Wracamy do apartmanu i ogarniamy się trochę. W tym czasie przestaje padać, a Jelica daje nam kilka pomidorów z ogródka
Po čevabach nadal czujemy się najedzeni, więc nie wybierzemy się dzisiaj do Supetaru na kolację, ale i tak pójdziemy na spacer. Po drodze podziwiamy kwitnące rośliny.
Tradycyjne zdjęcie z bugenwillą
Dopasowałam się kolorystycznie
Jest i kwiat passiflory (męczennicy):
Po raz pierwszy spotykamy kota, którego będziemy regularnie odwiedzać
Szkoda, że nie może mówić. Na pewno mówiłby mądrze
Jesteśmy coraz bliżej morza i palm z "fryzurą na cebulę", które pokazywałam w pierwszym odcinku:
Zamiast skręcić w prawo, w stronę starówki, idziemy w lewo - tam, gdzie są "Międzyzdroje"
Jest jeszcze wcześnie (przed 19:00), więc nie spotkamy imprezowiczów.
Spacerujemy brzegiem morza:
Jest dość chłodno. Po raz pierwszy (i ostatni) na tych wakacjach włożyłam jeansy
Wpatruję się w płynącego Hrvata:
Nikt nie szaleje na zjeżdżalniach:
ani nie wypożycza rowerów wodnych:
Pogoda odstraszyła nawet dzieci, które zazwyczaj są nieustraszone
Lost and found tree - świetny patent!
Trochę informacji praktycznych
Coś dla urody i relaksu, czyli cennik zabiegów kosmetycznych oraz masażu:
Na chwilę hipnotyzuje nas widok na Omiš:
ale zaraz wracamy do rzeczywistości. Sądziłam, że "dmuchańców" nie było tu 5 lat temu:
ale spojrzałam do mojej relacji z tamtego urlopu i okazało się, że pamięć mi szwankuje
Mam jednak wrażenie, że teraz są bardziej "rozbudowane". Szumnie nazwano je Supetar Sportpark. Gdyby kogoś interesowało, tyle kosztują te przyjemności:
Postanawiamy obejść półwysep od strony morza:
Nigdy tego nie robiliśmy!
Podziwiamy... tęczową chmurę
Przypominają mi się wakacje AD 2014 na Korčuli, kiedy tęcz mieliśmy pod dostatkiem
Obchodzimy cmentarz dookoła:
i wchodzimy na jego teren.
Najpierw skupimy się na mauzoleum rodziny Petrinović:
Oglądaliśmy je w 2015 roku, ale myślę, że warto przyjrzeć się ponownie tej ciekawej budowli.
Mauzoleum zostało wybudowane, oczywiście z białego kamienia, w latach 1924–1927 na cześć zamożnej rodziny Petrinović. Budowla jest wzorowana na bizantyjskiej architekturze sakralnej, a jej twórcą był Tome Rosandić, uczeń Ivana Rendića, o którym wspominałam w poprzednim odcinku i który pojawi się jeszcze w tym
Bardziej szczegółowo:
Upiorne aniołki, o których dyskutowaliśmy 5 lat temu
w tej relacji
post1641157.html#p1641157
Anioły zdobią również pobliską studnię i wyglądają też co najmniej dziwnie
Nieopodal mauzoleum znajduje się grób Ivana Rendića (chorwackiego rzeźbiarza, który wychował się na Braču). Jest on bardzo szczególny:
Dziwię się, że nie widzieliśmy go tutaj w 2015 roku. Okazuje się, że pomnik ten powstał dopiero 86 lat po śmierci artysty, w 2018 roku. Jego forma jest tak oryginalna, ponieważ życzył sobie tego sam Rendić. Artysta powiedział kiedyś: A kad umrem, neću da ništa stave na moj grob, nego ovaj moj štap, šešir, cipele i natpis: A gdje je Rendić?
(A kiedy umrę, nie chcę, żeby cokolwiek stało na moim grobie, tylko moja laska, kapelusz, buty i napis: Gdzie jest Rendić?)
Prośba rzeźbiarza została odczytana bardzo dosłownie
Jeśli ktoś jest zainteresowany, odsyłam do ciekawego artykułu na temat okoliczności pochówku artysty:
https://slobodnadalmacija.hr/dalmacija/ ... ara-553506
Gdyby była taka potrzeba, chętnie przetłumaczę
Na cmentarzu można również podziwiać jedno z dzieł Rendića - piękną Pietę wykonaną z brązu:
Spacerujemy jeszcze chwilę, podziwiając grobowce i pomniki:
Warto było pójść na supetarski cmentarz ponownie, choćby po to, żeby zobaczyć nietypowy grób Rendića, co z kolei skłoniło mnie do "przekopania" internetu i znalezienia podlinkowanego wyżej artykułu
Wracamy do teraźniejszości, w której zrobiło się całkiem słonecznie:
Chyba na złość
My jednak czujemy się trochę zmęczeni
Odwiedzamy też "kota o mądrym spojrzeniu"
Trasa obok jego domu będzie teraz należała do naszych ulubionych
Wieczorem, na balkonie, gramy w Scrabble i planujemy jutrzejsze kajakowanie

.png)
.png)

.png)