiej ekipy z Raczy…

Obrazek
„Oblężenie”
Obrazek

Obrazek
Wiola & Rob

Obrazek
Rob na Rysach

Obrazek
Jego już nie ma – okazał się samowolką budowlaną

Nazwa Rysy nie pochodzi, jak powszechnie się uważa, od ukośnego żlebu widocznego w masywie góry (tzw. Rysy), ale od pożłobionych zboczy całego kompleksu Niżnych Rysów, Żabiego Szczytu Wyżniego i Żabiego Mnicha. Rysy są najwyższym punktem w Tatrach, na który prowadzi szlak turystyczny. Szczyt zawdzięcza swoją popularność niezrównanej panoramie i na pewno temu, że jest najwyższy Polsce. Przy dobrej pogodzie można podziwiać widoki w promieniu do 100 km. Taką pogodę mieliśmy i pewnie na taką odległość mogliśmy widzieć. Z wierzchołka można rozróżnić 80 szczytów tatrzańskich i ok. 50 szczytów w innych grupach górskich, podziwiać 13 większych jezior tatrzańskich oraz dostrzec nawet odległy o ok. 90 km Kraków (aż tak go nie wypatrywaliśmy) :). Widoki naprawdę zacne :).

Tatrzańska panorama z Rysów:
Obrazek
Niżne Rysy i Podhale

Obrazek
Tatry Bielskie, Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt, Lodowy Szczyt, Pośrednia Grań

Obrazek
Tatry Bielskie – Hawrań i Płaczliwa Skała

Obrazek
Lodowy Szczyt, Pośrednia Grań, Staroleśny Szczyt, Sławkowski Szczyt

Obrazek
Staroleśny Szczyt, Sławkowski Szczyt, Gerlach

Obrazek
Staroleśny Szczyt, Sławkowski Szczyt

Obrazek
Gerlach

Obrazek
Wysoka

Obrazek
Grań Baszt, Grań Soliska, Krywań, Hruby Wierch, w dole Żabie Stawy Mięguszowieckie

Obrazek
Żabie Stawy Mięguszowieckie

Obrazek
Mięguszowieckie Szczyty

Obrazek
Krywań

Obrazek
...i w towarzystwie Hrubego Wiercha

Obrazek
W tle Tatry Zachodnie, Czerwone Wierchy i Świnica, na pierwszym planie Mięguszowieckie Szczyty

Obrazek
Tatry Zachodnie i na pierwszym planie Koprowy Wierch
Obrazek

Obrazek
Czerwone Wierchy

Obrazek
Świnica, Orla Perć, na pierwszym planie Miedziane

Obrazek
...z Babią Górą w tle

Obrazek
Świnica

Obrazek
Granaty

Gdy schodziliśmy, przy rysie spotkaliśmy Pawła – bez Eli. Elę spotkaliśmy nieco niżej. Była blisko szczytu, nie poddała się i wchodziła dalej…Nasze tempo było spokojne. Moglibyśmy schodzić szybciej, ale przed nami kilku osobom łańcuchy sprawiały problemy. Był też młody chłopak – pytał się, czy można zejść inną drogą, bo nie wyobrażał sobie zejścia tą samą trasą. Poradziliśmy mu, że może zejść na słowacką stronę, gdzie szlak jest łatwiejszy…

Przed 16 byliśmy w Moku – w 8 godzin obróciliśmy na Rysy i z powrotem, w tym godzina na szczycie. Marek zaprosił nas na piwko :). Tłumy ludzi nie przeszkadzały cieszyć się nam ze zdobycia Rysów :). Od Pawła przez telefon dowiedzieliśmy się, że Ela z powodu braku sił, zdecydowała się schodzić na słowacką stronę.

Zastanawialiśmy się, czy uda się jej trafić jakiś transport do Polski. Gdyby nie, to Paweł podjechałby po nią do Strbskiego Plesa. Ale, nie było takiej potrzeby. Ela spotkała rodaków, którzy podrzucili ją do Palenicy :). Gdy dotarła do Roztoki, była prawie wykończona, ale i zadowolona. Cieszyliśmy się z nią, że mimo trudności udało się jej zdobyć Rysy. Ba, jako jedyna osoba z nas zrobiła jednego dnia dwa szlaki :).

Posiedzieliśmy trochę przy piwku. Tym razem, to my byliśmy za głośno, bo zamiast być w świetlicy, zostaliśmy w pokoju. W sumie to nawet dobrze, że nas pogoniono, bo nie wiadomo, o której byśmy poszli spać a przecież na niedzielę też planowaliśmy górskie łażenie.

PS Iwona, zdążyliśmy :). Odcinek pojawił się przed Twoim powrotem do pracy...Pozdrawiamy Cię serdecznie.
Iwona75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1288
Dołączył(a): 15.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona75 » 12.01.2013 00:48

CUUUDNIEEEE......Wspaniałe zakończenie dnia , albo raczej początek kolejnego....

Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję . Uwielbiam z Wami podróżować , jak tylko znajdę wolną chwilkę znów tutaj zaglądnę :papa:
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 18.01.2013 18:57

Odcinek III - Wisienka na torcie – Szpiglas

Na niedzielę zaplanowaliśmy wejście na Szpiglasowy Wierch. Chcieliśmy zrobić coś lżejszego i w odpowiednich ramach czasowych, bo tego dnia wracaliśmy do domu. Ani Wiola ani ja nie byliśmy jeszcze na tym szczycie.
Rano nie było potrzeby zrywania się z wyrka tak, jak dzień wcześniej o 5. Trochę zastanawialiśmy się, z której strony wejść na Szpiglasa. Uznaliśmy, że najlepiej będzie podejść od „Piątki”. Poszliśmy zielonym szlakiem, na którym spotkaliśmy kilku ludzi. Z pełnymi plecakami podejście kosztowało nas trochę sił. Ela, Paweł i Marek zostali w tyle...

Zrobiliśmy krótki postój na zdjęcia przy Wielkiej Siklawie – tu kręciło się sporo turystów. Podobnie było w Dolinie 5 Stawów Polskich, gdzie zatrzymaliśmy się na dłużej czekając na resztę ekipy. Ku naszemu zaskoczeniu doszła do nas tylko Ela. Paweł i Marek wybrali zimowe obejście Siklawy – czarny szlak i doszli do schroniska w D5SP. Tam Ela zdecydowała się skrócić wycieczkę i przejść przez Świstówkę do Morskiego Oka. Paweł dołączył do niej – już kilka razy był na Szpiglasowym Wierchu a dawno nie szedł niebieskim szlakiem przez Świstówkę, więc wybrał ten sam szlak :). Marek dogonił nas…

Zdjęcia Pawła ze szlaku do Moka przez Świstówkę:
Obrazek

Obrazek

Obrazek
Tatry Bielskie

Obrazek

Podejście pod Szpiglasowy od Piątki miało jeszcze jeden dodatkowy atut – było w cieniu, a to było o tyle istotne, że tamtego dnia słońce przygrzewało aż miło J. No i jest przepiękne widokowo – stopniowo odkrywał się widok na kolejne stawy tj. Wielki, Mały, Przedni, Czarny i najpóźniej na najwyżej położony z nich - Zadni i górujące nad nimi szczyty Świnicy i Orlej Perci w przepięknych, jesiennych barwach. Wszystko jak na pocztówkach…co chwila przystawaliśmy na robienie zdjęć.

W drodze na Szpiglasową Przełęcz:
Obrazek
Nad Wielkim Stawem Polskim

Obrazek

Obrazek
Krzyżne

Obrazek
Kozi Wierch

Obrazek
Świnica, Zawrat, Kozi Wierch

Obrazek
Wielki Staw Polski
Obrazek

Obrazek
Wielki i Przedni Staw Polski

Obrazek
Wielki Staw Polski
Obrazek

Obrazek
Wielki Staw Polski – widoczny także szlak na Świstówkę

Obrazek
Świnica i Czarny Staw Polski

Obrazek
Od Świnicy po Kozi Wierch
Obrazek

Trochę się przykorkowało przy łańcuchach. Trafiliśmy akurat na mało doświadczoną grupę starszych osób schodzących z góry. Poza nimi, na szlaku było niewielu turystów - więcej odpoczywało na Szpiglasowej Przełęczy (2110m) i na samym Szpiglasie. Obecna nazwa Szpiglasowej Przełęczy pochodzi od wydobywanego dawniej w okolicy minerału szpiglas (z niemieckiego) – antymonitu. Wcześniej przełęcz nazywano Przełęcz pod Miedzianem lub Przełęcz Miedziane.

Szpiglasowy Wierch (2172m) to szeroki masyw o kilku wierzchołkach. Dawniej był nazywany Grubym Wierchem. Widok z niego należy do najładniejszych w Tatrach. Ładnie widać Świnicę, Orlą Perć, Miedziane, Tatry Bielskie i Zachodnie, Rysy, Mnicha i można by tak wymieniać bez końca :). Cieszyliśmy nasze oczy taką rozległą panoramą.

Widoki ze Szpiglasowego Wierchu:
Obrazek
Tatry Zachodnie

Obrazek
Świnica – Zawrat

Obrazek
Świnica i Zadni Staw Polski

Obrazek
Zadni Staw Polski

Obrazek
Orla Perć

Obrazek
Wołoszyny

Obrazek
Miedziane

Obrazek
Tatry Bielskie, Kołowy Szczyt

Obrazek
Tatry Wysokie z Lodowym, Rysami i Wysoką

Obrazek
Rysy i Wysoka

Obrazek
Wiola & Rob

W dół schodziliśmy przy upalnej pogodzie tzw. ceprostradą. W 1937 roku Polski Związek Narciarski stworzył nowy wariant szlaku na Szpiglasową Przełęcz w związku z budową kolei linowej na Kasprowy Wierch. Zbudowany został z wielkich głazów tworzących wygodny i szeroki chodnik. Dlatego też nazywa się go trochę pogardliwie ceprostradą – gdyż każdy ceper może go bez problemów przejść. Według pierwotnych założeń, miał prowadzić poprzez Szpiglasowy Wierch, Liptowskie Mury i Gładką Przełęcz, aż do Kasprowego Wierchu, jednak ze względu na protest ówczesnych władz czechosłowackich, ostatecznie powstał jedynie obecnie istniejący odcinek. Pewnie to i lepiej dla przyrody…

Obrazek
Rob na zejściu z przełęczy

To była bardzo dobra decyzja, że podchodziliśmy od „5” na Szpiglasowy, a schodziliśmy do Morskiego Oka. W drugą stronę pewnie słońce szybko pozbawiłoby nas sił.

W Morskim spotkaliśmy się w komplecie. Wypiliśmy po szybkim piwku i popędziliśmy do Palenicy po drodze żegnając się z Markiem (do zobaczenia kiedyś na szlaku) :).

Cała pętla Roztoka – D5SP – Szpiglasowy Wierch – Morskie Oko – Roztoka jest bardzo atrakcyjna i urozmaicona. Możemy śmiało polecić ten szlak wszystkim, którzy chcą „folderowych” widoków. Oczywiście przy założeniu, że będzie odpowiednia pogoda.

Trochę baliśmy się, że ze względu na weekend z ładną pogodą, mogą być korki. I były…przed Makowem musieliśmy uciekać na Przysłop. Coś mi się wydawało, że tą drogą już kiedyś jechałem. Dopiero po jakimś czasie przypomniałem sobie, że tamtędy jechaliśmy z Mariuszem na zimową Babią :). Ok. 22 byliśmy w Tychach.

Weekend w Tatrach zakończony :). Jeden z bardziej udanych wypadów – pogodowo i widokowo. Wreszcie mogłem „odhaczyć” Rysy. A Szpiglasowy Wierch to była ta właśnie tytułowa „wisienka” na torcie :).

PS Iwona, cieszymy się, że nasze tatrzańskie widoki spodobały się Tobie :). Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do lektury kolejnych naszych relacji.
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 19.01.2013 15:11

Świetne fotki ... jak zwykle zresztą ... ale napisać musiałem ! :)

pozdrawiam.
longtom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11824
Dołączył(a): 17.02.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) longtom » 28.01.2013 15:45

mariusz-w napisał(a):Świetne fotki ...


Szczególnie te poranne, z cieniami, przy podejściu pod Rysy.

Przy okazji trochę starych kątów odwiedziłem. :D

pzdr :)
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 29.01.2013 18:34

Zimowy Bałtyk – Świnoujście – Ahlbeck

Były ostatnio słoneczne klimaty, to dla odmiany trochę ochłody...

Świnoujście:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Chorwacko – maltańsko – polska integracja

Ahlbeck:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zmiana pogody:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

PS Mariusz, Longtom, fajnie, że tu zaglądacie. Cieszymy się, że podobają się Wam Tatry obiektywem naszych aparatów :). Pozdrawiamy serdecznie.
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 31.01.2013 18:29

Grudniowy weekend w Niżnych Tatrach

Odcinek I – Đumbier

Ostatni weekend 2012 roku postanowiliśmy spędzić w górach :). Pozostało nam tylko wybrać miejsce. Nasze Tatry? Nawet nie próbowaliśmy, bo w tym okresie noclegi pewnie zarezerwowane. Bieszczady? Za daleko jak na weekend...To wymyśliłem Niżne Tatry. Kiedyś wracając ze słowackich Tatr Wysokich zajechaliśmy do Jasnej. Wtedy „wylądowaliśmy” pod Chopokiem, skąd mieliśmy piękny widok na Tatry. To teraz pomyślałem, czemu nie zrobić tego szczytu zimą. Wiola i Paweł byli za :).

Mimo pewnych obaw udało się nam z noclegiem w schronisku pod Chopokiem. Nie przypuszczaliśmy, że tak z marszu na dzień przed wyjazdem, będą wolne miejsca :). U nas w takim okresie, to raczej nie ma na co liczyć...

Z Tychów wyjechaliśmy w sobotę 30 grudnia po 6 rano. Piękny, słoneczny, mroźny dzień :). Pojechaliśmy przez Bielsko na Korbielów. Praktycznie bez ruchu na drodze. Ze względu na oblodzenia musieliśmy uważać i wolniej przejechać przez przełęcz Glinne i potem na Słowacji na drodze między Zubercem a Liptowskim Mikulaszem. Szczególnie na tej drugiej było ślisko.

Po 10 byliśmy przy Demianowskiej Jaskini w Jasnej. Liczyłem, że dojedziemy godzinę szybciej...Znaleźliśmy miejsce na jakimś pustym, przydomowym parkingu i ruszyliśmy na zielony szlak. Najpierw kawałek wzdłuż asfaltu, a potem odbiliśmy w boczną dróżkę – Szeroką Dolinę, gdzie na początku, gdyby nie pewni Słowacy, to byśmy pobłądzili.
Szliśmy dobrym tempem. Nie zapadaliśmy się w śniegu, co mogłoby nas spowolnić. Dogoniliśmy jedną parkę – na tym fragmencie szlaku byli jedynymi oprócz nas turystami. Później poszli czerwonym szlakiem na punkt widokowy w kierunku Lukovej.

Obrazek
Pierwsze widoki

Przed nami ktoś przetarł szlak, ale trochę za w/w rozstajem szlaków zamiast trawersu zdecydował się pójść stromo w górę na grań, gdzie przebiega żółty szlak Krakova Hol’a – Krupova Hol’a. Postanowiliśmy pójść po śladach. Podejście wyglądało na bezpieczne. Przy jego końcu trafiliśmy na duże stado kozic. Dały podejść do siebie na kilka metrów. Nie zwracały na nas prawie wcale uwagi (do zdjęć też nie pozowały szczególnie ochoczo :)). Ich głód był większy niż strach przed nami. Bardziej baliśmy się my, bo gdyby im strzeliło ruszyć na nas, to ładnie polecielibyśmy w dół...Tak przy okazji, niżnotatrzańskie kozice zostały „importowane” z Tatr Wysokich. Dopiero po dłuższej chwili spłoszyły się, a my weszliśmy na grań z przepięknymi widokami na Tatry – mieliśmy je całe jak na dłoni od Siwego Wierchu po Sławkowski Szczyt. Bajka :).

Kozice:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na grani:
Obrazek

Obrazek
Tatry Zachodnie
Obrazek

Obrazek
Tatry Wysokie
Obrazek

Obrazek
Wiola i Tatry Zachodnie

Obrazek
Imponująca ściana Đumbiera

Trochę „przeraziła” nas wizja pójścia wytyczonym szlakiem – trawers pod Krupovą Hol’ą na Demianovską Przełęcz. To byłoby szaleństwo przypominające nam pierwsze wejście na Krywań, które mogłoby się źle skończyć. Zdecydowaliśmy się ubrać raki i podejść na Krupovą Przełęcz. Tak patrząc na różne mapy, to na jednej z nich żółty szlak graniowy jest do Krupovej Przełęczy, ale w terenie znak nakazywał iść na Demianovską Przełęcz. Może zimą ten fragment żółtego szlaku jest zamykany...

Podejście na Krupovą Przełęcz:
Obrazek
Wiola, w tle Tatry Zachodnie

Obrazek
Demianovska Przełęcz i Chopok

Obrazek
W stronę Chopoka

Na przełęczy spotkaliśmy trochę turystów. Jedni wracali z Đumbiera, inni dopiero szli w jego kierunku. Do szczytu mieliśmy jeszcze pół godziny. Była 15.30. Czasowo nie było najgorzej.

Obrazek
Đumbier już blisko...

Đumbier – 2043m – jest najwyższym szczytem Niżnych Tatr. Od strony południowej jego łagodne zbocza pokryte są polami głazów granitowych, a od północy 500-metrowe, strome ściany z filarami i żlebami spadającymi do kotłów lodowcowych w zamknięciach doliny. Spędziliśmy trochę czasu na szczycie podziwiając rozległe widoki.

Na Đumbierze:
Obrazek
Ekipa w komplecie – Wiola, Paweł i Rob

Obrazek

Obrazek
Tatry Zachodnie

Obrazek
Trochę Tatr Zachodnich i Wysokich
Obrazek

Obrazek
Impresja tatrzańska

Obrazek
Chopok

Obrazek
Kralova Hol’a

Obrazek
Wiola
Obrazek

Po odpoczynku musieliśmy iść dalej na Chopok - ponad 2 godziny spaceru. Wiedzieliśmy, że jego część przyjdzie nam pokonać już po zachodzie słońca. Nie obawialiśmy się tego, bo jak coś, to mieliśmy czołówki. Ale, nie było potrzeby ich użycia. Było „jasno” ze względu na śnieg i pogodę, a przemieszczanie się i orientację w terenie ułatwiały tyczki. Gorzej było z wiatrem i odczuwalną temperaturą. Trochę nas mroziło. Zachwycił nas zachód słońca. Intensywne kolory – kontrast czerwieni i niebieskiego.

Na szlaku z Đumbiera:
Obrazek
Đumbier

Obrazek
Chopok

Obrazek

Obrazek
Tatry

Obrazek

Obrazek
Wiola na szlaku ze szczytu

Obrazek
Đumbier

Zachód słońca:
Obrazek

Obrazek

Obrazek
Chopok
Obrazek

Obrazek
Tatry w zachodzącym słońcu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ok. 18 byliśmy przy Kamiennej Chacie. I...wystraszyliśmy się, bo jakiś gość, który z niej wychodził na nasze pytanie o „ubytovanie” odpowiedział, że nie ma :(. Ale, gdy powiedzieliśmy, że mamy rezerwację, to powiedział, że ok. Ulżyło nam :).

W schronisku, które chyba bardziej pełni rolę restauracji, było sporo ludzi. Ciężko było o miejsce przy stoliku. Towarzystwo słowackie. Większość wieczorem zjechała na dół...Ceny jak na Słowację wysokie. Piwo za 2,40 euro. Tyle samo za wodę 1,5 litra. Warto również wiedzieć, że w schronisku dla turystów nie ma dostępu do bieżącej wody. O prysznicu można zapomnieć...Wieczorem otwierane jest WC. W ciągu dnia trzeba potrzeby załatwiać w „sławojce”. Warunki dla „twardych” turystów :).

Posiedzieliśmy trochę na sali. Wypiliśmy po piwku, na które zasłużyliśmy, mimo jego ceny :).

Noclegownia znajduje się na piętrze. Kilka łóżek zostało wolnych...Szybko zasnęliśmy.
Iwona75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1288
Dołączył(a): 15.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Iwona75 » 05.02.2013 09:04

Powtórzę się...wiem...., ale to jedna z moich ulubionych ( również dlatego że wiem iż c.d.n ) relacji. Z niecierpliwością czekam na opis kolejnych przygód i pozdrawiam Was ciepło.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Podróże RobaCRO - Lutalicy iz Novogardu - strona 50
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018