Kaska1207 napisał(a):Jac i Kowboj oboje daliście do myślenia.Ta nasza trasa zmienia się co chwilę.Najgorzej jak decydować chce dwoje kierowców a na dodatek mają odmienne zdania.Piszesz kowboj,że jedziesz w nocy i junior przesypia podróż.Obawiam się Jak pozycję siedzącą w foteliku zniesie nasza pięciolatka.Ceny w hotelikach przydrożnych nie zachęcają zbytnio do noclegu.Jakoś dojedziemy

Pozdrówka
Oczywiście ile osób tyle zdań, ale wszystko zależy od własnych priorytetów i oceny.
Dotąd jeździłem do CRO (3 podróże w ostatnich 2 latach) trasą Wrocław, Boboszów, Olomuc, Brno, Bratysława, Wiedeń, Graz, Maribor (od 2008 Mureck, Lenart, Ptuj), Split, max autostradami.
- jednym samochodem, dwie osoby dorosłe, tylko ja kieruję, z opcją, że zona siada ewentualnie jak mnie zmorzy (zdarzyło się dwa razy) i pokonywaliśmy trasę do Splitu poza sezonem w okolicach 12-15h.
Tylko, że na promie na Brać spię, po przyjeździe na Brać śpię albo jestem nieżywy
- dwoma samochodami, 6 dorosłych + 2 dzieci w tym jedno 2 latka, z przystankiem w Plitvickich (kierowcy śpią w samochodach te 3-4h gdy ekipa zwiedza), przejazd około 24h, wyjazd z Wrocławia koło 19, dojazd Plitvickie koło 9.00, do Splitu koło 15.30, poza sezonem, i było to jeszcze gorsze niż jazda na jeden rzut
Teraz z uwagi na ciążę żony jadę z normalnym noclegiem w Ptuju, sam jestem ciekawy jak wyjdzie.
Do tej pory dziwiłem się czemu niektórzy śpią po drodze przy trasie 1200km, teraz z uwagi na zmianę sytuacji rozumiem to, inni wolą jechać autostradą, jeszcze inni bocznymi, tak naprawdę to sytuacja w trakcie jady może Wam zmienić szyki na max'a, bo mały zacznie wymiotować, będzie gdzieś wypadek i korek, zepsuje się samochód, itp.
Dlatego polecam mieć kilka wariantów podróży, wybrać wspólnie uzgodniony jeden, a potem go na bieżąco realizować lub zmieniać.
Jeżeli macie mocnych kierowców, zaprawionych w długich trasach (sam pracuję w W-wie a mieszkam pod Wrocławiem, że w półtorej roku zrobiłem 150tyśkm,) to przyjmijcie jazdę na jeden skok, jeden jedzie, drugi śpi, i na zmianę. Jak nie czują się na siłach, to zrób na wszelki wypadek listę ewentulanych noclegów mozliwych po drodze, a będzie i plan awaryjny i spokój w głowie.
Wg mnie podstawa to:
- dobre ubezpieczenie NW i zdrowotne
- dobre AC
- zapas gotówki w reku (+ przyzwoity na karcie kredytowej)
- zero pośpiechu (nie mówie o bezpieczeństwie, bo to jasne, ale jeden mandat w Austrii i masz nocleg dla wszystkich po drodze gratis

)
- dobre nastawienie
Nie liczcie nic na styk, ani kasy, ani czasu, bo ktoś kiedyś powiedział - "Chcesz rozbawić Pana B? Opowiedz mu o swich planach

"
Z takim podejściem nawet korek na bramkach w Lucku znosi się w miarę spokojnie
Dla pocieszenia dodam, że podczas ostatniego szybkiego wypadu do CRO, na autostradzie w CRO tak lało, że chciałem zjechać na parking, a prędkość spadała nawet do 70km/h na nowych oponach, w drodze powrotnej ostatnie kilka km autostrady (dojazd do granicy) jechałem 2h, a w Wiedniu facet z przyczepką omało nas nie skasował, nawigacja brata wyprowadziła mnie z równowagi po 10km w Słowenii (moja tam nie ma mapy), a nie mogę się już doczekać wyjazdu 24-ego maja
Spokój i przygotowanie na wszelkie prawdopodobne złe sytuacje jakie ci przychodzą do głowy (bez trzęsienia ziemi

) to chyba dobra recepta, choć znam takich i podziwiam, którzy jeżdżą "spontanicznie" i chwała im.
Rozpisałem się, ale dwa lata temu tak samo przeszukiwałem to forum w poszukiwaniu recepty na wszystko, i dużo rzeczy znalazłem, ale napewno nie wszystko
Poczytaj, oceń po swojemu, nie daj się zwariować, każdy ma swoje recepty na wszystko .