Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Morze i góry czyli Starigrad- Paklenica, 5 raz w Chorwacji.

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006
Morze i góry czyli Starigrad- Paklenica, 5 raz w Chorwacji.

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 18.08.2009 20:42

pozdrawiam z upalnego starigradu-paklenicy. Jak wroce 29.08 postaram sie jak najszybciej ulozyc jakis sensowny reportaz. Pogoda super, zero deszczu-jak zwykle. Miasteczko bardzo przyjemne i te gory! Miodzio. Gospodyni nam codziennie inne danie przynosi :d
Ostatnio edytowano 16.09.2009 10:50 przez sprynia, łącznie edytowano 2 razy
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14726
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 18.08.2009 21:14

dobrego wypoczynku i owocnego focenia :papa:
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006
13-14.08 PodrÓŻ

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 07.09.2009 17:47

Witam po krótkiej przerwie. Dzisiaj zacznę od najmniej interesującej części z cyklu "Nasze relacje z podróży", bo opiszę mniej więcej jak wyglądała nasza droga do Chorwacji. Zacznę od tego, iż jechaliśmy w 3 samochody.
POLSKA
4.15 - wyjazd z Proszowic( taka wiocha oddalona o 30km. od Krakowa)
4.40- jesteśmy w Krakowie. Jaki to piękny widok kiedy masa autobusów MPK jedzie z tabliczkami WYJAZD NA LINIĘ.:)
6.30- jesteśmy na przejściu w Chyżnem. I muszę powiedzieć, że wybór tego przejścia nie była strzałem w 10. Roboty ciągną się przez odcinek ok. 20 km., do tego ruch wahadłowy co kilkanaście kilometrów.
Na stacji okazało się, że jest zmiana obsługi i nas nie zatankują. No cóż musieliśmy sobie poczekać dobre pół godzinki :) Nasz "kierownik wycieczki" (bo takie miano przyjął znajomy, który ustalał trasy, liczył itp.itd) stwierdził, że musimy zaoszczędzić parę złotych na winietkach dlatego nie kupiliśmy, gdyż stwierdził, że da się przejechać przez Słowację drogami równoległymi do autostrady...
SŁOWACJA
...Serce jednak zaczęło nam bić szybciej, gdy się okazało, że jednak jakimś cudem wjechaliśmy na autostradę, a na drugim pasie policja sprawdzała winiety. Nie zastanawiając się dłużej zjechaliśmy na najbliższą stację i zakupiliśmy winiety. I tak oto z zaoszczędzenia kilku złotych nic nie wyszło. A co najlepsze - jak już kupiliśmy te winiety okazało się, że po kilku kilometrach jest zjazd z autostrady. No, ale nic, przynajmniej winieta przyda się na powrót. POLECAM WSZYSTKIM KUPIENIE WINIETEK I JECHANIE AUTOSTRADĄ, BO TO CO PRZEŻYLIŚMY PÓŹNIEJ BYŁO OKROPNE! A co to było? Wzdłuż pól słonecznikowo-kukurydzianych biegła droga, która pod asfaltem miała betonowe płyty.Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że nie były one ze sobą dobrze połączone, były takie szpary między nimi. Powiem szczerze - OSTRO NAS WYTRZEPAŁO! :)
DROGA PRZEZ SŁOWACJĘ:
NIŻNA-> DOLNY KUBIN-> MARTINA-> ŻILINA-> HURBANOVO (MOŻNA SOBIE ZAPAS ZLOTEGO BAŻANTA ZROBIĆ :))-> PRZEJŚCIE GRANICZNE: KOMARNO.

WĘGRY
Kierownik wycieczki zadecydował, że robimy kilkugodzinny odpoczynek nad Balatonem. Nigdzie nam się nie spieszyło, bowiem apartament mieliśmy zarezerwowany dopiero od 14.08. Więc jedziemy spokojnie przez Węgry. Słońce świeciło, aż do momentu, gdy...zajechaliśmy nad Balaton. Zaczęło lać jak z cebra.

Obrazek

Obrazek
Łabędzie- Balaton. Zaraz po deszczu.

Wszyscy z plaży pouciekali. Więc rozłożyliśmy się z obiadem pod jakąś budką. Dobre i to :D Po jakiejś godzince zaczęło nas witać słoneczko i wszystko zaczęło błyskawicznie schnąć. Kierowcy przespali się na wyściełanych karimatami ławkach:) W Siofoku byliśmy od ok.14.45 do 18.00. Kierowaliśmy się na przejście w Letenye. Już prawie przy granicy z Chorwacją przywitała nas przepiękna tęcza...

Obrazek

CHORWACJA
Na Chorwacji byliśmy ok.20.00. Na stacji był tak niesamowity rój komarów, że nie można było z samochodu wysiąść. Naprawdę niesamowita ilość. Do Karlovaća jedziemy autostradą, przez Zagreb. Za stolicą zjechaliśmy na Plitvickie Jezera, bo postanowiliśmy się przespać, żeby nie obudzić gospodarzy o 4 rano. I tu się zaczęła jazda. Jedziemy sobie spokojnie, krętymi drogami, ograniczenia do 50-60km/h. I tak trochę się do tego nie stosowaliśmy(jakieś 70 miejscami 80), no ale ci kierowcy tirów to już przegięli. Jedziemy w 3 samochody(my w środku) nagle do ostatniego dojeżdżają 2 tiry i to nie byle jakie - JESZCZE Z NACZEPĄ. Mnie już serce w gardle stawało, gdy zaczęli wyprzedzać. Obydwa tiry wyprzedziły ostatnich i nas, a tir pierwszy zdążył wyprzedzić też "kierownika". Drugi musiał poczekać. Nie minęło kilka chwil, a tu TIR z naczepą nr 2 wyprzedza kierownika. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że z na przeciwka nadjechał mały, osobowy samochodzik. No muszę przyznać, że wszystkim serce na moment stanęło, przecież z tego samochodu nie zostało by nic, gdyby rozpędzony do 100km/h tor zderzył się z nim czołowo. Na szczęście zaczęła się droga dwupasmowa i samochód osobowy w ostatniej dosłownie chwili zjechał. To było straszne! W Plitvickich Jezerach znaleźliśmy parking i przespaliśmy się (może odpoczęliśmy będzie lepszym określeniem) :) Więc odpoczywaliśmy, skuleni w naszych samochodach do 5 rano. Potem droga widokowa, most Maslenicki

Obrazek
Wschód słońca nad mostem w Maslenicy.

Z Maslenicy mięliśmy już do Starigradu - Paklenicy jakieś 15 km krętymi dróżkami wzdłuż wybrzeża...cdn...[/u]
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006
Starigrad- Paklenica 14.08-29.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 08.09.2009 16:23

[u] 14.08 [u]
Po przejechaniu 15km. zobaczyliśmy znak STRAIGRAD-PAKLENICA. Od znaku jechaliśmy bardzo wolno, gdyż rozglądaliśmy się za naszym apartamentem. I rzeczywiście po minięciu stacji INA zobaczyliśmy tabliczkę
Obrazek
Z początku zastanawialiśmy się czy to na pewno ten domek, bo na zdjęciu wyglądał trochę inaczej. Dlatego, że było kilka minut po 7 rano, zostawiliśmy auto i poszliśmy pozwiedzać okolicę. I cóż widzimy: naprzeciwko piekarnia i targ z owocami, winem i rakiją( daleko po zapasy nie było :)), na lewo poczta oraz bank, a na prawo centrum miasta. Dom położony jest przy głównej ulicy więc myśleliśmy, iż nie damy rady zasnąć, ale wcale nie było bardzo słychać szumu samochodów. Po krótkim spacerku już przy naszym samochodzie stoi kilka kobiet. Pewnie nam chcieli samochód odholować :P Ale grzecznie podeszłam i wytłumaczyłam łamanym chorwackim, że to samochód nasz, czyli tych, który mieli od dzisiaj rezerwację. Pani się trochę zdziwiła, że jesteśmy tak wcześnie i podczas, gdy my siedzieliśmy z gospodarzem, pani pobiegła zawiesić nam papier toaletowy :)
Oczywiście ludzie bardzo sympatyczni. Powitali nas rakiją i soczkiem. Trochę pogadaliśmy, oczywiście robiłam za tłumacza, choć ja tylko rozumiem chorwacki a nie umiem odpowiedzieć. Ale grunt, że się dogadaliśmy :)
Nasz apartament znajdował się na 1 piętrze. Okna i balkon skierowany był nie na główną ulicę, ale na bok (może dlatego nie przeszkadzał nam ruch uliczny) Apartament składał się z 2 sypialni: przez jedną wychodziło się na balkon,
Obrazek

a przez drugą wchodziło do malutkiej kuchni. Stół i krzesła były w większej sypialni. Oprócz tego na balkonie był stół i 2 krzesła no i oczywiście suszarka na ciuszki. Morza wprawdzie nie było widać, ale jak się później okazało wystarczyło przejść przez ulicę (jakieś 100-150m.)
Zaczęliśmy się rozpakowywać. Nagle nad górami zebrały się czarne chmury. Wiatr zaczął wywracać krzesła na balkonie. Myślimy: " Gdzie się nie pojawimy to deszcz. Pewnie z miesiąc tu deszcz nie padał, ale nas musiał przywitać. Jak się okaże, że będzie padało przez tydzień to się wkurzę!" No ale wszystko się dobrze potoczyło. Popadało pół godzinki i przez następne 14 dni deszczu nie widzieliśmy :)
Drzemka do 17.00, obiadek i oczywiście wieczorny spacer na stragany :D
Użytkownik usunięty
Re: 13-14.08 PodrÓŻ

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 08.09.2009 17:56

Witam!

Z dat wynika, że przez tydzień byliśmy w tej okolicy równocześnie, tyle że my mieszkaliśmy w Seline, ale Starigrad odwiedzaaliśmy co drugi dzień.

sprynia napisał(a): Zacznę od tego, iż jechaliśmy w 3 samochody.


... i właśnie miałem taki przypadek, że na drodze Starigrad - Seline wyprzedzałem trzy samochody jadące razem na karkowskich blachach. Może to Wy? :)

Pozdrawiam i czekam dalszy ciąg. Ciekaw jestem jakie będą Twoje/Wasze spostrzeżenia i odczucia dotyczące tego regionu Chorwacji, do którego przekonałem się po ośmiu latach, bo wcześniej czym prędzej dodawałem gazu na wyjeździe z tunelu Sv. Rok w drodze na Południe :wink:
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 09.09.2009 12:59

15.08
Dzień ten powinien być szczególnym dniem dla wszystkich katolików. Również święto Maryjne w Chorwacji obchodzone jest uroczyście. O 11.00 w kościele nieopodal nas, odbyła się Msza Św., a następnie procesja. Niestety zaspaliśmy i nie mam żadnych fotek :)
Oczywiście wyszliśmy na plaże po procesji, bo kościół został zbudowany prawie na plaży więc nie będziemy leżeć prawie nago jak ludzie się modlą. Na plaży pełno ludzi. Mnóstwo Polaków, a jeszcze więcej Włochów. Na plaży jak to na plaży. Trochę się kąpaliśmy, trochę zażywaliśmy kąpieli słonecznych. Na szczęście w tym roku nikt się nie zrobił na raczka już w pierwszym dniu( dodam, że w Chorwacji byliśmy 5 razy i zawsze ktoś był poszkodowany pierwszego dnia:))
Wieczorkiem, po obiadokolacji, jak zwykle spacer na pobliskie stragany i lody. Najlepsze są u "bliźniaków" - knajpa DAVOS (tak na przyszłość:))
OPOWIEŚCI ZE STRAGANÓW
Już pierwszego dnia każdy sobie coś wypatrzył i w następnych dniach cały czas męczyliśmy sprzedawców pytaniami "koliko ovo kosta? Może śnizenje?" Ale niestety ceny właściwie do samego końca zostały takie same.
ja: osiołek z pięknym uśmieszkiem, przykryty płachtą z napisem HRVATSKA
mama: ręcznik z mapą Chorwacji w kolorze fioletowo-czarnym
tata: czapeczka z Che Guevarą
siostra: UWAGA! SWOJE IMIĘ NA ZIARNKU RYŻU! Nie dało się jej tego wybić z głowy przez kilkanaście dni, ale w końcu się ugięła i zakupiła bransoletkę z napisem HRVATSKA
...Ale kontynuując. Bardzo dużo sklepów było w ten świąteczny dzień zamkniętych. Jednak zorientowaliśmy się gdzie są jakieś markety, fajne knajpki,kantor. Nawet poszliśmy się przejść ulicą do ludzi, którym dałam namiar na pewien apartament w Strigradzie, niestety zastaliśmy tylko samochód :)
O godzinie 00:00 odbył się pokaz sztucznych ogni. Aha tylko nie powiedziałam dlaczego. Gdyż od 20:00 na miejskim skwerku, nazwanych u nich RYNKIEM, miała koncert jakaś ichniejsza gwiazda pop (niestety nie znam nazwiska), ale kawałki miał spoko :)

16.08
OPOWIEŚCI Z KOŚCIOŁA
Dzisiaj pobudka o 9.00, bo stwierdziliśmy, że pójdziemy do kościoła na 10.30. Kościółek bardzo mały...
Obrazek
...widać go po prawej stronie.
Kazanie księdza bardzo długie (ok.20 min.), ale wygłaszał je bardzo emocjonalnie. Mimo, iż nic praktycznie z niego nie zrozumiałam spodobało mi się. Ta mowa ciała księdza i częste wykrzyknienia! Tego u nas nie ma!
Było jeszcze coś co mi się niesamowicie spodobało. Otóż cudowny sposób na zbieranie ofiar i nie przepychanie się przez tłumy wiernych. Otóż wyszedł sobie pan kościelny z zawieszoną na długim na ok. 1,5 m. kiju, skórzaną skarpetą. Wyglądało to świetnie, a koleś miał do przejścia najwyżej kilkanaście metrów. Musiał tylko trochę więcej ręką popracować. W tak małym kościółku taki patent był potrzebny, a u nas w ogromnych kościołach jak zaczyna się przepychać to jest masakra. TAKA MOJA REFLEKSYJKA :)
Po południu spacerek jak zwykle. Poszliśmy na kawę do knajpki. Kawa w Chorwacji bardzo tania (3-7 zł). Oczywiście widzę w menu machiatto. Skojarzyło mi się od razu z wielkim kubkiem do płowy napełnionym spienionym mlekiem. Okazuje się, że źle mi się skojarzyło. Zgadnijcie co mi kelner przyniósł? Malutka filiżaneczkę jak to espresso i jeszcze chyba mocniejszą! No zdenerwowałam się lekko, ale trudno. STWIERDZIŁAM : JUTRO WEZMĘ INNĄ. BĘDZIE WIĘKSZA!
CDN...
Wieczorem już po spacerze gospodyni przyszła do nas i dała zrobiony przez siebie BUREK( słony, biały ser zawinięty w a'la francuskie ciasto). Byliśmy bardzo zaskoczeni i zadowoleni. Zostało nam nawet na poniedziałek,żeby poczęstować znajomych, którzy mięli do nas wpaść z Senj.
sroczka66
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2564
Dołączył(a): 25.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) sroczka66 » 09.09.2009 13:27

Spryniu, czy to taki osiołek Ci się spodobał?

Obrazek
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 09.09.2009 15:11

Jejku....:) Dokładnie :) Ale w końcu go nie zakupiłam... On jeszcze taki fajny dźwięk wydaje
P.S. Ciąg dalszy jutro albo jak będę miała czas po południu :) POZDRAWIAM
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 10.09.2009 12:26

17.08
Dzisiaj poniedziałek. Pobudka wcześniej, bo przyjeżdżają do nas znajomi, którzy spędzają wakacje w Senj. Weszli do nas na kawkę i wczorajszego BURKA :). Potem poszliśmy wszyscy na plażę. Wygrzewaliśmy się do 16. Czas spędzony na pogawędce, wypiciu jeszcze resztek polskich browarków, i na podziwianiu samolotu gaszącego pożar na sąsiednim Pagu.
Obrazek

W końcu jednak pożar udało się opanować. Po obfitym plażowaniu, nurkowaniu i odbijaniu piłki wypadało coś zjeść. Postanowiliśmy, że pójdziemy na pizze do TOMATO. Szczerze mówiąc pizza nikogo na kolana nie rzuciła. Cieniutkie ciasto i bardzo mało składników. Po jakże sycącym obiadku pożegnaliśmy się ze znajomymi, przebraliśmy się i umyliśmy z soli i oczywiście WYMARSZ DO MIASTA. Jak zwykle stragany, popatrzenie sobie na te same obiekty pożądania, wiszące na stojakach. :) Jak zwykle kawka - i znowu wtopa! Było w menu napisane jak czarno na białym - MACHIATTO 0,20L. CO DOSTAŁAM? FILIŻANECZKĘ 0,006L :) Jak widać na załączonym obrazku ( ta kwaśna mina, właśnie z tego powodu:P)
Obrazek
Gdy zrobiło się ciemno okazało się, że albo pożar za dnia nie został ugaszony, albo zapaliło się na nowo.
Obrazek

18.08
Dzisiaj pobudkę zrobiła nam gospodyni. Przyszła do nas z przepysznym ciastem- przekładaniec naponczowanego biszkoptu i ptasiego mleczka z brzoskwiniami. Chcieliśmy dzisiaj zapłacić więc postanowiliśmy dać również coś polskiego. Zanieśliśmy cały talerz czekoladek wawela- malag. A Pani żeby się odwdzięczyć dała nam upieczony przez siebie chleb. No i tak to wyszło. Oczywiście później plaża, partyjka w badmintona i wymarsz na miasto. Dzisiaj właśnie byłam w knajpce, której szyld głosił WI-FI. Więc wchodzimy, zamawiamy kawkę, a internet zakodowany hasłem. Trochę się zdziwiłam, ale pytam kelnera, a ten mówi, że trzeba sobie hasło kupić. Uwaga podaję cenę: 15 MIN. = 10KN! No trudno, kupiłam dostęp sprawdziłam nk,pocztę i oczywiście wysłałam pozdrowienia na cro.pl :)

19.08
Dzisiaj na plaży zauważyliśmy ogromny wysyp Polaków. Tak nagle się znikąd wzięli. Ale to miłe uczucie wszędzie słyszeć ojczysty język. Czułam się prawie jak nad Bałtykiem, tyle, że z 5 razy cieplejsza woda i powietrze :) Dzisiaj znowu pożar na Pagu, praktycznie w tym samym miejscu:
Obrazek
Oczywiście odwiedzenie pamiątek na straganach, ażeby to im smutno bez nas nie było :) cdn...
Aneta.K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2420
Dołączył(a): 11.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aneta.K » 10.09.2009 12:59

Widok takich pożarów to coś strasznego :(
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 14.09.2009 17:43

20.08
Dzisiejszy dzień rozpoczął się wczesnym wyjściem na plażę, a to z takiego powodu, że jedziemy do Zadaru. Dlatego 9.00 wyjście na plażę, a ok. 14 wyjazd do Zadaru. Droga bardzo dobra(nie to co w Polsce), sporo stacji benzynowych i gazowych. W samym Zadarze, blisko centrum jest bezpłatny parking, z którego właściwie co roku korzystamy. Oczywiście pierwszym punktem naszej wycieczki był CHINA SHOP! Niesamowite jakie ceny są w tych sklepach. Czasami to się zastanawiałam czy im się to w ogóle opłacało produkować, ale widać tak. Później poszliśmy się przejść tymi "szerokimi" uliczkami"
Oczywiście poszliśmy także na plac w centrum (a'la ryneczek):
Obrazek
Następnie poszliśmy w miejsce, w którym jeszcze nie byliśmy. Zobaczyliśmy mały kościółek w parku:
Obrazek
W parku tym znajdowały się popiersia jakichś sławnych Chorwatów od lekarzy przez polityków i podróżników, a w ich centrum stał bardzo piękny klon z przeciekawą korą:
Obrazek
Idąc dalej wyszliśmy na promenadę, biegnącą wzdłuż wybrzeża. I oto dopłynęła do naszych uszu melodia wygrywana przez wodne organy. Melodia nieźle uspokaja, ale jak się nie stoi przy samych "głośnikach" wystających z ziemi. Zaliczyliśmy oczywiście knajpę i wróciliśmy do Starigradu, po drodze tankując gaz (4,02 Kn/l)

21.08
Dzisiaj w sumie normalny dzień: plaża, obiadek, wyjście na miasto. Postanowiłam jednak o nim napisać, gdyż była to dla mnie dzień wyjątkowy. Dzisiaj poszliśmy do knajpki, w której od początku mi się podobało, ale zawsze miejsca pod daszkiem pokrytym suchymi liśćmi z palmy były zajęte. Dzisiaj nam się udało! Zamówiliśmy sobie kawkę, piwo, co kto lubi i czekaliśmy. Ja dzisiaj zaszalałam i wzięłam mrożoną kawę za 22Kn. Błagałam tylko żeby nie przyniósł mi w filiżance do espresso. Nie zawiodłam się! Dostałam ogromny kubek zimnej kawy, z dwiema gałkami lodów, bitą śmietaną i wafelkiem. Poczułam się pierwszy raz dowartościowana w knajpie! DOSTAŁAM PO RAZ PIERWSZY NORMALNĄ KAWĘ! CUDOWNY DZIEŃ. A JAK MI SIĘ PO NIEJ DOBRZE SPAŁO...MMM:)

24.08
Dzisiaj pobudka o 8. O 9.30 umówiliśmy się ze znajomymi pod wejściem do NP PAKLENICA w Starigradzie. Dochodziła godzina 9.40. Dostaliśmy smsa, że się spóźnią, bo właśnie zatrzymała ich policja i płacą mandat. Jak się potem okazało przekroczyli prędkość o 30 km/h. Policjant na początku powiedział 2000Kn, jednak się poprawił, że dla turist sniżenje. I takim oto sposobem zapłacili tylko (aż!) 1000Kn. Także dla nich dzień nie zaczął się najlepiej.
Bilety wstępu do parku: dzieci do 18 r.ż - 20 Kn(ja mam 19 i też weszłam za 20Kn:P)
dorośli 40 Kn
Od Polki, która jeździ do Starigradu przynajmniej 2 razy w roku, dowiedzieliśmy się, że to jest jeden z największych ośrodków wspinaczkowych w Europie. Jej syn i mąż dużo się wspinają i bardzo spodobał mi się ich plan dnia. Godzina 7 wymarsz na wspinaczkę, godzina 12.00 zejście na plażę, kąpanie się, wylegiwanie i obiad, godzina 15 powrót na wspinaczkę :)
Z powodu takiego, że szły z nami małe dzieci stwierdziliśmy, że pójdziemy tylko do jaskini. I tak też się stało. Niby jaskinia położona na wys. 500m.n.p.m, ale tutaj wyprawę zaczyna się właściwie od 0m, nie to co w Zakopanem z 700m. Także łatwo nie było, czasem dość strome podejścia, ale warto było wyjść nawet dla takich widoczków:
Obrazek

Obrazek
Dość niebezpieczny moment. Właściwie pionowa przepaść, na dole widać ścieżkę.

Obrazek

Obrazek

Jeśli chodzi o jaskinię opłaty były osobne : dzieci do lat 4- free
do lat 18- 10Kn
dorośli - 15Kn
Obrazek
To zapiera dech w piersiach szczególnie, że 1 mm. nacieku rośnie przez 35 lat!
Obrazek

Obrazek

Góry bardzo ładne. Szczególnie jak idzie się ścieżką między tymi molochami i obserwuje wspinaczy, którzy są na największej górce w okolicy w takiej pozycji:
Obrazek
Ok. 13 wyszliśmy z parku. Do apartamentu mięliśmy jeszcze jakieś 1000m, ale pomimo zmęczenia, ja wróciłam zadowolona, gorzej z resztą rodziny, która przez kilka kolejnych dni narzekała na zakwasy :P

28.08
Dzisiaj plażą oczywiście do dość późna, w końcu to ostatni dzień. Na plaży pustki jak nigdy. Wieczorem oczywiście miasto i kupowanie pamiątek. Stety albo niestety nie wypaliło wiele wcześniejszych upatrzonych zakupów:
mama - wymarzony czarno-fioletowy ręcznik ( utargowała 20Kn), bo ja wzięłam na tym samym stoisku osła śpiącego na łódce :)
tata - w końcu skończył na niczym, jedna czapka za mała, druga za duża, ta odstaje, ta ma stary fason...ahhh ci faceci :P
siostra - opaska w chorwacka szachownicę i bransoletka z napisem Croatia
ja - mimo, że osiołek od początku uwodził mnie swoim spojrzeniem, stwierdziłam, że bardziej funkcjonalny będzie breloczek, z kręcącą się w środku koła kostką i oczywiście napisem HRVATSKA.
Wieczorem zapukała do nas gospodyni. Przyniosła ogromny koszyk z muszli i wizytówkę. Pożegnała się z nami, pożyczyła dobrej drogi i zapraszała za rok. W związku z tym, że co rok mamy zwyczaj jeżdżenia w inne miejsca( Pag, Viniśce,Primosten, Vir) raczej nie skorzystamy z zaproszenia, ale właściwie jeśli my u kogoś byliśmy, a nie przyjeżdżamy za rok dajemy namiary znajomym i zawsze za nas ktoś jedzie.

29.08
Niestety dzień wyjazdu. Pobudka o 4.00. Zebraliśmy się na 5.02. Drogi puściutkie, jeszcze ciemno. Po przejechaniu pierwszego odcinka autostradą stwierdziliśmy, że przez całą Chorwację pojedziemy autostradami. I w taki oto sposób na granicy byliśmy po 3 godzinach. Oczywiście jechaliśmy przez sporo tuneli, ale mama woli to niż kilkunastometrowe przepaście ( najdłuższe: Sv.Rok - 5700m., Plasina - 2300m., Mala Kapela 5795m.) Wszystkie tunele już są dwupasmowe po obu kierunkach jazdy!
Przez Węgry jechało się okropnie. Nie dość, że tamtejsi ludzie jeżdżą baaardzo przepisowo, to strasznie wiało i lało.
Przez całą Słowację właściwie też jechaliśmy autostradą. Już nas nie wytrzepało na płytach :P Na polskiej granicy byliśmy ok. 18 (Zwardoń). Jednak poszliśmy jeszcze na kolację do Żywca na bardzo tanią i pyszną pizze dlatego do domu zajechaliśmy na 22.30.

Pobyt w Starigradzie na pewno długo będę pamiętać. Szczególnie widoki głębiących się gęstych chmur nad górami, a cudowną pogodą i bezchmurnym niebem kilkaset metrów dalej - na plaży. Miejsce to jest niesamowite, właśnie ze względu na bliskość morza i gór. Oprócz tego cała masa knajpek i restauracji, a do tego dochodzą niezwykle sympatyczni gospodarze i sąsiad z karetki ;)
Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie zobaczyć więcej zdjęć, nie tylko z tegorocznego pobytu, namiary na kwatery, w których byliśmy i inne proszę pisać :)
Aneta.K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2420
Dołączył(a): 11.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aneta.K » 14.09.2009 17:54

Zdjecia jak najbardziej wklejej,wklejaj...i opisuj dalej :D
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006
Zadar

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 21.09.2009 15:59

Obrazek
Przepiękne balkoniki w zabytkowych kamieniczkach w Zadarze.

Obrazek
Most w Zadarze. Po jednej stronie mostu nowa część miasta, bloki, banki, zakłady, stadion itp, a po drugiej stronie typowe stare miasto z murami obronnymi, parkiem, zabytkowymi kościółkami i oczywiście tymi przepięknymi budowlami z białej cegły:
Obrazek
Obrazek
Skoro na wakacjach były 3 kobiety, nie obeszło się bez centrum handlowego :D Galerija Zadar.
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14726
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 21.09.2009 20:13

To oczywiście znaczy , że nie istnieją wakacje od szaleństwa sklepowego :? 8) :lol:

Cieszę się , że ruszyła relacja :)
Czekamy na CD
sprynia
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 130
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) sprynia » 21.09.2009 21:25

Nie chcę Cię martwić, ale ta relacja dobiega już powoli do końca :P
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Morze i góry czyli Starigrad- Paklenica, 5 raz w Chorwacji.
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019