napisał(a) sroczka66 » 03.01.2011 07:53
Dzień dobry!
Można powiedzieć, że dziś nie doszłam, a dojechałam do pracy po lodzie - no nie na łyżwach, tylko na butach, ale czułam się, jakbym na lodowisku była.
Orła żadnego nie wywinęłam, ale mięśnie zdrowo nadszarpnęłam (a nadwątlone nieco po szaleństwach sylwestrowej nocy....
Witajcie w 2011!