Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

HVAR, Jelsa - nic dodać nic ująć - RAJ NA ZIEMI

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
cchannelii
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 31
Dołączył(a): 25.06.2009
HVAR, Jelsa - nic dodać nic ująć - RAJ NA ZIEMI

Nieprzeczytany postnapisał(a) cchannelii » 21.08.2009 11:05

Witam wszystkich Cromaniaków. Brutalna, komercyjna rzeczywistość sprawiła, że czas moich wakacji dobiegł końca. Jeszcze w sumie niedawno byłem na wyspie Hvar a teraz już ..... w pracy za biurkiem (i jak widać nie bardzo mogę skupić się na swoich obowiązkach). Jeszcze długi czas będę żył wspomnieniami, a nie ma lepszych wspomnień niż podzielenie się nimi z innymi.
Swoje drugie Chorwackie wakacje rozpocząłem (razem z rodziną) 26.07.2009. Z decyzją co do miejsca pobytu nie było najmniejszego problemu. Zachwycony poprzednim pobytem skontaktowałem się z tym samym gospodarzem (jakoś tak w marcu) i zaklepałem niemal cały dom w pięknym mieście Jelsa. Moi przyjaciele (łącznie z dziećmi było nas 15 osób !!!) to ludzie sprawdzeni we wspólnych podróżach i godni zaufania. Jeśli powiedzą "jedziemy" to wiem że mnie nie zawiodą - tak było tez tym razem. Ci którzy lubią podróżować w większych grupach wiedzą że tacy przyjaciele to skarb. Niestety z pewnych przyczyn wyjechałem jeden dzień po nich, jednak jak ustaliliśmy, spotkaliśmy się na trasie.
Z Polski wyjechaliśmy ok. godziny 7:00. Obraliśmy kierunek Cieszyn. Planowany cel pierwszego dnia to dom wspominanej już na forum Pani Teresy (Koroshegy - Węgry, Balaton). Jak pisałem "granicę" przejechaliśmy w Cieszynie. W zasadzie nic ciekawego o tej podróży nie jestem w stanie napisać. Pogoda świetna do jazdy, ciepło, po prostu ideał. Dalej Czechy (zaledwie kilkadziesiąt kilometrów) i Słowacja. Za miejscowością Zilina wjechaliśmy na autostradę. Zjechaliśmy z niej na wysokości Trnavy i przez Dunajską Stredę pojechaliśmy na południe kierując się na węgierski Gyor. Widoki w zasadzie całkiem "polskie". Nie "pchając" się na autostradę pojechaliśmy dalej na południe przez Zirc w kierunku Balatonu, mając zamiar przez Veszprem, Balatonkenese i Balatonvilagos objechać go prawym brzegiem. Korzystaliśmy z nawigacji więc jazda była w zasadzie jak po sznurku. "Niemal"' bo niestety bezmyślnie podążając za wskazówkami "maszyny" w pewnym momencie stwierdziłem ze jezioro mam po lewej zamiast po prawej stronie. Zawracać nie miałem ochoty bo po pierwsze podobno przynosi to pecha a po drugie była to niedziela ok. 17:00 (a więc koniec weekendu) i w kierunku odwrotnym do naszego sunęły w ślimaczym tempie sznury samochodów. Decyzja - jedziemy dalej. Po pół godzinie docieramy do miejscowości chyba Kopaszhegy a tu ...... przeprawa promowa.

Obrazek

Wprawdzie nie załapaliśmy się na pierwszy prom ale kursują co najmniej 2 i odpływają co mniej więcej 15 - 20 minut (cała podróż węgierskim "morzem" trwa ok. 20 minut). W końcu jesteśmy w Koroshegy. Tu o czym wspominałem wcześniej jesteśmy umówieni z przyjaciółmi którzy wyjechali dzień wcześniej i czekali na nas korzystając z uroku jeziora i gościnności Pani Teresy. W związku z tym że zapomniałem adresu do miejsca noclegu postanowiłem zadzwonić do znajomych żeby po nas wyjechali. No i zaczęło się. Zmieniłem niedawno telefon i okazało się że ERA nie włącza automatycznie Roamingu. W poprzednim telefonie zawsze go miałem więc nawet nie pomyślałem o tym żeby zapytać. Przez jakiś czas jeździłem w tą i powrotem szukając znanego ze zdjęć budynku (ktoś na forum zamieścił kiedyś zdjęcia domu Pani Teresy). Niestety kolejne przejazdy nie przyniosły rezultatu. Dogadać się z kimś "ni w ząb". Mimo że angielski jest mi znany w zaawansowanym stopniu, moi rozmówcy jedynie wzruszali ramionami. Nie sądzę że był to objaw wrogości bo w końcu "Polak i Węgier to dwaj bratanki" - ( dalsza część powiedzenia, zwłaszcza ta o "szklance" jest w 100% prawdziwa i sprawdzona). Nic to, trzeba sobie radzić. W końcu wybór padł na małą pizzerię przy drodze. Muszę zadzwonić. Wchodzę do środka, odzywam się do barmana (chyba właściciel) i ........ znowu to samo - wielkie oczy, przeczące kręcenie głową. Moje wysiłki usłyszał siedzący niedaleko chłopak. Znał angielski i jakoś poszło. Zadzwoniłem do znajomego, zapłaciłem Węgrowi z nawiązką za jego uprzejmość i po pewnym czasie (nie bez problemów) odnalazłem dom którego szukałem (na kolejnej równoległej ulicy). Pani Teresa okazała się przesympatyczną osobą. Ucięliśmy sobie z nią długą wieczorną rozmowę. Okazało się ze mieszka na Węgrzech od 30 lat jednak jej kontakt z Polską i Polakami jest bardzo żywy - i to nie tylko w związku z krajanami korzystającymi z noclegu u niej. Co do samego noclegu to można wypowiadać się o nim jedynie w samych superlatywach. Czysto, wygodnie i cicho. To naprawdę coś czego potrzebowaliśmy po długim dniu podróży. Naprawdę szczerze polecam.
Teraz CHWILOWO wracam do pracy, ale wrócę z relacją. W końcu są ważniejsze sprawy biurze niż jedynie praca - np. "siedzenie" na Cro.pl :twisted: Mam nadzieję że uda mi się ubarwić relację większa ilością zdjęć,
Ostatnio edytowano 24.08.2009 14:29 przez cchannelii, łącznie edytowano 1 raz
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10726
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 21.08.2009 11:14

Cchannelii, jak relacja z mojej ukochanej Jelsy, to pierwsza zapisuję się do czytelni :D
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14206
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 23.08.2009 11:42

To ja będę drugi :)
mutiaq
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1892
Dołączył(a): 19.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) mutiaq » 23.08.2009 12:34

Trzecia :D
Jeszcze podium :D
Aneta.K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2420
Dołączył(a): 11.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aneta.K » 23.08.2009 12:35

Czwarta :wink: :D
bobemce
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 233
Dołączył(a): 05.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) bobemce » 23.08.2009 19:01

Też się zapisałem, aczkolwiek moim zdaniem Jelsa to najbrzydsze miejsce na Hvarze. Zobaczymy, czy widzieliście coś innego niż ja ;)
Falubaz
Podróżnik
Avatar użytkownika
Posty: 17
Dołączył(a): 19.08.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Falubaz » 23.08.2009 19:21

W corocznych przygotowaniach do wyjazdu nad Adriatyk zawsze towarzyszy nam nasza czteroletnia córcia. Już rok temu, z wymienianych przez nas miejsc w Cro , z nazwy, najbardziej przypadł jej do gustu Hvar. Teraz było podobnie :)
Nie odwiedziliśmy jeszcze tej wyspy, która lawendą pachnie, więc z przyjemnością poczytamy Twoją relację :)
Pozdrawiam
cchannelii
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 31
Dołączył(a): 25.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) cchannelii » 24.08.2009 09:41

Przepraszam, ale zniknąłem na weekend :lol: Jestem już w pracy więc swobodnie zabieram się za przygotowanie dalszej część relacji. Fajnie, że ktoś chce czytać to co piszę. Są wprawdzie mistrzowie (maslinka, agnieszka-bg .... i wielu innych) których nie dogonię w jakości relacji, ale zrobię co mogę. :twisted:. Bobemce - nie będę polemizował na temat uroków Jelsy (takie polemiki już były i nie były miłe) ale cieszę się że chcesz zapoznać się z moim spojrzeniem na ten temat. W końcu "gusta" są różne i trzeba je szanować, prawda ? :lol: Mam nadzieję że przekonasz się do "mojego raju". Są inne czarujące miejsca na Hvarze jednak jak dla mnie każdemu z nich czegoś brak. Jelsa to miejsce w którym czułem się swobodnie, miałem wszystko czego potrzebowałem i mimo że jest niewielka, codziennie odkrywałem tam coś nowego. Dla mnie Jelsa jest miejscem idealnym. Byłem tam 2-gi raz i wiem już że zrobię wszystko żeby wrócić kolejne kilka razy. Znam ludzi którzy pierwszy raz przybyli do Jelsy jakieś 40 lat temu !!! i wracają tam kiedy tylko mogą. Dla nich nie jest już to chyba jedynie miejsce odpoczynku ale drugi dom. Kiedy dotarli na Hvar pierwszy raz na wyspie nie było jeszcze ani jednej asfaltowej drogi. Obecna trasa Sućuraj - Jelsa może wydawać się wręcz "autostradą" w porównaniu z tym co było kiedyś. Nie wiem czy to prawda ale podobno ten odcinek drogi budowany była "na dwa osły" (tak aby dały radę minąć się wraz ze swymi zaprzęgami). Wiele opowieści które usłyszałem i które mam nadzieję jeszcze usłyszeć maja wpływ na moje postrzeganie tej miejscowości, stąd też niektórzy mogą nie rozumieć mojej fascynacji. To taki wirus którym zarazili mnie znajomi znający Jelsę od niemal pół wieku. Aleee ale. Starczy tego bo zaczynam sie rozkręcać :lol: Skupię się lepiej na przygotowaniu relacji więc chwilowo ponownie znikam. Pozdrav dla wszystkich miłośników Jelsy i wszystkich Cromaniaków
Btk201
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 10.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Btk201 » 24.08.2009 09:52

Zapowiada się ciekawie. Zapisuję się na relację.
Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia!
bobemce
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 233
Dołączył(a): 05.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) bobemce » 25.08.2009 00:24

cchannelii napisał(a):Bobemce - nie będę polemizował na temat uroków Jelsy (takie polemiki już były i nie były miłe) ale cieszę się że chcesz zapoznać się z moim spojrzeniem na ten temat. W końcu "gusta" są różne i trzeba je szanować, prawda ? :lol: Mam nadzieję że przekonasz się do "mojego raju". Są inne czarujące miejsca na Hvarze jednak jak dla mnie każdemu z nich czegoś brak. Jelsa to miejsce w którym czułem się swobodnie, miałem wszystko czego potrzebowałem i mimo że jest niewielka, codziennie odkrywałem tam coś nowego.


Od tego są fora, żeby poznawać inne opinie :) Czekam z niecierpliwością na opowieść o urokach Jelsy :)
tadzikmal
Croentuzjasta
Posty: 147
Dołączył(a): 17.04.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) tadzikmal » 25.08.2009 19:29

Ja też się zapisuje. Fajnie będzie powspominać :)
Jadaccy
Odkrywca
Posty: 117
Dołączył(a): 05.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jadaccy » 25.08.2009 19:54

Jelsa ? :o robiliśmy tam zakupy, ale żeby mieszkać...
Czaruj, czaruj bo Hvar to nasze ulubione miejsce i dobrze by było go lepiej poznać
Jadaccy czytają :lol:
cchannelii
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 31
Dołączył(a): 25.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) cchannelii » 25.08.2009 21:28

Witam ponownie. Po burzliwym zawodowo początku tygodnia który nie dał mi możliwości przelania wspomnień na strony forum, jestem.
Poprzednio skończyłem na noclegu u Pani Teresy w Koroshegy, i od tego miejsca zaczynam.
Następnego dnia (27.07) pobudka wcześnie rano. Pogada, piękna. Zero chmurek, temperatura całkiem miła. O 6:00 już jedziemy. Jeszcze tylko małe zakupy w pobliskim sklepie i ...... jazda do Chorwacji. Trasa przyjemna - cały czas autostrada M7. Moje nawigacja poszła do schowka. Trasa nowa więc zgodnie z ekranem podróżowaliśmy po samych bezdrożach - mapa mojego TomTom'a nie była niestety aktualizowana. Ale na tej drodze nie można się zgubić. Przed wyjazdem od Pani Teresy ta poradziła nam żeby kierować się w Letenye na przejście dla samochodów ciężarowych (może to będzie porada dla innych) jednak my postanowiliśmy zaryzykować odstanie swojego w kolejce. Po dotarciu do granicy miłe zaskoczenie. Kolejka to może 4 samochody a i tak nikt nie zwrócił na nas większej uwagi. Standardowe zerknięcie w paszporty, policzenie głów, przekazanie kilku broszurek o Chorwacji i byliśmy wolni. Dwa auta podróżujące z nami przejechały w identyczny sposób. No to jesteśmy w Chorwacji. Tu mała przestroga dla podróżujących (o czym z pewnością już było). Ostatnia stacja benzynowa jest kilkadziesiąt kilometrów przed granicą węgiersko - chorwacką a kolejna dopiero kilkadziesiąt kilometrów za nią ! Jechaliśmy z duszą na ramieniu bo jeden z naszych samochodów jechał już na oparach ( palił jakieś 16l/100km). Wszystko skończyło się jednak dobrze. Ceny na stacji wyższe niż na innych (korzystają z tego że to często przymusowa stacja). Benzyna PB95 po 7,55 kuny a euro wymieniali po 7 kun. No cóż ale za gapowe się płaci. Tankujemy pod korek i jedziemy dalej. Idziemy na łatwiznę i podróżujemy autostradą aż do Splitu. Na bramkach bez problemu - nikt nas nie oszukał- za bardzo (reszty wydano za mało o 1 kunę każdemu ale nikt nie sprawdził). Ok. 12:30 widzimy Split

Obrazek

Do portu docieramy ok. godziny 13:00. Prom odpływa o 14:30. Mamy szczęście. Do wjazdu prowadzą 3 pasy dla czekających. Dwa zewnętrzne dłuuuuuugie ale ...... środkowy niemal pusty (nie wiadomo czemu). Tak czy inaczej, za zgodą pracowników portu, delikatnym slalomem między samochodami ustawiamy się na środkowym pasie - jesteśmy w pierwszej dziesiątce podczas gdy w obydwu sąsiednich kolejkach stoi po kilkadziesiąt samochodów. Czemu ? Nie mam zielonego pojęcia. Kupujemy bilety : auto - 286 kun, osoba dorosła - 42 kuny, dziecko pow 3 lat - 21 kun. Całość wyniosła nas 391 kun.Godz. 14:00 zaczyna się załadunek. Dostajemy się bez problemu. Ok. 16:30 wyjeżdżamy w porcie Stari Grad. Niestety pojawia się problem. W moim aucie "skończyły się hamulce". Zresztą ze wstydem przyznaję że nie do końca przygotowałem pojazd do takiej drogi. Mało tego że skończyły się hamulce, to jeszcze dzień przed wyjazdem, dwa razy po dobre 15 minut nie mogłem odpalić samochodu. Niestety było późno a ciśnienie na Chorwację tak wielkie że nie było mowy o żadnym warsztacie (zwłaszcza że wyjechaliśmy w niedzielę). Pojechaliśmy, a samochód poza hamulcami zachowywał się jak nówka z salonu (mimo że rocznik 2000). Palił za każdym razem do czasu ......... powrotu do Polski. Wygląda na to że zakochał się w Chorwacji bo z odpalaniem w naszym kraju buntuje się do dzisiaj co jakiś czas. Tak czy inaczej jak pisałem, nie zrażony drobnym problemem z hamulcami (nie to żeby w ogóle ich nie było - zwyczajnie słyszałem je już dosyć mocno) pojechaliśmy dalej - "Polak potrafi" (głupota, która jednak nie miała dalszych konsekwencji) . 15 minut później jesteśmy w raju - moja ulubiona Jelsa. Wszystko w mieście "tak jak zostawiłem" pięć lat temu hehehehe a więc cudownie. (Niestety robiąc zdjęcia nie pomyślałem o materiale na forum więc nie będą one szczytem marzeń. Będą często dość przypadkowe. Skupiłem się zresztą bardziej na wypoczynku niż na fotografowaniu )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gospodarza nie ma, ale apartamenty dla nas otwarte a butle z winem czekają na stole. Czujemy się jak u siebie bo w tym samym miejscu byliśmy poprzednio. Tu na miejscu czekają na nas kolejni znajomi. Różnica w stosunku do poprzedniego pobytu jest taka, że tym razem cały dom (4 duże apartamenty) jest nasz !!! Właściciel mieszka w innym domu w centrum Jelsy. Sam dom - bardzo fajny i bardzo zwyczajny.

Obrazek
Przed wejściem

Obrazek
Widok z jednego z tarasów

Do plaży "rzut beretem", poza tym cisza i spokój. Z jednej strony z okna widać morze i za nim góry, z drugiej "góry" Hvaru. Teraz kilka słów na temat plaży. Mimo różnych opinii widzianych na forum, dla nas jest ona rewelacyjna. Poprzednim razem "stacjonowaliśmy" na kamieniach (które są w sumie dużo ciekawsze) ale teraz jest z nami sporo dzieci więc zostajemy na plaży miejskiej. Dużo miejsca do "leżakowania" a co najważniejsze dla najmłodszych, łagodny brzeg, no i piasek !!! Nie wiem czy to prawda ale słyszałem że Jelsa zawdzięcza piaszczystą plażę Josip'owi Broz Tito a piasek pochodzi z Sahary.

Obrazek

Tito to bardzo ciekawa postać - poczytałem o nim więcej niż standardowo w necie. Choć był komunistą i jak twierdzą dyktatorem to mam z pewnych względów do niego nieco sympatii. O tych względach nie będę pisał hehehehe bo nie wszyscy mogą podzielać moje zdanie a zależy mi na Waszej sympatii. Wracając do tematu. Tego dnia już tylko się rozpakowaliśmy i powiedzieliśmy "witaj" Jadranowi i Jelsie, zjedliśmy lody (obowiązkowo).
Następny dzień rozpoczął się dla mnie dosyć wcześnie - ok. 7:00. Jak poprzednio szkoda mi było czasu na długie spanie. Rano szybka kawa i samotny wypad do "centrum". Jedyne towarzystwo to wszechobecne cykady. W centrum jak się okazuje całkiem spory ruch. Siadam w ulubionej knajpce na rogu (niedaleko lodziarni) i oddycham wspaniałym powietrzem patrząc na morze i ludzi. Urządzam też mały spacerek. Odwiedziny targu rybnego, straganów owocami i warzywami oraz piekarni. Po powrocie do apartamentu, śniadanko i nad morze. W końcu miałem to o czym marzyłem od miesięcy. Słonko, ciepełko, czysta woda i bajeczne widoki. Maska, rurka, płetwy i jestem w wodzie. Po wypłynięciu za boje, to co lubię. Ciekawe dno, ryby, i ...... jeżowce (moje kulinarne wyzwanie - uwielbiam eksperymentować w kuchni). Tym razem tylko je oglądałem. Było wcześnie a mi zależało na świeżych "produktach". Po ponad godzinie z głową pod wodą i tyłkiem na wierzchu uciekłem z plecami od słońca - jak się okazało i tak troszkę za późno. Ale co tam : twardym trzeba być hehehe. Pierwszy dzień niemal w całości upłynął na błogim lenistwie. Tuz przed zachodem słońca wróciłem jeszcze do wody wyłowić kilka jeżowców. Wiem co niektórzy z Was pisali na temat tych stworzeń i tego co się z nich jada ale na mnie osobiście nie robiło to wrażenia. Po godzinie okupionej licznymi pokłuciami jeżowce wylądowały na talerzu w postaci niewielkiej porcji prostej sałatki - jutro tez jest dzień. Wieczór w przemiłej atmosferze spędziliśmy siedząc wszyscy na tarasie i popijając czerwone winko. Nic więcej nie trzeba.
(CDN ....) :twisted:
stan
Globtroter
Posty: 32
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) stan » 26.08.2009 16:17

Tak trzymaj i nie daj długo czekać na następny odcinek.
Btk201
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 66
Dołączył(a): 10.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Btk201 » 27.08.2009 10:08

Ten widok z tarasu jest niesamowity.
Jakiś namiar na kwaterę? Jak cenowo?
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



HVAR, Jelsa - nic dodać nic ująć - RAJ NA ZIEMI
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018