Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Matematyczny Paryż + DISNEYLAND 2012

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2307
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 09.10.2012 15:53

Bardzo dziekuję wszystkim za dobre słowo :D
No skoro są tacy co czytają to piszę dalej :mrgreen: (I tak bym pisała żeby na starość móc tu wrócić :wink: )
tony montana napisał(a):... ogólnie: jest GIT! :smo: :oczko_usmiech: :papa:

:smo:

05.05 sobota

Nadejszła wielkopomna chwila. Nareszcie to, po co przyjechaliśmy, jak mówią moje dzieci. Całodniowy pobyt w "Disnejlendzie" :lol: .
Jako, że oczywistym było, że Disneyland odwiedzimy razem, całą rodzinką tj. w dniu, w którym ta atrakcja była przewidziana w wycieczce młodego - chcąc nie chcąc musieliśmy udać się tam w sobotę :x . Nasze próby zmiany planu czyli Disneyland w tygodniu, a w sobotę Paryż spełzły na niczym. Biuro podróży wymyśliło sobie to tak, że uczestnicy już po śniadaniu wymeldowywali się z hotelu i z bagażami lądowali w parku zabaw żeby wieczorem od razu ruszyć do Polski. Disneyland znajduje się ok. 40 km na wschód od Paryża i kierowca miał krótszą trasę do przejechania. A fakt, ze w weekend w takich miejscach jest zazwyczaj więcej ludzi organizatorom "nie wadził". Dzast frontem do klienta normalnie :evil: . No ale darowanemu koniowi ...Córka pocieszała nas, że Francuzi (mali) podobno w sobotę chodzą normalnie do szkoły, a w środę uczą się do 12. Nie wiem czy tak jest w rzeczywistości ale faktycznie języka francuskiego jakoś za dużo w parku nie słyszeliśmy.
Od początku.
Park w tym dniu miał być czynny od 10 do 22. Wyjazd zaplanowałam na 9 żeby nie tracić cennych minut :D . Kontrolny poranny rzut oka przez okno - nie jest źle, nie pada. Przypominam, że pogoda mówiła o ciągłych opadach deszczu. Najwyraźniej ichniejsze prognozy pogody sprawdzają się podobnie jak u nas bo do wieczora mimo krążących chmur nie spadła ani kropla deszczu. Dopiero gdy wychodziliśmy z parku lunęło tak, że hej ! Ale wtedy miałam to już w .... głębokim poważaniu. Mogło se padać ile chciało :wink: .
Obierając kierunek na Metz po niecałej godzinie lądujemy na parkingu.

Obrazek

Jest parę minut przed 10. Czekamy na autokar z wycieczką. O ile panowie mieli bilety w cenie my z córą niestety musiałyśmy je sobie kupić. Żeby zaoszczędzić sobie stania w kolejce i trochę zaoszczędzić kaski poprosiliśmy panią przewodnik, żeby kupiła o 2 bilety więcej. Grupy zorganizowane miały jakieś zniżki. Z tymi cenami biletów to są jakieś cyrki. W zależności od dnia w którym wchodziłam na stronę parku ceny były inne. Dziś np. bilet na 1 dzień do 1 parku kosztuje dla dorosłych - 61 euro dla dzieci do 11 lat - 55 euro. Od razu mówię, że kupowanie biletów na 1 dzień do dwóch parków mija się z celem. Nie jest możliwym "obskoczenie" wszystkich atrakcji obydwu parków w ciągu jednego dnia. Co tam wszystkich - my nie zaliczyliśmy wszystkich w jednym parku ...
Tak czy siak płacimy: ja - 46 euro, córa 28 euro.

Nasze bilety ...

Obrazek

A bo oczywiście zapomniałam napisać, że park składa się z dwóch części. Takiej jakby główniejszej gdzie wali 90 % ludu - DISNEYLAND PARK i mniejszej - WALT DISNEY STUDIOS PARK.
Ilość narodu jaki kieruje się w stronę wejścia jest przerażający. Jestem przekonana, że nic nie zobaczymy, z niczego nie skorzystamy, a cały dzień spędzimy w kolejkach. Naczytałam się wcześniej na różnych forach, że do niektórych atrakcji można stać nawet 3 godziny 8O . Nic to, zobaczymy (podobno to moje ulubione słowo :D . Zawsze tak mówię, gdy syn pyta czy po odrobieniu lekcji będzie mógł zagrać na kompie, albo gdy córa pyta czy może iść na koncert :P ). Tłum porywa nas i kieruje w stronę pierwszej kontroli. Każda torba przechodzi prześwietlenie na taśmie, niektórzy są "obmacywani" :P . Tutaj nikt jeszcze nie żąda biletów. Zresztą i później nikt nie żąda. Bilet wkłada się w dziurkę, bramka się otwiera i ... wchodzimy w bajkowy świat. Córka przytomnie bierze mapkę . Mapki są w kilku językach - po polsku nie znaleźliśmy.

Połowa mapki przedstawiająca ten główny park czyli DISNEYLAND PARK wygląda tak ...

Obrazek

Na drugiej połowie jest WALT DISNEY STUDIOS PARK. Ale, że tam nie chodziliśmy zdjęcia nie zamieszczam żeby nie mieszać. Generalnie cieszy się ona dużo mniejszą popularnością ...

Park podzielony jest na 5 części:
Adventureland;
Frontierland,
Main Street U.S.A.
Fantasyland;
i Discoveryland.
W każdej krainie każda atrakcja opisana jest numerem i kolorem oznaczającym poziom strachu (moje własne określenie :D ). Kolor niebieski to np. placyki zabaw, zamek księżniczki; kolor różowy - wioski indiańskie, koniki, kolejka szynowa zwiedzająca i kolor pomarańczowy - to przede wszystkim roller-coastery. Uznane za najciekawsze atrakcje oznaczone są "ptaszkami". Przy bardziej niebezpiecznych atrakcjach są ograniczenia wzrostowe - np. min 1.40 m. Są one rygorystycznie przestrzegane. Byłam świadkiem kiedy obsługa jeździła po głowie biednego dzieciaka takim kątownikiem w kształcie litery L, a ten stawał na palcach byle się tylko załapać. Nie było zmiłuj. Jestem pewna, że zabrakło mu ze 2 mm...
Przy niektórych atrakcjach są znaczki FP - Fast Pass. Fastpassy bardzo ułatwiają życie :D . Umożliwiają skrócenie czasu oczekiwania do najbardziej popularnych atrakcji. Aby skorzystać z tej usługi należy bilet wstępu umieścić w specjalnej maszynie znajdującej przed daną atrakcją i pobrać bilet Fast Pass. Na bilecie znajduje się informacja w jakim przedziale czasowym możemy z tej atrakcji atrakcji skorzystać (np. 12.15-12.45). Niby jest tak, że w danym czasie można posiadać tylko jeden FastPass, a kolejny można uzyskać dopiero gdy poprzedni wygaśnie - nam jednak kilka razy udało się nazbierać nawet po 3 FastPassy. Nie wiem czy coś im się zepsuło czy jak :wink: ?.

Oznaczenia na mapie ...

Obrazek
Obrazek

Ale taka mądra to ja jestem teraz. Wtedy wzięliśmy mapę do ręki ... popatrzyliśmy .... i nie bardzo wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. Wiedzieliśmy, że są atrakcje bardziej oblegane ... jakieś bilety przyspieszające ... ale jak to się je - to już nie za bardzo ...
Postanowiliśmy na początek znaleźć sobie jakąś polecaną atrakcję, a później się zobaczy.
Ale najpierw wchodzimy. Zdania co do wyglądu parku pewnie mogą być podzielone. Nam podobał się bardzo :mrgreen: . Wszystko bajecznie kolorowe, zadbane, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po krótkim namyśle postanawiamy, że pierwszą odwiedzoną przez nas atrakcją będzie roller-coaster Indiana Jones w Adventurelandzie :lol: .
Aha, jeszcze jedno. Jadąc do Disneylandu zastanawialiśmy się co my starzy będziemy tam robić. Jesteśmy już przecież nieco za duzi na jakieś tam karuzele ... Kupimy se jakąś kawkę, siądziemy na ławce i pogadamy czekając aż młodzi się wyszaleją ... Jakże się myliliśmy :mrgreen: . :!: :!: :!:

Póki co idziemy w stronę pierwszego roller-coastera zachwycając się otaczającym krajobrazem, który co chwila przenosi nas w inną część świata ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wszystko wydaje się tak strasznie realne ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Z oddali wyłania się nasz cel. Wygląda nader "zachęcająco" :? ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Klimatyczne szczególiki ...

Obrazek

Ja oczywiście zastrzegam się, że nigdy w życiu NEVER :evil: ja na nich poczekam ... Przekonuje mnie jeden argument: Mamo, jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedziała czy się boisz ... Powiedzmy, że to mnie przekonuje :| . Tak czy siak posłusznie staję w kolejce ... Nie jest zbyt długa. Po 10 minutach widzimy miejsce wsiadania ...

Obrazek
Obrazek

Obsługa przy każdej atrakcji ubrana jest w odpowiednie stroje ...
Przez głowę przemyka mi ostatnia myśl ... Przecież mogę przejść na drugą stronę wózka udając, że ja już wysiadam :lol: . Nic z tego. Miejsce po lewej zajmuje młody skutecznie blokując drogę ucieczki ... Uśmiecham się widząc przerażenie w oczach siedzącego przede mną męża ...
Ruszamy ...

cdn.
Ostatnio edytowano 09.10.2012 18:10 przez Potter, łącznie edytowano 3 razy
mysza73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10679
Dołączył(a): 19.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) mysza73 » 09.10.2012 16:03

Skoro piszesz, to znaczy że przeżyłaś 8O :roll: :wink:,

ja nie wiem czy bym wsiadła :roll: ,
dawno temu w Chorzowie jechałam na takim bardzo małym, w porównaniu z tym tam :roll:
i wtedy powiedziałam NIGDY WIĘCEJ :oops:
Aneta.K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2420
Dołączył(a): 11.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aneta.K » 10.10.2012 10:35

Fajnie tam :D też bym chciała tam być choć raz :( i dlatego jestem ciekawa co było dalej :)
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3307
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 10.10.2012 22:49

To pięknie zakręciliście się na dobry początek... :lool:
8)
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2307
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 11.10.2012 11:59

Przeżyłam, ale jeśli ktoś mnie zapyta jak było to powiem - nie do końca wiem. Po kilku pierwszych zakrętach kiedy autentycznie byłam przekonana, że zaraz wylecę w kosmos, a przynajmniej na najbliższe drzewa :D (przecież wiem jak działa siła odśrodkowa :roll: ) najnormalniej w świecie zamknęłam oczy :lol: . Po raz pierwszy jednocześnie poczułam, że jest maksymalnie strasznie i maksymalnie super. Już nie dziwię się tym wszystkim piskom i wrzaskom, które czasem słyszę przechodząc koło wesołego miasteczka 8) . Podobno ja darłam się najgłośniej. Ale to pod koniec ... Bo kiedy wagoniki ruszyły mówiłam cichawym szeptem, że chcę na koniki :cry: - tak twierdzi syn - nie wiem, nie pamiętam, ale on często ściemnia ...
Kiedy wysiedliśmy, na miękkich nogach oczywiście, wymianie wrażeń nie było końca. Dla nas wszystkich był to pierwszy w życiu przejazd prawdziwym roller-coasterem. Mimo strachu wiedziałam już, że nie spędzę tej wizyty na ławeczce pijąc kawę :lol: :wink: . Bałam się - ale chciałam jeszcze ... Namierzyliśmy na mapce kolejny roller-coaster, ale póki co postanowiliśmy dać emocjom odpocząć i poszukać czegoś mniej adrelinowytwórczego ...
Urokliwym spacerkiem ...

Obrazek

... zaliczając po drodze wejście na drzewo ...

Obrazek
Obrazek

... i widoki z niego ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek

...zaliczając jaskinie (beze mnie oczywiście :? ) ...

Obrazek

... i inne fajne ścieżki...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

... dotarliśmy do kolejnego celu naszej wycieczki czyli Pirates of the Caribbean . Miejsce to oznaczone jest na mapie "ptaszkiem" nr 19 czyli jest szczególnie polecane.

Obrazek
Obrazek

Faktycznie. Już przy wejściu widać lekkie zagęszczenie ludzkie. Idziemy. Początkowo trasa wiedzie jakimś ciemnym tunelem (już robi mi się cieplej :? ) i nic ciekawego się nie dzieje. Na ścianach pełno pajęczyn, trupich czaszek, resztek sieci rybackich. Bardzo, bardzo zakurzone lampy dają nikłe światło. Idziemy za tłumem już jakieś parę minut dziwiąc się o co tu kaman? Co w tym takiego nadzwyczajnego, że polecają ... Lekko znudzeni czekamy na "światełko w tunelu" oznaczające wyjście ...
Wreszcie robi się jakoś jaśniej ... Wychodzimy zza kolejnego zakrętu, a tu nagle - jakby powiedział nasz syn - oczom naszym ukazuje się duża pieczara i wagoniki jakowejś kolejki ... Aaaa to tu jest pies pogrzebany ... To jeszcze nie koniec ...

Obrazek

Kierowani przez "odpowiednio" ubraną panią zajmujemy miejsca w łodzi ...

Obrazek
Obrazek

W tym miejscu należało by wstawić zdjęcia - niestety, raz - że było ciemno i nic nie wychodziło, dwa - że robić zdjęć z lampą tam nie można, takowych nie posiadam. Musicie mi zaufać, że było ekstra :!: Łódź płynie sobie takim jakby kanałem, a po obu jego stronach rozgrywają się różne "pirackie" sceny. A to rozróba w knajpie, a to balanga na wyspie, a to mąż morduje żonę - albo odwrotnie :P . Wszystkiemu temu towarzyszy odpowiednia muzyka ... Jest SUPER !!! Nie możemy powstrzymać się od głośnego komentowania ... Już teraz mówimy sobie, że musimy tu wrócić ... :D Jak się później okazało nie starczyło nam czasu (zresztą nie tylko na to :roll: ).
Pod koniec jazdy łódka wciągana jest na niewielką górkę po czym z impetem spada w dół. Drzemy się wniebogłosy !!! W tym momencie oślepia nas jakiś błysk ... Jak się domyślałam zostało zrobione zdjęcie. Po wyjściu z groty wykonane zdjęcia pokazują się na specjalnych ekranach i można je sobie za jedyne 8O 18 euro kupić. Zdjęcia robione są na kilku wybranych atrakcjach parku. Nasze zdjęcie jest wielce kuszące - cztery rozdarte r...e :evil: . Jednak nie kupujemy :P .
Poniżej wstawiam jedno w miarę czytelne zdjęcie, które jednak ma się nijak do emocji ...

Obrazek

W parku podoba nam się bardziej coraz :lol: idziemy wiec dalej ...

Obrazek

... chmury ciągle straszą ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek

... towarzyszy nam iście bajkowy krajobraz ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Znowu wsiadamy do łódki. Od razu mówię, że jest to atrakcja ... sympatyczna :wink: . Żadnego hardcoru. Płyniemy mijając po drodze miniaturowe zakątki przedstawiające bajki ...

Obrazek

Mała Syrenka ...

Obrazek
Obrazek

Piotruś i Wilk (tak mi to córka przetłumaczyła ... Nawet nie wiedziałam, że jest taka bajka :o )

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Taka sobie przyjemna przejażdżka ... dla dorosłych od 0 do 100 lat :wink: .

Idziemy sobie dalej ...

Obrazek

Nasz kolejny cel to kraina Discoveryland. W tzw. "międzyczasie" (polonista w liceum mordował za używanie tego słowa, które podobno nie istnieje w słowniku :lol: . Ale, że ja ani za tym przedmiotem ani za tym panem nie przepadałam to se go użyję :wink: ) ... Więc (też po polsku :P ) w tzw. międzyczasie zgłodnieliśmy. Niektórzy głodni byli cały czas, ale teraz bardziej :D . Szukamy czegoś do zjedzenia. Wchodzimy do jednej knajpki ... Do drugiej ... No, sknery to my raczej nie jesteśmy, ale ceny są naprawdę z innej galaktyki. Udaje nam się znaleźć budkę, gdzie kupujemy 4 zestawy w skład których wchodziło: frytki, 6 skrzydełek, pół literka dowolnego napoju. Cena - coś ok. 9 euro. Podobnie jak inni siadamy na ławeczce i konsumujemy ...

Młody zawsze ma uśmiech na twarzy gdy w perspektywie ma jedzonko ...

Obrazek

Najedzeni, wypoczęci 8) udajemy się do kolejnej atrakcji "z ptaszkiem" czyli Star Tours. Podróż statkiem kosmicznym. I to pierwszy moment kiedy wykorzystujemy pobrane wcześniej FastPassy. Przy wejściu na specjalnych wyświetlaczach pokazywany jest czas oczekiwania na wejście. Widzimy, że na normalne wejście jest 55 min. Z FastPassem wchodzimy od razu. Czasem jest tak, że mimo posiadania Fasta trzeba troszkę poczekać. Ale zdecydowanie krócej niż bez niego. Na jedną z później odwiedzonych przez nas atrakcji wskazywany czas oczekiwania bez FastPassa wynosił 90 min., z Fastem 10 min. Różnica istotna :lol: .
Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy czegoś nie sknocili. Przy pobieraniu Fastów jakoś tak namąciliśmy, że 3 Fasty na Star Tours mieliśmy na 12.45-13.15, a jeden na 15.00-15.30. Zdolni jesteśmy niesłychanie :? . Trochę się cykaliśmy czy dziewuszka na wejściu nas nie cofnie, ale schowaliśmy ten trefny Faścik do środka, paniusia spojrzała tylko na 2 pierwsze i było ok.
Star Tours to jak sama nazwa wskazuje podróż statkiem kosmicznym. Wchodzimy do ogromnego statku kilkoma wejściami ... Wcześniej na ekranie pojawia się krótki instruktaż prawidłowego zachowania podczas podróży. Pędzimy w kosmosie, w ostatniej chwili mijając różne przeszkody. Wrażenia byłyby jeszcze lepsze gdyby nie fakt, że zjedzone przez chwilą skrzydełka próbują nam odfrunąć z żołądków :twisted: ...

zdjęcia do bani ale coś tam widać

Wejścia do statku ...

Obrazek

W środku ...

Obrazek
Obrazek

Wysiadamy szczęśliwi, że kurczaczki pozostały na swoim miejscu ...
Idziemy dalej. Po drodze mijamy tor samochodowy Autopia również oznaczony ptaszkiem. Jako, że kolejka jest duża, a nie ma FastPassów postanawiamy spróbować szczęścia później. Oczywiście nie starcza nam czasu :( ...

Zbliżamy się do kolejnej atrakcji "z ptaszkiem" - oznaczonej na mapie naszym szczęśliwym nr 42 czyli Space Mountain Mission 2. Jako posiadacze Fastów czekamy tylko 5 min. chociaż normalna kolejka jest na 40. Wiem, że będzie to kolejny roller-coaster ... Ale jaki tym razem ?

Obrazek
Obrazek

Z oddali nie wygląda źle ... Może dlatego, że schowany jest pod kopułą :wink: . Ok., przynajmniej nie wylecę w kosmos :lol:

Obrazek
Obrazek

Jak się później okazało była to "najekstremalniejsza" przejażdżka tego dnia :twisted: . Po wejściu do wagoników wjeżdżamy do tuby (tej którą widać na zdjęciu wyżej, na zewnątrz kopuły) ... chwila przestoju i .... Jak z armaty wagoniki pędzą do góry z prędkością ponad 299792458 m/s, po czym kręcąc przeróżne spirale spadają w dół. Wszystko dzieje się w zupełnych ciemnościach rozjaśnianych tylko pojedynczymi lub seryjnymi błyskami światła ... Wrażenie niesamowite ... Kurczaczki oczywiście znowu uruchamiają swoje skrzydełka :| .
Po wyjściu słyszę komentarz męża: "O k...a, ale było ekstra :!: "
Ta atrakcja mojemu synowi podobała się najbardziej :lol: .
Ja potrzebuję chwili żeby dojść do siebie ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Idziemy w stronę nie odwiedzonej jeszcze przez nas krainy Frontierland. W oddali ukazuje się nam kawałek prerii :D

Obrazek
...
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 11.10.2012 19:50

Jakiż piękny jest ten Paryż w słońcu... i jak trudno go takim spotkać :)

Uwielbiam Tuileries, po prostu uwielbiam, nie dziwię się, że przysiedliście na ławeczkach.
Kurka, może by tak jakiś konkursik wygrać i pojechać znowu... :mrgreen:
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7586
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 15.10.2012 20:28

Spacer trochę podobny do mojego :D :D
Oglądając zdjecia, uśmiechałam się od ucha do ucha :mrgreen: :mrgreen: trzeba koniecznie znaleźć czas i dokończyć opis swojego spaceru
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2307
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 16.10.2012 14:04

Mamy chrapkę na oznaczoną nr 10 atrakcję pod nazwą Big Thunder Mountain. Atrakcja jest pomarańczowa, z "ptaszkiem" i FastPassem :D czyli wszystko co misie lubią najbardziej ... :P Kolejka kopalniana ...

Obrazek

Mijamy saloony, knajpy, sklepy rodem z Dzikiego Zachodu ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nawet wnętrza sklepów utrzymane są w odpowiednim dla krainy klimacie ...

Obrazek
Obrazek

Nie odstrasza nas nawet dość duża jak na jedną krainę liczba pkt AED (są aż 4) czyli Automated External Defibrillator :P
Niestety ... Spotyka nas niemiła niespodzianka :cry: Czas oczekiwania wynosi 120 min., a FastPassy są chwilowo wstrzymane ... Hm ... pojechalibyśmy chętnie ... Wrzaski i piski zza wody są nader zachęcające :lol: (bo kolejka na wyspę przedostaje się podwodnym tunelem 8) 8O ). Ale stać 2 godziny .... Póki co rezygnujemy. Wrócimy tu poźniej ...
Wracamy do innych krain spacerując i podziwiając krajobraz. Zaliczamy m.in. latanie łódkami po niebie krainy Piotrusia Pana. W jednej z tych łódek mężowi odpięła się czarna skórzana bransoletka, którą koleżanka z pracy :evil: przywiozła mu z Nepalu ... Jakbyście ją kiedyś znaleźli to chętnie odbiorę :P .
Spacerujemy ...

Obrazek

... co i rusz oglądając się na big górę ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

... włazimy na statek piracki ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

... odwiedzamy zamek (bez młodego oczywiście bo on "w życiu do tego różowego nie wejdzie :lol: ") ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Dzięki wcześniejszemu FastPassowi po 15 minutach oczekiwania (bez - 55) wchodzimy do jaskini Buzza :lol:

Obrazek

Jesteśmy już mocno zmęczeni. Mąż widząc wagoniki klapnął sobie wygodnie mówiąc, że nie interesuje go co tu jest - on chce się tylko przejechać. Po chwili zauważa jednak, że wagonikami można sterować - obracać nimi wokół ich osi ... A po co ? Ano po to żeby móc strzelać do różnych obiektów znajdujących się w bliższej lub dalszej odległości. Strzela się za pomącą takich laserowych pistolecików. Co ciekawe, wyniki w postaci punktów wyświetlają się na pulpicie wagonika. Każdy jadący ma swój pistolet - strzela więc na swoje konto. Widząc możliwość rywalizacji mąż nieomal wyrywa pistolecik z pulpitu i kręci wózkiem jak oszalały szukając celów. Dzieciaki drą się, że robi im jak zwykle wiochę :roll: . Tyle tylko, że to ja jechałam z nim w jednym wagoniku ... :x ... I niestety bawiłam się tak samo jak on :twisted: . Tym bardziej, że rywalizację na punkty wygrałam :lol: .

Obrazek
Obrazek

Chcieliśmy jeszcze tam wrócić ale oczywiście kolejka była oooooogromna .... Spacerujemy więc dalej ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ponownie sprawdzamy jak wygląda sytuacja na kolejce nr 10. Niestety jest coraz gorzej ... :| . Awaria ... Kolejka nieczynna do odwołania. Pytamy czy będzie jeszcze dziś czynna ? - Nie wiadomo, trzeba sprawdzać ... Nie tracimy nadziei i postanawiamy zaliczyć przejażdżkę statkiem wokół "naszej" góry ...

Obrazek
Obrazek

Stateczek jest spory i nie mamy problemu z wejściem za pierwszym razem. No to płyniemy ...
Za plecami widzimy dom strachów, który odwiedzimy później ...

Obrazek

Opływamy wyspę dookoła. Widzimy tory kolejki, którą mamy nadzieję niedługo się przejechać ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tylko czy to aby dobry pomysł ? Patrząc na te tory ...

Obrazek
Obrazek

Sympatyczny gość pomaga "zaparkować" statek ...

Obrazek

Idziemy w stronę nawiedzonego domu ...

Obrazek
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9890
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 16.10.2012 16:24

Potter napisał(a):
... odwiedzamy zamek (bez młodego oczywiście bo on "w życiu do tego różowego nie wejdzie :lol: ") ...



Jeszcze parę lat i (niestety ;) ) zmieni mu się to ;) 8O :roll: :lol: :oczko_usmiech:
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2307
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 17.10.2012 10:30

tony montana napisał(a):
Potter napisał(a):
... odwiedzamy zamek (bez młodego oczywiście bo on "w życiu do tego różowego nie wejdzie :lol: ") ...



Jeszcze parę lat i (niestety ;) ) zmieni mu się to ;) 8O :roll: :lol: :oczko_usmiech:


Sugerujesz, że zacznie lubić zwiedzanie :lol: :?: .... zamków :wink:
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9890
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 17.10.2012 11:24

Potter napisał(a):
tony montana napisał(a):
Potter napisał(a):
... odwiedzamy zamek (bez młodego oczywiście bo on "w życiu do tego różowego nie wejdzie :lol: ") ...



Jeszcze parę lat i (niestety ;) ) zmieni mu się to ;) 8O :roll: :lol: :oczko_usmiech:


Sugerujesz, że zacznie lubić zwiedzanie :lol: :?: .... zamków :wink:


yes yes yes ;)

różnych zamków ;)
tak niestety chłopaki mają ;)
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2307
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 18.10.2012 15:38

Kończ waść ... :D
To już niestety/nareszcie ostatni odcinek moich wypocin. W zasadzie powinnam skończyć już "poprzednią razą" ale dopiero teraz zorientowałam się, że zdjęć nie mam już prawie żadnych :cry: .

Ten dom strachów, jak go sobie nazwałam z zewnątrz nie wyglądał jakoś strasznie. Na mapce oznaczony był jednakże ptaszkiem - poszliśmy. FastPassów nie było, kolejka na 20 min. Muszę w tym miejscu powiedzieć, że o ile na pierwszy rzut oka wydaje się to dość długo - chociaż my zaprawieni kolejkarze nie w takich ogonkach staliśmy :mrgreen: - to czas w nich spędzony upływa jakoś tak szybko. Z pewnością dużą zasługą jest fakt zorganizowanego ukierunkowania kolejki. Nie stoi się jakąś wielką kupą; kolejka prowadzona jest kilka razy zakręconym ślimakiem. Jest to tak sprytnie zrobione, że tak naprawdę nie wiesz gdzie jest wejście, bo nie wiesz w którą stronę ślimak zakręci :lol: . Ponadto w kolejce masz okazję pogadać i powymieniać się wrażeniami z różnych atrakcji.
Tak czy siak w końcu wchodzimy do środka domu. Znajdujemy się w jakimś ciemnym, chyba regularnie sześciennym pomieszczeniu o wystroju jak z filmów o rodzinie Adamsów. Nie widać żadnego przejścia dalej, pani przewodnik coś mówi. A ponieważ mówi cudownym językiem francuskim - nic nie rozumiemy. Z doświadczenia jednak wiemy, ze to nie koniec. Musi być coś co "postawiło ptaszka" na planie :lol: .
Nagle pani przewodnik przechodzi na angielski i mówi m.in. żebyśmy odsunęli się od ścian 8O . O ile to możliwe wątłe światła przygasają jeszcze bardziej, a cała podłoga rusza w dół ... Ze ścian patrzą na nas upiorne portrety, rozbrzmiewa przerażający, wampirzy śmiech. Czuję jak ktoś łapie mnie za rękę ... Mam nadzieję, że to ktoś z mojej rodziny :twisted: ... Jest really nieprzyjemnie. W końcu ta gigant-winda zatrzymuje się i wychodzimy do podziemnego korytarza. Na szczęście jest dość wysoki i chyba z przerażenia zapominam o mojej klaustrofobii 8) . Krótki spacer i wyruszamy na przejażdżkę dwuosobowymi wózkami ... Poruszamy się krętymi korytarzami, co chwila "straszą" nas jakieś zjawy, trupy itp. Jedyne zdjęcia jakie mam z tego miejsca nie nadają się do publikacji ... Chociaż z drugiej strony świetnie oddają klimat tego miejsca :lol:

Obrazek
Obrazek

Kiedy wychodzimy na zewnątrz okazuje się, że nad nami zebrały się naprawdę ciężkie chmury. I jest już dość późno - ok.19. Park zamykają o 22.000, a my tyle jeszcze chcieliśmy zobaczyć ...
Ostatni raz postanawiamy spróbować dostać się na roller-coaster kopalniany 8) .
Tylko czy jest już naprawiony :? ? Po kilku minutach wiemy już, że tak !!! :oczko_usmiech: :oczko_usmiech: :oczko_usmiech: . Przekonują nas o tym wrzaski i piski dochodzące z oddali. Przy wejściu widzimy małego chłopczyka, który za wszelką cenę próbuje urosnąć o brakujące mu do wejścia 3 mm (wpuszczano od 132 cm). Przeurocza francuzeczka jest nieugięta. Zasmucona rodzinka odchodzi.
Spoglądamy na zegar wskazujący czas oczekiwania ... 55 min. :? FastPassy już nieczynne; zresztą i tak byłyby pewnie za 2 godz. Chwila namysłu co robić ... I tak wszystkiego już nie zobaczymy (trza wrócić kiedyś :wink: ), a atrakcja wydaje się być fajna... Stajemy w kolejce. Czasem wolniej, czasem szybciej przesuwamy się do przodu rozglądając się dookoła ...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Posuwamy się raczej nie do przodu tylko w różnych kierunkach bo ślimak tradycyjnie co chwila zmienia kierunek. Nie jest nudno. Wszystko jest dokładnie przemyślane. Oprócz rozmów czas umilają nam różne przedmioty, napisy, historyjki z dawnych czasów "górniczych". Co jakiś czas mijają nas ludki, które rezygnują ze stania w kolejce i wycofują się do wyjścia 8O . Zastanawiamy się dlaczego ? Czy może kolejka wygląda tak straszne, że w ostatniej chwili rezygnują :o . Przyczyna jest jednak inna ... Są to zazwyczaj uczestnicy jakiegoś zorganizowanego zwiedzania, którzy najnormalniej na świecie widzą, że nie zdążą do pkt-u zbiórki na określoną godzinę ...
Stoimy już tak ze 40 min i widzę, że te ciężkie chmury zrobiły się ciemne i ciężkie bardziej. Kurcze ... Tyle czekania i w ostatniej chwili mielibyśmy zrezygnować ? Dzieciaki mówią, że choćby gromy i błyskawice razem z gradem waliły oni nie zrezygnują :lol: . Ja też, tylko czy kolejka w taką pogodę będzie jechać ?
W końcu wsiadamy ... Patrzę na zegarek. Staliśmy 1,5 godz. 8O . Niemożliwe 8O Wydawało mi się, że dużo krócej. Mam nadzieję, że było warto.
Kolejka rusza. Tym razem postanowiłam, że żeby nie wiem co się działo nie zamykam oczu :D . Robi się ciemno ... No ale dlaczego ? Przecież miałam nie zamykać oczu ! Okazuje się jednak, że wszystko ok. Wjechaliśmy do podziemnego, podwodnego tunelu żeby po chwili wyskoczyć na wyspie ...
No co tu dużo pisać ... Jest zaje....bongo :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Kolejka wije się po całej wyspie, kilka razy z olbrzymią prędkością wchodzi w takie zakręty, że momentami cieszę się, że wszyscy umiemy pływać i jakbyśmy wyorbitowali to mamy jakieś szanse ...
Udało mi się ani razu nie zamknąć oczu - naprawdę było warto. POLECAM :!: Adrenalina tak mi skoczyła, że odechciało mi się jeść, sikać (sorki :oops: ), a zmęczenie odeszło w niebyt :mrgreen: . Zresztą wrażenia wszystkich są podobne ... Oczywiście chętnie przejechalibyśmy się jeszcze raz - niestety pewnie nie zdążylibyśmy przed zamknięciem ...
Dodatkowo zaczynają padać pierwsze krople deszczu. Syn prosi żebyśmy wrócili jeszcze na chwilę do krainy ze Star Wars. Oczywiście był w tym ukryty cel. Zaproponował żebyśmy przed ewentualnym deszczem schronili się w pobliskim sklepie :P ... Z pustymi rękami nie wyszliśmy :evil: . Zanosi się, że zaraz rozpada się na dobre. Decydujemy się na ponowną przejażdżkę statkiem kosmicznym (jest pod dachem). Kiedy wychodzimy na zewnątrz leje jak ta lala. Dobrze, że przezorna mamusia zabrała dla wszystkich kurtki przeciwdeszczowe 8) . Zanim dojdziemy do samochodu moje całkowicie szmaciane buty pieszczotliwie nazywane przez rodzinkę "zapierdalankami" (no sorry, ale świetnie się sprawdzają gdy trzeba dużo chodzić ...) są zupełnie przemoczone. Z przyjemnością je zdejmuję susząc nogi na wylocie nawiewu. Jak to dobrze, że nie przyjechaliśmy kolejką RER. Patrząc na tłumy walące w stronę dworca domyślam się, że ta ok. godzinna podróż mogłaby być średnio przyjemna ...
Do samego Paryża leje tak, że wycieraczki nie dają rady i jedziemy 30 km/h.
A ja sobie myślę, że teraz to niech sobie leje :D ile chce. Mieliśmy okrutnie dużo szczęścia, że wszelakie prognozy się nie sprawdziły.

Podsumowując:
Paryż - tak, ale najlepiej na własną rękę - oglądam co chcę, lepiej poznaję miasto próbując samemu dotrzeć tu i tam (ach to metro :lol: ) ... Mój mąż, który wcześniej wielokrotnie był w Paryżu służbowo powiedział, że teraz zobaczył najwięcej.
Paryż ani mnie nie rozczarował ani nie zachwycił. Z pewnością warto. Chętnie do niego wrócę chociażby po to, żeby liznąć trochę pn-wsch części miasta. Wieża Eiffla - na mnie zrobiła duże pozytywne wrażenie.
DISNEYLAND - jak dla mnie super. Wybawiłam się za wszystkie czasy. Pewnie obudziło się we mnie dziecko - co w tych rozpędzonych czasach nie jest specjalnie dziwne. Wg mnie jest to miejsce dla ludzi od 5-100 lat. Z tym, że żeby skorzystać ze wszystkiego, na co ma się ochotę dobrze jest mieć ten 1 m 40 cm.
Cena biletu ok. 50 euro - normalny - faktycznie na pierwszy rzut oka wydaje się wysoka. Ale jak porównam to z mniej więcej półgodzinnym w sumie wjazdem na wieżę Eiffla za 14 euro, czy 9 euro za wejście na Łuk - to nie mam najmniejszych wątpliwości.

I to by było na tyle ...
Powrót do domku z wyjątkiem błądzenia na niemieckim węźle autostradowym :wink: (na cholerę im tyle tych autostrad ... mogliby dać nam kilka :lol: ) bez problemu.

Wszystkim, którzy towarzyszyli mi w ponownej wycieczce - dziękuję :papa:
Niech ktoś zgasi światło ...
mysza73
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10679
Dołączył(a): 19.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) mysza73 » 18.10.2012 15:50

Dzięki :P ,
fajnie było :P ,


czyli teraz czekam na jakieś narty :wink: ,
niby śnieg to mój wróg :evil: , ale ładne górskie widoki ... czemu nie :wink: .

:papa:
morgana
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 500
Dołączył(a): 19.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) morgana » 18.10.2012 16:39

Nawet bardzo fajnie było :)
Paryż, wiadomo, samo przez się, ale narobiłaś mi smaka na ten Disneyland :mrgreen: .
A dziecka, mniej lub bardziej ukrytego, mam w sobie sporo, oj mam :mrgreen: .
Dzięki za relację :) .
tony montana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9890
Dołączył(a): 14.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) tony montana » 18.10.2012 16:54

no właśnie Potter

CO BYŁO DALEJ? :)

:oczko_usmiech: :papa:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

Matematyczny Paryż + DISNEYLAND 2012 - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018