holiday napisał(a):Mamy taki plan jazdy. Dwóch kierowców, klima i teraz uwaga ok 5-6 rano wyjazd z Gubina (przejście Gubinek) przez Niemcy, Austria, Slwenia i na miesjcu tj. Ciovio wieczorem ok 22, w tym 3 dłuzsze (1 h) postoje. Jazda nocna nie wchodzi w gre. Dodam, że samochód przecietny, zwyczajny tj, zafira. Na plus przemawia to, że w Polsce praktycznie nie pokonuję żadnej wielkiej trasy tj. ok.30 km. Czy jest to realne czy lepiej spać po drodze? Dodam, że dzieci maja 16 miesięcy i 4,5 lat. Czy ktoś tak jechał?
Nie wiem czy to jest realne w Waszym przypadku. I jak ktoś trafnie zauważył, nikt tego za Was nie stwierdzi.
Ja wiem tylko tyle, że w naszym przypadku taki plan absolutnie nie miałby szans powodzenia.
Właśnie wróciliśmy z Chorwacji. Jechaliśmy toyotą avensis, z klimą, z 2 małych dzieci (16 m-cy i 3 lata).
Podróż wyglądała tak:
- do Chorwacji:
wyjazd z mazowieckiego w czwartek o 22, w piątek dojazd do Węgier, trochę odpoczynku, nocleg, w sobotę ok. 12 wyjazd dalej, dojazd na miejsce do Chorwacji w niedzielę rano (z soboty na niedzielę jeszcze spanie ok. 3h gdzieś po drodze).
- do Polski:
wyjazd z okolic Dubrownika w sobotę o 12, po drodze zboczenie do Medżugorje, potem powrót do Chorwacji, zatrzymanie się na kolację i odpoczynek w Baśce Voda, ok. 21 wyjazd z BV, jazda całą noc z 2 godzinną przerwą na drzemkę, potem postój na śniadanie w Karlovacu, potem dłuższy postój na kolację na Słowacji, i znów jazda do ok. północy, potem już nie daliśmy rady, spanie na parkingu i dojazd rano do Polski.
Generalnie jechaliśmy długo, zrobiliśmy sobie z podróży zwiedzanie, część urlopu. Ale w przypadku naszych niezwykle żywych i rozbieganych synów 3h postoju w czasie 16 godzin jazdy są absolutnie nierealne :)
Na początku tez nie braliśmy pod uwagę jazdy nocnej - mimo 2 kierowców, ja nie lubie bardzo jeździć nocą, tzn. nie lubiłam do tego wyjazdu. Teraz jeśli będziemy znów jechać do taką daleką podróż to tylko nocą. Mimo wypicia hektolitrów redbuli tylko nocą możliwa jest jazda, bez zatrzymywania się co godzinę :)
A to jeden chce siusiu, a to kupę, a to drugi wrzeszczy w niebogłosy, a to trzeba zatankować, co przy okazji jest też pretekstem do wyjścia starszego. Każdy postój się przeciąga strasznie.
Jadąc w nocy mieliśmy tylko jedną dłuższą przerwę, dzieci się wybiegały po parkingu i poszły spać dalej. Jadąc w dzień mieliśmy przerwy co chwilę.