Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zaliczony

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
jbasia
Odkrywca
Posty: 68
Dołączył(a): 20.03.2015
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) jbasia » 29.08.2016 19:42

Jestem-może sprecyzuje swoje plany na następny wypad do cro
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:43

Peljesac i Orebic. W necie było tyle samo zwolenników co i przeciwników tej lokalizacji. Jednym podobały się plaża(e), inni zaś twierdzili, że nawet Trestenica czegoś tam nie urywa. Trzeba się było przekonać samemu :D .
Po wielu poszukiwaniach kwaterę znaleźliśmy na bookingu - Villa Pirossi i chociaż nie ukrywam, że zdjęcia w necie tej kwatery nie napawały optymizmem, to cena oraz opinie innych spowodowały, że postanowiliśmy zaryzykować. Jakiś dysonans stanowiła odległość od morza, ale jak okazało się na miejscu to nie był wielki problem, szczególnie po kilku dniach, gdy się już wszyscy przyzwyczaili do odległości i codziennych spacerów, ale wszystko w swoim czasie. Co do samych apartamentów, to ich wielkość była bardzo OK, chociaż szczególnie w przypadku czteroosobowej rodziny z dużymi dziećmi, pokój dzienny z dwoma sofami nie był w stanie zastąpić drugiej sypialni. Inną kwestią była konieczność chodzenia za wszystkim.
Na razie zima trwała w najlepsze, wszystko zostało zarezerwowane, wiec można się było zająć bieżączką oraz nartami, a potem wiosennym wypadem na Cypr (mam nadzieję, iż z tego wypadu również powstanie w końcu relacja).

Planowanie
Drogę do CRO, nie licząc jedynie pierwszej wyprawy jeszcze w 2002 roku (gdzie koczowaliśmy, usiłując spać na parkingu w Makarskiej i jeszcze bardziej zmęczeni niż w momencie przyjazdu po 2 godzinach ruszyliśmy w dalszą drogę do Czarnogóry) obecnie zawsze robimy z noclegiem w CRO w okolicach zjazdów na Plitvickie Jezera. Ostatni raz wybór padł na Ogulin i tym razem było dokładnie tak samo, z tą drobną różnicą, iż został zbudowany nowy hotel, chociaż ja bym go nazwał motelem nad Konzumem w Ogulinie. Idealna lokalizacja, szczególnie iż daje bezproblemowy dostęp do pierwszego w sezonie Ożujsko :)

Obrazek

Cena przystępna, szczególnie opcja ze śniadaniem dosyć interesująca. Śniadanie jak się miało okazać później również całkiem obfite no i co najważniejsze nie tzw. wersji europejskiej :). Ten przystanek ma jeszcze jedna zaletę, iż ruszając stąd około 8:00 mamy całkiem sporą przewagę nad tymi, którzy całą noc jadą z Polski. My tak jak zwykle zaplanowaliśmy start o 2:00 w piątek nad ranem.

W drodze ...
Mniej więcej 2 tygodnie przed wyjazdem zaczęliśmy śledzić z uwagą najświeższe relacje z drogi do CRO i trasa przestała nam się jawić jako typowa nocno - dzienna, nudna przejażdżka dobrymi i szybkimi drogami, do czego ostatnio zostaliśmy przyzwyczajeni, a bardziej jako wielogodzinny horror, korki i opóźnienia spowodowane remontami dróg w Czechach i w Wiedniu. Z tego też powodu postanowiliśmy wybrać stara trasę przez Słowację i Austrię, a nie jechać przez Czechy. W rzeczywistości okazało się, że droga przez Czechy też nie nastręczała większych trudności, gdyż część ekipy wystartowała nieco wcześniej i pojechała tą trasą ...
29.07.2016, godz.: 2:00 - znów ta sama stacja Shell w WWL, ekipa się zbiera i punktualnie stratujemy. Przejazd przez Polskę bez większych sensacji, jeszcze krótki postój w Radziejowicach skąd był część ekipy i w drogę. Po mniej więcej 4 godzinach granica, bez większego zainteresowania ze strony kogokolwiek, a następnie mozolny przejazd z Ciszyna do Żyliny - dalej już poszło z górki, bo autostrada. Bratysława jak to zwykle bez emocji. Trochę wspomnień naszej bytności tutaj i szybkiego zwiedzania parę lat temu, a następnie zakup winiety i droga w kierunku Wiednia. Znów bez sensacji, bez korków, bez problemów. Taki sobie zwykły przelocik autostradami.
Słowenię robimy objazdem przez Ptuj z drobną zmianą tradycyjnej trasy, bo na ostatnim rondzie w Ptuj zamiast zjechać na trasę nr 2 to pojechaliśmy w bok i do CRO wjechaliśmy taki małym górskim przejściem granicznym. Pogranicznik szybko usuwał pajęczynę z komputera i widok jego twarzy był bezcenny, gdy nagle zobaczył 5 samochodów na polskich numerach. Pomimo tego, ze trasa wolniejsza, to jednak z uwagi na korek w Słowenii udało nam się przyjechać szybciej niż pokazywała nam pierwotnie nawigacja. Dalsza trasa bez korków i przystanków. Około 16:00 zameldowaliśmy się w hotelu Klek w Ogulinie.


Pomimo wczesnej pory wszyscy karnie zameldowali się na śniadanie, które okazało się nie gotowe :). W końcu wszystko dotarło na stół i pomimo wielkiego głodu ekipy, obsłudze udało się nad tym zapanować. Opcja ze śniadaniem jest dosyć dobrym rozwiązaniem, bo skraca czas niezbędny na przygotowanie do wyjazdu. Jeszcze szybka kawa, ostatnie zakupy w Konzumie i w drogę.
Pogoda zaskoczyła wszystkich, bo już dawno po tej stronie tunelu zimno - ciepło nie widzieliśmy takich mgieł.

Obrazek

Obrazek


Zaraz po wjeździe na autostradę w radio przywitała nas informacja o korkach przed tunelem Św. Roka. Winne były 3 stłuczki, z czego jedna przed samym tunelem, a nie natłok samochodów, który dosyć skutecznie opanowaliśmy dzięki wczesnemu startowi z Ogulina. Już po 8 km korka i następnej godzinie tunel został zdobyty :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj taka dygresja. Jak to zwykle bywa nie brakowało tutaj takich z różnymi rejestracjami, co próbowali ominąć korek poruszając się poboczem. Tych wszystkich łącznie z miejscowymi autobusami skutecznie policja dyscyplinowała, a było jej rzeczywiście bardzo dużo tego ranka. Nie sprawdzaliśmy ile to skrócenie czasu kosztowało...


A za tunelem ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Reszta trasy przebiegła w sumie bez większych sensacji. Z radia CB dowiedzieliśmy się, że w Neum i całym BiH są wielkie korki, wiec nie kombinując zjechaliśmy do Ploce (my ze względu na korek na bramkach do zjazdu w Ploce) zjechaliśmy zjazd wcześniej i to był strzał w dziesiątkę, gdyż dzięki temu udało nam się załapać na wcześniejszy prom. Inni co zjeżdżali bramkami w Ploce niestety wylądowali na następnym promie.

Leniwe oczekiwanie na prom...

Obrazek

Obrazek

To był pierwszy i ostatni raz, gdy korzystaliśmy z promu. Wszystkie następne wypady na stały ląd oraz powrót do domu robiliśmy lądem przez Ston. Zero korków i per saldem nawet szybciej, bo nie trzeba było czekać w kolejce na prom.

Peljesac przywitał nas przepiękną pogodą.

Obrazek

Obrazek

Orebic
Pierwsze spotkanie z Orebicem oraz nasza okolica w ramach wieczornego spaceru :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 22:17 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:48

Plaża Trstenica
Najbardziej reklamowana i mimo wszystko chyba przereklamowana plaża naszego wyjazdu, na której spędziliśmy jednak kilka dni. Trudno tutaj o klimat innych mniejszych plaż, które udało nam się w trakcie tego wyjazdu zaliczyć :)

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 22:22 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:49

Na plaży w Trstenicy spędziliśmy cały weekend i wystarczy, więc w poniedziałek natchnieni informacjami od sąsiadów z aparatmana (Pozdrav - Wrocek :)) ruszyliśmy na poszukiwanie innej plaży. Ostatecznie tym razem jej nie znaleźliśmy, ale udało nam się objechać Kucisce i Viganij - ciekawie, ale ludzi też sporo.


Potem jeszcze tę traskę powtórzyliśmy wracając z Loviste i Estrawaganca.
W końcu po wykruszeniu się większości składu tej wycieczki wylądowaliśmy sami na plaży w Podobuce. Bardzo klimatyczne miejsce z tą jednak wadą, że jak się nie jest mieszkańcem lub turystą z apartamentu, to trzeba dosyć daleko iść od samochodu na plażę (miejscowi każą zostawiać na górze przy drodze. Usłyszałem od jednego z miejscowych, że jak ktoś zostawi samochód na czyimś miejscu parkingowym to może mieć do wymiany wszystkie cztery opony. Nie sprawdzałem, więc nie wiem ile w tym prawdy, ale wolałem nie ryzykować). Dojść na plażę to mały problem, bo z góry. Gorzej z tymi wszystkimi manelami iść pod górę po plażowaniu do samochodu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 22:33 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:50

Prawie jak nad Bałtykiem ...
Mnie Orebic będzie się mimo wszystko kojarzył jako polska enklawa na chorwackiej ziemi, bo muszę przyznać, iż dawno już tylu rodaków w jednym miejscu za granicą nie widziałem i nie jest to raczej kwestia jednego sezonu, gdyż z większością miejscowych spokojnie można się było dogadać łamaną polszczyzną bez gimnastykowania się z angielskim, zaś wieczorami na promenadzie non stop słychać było rozmowy prowadzone po polsku. Z tego też powodu miałem skojarzenie, iż przypomina to naszą starą dobrą Ustkę :). Dodatkowym aspektem jest fakt, iż jeśli ktoś szuka klimatycznego, spokojnego i cichego miejsca to raczej nie powinien go szukać w Orebicu, aczkolwiek należy uczciwie napisać, iż z wyjątkową energią wszyscy właściciele apartmanów dbali o to, żeby po 23:00 była cisza nocna, co było tematem paru rozmów z naszą właścicielką, bo jakże być cicho o tej godzinie, gdy ma się ze sobą gitarrrrę :)

W końcu czas na przygotowane wcześniej przez moja żonę wycieczki.
Na początek jedna z tych krótszych (:)) trasek:Loviste, Estravaganca i Kuciste – tym razem zachód słońca.

Widoczek w trakcie jazdy

Obrazek

A w oddali Korcula (której zwiedzanie potem)
Obrazek

Loviste
Bardzo fajne klimaty, szczególnie dla osób poszukujących spokoju. Samochód zostawia się na parkingu przed miastem i można zwiedzać do woli. Mam nieodparte wrażenie, iż jest to na tyle kameralne miejsce, iż każdy turysta jest doskonale identyfikowalny i rozpoznawalny przez miejscowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Estravaganca
Dojazd może nie jest aż tak wielkim wyzwaniem jak co poniektórzy piszą, ale rzeczywiście wymaga trochę koncentracji, szczególnie gdy ktoś jedzie z przeciwka. Część zakrętów wymaga łamania się na 2 razy, ale widok na dole wynagradza trudy dojazdu. Na plaży byliśmy sami … Bardzo fajna restauracja z super widokami z tarasu. Morze w tym miejscu było tego dnia wyjątkowo wzburzone... ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zachód słońca w Kucisce.
Trochę przez przypadek zrobione fotki w pięknych okolicznościach przyrody. Generalnie usiąść i podziwiać ten nietypowy zachód, bo zachodzącego słońca de facto nie widać

Obrazek

Kolejny raz Korcula w oddali, ale spokojnie, dojedziemy (a raczej-dopłyniemy) do niej w końcu ;)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 22:44 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
elka21
Mistrzyni Euro 2016
Posty: 6989
Dołączył(a): 20.08.2015
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) elka21 » 29.08.2016 19:51

Nie widać zdjęć :evil:
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:52

Kierunek Dubrovnik.
Droga bez większych sensacji, no może za wyjątkiem policji w Ston.
W ramach rozgrzewki postanowiliśmy znaleźć najkrótsza rzekę świata, czyli Ombla. Poszukiwania tej rzeki zajęły nam trochę czasu w końcu trudno jest znaleźć coś co ma raptem 30m długości , ale się opłaciło.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Dubrovniku jak zwykle poszukiwanie miejsca do zaparkowania i po objechaniu miasta lokujemy się na parkingu podziemnym po jedyne 35Kuna za godzinę postoju. Ekipa dzieli się na dwie grupy. Jedna wybiera punkt widokowy kolejką i spacer po mieście, druga zaś rejs na wyspę Lokrum, spacer po mieście i wizytę na punkcie widokowym samochodem.

Obrazek

Widok na Dubrownik z innej strony

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyspa Lokrum
Na wyspę można dotrzeć w 15 minut z Dubrownika. Bilet na stateczek(100kun) jest również biletem wstępu na cały teren rezerwatu. Na wyspie znajduje się ogród botaniczny, ruiny klasztoru Benedyktynów oraz francuski Fort Royal, a także "martwe morze". Lokrum na przestrzeni wieków została okrzyknięta zarówno wyspą miłości jak i przeklętą wyspą. Jeśli nie chcecie zostać przeklętymi, uciekajcie z niej przed północą ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


"Martwe morze"
Obrazek

Obrazek

W oddali Dubrownik

Obrazek

Dubrownik w popołudniowym słońcu

Obrazek

Obrazek

A tutaj widok z góry (na punkt widokowy Srd wjechaliśmy samochodem, jakoś koło/po 18).

Obrazek

Obrazek

Jeśli ktoś preferuje zdjęcia bez kabli od kolejki ( ;) ) to warto zejść troszkę w dół

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 22:54 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:54

Długo wyczekiwany Mljet.
Ta wyspa chyba najdłużej pozostawała jako cel naszych eskapad, wręcz będąc w ramach planów samodzielnym celem wakacyjnym. Robiliśmy pod nią nawet podchody z Hvaru, ale jak to zwykle bywa peregrynacje z wyspy na wyspę są jakimś wyzwaniem. W końcu w tym roku się udało, zresztą trudno o lepsze okoliczności, gdy prom z Prapratno ma się na wyciągnięcie ręki, a de facto 50 min samochodem z Orebić. Nauczeni złym doświadczeniem innych takich wypadów meldujemy się skoro świt na pierwszym promie (7.00) płynącym na wyspę. 3 samochody przed nami, ale do chwili wypłynięcia ilość wszystkich samochodów nie przekroczyła 15. Luz. Po wylądowaniu szybkie zakupy w markecie i zwiedzanie atrakcji wyspy …

Obrazek

Na początku Park Narodowy Mljet
Parkujemy samochód na parkingu w środku lasu, kupujemy bilety i dochodzimy na piechotę do przystani w Pristaniste (z parkingu jakieś 5 minut). Stateczkiem płyniemy na wyspę Sveta Marije (w cenie biletu do parku, chociaż o możliwościach tego biletu za chwilkę powiem więcej).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na wysepce nie spędziliśmy pewnie więcej niż pół godziny, ale było to wystarczające, żeby obejść ją dookoła.
Z wyspy Sveta Marija popłynęliśmy stateczkiem do przystani Mali Most, po czym postanowiliśmy (nie do końca świadomi tego, na co się decydujemy) obejść Malo jezero dookoła. Nie wierzcie pani w informacji, bo jej "3 km" to w rzeczywistości jakieś 7 km... Wydaje mi się jednak, że droga warta wysiłku, w większości idzie się cieniem, ale warto się zaopatrzyć w dużą ilość wody ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy inni zażywali kąpieli w jeziorze(woda w jeziorze cieplejsza od tej w morzu), ja udałem się do Soline. Takie tam 10km ;) (Wracając jednak wybrałem rower, na którym też nieźle się zmachałem...)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W tym czasie plażowicze postanowili wrócić do Pristaniste. Wszystko pięknie, stateczek przyjechał, uznali, że chyba nawet się załapią, bo osób przed nimi nie aż tak dużo (mniej niż z tyłu kolejki). Niestety pan sprawdzający bilety poinformował, że na tych biletach stateczkiem już nie wrócą :( Została jeszcze kolejka, ale godzina czekania nie brzmiała zbyt zachęcająco. Dlatego wybrali krótki spacerek na piechotę (krótki zależy dla kogo, bo po wejściu pod górę byli tak samo zmęczeni jak ja po powrocie z Soline).

Suchy prowiant na szybko w samochodzie i ruszyliśmy dalej. Najpierw Prožurska Luka, ale tylko szybko widoczek z góry, bo jest plan, żeby zdążyć na wcześniejszy prom (16.00), więc czas troszkę pogania.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Blatine, czyli błotne jeziorko

Obrazek

O tym, że Mljet to naprawdę wąska wyspa można się przekonać jadąc główną drogą. Odbijając w okolicach Maranovici, po pokonaniu kilku zakrętów znowu jest się po drugiej stronie Mljetu.
Okuklje, ale znowu tylko z góry.

Obrazek

Obrazek

I powrót do portu w Sobra, gdzie w niemiłosiernym upale czekamy około godziny na prom do Prapratno.
No oczywiście jakoś się chłodzić trzeba ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wypożyczalnia tzw. "mini brum" ;)
Obrazek

Obrazek

W drodze powrotnej postanowiliśmy zaliczyć jeszcze Prapatno. Fajna miejscówka z atrakcyjną plażą, ale dosyć dużo ludzi. Jak w dół jadą kampery to czasem problem z mijaniem się na drodze, bo na obydwu poboczach parkują samochody.

Obrazek

Obrazek

W ramach szukania atrakcji zaliczamy jeszcze Trstenic, w którym trafiamy jakąś imprezę w mieście...wielki gar czegoś podobnego do gulaszu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od zapachu wszyscy robią się głodni i słychać tylko "Jedźmy już bo jeść się chce!!!" z tylnych siedzeń :) No to jedziemy, a żeby po raz kolejny nie jechać drogą 414, którą w ciągu tygodnia poznaliśmy chyba na pamięć, postanawiamy udać się nadmorską drogą przez góry w kierunku na Dingac Borak i przez tunel dojechać do Potomje. Po szybkim upewnieniu się miejscowych, że tak, ta wąska droga w górę to właśnie to, czego szukamy, ruszamy. Widząc nachylenie drogi, przy okazji szybko kalkulując w myślach gabaryty naszego pojazdu (volkswagen transporter), moja żona postanawia jedynie zamknąć oczy. Chorwat też patrzy się na nas z przerażeniem w oczach. Jednak jak to zwykle bywa, okazało się, że fajna dróżka, aczkolwiek czasami trudno się minąć. Sporo ostrych podjazdów i zjazdów, ale jakoś przejechaliśmy :) Za to zdjęcia super.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 23:12 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 19:57

Z wyborem dnia do objazdu Mlejtu trafiliśmy genialnie, bo już następnego dnia, czyli w sobotę od rano lało, burza...czyli pogoda, której raczej nikt się nie spodziewał :) (Kto to mówił, że w Orebicu jest zawsze gorąco i piękna pogoda...?)

Chwilę przed kolejną falą deszczu...

Obrazek

Obrazek

Dom w magicznej scenerii w Orebicu(których swoją drogą w tej mieścinie nie brakuje), na który trafiliśmy przypadkiem, spacerując tuż przed ulewą...

Obrazek

Obrazek

I chmury idące zza gór, widoczek z naszych apartmani.

Obrazek

Po wynudzeniu się na kwaterze, w niedzielę rano żona uznaje "Nie ma bata, dzisiaj już gdzieś jedziemy!!!". Mimo, że pogoda znowu nie rozpieszczała, pojechaliśmy. Co prawda ekipa podzieliła się chyba na trzy grupy, bo jedni do Luciste, drudzy do Żuljany, a my plaża Divna, Duba Peljeska, Trpanj i Kuna Peljeska.

Pierwszy przystanek, plaża Divna, czyli jak pogoda może zmienić to cudo …

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Duba Peljeska-i znowu, przy takiej pogodzie wygląda to zupełnie inaczej niż na zdjęciach w Google :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szybkie zdjęcie w Gornja Vrucica, czyli mieście-widmo tak naprawdę. Obszedłem je niemal całe i nie widziałem ani jednej żywej duszy...no może jedną albo dwie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trpanj
Miejsce chyba nieco niedocenione w ramach naszej wyprawy, a mające spore perspektywy…
Miasto całkiem miłe i spokojne, mimo, że odpływa stamtąd prom do Ploce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy dojechaliśmy pogoda wciąż nie rozpieszczała, ale jakieś pół godziny później rozpogodziło się na tyle, że niektórym z naszej wycieczki było aż zbyt gorąco :) Przerwa na kawę i lody.

Obrazek

Jak to w Chorwacji, w lodziarniach pracują same śmieszki :)
Obrazek

Plaża przy campingu Vrila. Klimatycznie, trochę jak na Hawajach ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oczywiście takie samochody to normalka w Chorwacji :)

Obrazek

Na trasie do Kuny zajeżdżamy do jednej z wielu lokalnych winiarni w Oskorusno, nieco na uboczu z przemiłym i bardzo dobrze znającym region i swoje wyroby producentem wina.

Obrazek

Obrazek

Kuna Peljeska, podpatrzona w jednym z odcinków programu "Makłowicz w podróży". Klimatyczne, ale bardzo małe miasteczko. I znowu oprócz kilku panów prawie nikogo...:)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 23:26 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 20:00

W końcu przyszedł czas na Mostar, Medjugorie i Kravicę.
Ruszamy wcześnie rano(6.00/7.00), tak żeby jak najszybciej przekroczyć granicę z BIH. Trasa niezbyt skomplikowana i niezbyt wymagająca.
A potem już droga do Mostaru, który sprawił na nas bardzo dobre wrażenie. W jakiś przedziwny sposób w tym mieście te tłumy turystów się rozpływają. Dodatkowo bez problemu można znaleźć miejsce parkingowe (oczywiście dzięki informacjom z cro.pl)
Mimo wszystko jest to jednak miasto wielu paradoksów, bo z jednej strony wielki kościół Św.Piotra i Pawła, ale dosłownie obok stoi meczet, a znowu na tym samym podwórzu co meczet ludzie handlują chustami...:)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Reszta ekipy na jedzeniu, a my przerwa na kawę i sok w restoranie Terasa-bardzo klimatycznie, a do tego ładny widok na most :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skoczek przygotowuje się do skoku z mostu
Obrazek

Obrazek

Zeszliśmy jakąś boczną uliczką w dół i znaleźliśmy taki widoczek :)
Obrazek

Z Mostaru udajemy się do Medjugorie, jedna część ekipy łatwiejszą drogą, my drogą przez góry, gdybyśmy nie robili zdjęć pięknych widoczków pewnie byśmy ich wyprzedzili ;) ale zdjęcia ważniejsze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Medjugorie-weszliśmy tylko na chwilę do kościoła, odbywała się właśnie msza. Przeszliśmy się też do figury Chrystusa Zmartwychwstałego, ale jeśli chodzi o Górę Objawień to wycieczka wymiękła...chyba za gorąco, za daleko, czy coś takiego...;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek


I w końcu ostatnie miejsce na naszej drodze przez BIH, tj. Kravica. Dojazd sprawił nam pewną trudność, chyba coś pomieszaliśmy, aczkolwiek dojechaliśmy ;)
Wodospady oczywiście robią wrażenie. Bardzo dużo ludzi, którzy nie tylko zwiedzają, ale również plażują się … Trochę to przypomina wodospady KRK w miniaturze i daleko mu do spektaklu z którym ma się do czynienia w Plitvckich Jezerach. Uważam, że zaliczyć trzeba, ale ocenę pozostawiam Wam …

W drodze zauważyliśmy taki mały wodospadzik
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Żebyście widzieli minę pewnej Chinki, gdy patrzyła się na to co wyprawia jedna z uczestniczek naszej ekipy... :D
Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

"Polska Ambasada"-jak to określił chłopak z obsługi kolejki ;)
Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 30.08.2016 09:47 przez markusg, łącznie edytowano 4 razy
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 20:03

Korcula dla części z nas miała w ramach planowania wyjazdu pełnić rolę naszej docelowej destynacji. Tak jak pisałem na wstępie przegrała w końcu z Peljesacem i Orebicem przede wszystkim ze względów logistycznych. Najwyższy zatem czas, aby się jej przyjrzeć z bliska. Ruszamy z samego rana , tj. koło 9:00. Z uwagi na źle odczytany rozkład jazdy promów jesteśmy praktycznie tuż przed samym odpłynięciem promu, ale udaje nam się załapać.

Obrazek

Obrazek

Zaplanowana trasa wygląda bardzo imponująco … więc pędzimy, żeby całość objechać...
Zaczynamy w Racisce
Zawsze generalnie podobały mi się apartmani w takich mieścinkach...wychodzisz z kwatery, przechodzisz przez ulicę i jesteś na plaży :) Co prawda, może plaża dla mało wymagających, ale co tam

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoczki z góry
Obrazek

Obrazek

Kawka i soczek w Prigradicy
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem obiad w Vela Luka...
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znowu widoczki z drogi :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I do Korculi
Obrazek

Korcula
Nazywana "Małym Dubrownikiem" i zgodziłbym się z tym, gdyby nie jedno 'ale'. W Korculi jest jakieś 10x mniej ludzi, czy to za dnia, czy wieczorem. I pod tym względem Korcula zdecydowanie przerasta Dubrownik ;)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki z wieży katedry Św.Marka-wejście płatne, schody trochę wąskie, ale wejść warto :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tutaj już kilka zdjęć z uliczek miasta
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i trzeba było wracać do Orebica...Sprawdzamy godzinę:16.55. Prom o 17.30. Następny o 19.00. Wycieczka zdecydowanie za tym o 17.30. No to próbujemy. Po wniesieniu wózka jakieś 200 stopni w górę (co najmniej) w ekspresowym tempie, pakujemy się do aut i jedziemy. I wiecie co? Zdążyliśmy :D
To tylko początek kolejki do promu, ale my nie byliśmy wcale dalej, a przyjechaliśmy mniej więcej o 17.05.
Obrazek

Jeszcze jakieś zdjęciawki w porcie i płyniemy
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I nasz kochany Orebic :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2016 23:56 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 29.08.2016 20:04

Widzę, że relacja ruszyła z kopyta tylko FOTKI znowu nie banglają :roll:
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 20:06

I przedostatni dzień, więc bardziej na miejscu-punkt widokowy przy klasztorze Franciszkanów(ok.20 minut od naszej kwatery). Znowu podziwiamy Korcule z oddali :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I zachód słońca w Orebicu
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracając do lodziarni i sprzedawców-śmieszków, nie mogliśmy oczywiście pominąć lodziarni Oaza w Orebicu. Potwierdzamy:lody pyszne, a sprzedawcy to wyjątkowi żartownisie ;) W ciągu dnia nie ma w ogóle ludzi-do godziny około 21, potem kolejka wygląda tak...;) Ale warto chwilę postać, a może nawet dostanie się kuglę gratis :)
Obrazek
Ostatnio edytowano 30.08.2016 00:02 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 20:07

Podsumowanie:
1. Jak zawsze było warto, chociaż jak zawsze pozostał niedosyt, bo zawsze coś pozostaje nie zaliczone.
2. Pogoda w pierwszym tygodniu była super, natomiast po sobotnio – niedzielnych burzach jak zwykle uległa dużej zmianie. Muszę przyznać, iż już dawno w CRO nie miałem aż 2 dni deszczowych, a teraz tak.
3. W pewnym momencie zamieniliśmy się w łowców burz i takie tego były efekty.
Obrazek
4. Dzięki wszystkim CR Forumowiczom za inspiracje, informacje, wskazówki itp.
5. Pozdrav! :papa:

Obrazek
Ostatnio edytowano 30.08.2016 00:04 przez markusg, łącznie edytowano 1 raz
markusg
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 119
Dołączył(a): 04.01.2007
Re: Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zalicz

Nieprzeczytany postnapisał(a) markusg » 29.08.2016 20:09

słoma79 napisał(a):Widzę, że relacja ruszyła z kopyta tylko FOTKI znowu nie banglają :roll:


Zaraz coś spróbuję z tym zrobić... :evil:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Prawie jak nad Bałtykiem - Orebic i Mljet w końcu zaliczony - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019