15 lipca (czwartek): Plaża JezeroTym razem mało tekstu, dużo zdjęć

Idziemy na polecaną na forum plażę Jezero

Najlepiej wystartować z "głównego" skrzyżowania w Dubie:
Mapka poglądowa:
Będziemy maszerować pješacko-biciklističką stazą

:
Początkowo ścieżka jest szeroka i prowadzi przez oliwne gaje:
Widoki na masyw Sv. Iliji:
a jak droga odbija w stronę Jadranu, również na Hvar:
Ścieżka robi się bardzo wąska:
i po chwili docieramy do uvali Most. Plaża na Google Maps nazywa się Salpa:
Całkiem przyjemna, ale skoro już tyle przeszliśmy, pójdziemy jeszcze kawałek

Tym razem trzeba się trochę powspinać na skały:
Japonki raczej niewskazane, my mieliśmy "sportowe" sandały i daliśmy radę.
Spojrzenie za siebie - uvala Most:
Widok ze ścieżki na Hvar i na Biokovo:
Po drodze mijamy fajną zacienioną mikroplażę:
Tu mogłoby być kameralnie, ale aktualnie nie jest

I wreszcie, ta-dam: plaża Jezero w całej okazałości

:
Dojście zajęło nam niecałe 20 minut, z częstym pstrykaniem

To w sumie jakiś kilometr. Plażowiczów jest kilkoro, mamy duuużo przestrzeni

:
Widok w lewo:
i w prawo

:
W wodzie tylko ja

:
Zostajemy tu na resztę popołudnia

Pod koniec plażowania idziemy zobaczyć jezioro, od którego plaża wzięła nazwę:
Na pewno jest to nietypowe miejsce, a przy tym piękne i dość odludne. Polecam!

Tylko rozkładając ręczniki, zwróćcie uwagę, czy nie położyliście się na naturalnym nawozie

(Pisała o tym Katerina

)
Wygląda na to, że wiosną w tej okolicy wypasane są zwierzaki. Osły? Krowy? Nie mam pojęcia, może ktoś rozpozna?

:
W każdym razie, w mojej ocenie, nie umniejsza to walorów widokowych plaży. Zapaszku nie ma, trzeba tylko patrzeć pod nogi
Jest już koło 17:00, więc się zbieramy. Ponownie przy plaży Salpa (uvali Most), Jadran trochę się rozszalał:
Pakujemy się do Maździaka i jedziemy, najpierw z Duby w stronę Divnej:
Wjazd na camping; wspominamy dawne czasy, kiedy tu obozowaliśmy:
Bardzo lubię odcinek drogi od Divnej do Gornjej Vrućicy:
W tej okolicy niewiele się zmieniło, to wciąż ten sam dziki Pelješac, który pamiętam z naszej pierwszej podróży do Chorwacji, z 2006 roku.
Punkt widokowy:
Orebić wita, jesteśmy prawie na miejscu.
W apartmanie szybkie
pindrzonko, podczas gdy Małż ucina sobie pogawędkę z gospodarzem. Pan jest trochę przerażony, gdy słyszy, że chcemy iść na Illiję. Mąż uspokaja go, że nie pójdziemy w klapkach

Mamy buty trekkingowe, kije i ponad 30 wycieczek górskich zrobionych w tym roku

Gospodarz oddycha z ulgą i poleca wyjście zaraz po przejściu bory, żeby widoczność była najlepsza. Tak, tylko kiedy ta bora?

Nie, żebyśmy za nią tęsknili

Edit: Pooglądałam sobie tegoroczne zdjęcia z plaży Jezero na Google Maps, z których wynika, że "pamiątki" na plaży zostawiają krowy, ewentualnie konie
