Kir,ziomek dziękuję bardzo za wszelkie sugestie, na pewno wezmę je pod uwagę. Zawsze dobrze jak ktoś z boku chłodnym okiem na pewne rzeczy spojrzy i mądrze doradzi.
Ja się może źle wyraziłam w kilku kwestiach, no ale tak to czasem bywa ze słowem pisanym. Po za tym pewne poprawki już nanoszę co do planu wyjazdu właśnie po sugestiach i radach dobrych dusz z tego forum.
To jest raczej nie najlepszy pomysł. W szczycie sezonu może być trudno z wynajęciem czegos na 1 dobę a nawet na 2 doby. Oczywiście z powodu kryzysu rynek usług może wyglądac zupełnie inaczej niż to znamy z ostatnich lat więc może zamiast problemu z szukaniem kwater będzie sznurek ludzi z kartkami przy drodze ale wątpię.
To już lepiej założyć że po drodze zatrzymacie się na kilak dni np koło Szibenika, zwiedzicie od Paklenicy do Splitu i pojedziecie dalej
I tu jest już właśnie jedna z pierwszych poprawek. Na pewno chcemy zaliczyć po dotarciu do Chorwacji Jeziora Plitwickie z noclegiem gdzieś w okolicy, a póżniej to już Primosten lub jego okolice na parę dni. Odrzuciłam pobyt na Brać, bo tak mi ktoś zasugerował, że nie ma co się pchać na wyspę na 2 dni. To zostawię na następną wyprawę
Tak samo nie rozumiem czemu nastawiasz sie na pobyt mieszany - na kemp trzeba taszczyć mnóstwo sprzętu
Tak do końca to się nie nastawiam, ale to tak na wszelki wypadek. Wiem że na dłuższy pobyt na kemp to inaczej się trzeba przygotować i dlatego nie za bardzo mi sie uśmiecha taszczyć całego sprzętu.
Żeby spędzić jedną dwie noce gdzieś pod namiotem to i w polowych warunkach można i ma to też swój urok. Ja nie pisałam, ale nasze dzieciaki do takich z głupia frant nieprzygotowanych wypadów pod namiot to są "wprawieni", co prawda tylko nad nasze morze, ale jednak. Dzieciakom brak "cywilizowanych sprzętów" kompletnie nie przeszkadzał a wręcz byli z tego powodu zachwyceni. A to na dowód że bez noża,widelca i talerza też można zjeść


Ogólnie to kemp ma 3 wady:
- nie masz własnego WC ........
i tak sobie można radzić i mieć nawet osobiste WC hihihi
latem pod namiotem

:

a tak zimą jadąc na narty

:


No jak w tamtym klimacie dacie radze zjeść polski obiad i nie paść to gratuluję
Przygotuj się raczej na to ze zjecie śniadanie, nawet niezbyt ciezkie, około południa cos przekąsicie (i raczej niech to będzie mokre, nawet zpuka błyskawiczna) potem jakieś owoce. A na kolację pójdziecie na miasto po 17:00. Tam się tak je, w 40 stopniowym upale zapomnij o gotowaniu ziemniaków. Duzo owoców i picia a także słodycze wchodzą. Lepszy makaron i ryż niż ziemniaki.
Oj święte słowa, święte. Wiem że schaboszczak z ziemniakami polanymi tłuszczykiem to w gardle staje, ale to nie tylko w upalne dni

Nasza kuchnia to raczej własnie ryż i makarony więc lamentów i płaczu nie powinno być.
Właśnie co do tych obiadków to też małe fopa z mojej strony, bo z doświadczenia z pobytów w Egipcie to w ciągu dnia to wyskakiwało sie na coś lekkiego. Dzieciarnia najczęściej na pizzę, jakieś ciepłe kanapki,frytki itp w końcu to wakacje to można im odpuścić trochę "zdrową żywność".
Jak jedziecie z dziećmi to zabierzcie wiecej parasoli na plaże. Kosztują grosze, a wbić można taki parasol nawet w wodzie gdzie dzieci moczą tyłki przez większość dnia.
Pewnie bym się zastanawiała przy pakowaniu i może żeby zaoszczędzić miejsca zrezygnowałąbym z upychania tego sprzętu, ale już dopisałam do listy jako jedną z podstawowych rzeczy

Dzięki
Jak już będziesz w Orebiczu to na plażę radzę pojechać do Divnej lub do Duby Peleszackiej. Miejsca więcej, w Dubie piasek pomieszany ze żwirkiem
W jakieś relacji czytałam że plaże za Orebiczem są bardzo ładne więc na pewno nie omieszkamy ich poszukać. Raczej też jestem zwolennikiem spokojnieszych i "dzikich" miejsc.
pamiętaj dzieci nie wszystko zjedzą nie mówiąc o wleczeniu się z tą grupką do knajpy czekanie na posiłek itd itd
na takie okoliczności to "towarzystwo" na szczęście już "wyszkolone"
