Wstęp i podróżW 2019r odwiedziliśmy dwie wyspy Brač i Vis. Zauroczeni postanowiliśmy ,że w 2020r również tam pojedziemy.
Jak zwykle poszukiwanie odpowiednich apartmanów na następny rok rozpoczęłam zaraz po powrocie z urlopu.
Kryteria nie zmieniły się: kwaterka ma być w miasteczku ze starówką do wieczornych spacerów, blisko sklepu spożywczego i z fajną plażą w zasięgu pieszego spaceru , miasteczko ma być w miarę blisko bazy nurkowej, koniecznie polskojęzycznej.
Na Visie nie szukałam niczego nowego , bo poprzednia miejscówka w Komižy bardzo nam odpowiadała. Z Bračem było trochę inaczej, bo Sutivan nieco za bardzo rozciągnięty trochę się nam już przejadł . W końcu postawiliśmy na bardziej kompaktową Postirę. I tak w październiku miałam już wszystko zarezerwowane i wpłacone zaliczki.
Plan był taki : 6 dni w Postirze + 9 dni w Komižy
Jak wiadomo w życiu nie można być niczego pewnym
Już w styczniu życie zweryfikowało nasze plany i część gotówki przeznaczonej na urlop miał pochłonąć niespodziewany remont.
Ostatecznie zrezygnowaliśmy z Visu ,a pobyt w na Braču przedłużyliśmy do 8 dni z możliwością przedłużenia pobytu w Chorwacji gdzieś tam.... w zależności ile będzie kasy. Na szczęście ze zwrotem zaliczki za pobyt na Visie nie było problemu.
W temacie "gdzieś tam" coś już się lęgło w mej głowie i korespondowałam w tej sprawie z Maslinką. I właśnie dzięki Maslince

i jej relacji pt. "Istria bez kajaka i cykad" wstępnie postawiłam na Vrsar.
Potem nadciągnęła pandemia, która trzymała nas w niepewności do 31.08.2020r. Jechać nie jechać oto jest pytanie.
Przygotowywałam się już nawet do spędzenia urlopu na Podlasiu - dzięki temu mam już gotowy przewodnik na przyszłość
Ostatecznie 2 dni przed wyjazdem moje wątpliwości rozwiał nasz gospodarz z Postiry , który w rozmowie telefonicznej zapewnił mnie ,że na Braču nie ma obecnie ani jednego przypadku koronawirusa.
W planie mieliśmy przejazd przez Czechy,Słowację i Węgry. Ale żeby nie było za pięknie to 2 dni przed wyjazdem Węgry odcięły nam możliwość jazdy naszą ulubioną trasą 86, a jazda korytarzem pod Budapeszt znacznie wydłużyłaby nam drogę. Pozostała więc trasa Czechy,Austria, Słowenia i ponad 200zł w plecy , bo winiety na Słowację i Węgry były już kupione
Jeszcze prognozy pogody na 1.09 nie były zachęcające- tradycyjnie już miało padać
I tak 1.09.2020r o godzinie 1.30 ja i małż zaopatrzeni przede wszystkim w maseczki , płyn do dezynfekcji i wydruk ENTERCROATIA wyruszyliśmy w kierunku Splitu.
W trasie nic specjalnego się nie działo , poza deszczem oczywiście. Padało przez całą drogę z małymi przerwami
Nie trafiliśmy na żadne korki i inne przeszkody, nawet na granicach. Słoweńcy na nas machnęli a Chorwaci tylko spojrzeli w paszporty.
Humory poprawiły się nam po przekroczeniu tunelu ciepło-zimno. Temperatura wzrosła wprawdzie tylko o 2 stopnie z 19 na 21 , ale wreszcie zobaczyliśmy trochę nieba
Małż pędził , wyprzedzając wszystko co się rusza, bo było już koło południa a chcieliśmy zdążyć na prom o 14.15.
Z ledwością uchwyciłam pierwszy widok na Jadran przy całkiem przyjemnej pogodzie:
I dalej
W porcie zameldowaliśmy się o 13 . Trochę wcześnie , tym bardziej ,że ze względu na epidemię bilet na prom kupiłam przez internet i nie mieliśmy także w planach spacerów po Splicie . Czekaliśmy więc grzecznie w samochodzie a razem z nami całkiem pokaźna ilość samochodów z różnych krajów
I żeby nie było za pięknie zaczęło lać . Akurat e tym czasie małżowi zachciało się fajki - w sensie fajki a nie papierosa.
Pstryknęłam mu zdjęcie jak w tej ulewie stoi pod parasolem
Na promie usiedliśmy oczywiście na zewnątrz ,żeby było bezpieczniej. Na zdjęciu które zrobiłam widać jak wszyscy zachowują dystans i stosują się do nakazu zasłaniania twarzy w środkach komunikacji publicznej
Po chwili bardziej zaczynamy martwić się pogodą
Patrzymy w stronę Brača :
widać przesuwającą się deszczową chmurę, nad Sutivanem leje
Mam tylko nadzieję ,że w Postirze będzie już po deszczu.
Za to nad lądem o niebo lepiej
Podczas rejsu dzwonię do gospodarza Ivo z informacją ,że będziemy koło 16, bo chcemy jeszcze zrobić zakupy w konzumie.
Ivo mówi ,że w Postirze mamy zjechać nad samo morze a on będzie tam na nas czekać żeby pokazać nam drogę do apartmana.
Odpowiadam, że znam drogę , bo wcześniej ją wyguglowałam , ale on upiera się ,że będzie czekał. Wnioskuję po głosie ,że Ivo ma już swoje lata i nie dłużej z nim nie dyskutuję . No to vidimo se
W Supetarze mokro - widać ,że lało. Zdjęć brak , bo primo - aura nie sprzyjała, sekundo- jestem trzeci raz na wyspie to zwyczajnie już mnie się nie chce
Teraz jedziemy na zakupy, tradycyjnie już do wielkiego konzuma znajdującego się przy wyjeździe z Supetaru w stronę Sutivanu.
Zajeżdżamy na parking.......... i czujemy jakbyśmy wcale stąd nie wyjeżdżali , jakby nie było tych 14 miesięcy rozłąki. Po prostu czujemy się jak u siebie - to bardzo przyjemne uczucie
Obkupieni obieramy kierunek na Postirę:
