21.08.2007- nawałnica na mazurach
napisał(a) moondek » 24.08.2007 19:31
Witam wszystkich po 2 tygodniowej przerwie

Właśnie wróciłem z urlopu, który spędzilismy z Gośką w tym roku pod żaglami na mazurach. Byliśmy niestety "aktywnymi" uczestnikami wtorkowych wydarzeń... Nas burza złapała na środku jeziora Kisajno. Kierowaliśmy się w stronę portu w Sztynorcie. Niestety, zabrakło nam ok. 1 km. To co przeżyliśmy pozostanie w naszej pamięci do końca życia. Łajba miotająca się o 180 st. od lewej do prawej burty, bom latający z prędkością światła nad głowami i niezmierzone ilości wody przelewającej się nad pokładem, Gośka zmówiła chyba wszystkie możliwe modlitwy w intencji ocalenia. To był prawdziwy kataklizm. Kto przeżył to co my, ten wie o czym mówię. Na koniec pozostała nam mała stysfakcja. Przy wejściu do kanału sztynorckiego stali ludzie przy brzegu i bili nam brawo i salutowali, bo widzieli, jak walczyliśmy i jak dzielnie się obroniliśmy. Egzamin z walki o życie zdalismy na szóstkę

Jak już dobiliśmy do brzegu, poryczeliśmy się ze szczęścia jak dzieci, a ja nigdy nie zapomnę smaku krwi w gardle... Nie wiem, skąd się wtedy wziął, ale tak sobie myślę, że chyba ze stresu związanego z całą tą sytuacją.
Wieczorem przygnębiającym widokiem byli ludzie opatuleni w koce, którzy zostali wyłowieni z wody i czekali na wyłowienie ich pozatapianych łódek, wraz z całym dobytkiem. Cały port stał na kei i patrzył na co i rusz przybywające do portu jachty z poszarpanymi żaglami. Tego widoku nie da się normalnie opowiedzieć. I ta przerażająca cisza po burzy...