Przygoda na autostradzie w Austrii.
napisał(a) Lubuszanin » 10.06.2008 11:15
W poniedzialek podczas powrotu z meczu Polska-Niemcy, moj brat mial niezwykla przygode na autostradzie w Austrii. Ruch byl duzy, po rodacy i niemcy wracali do do domu i nagle na drodze pojawil sie policjant z lizakiem. Braciszek zdziwiony zjechal na bok, podchodzi Policjant (starszy pan) i prosi o papiery, po czym oznajmil, ze jechal Pan za szybko i nalezy sie 20 euro mandtatu. Brat zdziwiony, bo jechal prawym pasem , a obok smigali co odwazniejsi nawet 160 km/h. Brat poprosil o jakis dowod, ze przekroczyl predkosc, ale Pan policjant nie mial nic takiego, a nawet zadnego radaru.Brat mowi, ze nie ma pieniedzy.Pan policjant powiedzial, ze niedaleko jest bankomat i tam ma pojechac.Bratu sytuacja wydala sie bardzo dziwna i uparl sie na przedstawieniu dowodu przekroczonej predkosci. Po kilku minutach rozmowy policjant wzial dokumenty i poszedl do swojego auta, kiedy wrocil zapytal brata skad wraca? Brat oznajmil, ze z meczu...wtedy policjant pozwolil odjechac. Na moj rozum policjant upolowal sobie Polaka, ktory jechal sam i pomyslal, ze zarobi po cichu 20 euro, a ze Polak jezyki troche zna i sie nie wystraszyl, to Pan policjant pewnie byl w malym szoku. Ciekawy jestem, czy komus przydazyla sie podobna historia na austryjackich autostradach? Podobno oni nie biora w "Łapę"?