napisał(a) mahadarbi » 18.08.2010 12:00
My wpisaliśmy go w plany świadomie bardzo, zawsze bowiem, kiedy jedziemy do Cro i mijamy Wiedeń - cieknie nam ślinka

No ale wtedy jedzie się TAM, spieszymy się po słońce, nad morze, oby szybciej. Zwiedzania po drodze nie wchodzą w grę, bo cały urlop przeznacza się na docelową destynację, a nie 'przypisy'. Z bólem serca więc mija się to, gdzie bardzo chciałoby się spędzić choć dwa dni.
Odsiecz wiedeńską więc postawiliśmy sobie w drodze powrotnej za szczyt honoru
Mieszkaliśmy jak lordowie, a co!, w samym sercu Ringu, przy Kärtner Ring vis a vis Opery Wiedeńskiej w... Bristolu

Taka nagroda za chorobowe wczasy
Z Wiednia do Warsaw jechaliśmy 8 godzin.