mireks napisał(a):w Austrii jak ci zrobią zdjęcie,przyślą do domu mandat i nie zapłacisz, to następnym razem jak będziesz wjeżdżał do nich to na granicy musisz zapłacic bo cię dalej nie puszczą,nie wiem jak jest w Chorwacji.
Przepraszam za pytanie, ale skąd austriacka policja lub żadnarmeria ma mieć Twój adres zameldowania?
Po pierwsze: nie ma żadnych przepisów regulujących udzielanie informacji służbom innych państw w sprawach o wykroczenia.
Po drugie: jeżeli jakakolwiek obca policja, straz miejska czy nawet zagraniczna firma windykacyjna przysle Ci wezwanie do zapłaty możesz sie nim podetrzeć, byle gładką stroną, żeby pupy nie pokaleczyć. Później podejść do Urzędu Komunikacji z pytaniem kto przekazał twoje dane zagranicznym podmiotom prawnym. I w razie nie uzyskania satysfakcjonującej odpowiedzi zgłoscic sprawę do GIODO.
Po trzecie: opowieści o przychodzących do domu "mandatach" z fotoradarów z Niemiec lub Austrii nalezy między bajki schować. To jest z tym tak, jak z yeti - każdy o tym słyszał, a nikt nie widział. Za każdym razem, jak się poprosi takiego nieszczęśnika o pokazanie skanu takiego mandatu uzyskuje sie szereg mętnych wyjasnień, że "a to wyrzuciłem", "a to się wyprało, a poźniej pies zjadł".
Póki nie będa obowiązywać międzynarodowe umowy o ściganie wykroczeń, nie będzie zmian w przepisach wykonawczych, które będa regulowały tryb postepowania grzywnowego za naruszenia przepisów za granicami RP, można byc spokojnym.
Inna sprawa, jeżeli chodzi o granicę. Jesli systemy informatyczne zagranicznych służb porządku publicznego umożliwiaja przechowywanie informacji o nie zaplaconych grzywnach i są one weryfikowane podczas przekraczania granicy, to w przypadku gdy zostanie sie "wyłapanym" nie ma innej rady - w sytacjach kiedy nie ma wątpliwości co do osoby kierującego wówczas pojazdem, trzeba się wykupić, płacząc przy tym gorzko. A po powrocie do kraju żalić się jak to nas, polakow, nie lubią etc etc. Nasi dzielni przodkowie uratowali ich przed zalewem islamu, a nas teraz się tak traktuje.....
Można równiez zdac się na łaskę bądź niełaske lokalnego sądu nie przyznając się do winy.
Jednym słowem: jadąc na wymarzone wakacje nie warto pałować samochodu. Niezrowe toto dla silnika, dla portfela, a czasem groźne dla życia i zdrowia. Vide wypadki śmiertelne w okolicach Ołomuńca i Brna, gdzie ginęli wszyscy jadący samochodem turyści z PL.
Pozdrawiam
Rafał