Gdzie są pieniądze z piramidy? A. Widera, T.Semik
Do niecodziennych scen doszło w sobotę w centrum Katowic. Patrol detektywa Rutkowskiego wkroczył do mieszkania, gdzie dwóch mężczyzn zamierzało w zamian za kilkadziesiąt tysięcy złotych przekazać zainteresowanej katowiczance informacje o miejscu pobytu oszustów - małżeństwa B. z firmy "Ben-tour", którzy stworzyli na Śląsku piramidę finansową, a w końcu zniknęli z gotówką.
- Kobieta wynajęła tych mężczyzn, by pomogli jej odnaleźć ludzi, którzy ją oszukali na bardzo dużą kwotę pieniędzy. Ci zaś obiecali, że informacje przekażą, ale nie za darmo. W mieszkaniu miało dojść do przekazania gotówki i w tym momencie zjawił się pan Rutkowki ze swoimi pracownikami - relacjonuje Jacek Pytel, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. Przyznaje, że policja jeszcze nie wie, czy doszło do przestępstwa.
Niektórzy uczestnicy piramidy finansowej stracili dorobek życia i teraz odchodzą od zmysłów. Do tej pory wiadomo o 30 oszukanych osobach z Bytomia, Dąbrowy Górniczej, Tychów, Katowic. Ludzie brali kredyty i dawali pieniądze Renacie B., właścicielce katowickiego biura finansowo-turystycznego "Ben- tour" licząc na szybki zysk. Obiecywała im, bowiem, wysokie oprocentowanie wkładów, rzędu 10-20 proc. w skali miesiąca. Na początku wypłacała "wygrane", ale latem ubiegłego roku zniknęła - wraz z mężem i z przekazaną gotówką. Piramida runęła.
Oszukani często na własną rękę próbują odnaleźć małżeństwo B. i odzyskać swoje pieniądze. Tyle tylko, że wpadają w sidła kolejnych naciągaczy. Tak miało być tym razem. Mężczyźni zatrzymani w sobotę przez pracowników detektywa, zostali przekazani w ręce policjantów.
- Po przesłuchaniu wszystkie zatrzymane osoby zostały zwolnione. Materiały przekażemy do prokuratury. Jeśli okaże się, że zostało złamane prawo, będą postawione im zarzuty. W sprawie badany jest każdy wątek, także wkroczenia i zatrzymania dokonanego przez pracowników pana Rutkowskiego - dodaje Pytel. Biuro "Ben-touru" mieściło się w Katowicach przy ul. 3 Maja, ale dziś nie ma tam po nim nawet śladu. Zajmowało się przede wszystkim działalnością turystyczną, a niejako przy okazji świadczyło usługi parabanku.
Od lutego br. toczy się w tej sprawie śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice Centrum-Zachód. Małżeństwo B. zaginęło, jak twierdzi ich syn Dawid, ale nikt w tę wersję wydarzeń nie wierzy, także śledczy. Jeszcze na przełomie maja i czerwca 2008 roku biuro funkcjonowało normalnie. Później z "Ben-touru" wyniesiony został cały sprzęt biurowy i dokumentacja, w tym finansowa.
- Dopadniemy sprawców, jesteśmy na dobrej drodze - zapewnia Beata Woźniak-Tuszyńska, wiceprokurator rejonowa Katowice Centrum-Zachód. Prokuraturze udało się już dowiedzieć, w których trzech bankach mogły zostać ukryte pieniądze pochodzące z oszustwa. Powiadomiono sąd, bo tylko on może zdjąć z nich tajemnicę bankową.
Nic nie zapowiada tego, by śledztwo skończyło się w najbliższym czasie. Podobno małżeństwo B. skryło się w Chorwacji, która nie jest w Unii Europejskiej, więc ściągnąć ich do Polski może nie być łatwo. Jedna z ofiar "Ben-touru", która straciła 150 tys. zł, poszła po ratunek do sądu cywilnego.
- Sprawę wygraliśmy, jest już u komornika, który szuka majątku państwa B. - mówi pełnomocnik ofiary, radca prawny Piotr Misiewicz.

.png)
.png)