Lidia K napisał(a):Pozdrawiam serdecznie i życzę aby Ci praca była lekką i przyjemną (obyś cudze dzieci uczył)
Lidia
Dziękuję bardzo
Nie mogę się zabrać za pisanie, chyba chwilowy brak weny, ale jak się powiedziało A, to...
18 lipca (poniedziałek) - Bol jest piękny!
Spacer po Bolu zburzył moje stereotypy. Sądziłam, że będzie to nadęte miejsce, pełne ludzi i wszechogarniającego szpanu. Tymczasem snobistyczny jest Zlatni Rat, natomiast samo miasteczko już nie. Przynajmniej nie w ciągu dnia...
Wiem, że byliśmy w Bolu w godzinach okołopołudniowych, kiedy turyści znajdują się na plaży. A jednak pozytywnie zaskoczył mnie leniwy klimat tego dalmatyńskiego miasteczka. Mijaliśmy ludzi robiących zakupy w piekarni lub odpoczywających w cieniu drzew. Wszyscy byli wyjątkowo odprężeni i ten nastrój nam się udzielił.
Pozytywne jest to, że w samym miasteczku nie ma praktycznie żadnych straganów, poza promenadą prowadzącą na Zlatni Rat, ale tam w ogóle zaczyna się inny świat.
Dzisiaj opiszę (i pokażę) ładniejszy kawałek Bolu - ten zabytkowy, spokojny, ale i elegancki.
Wystarczy słów. Niech przemówią zdjęcia.
Jedna z wąskich uliczek:
Już wiem, co znaczy słowo
studenac 
:
Życie toczy się powoli:
W małym porcie:
Eleganckie sklepiki:
Widok na port i Vidovą Górę:
I kolejny widoczek z szczytem górującym nad miasteczkiem, z dalszej części spaceru:
Konoba w starym młynie:
Stary kanał burzowy:
Zmierzamy w stronę klasztoru franciszkanów. Po drodze mijamy ładne plaże. Tu mi się podoba, nie potrzebuję Zlatnego Ratu

:
Przechodzimy obok małego kościółka, który bardzo mi się podoba:
To wczesnoromański kościół św. Ivana i Tudora - najciekawszy zabytek w Bolu.
Po prawej już widać wieżę klasztoru.
Klasztor franciszkanów zdobią piękne witraże:
Wchodzimy na dziedziniec:
na którym zgromadzono różne "skarby":
Drzwi do środka klasztoru są otwarte. Idziemy śladem innego turysty. Piękny korytarz prowadzi nas przez cały budynek, aż do ogrodu, w którym poustawiano stoliki. Widać urządzono tu restaurację lub kawiarnię. Idąc dalej, przez furtkę, można wyjść na plażę:
Pięknie tu, ale zupełnie pusto. Wracając długim korytarzem, po prawej stronie zauważamy coś w rodzaju recepcji. Być może klasztor pełni obecnie funkcję hotelu...
Wychodzimy i idziemy w stronę najbliższej plaży. Jest nam bardzo gorąco. Pora się schłodzić. Za zdziwieniem dostrzegamy napis:
camp na dużej bramie wjazdowej znajdującej się w murze klasztoru. Patrzę na mapkę Bolu, którą ściskam w dłoni. Faktycznie, w obrębie klasztoru zaznaczony jest camping. Bardzo dziwne... Jak oni tam zmieścili camping

Być może to taki na 10 namiotów (bez samochodów) dla pielgrzymów. Niestety nie udaje nam się go zobaczyć, bo wielka brama jest zamknięta, a wysoki mur otacza całość.
Plaża, do której docieramy jest całkiem ładna, chociaż sporo tu ludzi:
Nie przeszkadza nam to jednak. Spragnieni ochłody, biegniemy do wody

:
Klasztor widziany od strony plaży:
Odpoczywamy chwilę i ruszamy w drogę powrotną. Doszliśmy praktycznie do najbardziej oddalonej na wschód części miasteczka.
Do tej pory Bol bardzo nam się podoba

Zobaczymy, jak będzie dalej.
