Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Pierwszy raz w Chorwacji - Rovinj 2010

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 11:37

Idziemy na starówkę. Pora na kolejny chorwacki specjał - palacinka. O miejsca w restauracjach trochę trudniej, bo okupowane przez Holendrów, ale w końcu się udaje. Dostajemy menu - trudny wybór, bo palacinek 2 strony! Dziewczyny biorą z lodami, my z owocami. Co mnie zdziwiło w Chorwacji, to czas oczekiwania na potrawy w restauracjach. Byliśmy przyzwyczajeni do Polski, gdzie nawet w pizzeriach czeka się ok. 15-20 minut, a tutaj nie dłużej niż 5! Nie zdążyliśmy się nawet dobrze rozsiąść w fotelach, a już naleśniki były na stole! Tak samo było wczoraj z kalmarami. Jak oni to robią? Palacinki oczywiście pyszne, jak to chorwackie dania. Cena - ok. 40 kun za porcję. Przy restauracji piękne żywopłoty powycinane na kształt rozmaitych zwierzątek, co wykorzystują córki do robienia fotek.

Obrazek

Idziemy na Plac Tita, gdzie już jest tłoczno i głośno, a przede wszystkim pomarańczowo, bo zaczyna się półfinał Holandia - Urugwaj. Atmosfera wspaniała, a doping Holendrów prowadzą chorwaccy kelnerzy. Przed restauracją tłumy ludzi - nie tylko oglądają mecz na telewizorach, ale podziwiają holenderskich kibiców. Ja też oglądam, chociaż w duchu kibicuję Urugwajowi. Po pierwszej połowie robimy krótki spacer zaskakuje nas chorwacki deszcz! Ciepły, przyjemny… Trwał może z 15 minut, ale już właściciele sklepów zdążyli powystawiać parasolki w wejściach, a jeden z Holendrów o mało nie złamał nogi na śliskich kamieniach, co tylko potwierdza moje wczorajsze obawy o zimę. Jeśli tu kiedyś przypadkiem spadnie śnieg, to oni się pozabijają.

Wracamy na drugą połowę. Holendrzy balują na całego, bo i w głowach trochę już mają, i w dodatku ich zespół prowadzi 3:1. Ja mam trochę niewesołą minę z tego powodu, ale na koniec piękną bramkę na 3:2 strzela Forlan i humor mi się poprawia. Pomimo awansu Holandii, humor nas nie opuszcza. Tym bardziej że po meczu Holendrzy śpiewają, że słychać ich na cały Rovinj. Przyłączają się do nich Chorwaci i po chwili wszyscy ośpiewują na cały głos słynne chorwackie "Za dobra stara vremena". Żałuję, że nie zdążyłem tego nagrać, ale w domu znalazłem to samo śpiewane przez cały stadion Dinama Zagrzeb:





Obrazek

Obrazek
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 12:40

7 lipca 2010 (środa)

Wstajemy wcześniej, bo o 11tej mamy wsiąść na statek, a jeszcze zakupy i zwiedzanie kościoła. Jedziemy do Valalty po zaopatrzenie i po śniadaniu wyruszamy na miasto. Chodzimy po raz pierwszy bez mapy - wreszcie się nauczyliśmy tych wąskich uliczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po śliskich uliczkach starówki wchodzimy do Kościoła Św. Eufemii.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Robimy w środku kilka zdjęć i wchodzimy na wieżę - takimi oto schodami:

Obrazek
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 12:47

Żona przerażona, że to się lada chwila zawali, ale jakoś docieramy na górę. Warto było! Widoku z wieży nawet nie próbuję opisywać, bo się nie da, nawet zdjęcia w pełni tego nie oddają.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
andrzej29
Cromaniak
Posty: 821
Dołączył(a): 01.02.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) andrzej29 » 19.09.2010 12:54

Super relacja, fajnie opisujesz, fotki ekstra, poproszę dalszy ciąg relacji i oczywiście zdjęcia. :wink: :wink:
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 12:54

Schodzimy na dół i idziemy do portu.

Obrazek

Do portu właśnie wpłynęło coś takiego:

Obrazek

Obrazek

...i takiego:

Obrazek

Nasz statek już stoi. Płacimy i wsiadamy. Kilka minut oczekiwania i ruszamy. Do wyboru są trzy opcje: panorama wysp (2 godziny za 120 kun), rejs do Kanału Limskiego (4 godziny za 220 kun) lub całość razem z obiadem. My wybraliśmy ostatnią opcję. Ruszamy więc najpierw na rejs naokoło wysepek obok Rovinj. Najpierw Sv. Katarina (największa), potem mały Banjol, dalej Maskin, Sturag i samotny Sv. Ivan z latarnią morską. Kapitan statku cały czas w kilku językach opowiada o mijanych wyspach. Morze spokojne, o wiele spokojniejsze niż Bałtyk, więc moje obawy o ewentualne objawy choroby morskiej u córek, które nigdy po morzu nie pływały, okazują się niepotrzebne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 13:04

Po 2 godzinach wpływamy do portu w Rovinj i czas na obiad. Tradycyjnie błyskawicznie na stoły trafiają grillowane makrele z surówką i białym winem, a dla dzieci napoje. Smaczne, duże porcje. Obok statku już gromadzą się mewy, ale jakieś inne, większe od polskich kurczaków. Razem ze wszystkimi pasażerami statku dokarmiamy je resztkami -zjadają wszystko, nie gardzą nawet chlebem.

Obrazek

O 14tej ruszamy dalej. Po drodze mijamy kolejno campingi: Valdaliso, Amarin, a na końcu słynna Valaltę.

Obrazek

Na północy widać już wzgórza Vrsaru.

Obrazek

Wpływamy do Fjordu Limskiego i od razu mienia się i woda, i krajobraz. Czujemy się jak w Norwegii, tylko upał większy.

Obrazek

Obrazek

Mijamy po drodze kilka farm rybnych, krewetkowych i ostrygowych i płyniemy na sam koniec kanału.

Obrazek

Tutaj przerwa na kąpiel. Ale po pierwsze woda strasznie zimna, po drugie kamienie ostrzejsze niż w Rovinj, a my nie mamy butów do kąpieli. Dziewczyny wchodzą, my z żoną tylko chwilę zostajemy w wodzie i wychodzimy na brzeg. Reszta pasażerów też niechętnie korzysta z kąpieli, wolą poleżeć na kocach.

Obrazek

Po półgodzinie wyruszamy w drogę powrotną. Zatrzymujemy się na prawym brzegu i wspinamy się krętą skalistą ścieżką do Jaskini Piratów, skąd roztacza się piękny widok na cały Limski Fjord.

Obrazek

Koniec postoju - wracamy do Rovinj. Rozpoczyna się najnudniejsza część rejsu - kapitan już nie opowiada, wszyscy zmęczeni, trochę śpiący, niektórzy nawet ucinają sobie drzemkę. Ok. 18tej dopływamy do portu.
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 13:08

Po kolacji ruszamy na miasto. Tym razem wreszcie udaje nam się załapać na piękny zachód słońca, który oczywiście fotografujemy.

Obrazek

Obrazek

Przy okazji w porcie spotykamy dziwną mewę, która wita nas...szczekaniem. Moje córki zaczynają się z nią przekomarzać i wychodzi im całkiem wesoły dialog, który ze śmiechem obserwują przechodnie.

Obrazek

Idziemy na Plac Tita na drugi półfinał. Tym razem bary oczywiście opanowane przez Niemców, ale ci już nie reagują tak żywiołowo jak wczoraj Holendrzy, tym bardziej że mecz nie jest tak ciekawy. Hiszpanów nie widać prawie wcale, więc się wolę nie wychylać ze swoimi sympatiami hiszpańskimi. Ale wszystko się zmienia po 73 minucie, kiedy Puyol w końcu strzela, a Niemcy są bezradni na boisku. Widać coraz więcej hiszpańskich koszulek, a po wygranym meczu po ulicach niesie się "Eviva Espania!" Od razu wykorzystują to właściciele budek z ubraniami, w których główne miejsce na wystawach zajmują koszulki hiszpańskie.

Obrazek


Jeszcze na koniec zaliczamy słynne chorwackie lody po 30 kun za ogromna porcję w pucharkach z rozmaitymi chorągiewkami, palemkami i Innymi dekoracjami - pyszne!

cdn...
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 19.09.2010 13:27

Cześć.
Jak się podobały schody na wieżę? Nóżki nie drżały? :lol:
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 13:53

piotrf:

Witam i pozdrawiam. Sądząc po Twoich postach to Ty też już jesteś chorwackim weteranem, więc nie wiem czy Rovinj zrobi na Twobie takie wrażenie jak na mnie, ale warto, naprawdę warto... Nie na darmo nazywają go "Perłą Adriatyku"
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 19.09.2010 13:54

Jacek S napisał(a):Cześć.
Jak się podobały schody na wieżę? Nóżki nie drżały? :lol:


Drżały, drżały. Dziewczyny wyszły na górę blade na twarzach :D
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14493
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 19.09.2010 14:29

Raul73 napisał(a):piotrf:

Witam i pozdrawiam. Sądząc po Twoich postach to Ty też już jesteś chorwackim weteranem, więc nie wiem czy Rovinj zrobi na Twobie takie wrażenie jak na mnie, ale warto, naprawdę warto... Nie na darmo nazywają go "Perłą Adriatyku"


Żaden ze mnie " weteran " :wink: a jak już wspomniałem - Istria jest jeszcze przed nami .
Uważam , że oglądanie własnymi oczami tego co inni już widzieli , opisali i przedstawili na forum ( i nie tylko ) w najlepiej rozumiany sposób , jest najlepszym sposobem na uzyskanie opinii własnej . Niekoniecznie zgodnej z opinią innych :wink:

To jest dokładnie tak , jak z odwiedzinami w ZOO - jedni chodzą tam oglądać misie , sarenki i inne futrzaki , brzydząc się gadami i płazami , że o owadach czy insektach nawet nie wspomnę . Inni wręcz odwrotnie , potrafią spędzać godziny w terrarium.
Jedni i drudzy odwiedzają ZOO
:wink:


Pozdrawiam
Piotr
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 21.09.2010 19:56

8 lipca 2010 (czwartek).

Przed wyjazdem porobiłem sobie ambitne plany zwiedzania Istrii - to na wypadek gorszej pogody. Były tam takie miejsca, jak Pazin, Motowun, Umag, Poreć, Medulin. Ale ponieważ pogoda dopisała, więc dużo czasu spędzaliśmy na pięknej plaży. Ale jedno miejsce musieliśmy odwiedzić niezależnie od pogody - Pula. Dlatego też w czwartek rano wyjechaliśmy na południe w kierunku Bale. W Vodnjan zamiast jechać prosto, posłuchałem GPSa i wjechałem na autostradę.

Obrazek

12 kun w plecy za odcinek raptem 15-kilometrowy. W dodatku z autostrady trzeba było dojechać do centrum Puli ok. 3 kilometrów. W samym centrum oczywiście tłok, ale tego się akurat spodziewaliśmy. Zrobiłem rundkę dookoła starówki i już zamierzałem szukać gdzie indziej, kiedy nagle zwolniło się jedno miejsce przy samym Koloseum! Parking 10 kun, ale radzę wcześniej przygotować drobne, bo ja ledwo zdążyłem rozmienić w którymś z kolei sklepie - już chorwacka straż miejska jeździła i sprawdzała auta.

Amfiteatr nie kosztuje wcale 20 kun od dorosłego i 10 od dziecka, jak jest podane na ich stronie internetowej, tylko równiutko 2 razy drożej - 120 kun razem. Ale naprawdę warto! Z tego co czytałem jest to jeden z 5 najlepiej zachowanych tego typu obiektów na świecie (moja żona, która była kilka lat temu w rzymskim Koloseum, stwierdziła, ze to w Puli jest nawet ładniejsze). Mury grube na kilka metrów i wysokie na kilkadziesiąt naprawdę robią wrażenie zarówno z zewnątrz, jak i od środka. W dodatku mieliśmy szczęście, bo było niewielu turystów, a do tego była jakaś wycieczka z przewodnikiem i trochę można było posłuchać po angielsku. Bardzo spodobały nam się podziemia: wyjście dla lwów (chyba akurat spały...), kraty, a pod trybunami starożytne rzymskie narzędzia i naczynia do wyrobu wina, olejów i oliwy - wszystko dobrze opisane w kilku językach. Dzieciaki zachwycone, bo inaczej niż w innych muzeach, wszystkich prawie eksponatów można tam dotknąć! Po wyjściu z katakumb porobiliśmy sobie kilka fotek na zewnątrz, udało mi się też uchwycić na aparat takiego oto legionistę:
Obrazek

Na arenie poustawiane były rzędy krzeseł i trwał demontaż sceny i jednocześnie montaż nowej. Wyczytaliśmy, że kilka dni wcześniej odbył się tu duży koncert pod nazwą "Za dobra stara vremena", a za kilka dni miał ruszać festiwal filmowy

Obrazek

Obrazek

Z amfiteatru udaliśmy się do Muzeum Archeologicznego, które znajduje się niecałe pół kilometra dalej w kierunku centrum. Cena za wejście to 50 kun za całą rodzinę.

Obrazek

To miejsce nas troszkę rozczarowało. Po pierwsze nie można robić zdjęć - w każdym pomieszczeniu kamery. Próbowałem zrobić kilka z ukrycia, ale niespecjalnie się udały. Eksponatów jest mnóstwo, na trzech piętrach. Większość z nich to fragmenty starożytnych budowli, ale oprócz ostatniego piętra nic nie jest opisane - i to jest drugi powód rozczarowania. Co z tego, że widzimy piękne kawałki fasad czy zdobień, skoro nie wiemy co to jest, z jakiego okresu ani nawet skąd. Niestety, nikt nie zadał sobie trudu, żeby to chociaż po chorwacku opisać. Tylko trzecie piętro, gdzie są wykopaliska podzielone na epoki, jest super opisane w kilku językach i tam spędziliśmy najwięcej czasu.
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 21.09.2010 19:58

Minęło południe i robiło się coraz cieplej, więc ciągnęło nas na plażę. Wróciliśmy więc do Rovinj i znów kierunek plaża miejska. Tego dnia było trochę wiatru, z czego korzystali miłośnicy surfingu, a my dużo pływaliśmy na materacach. Udało nam się też wypatrzeć przy wyjściu z portu piękny pięciomasztowiec!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczór to ponownie starówka i zachód słońca, a wcześniej udało nam się obejrzeć mecz waterpolo w basenie położonym na samym brzegu morza. Tego dnia postanowiliśmy spróbować chorwackiej pizzy, ale niestety nie zrobiła na nas takiego wrażenia. Za to potwierdziło się to, co jużkiedyś słyszałem - że sos do pizzy to polski wynalazek i na południu Europy czegoś takiego nie używają. A szkoda! Nie wiedzą co tracą...

Obrazek

Obrazek
Tomasz W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1152
Dołączył(a): 04.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tomasz W » 21.09.2010 20:12

Pisz Raul pisz... i wklejaj. Istria jest jeszcze przeze mnie nie odkryta. Wszystko przede mną. Tym ciekawiej będę czytał i oglądał. :wink:
Raul73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6069
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Raul73 » 21.09.2010 20:18

Tomasz W.:

Przykro mi, ale został tylko jeden dzień na Istrii do opisania, i to w dodatku głównie plażowy Ze względów niezależnych od nas musieliśmy nasz urlop skrócić.:(
Ale za to będę mial mnóstwo fotek z ostatniego dnia - z gór w Słowenii...
Pozdrawiam
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Pierwszy raz w Chorwacji - Rovinj 2010 - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018