Dla mnie to był horror. Hałas, tumult, zgiełk. Bardzo niska kultura kierowców, nieustające klaksony - chamskie zachowanie tubylców. Wyglądało jakby cała Czarnogóra i jeszcze trochę Europy zjechało na jakiś piknik. Widzieliśmy zziajanych turystów przebiegających między samochodami na drodze ruchliwej jak 1 - go maja. I tak przez całą drogę. Minęliśmy Budvę, zjechaliśmy do Petrovac, widzieliśmy Stari Bar...
I postanowiliśmy wrócić do Cro. Widziałem plaże, przeładowane do bólu. Tych plaż to jest tam chyba tylko kilka, a i te najlepsze wykupione przez hotele. Wybaczcie moje wkurzenie, ale straciłem cały dzień świętych wakacji z rodziną w samochodzie. Być może w maju lub październiku nie ma tam takiego zgiełku, ale w sierpniu to ja miałem dosyć. Wyobraźcie sobie, że nie mogliśmy nawet zatrzymać się na posiłek po drodze w Montenegro, z tej prostej przyczyny, że nie było gdzie postawić auta pod jakimkolwiek barem. Po drodze widzieliśmy 4 dość poważne wypadki samochodowe i naliczyliśmy 7 patroli policji mierzących prędkość.
Reasumując - nie polecam , piękne widoki nie zrekompensowały mi poszukiwanej przezemnie ciszy i spokoju. Zaznaczam, że opisane przezemnie dantejskie sceny miały miejsce w drugiej połowie sierpnia.
Macie pytania - chętnie odpowiem. Pozdrawiam. Piotr.

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)