evik napisał(a):A więc po czterech latach przerwy ponownie Chorwacja.Wyjeżdżamy we wrześniu i mam nadzieję,że nie będziemy żałować.
Tydzień Postira -Brać- ma być odpoczynkowo.
Tydzień- Trogir- zwiedzająco. Jeśli ktoś ma jakieś uwagi, albo wspomnienia, co do Postiry proszę o podzielenie się.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Dobry wybór. Byłem w Postirze 2 lata temu - pozostały praktycznie same miłe wspomienia

Miasteczko malutkie, spokojne i klimatyczne. Ale mimo tego spokoju można wieczorkiem pospacerować sobie "promenadą" i wypić drinka w jednej z knajpek. Czasem nawet nie było już miejsc siedzących

W miasteczku 2 większe sklepy (w tym Konsum nieco na uboczu, choć akurat mieszkaliśmy 100 m od niego), piekarnia i mini targ rybny.
Do kultowej plaży Lovercina można dojechać polną drogą wzdłuż morza, czego nie polecam, oraz zwykłą asfaltówką (co jest lepsze, choć późniejszy sam zjazd w dół do plaży wymaga stalowych nerwów, szczególnie, gdy trzeba na tym krótkim odcinki wyminąć 5 aut, jadących z naprzeciwka

. Ale tak czy siak warto.
Podczas pobytu udało nam się załapać na "Pirate Night" w niedalekiej mieścinie Puscista - całkiem fajny szoł. Można tez się wybrać na Skrip i oczywiście nieco dalszy Bol.
A co mi się nie podobało? Konieczność przeprawy promem ze Splitu do Supetaru. Sama przeprawa fajna, ale w Splicie musieliśmy czekać w ogromnym upale ponad 2 godziny, żeby się "załapać" na prom, wśród pchających się innych kierowców.
Mieliśmy tutaj także pewną przygodę. Otóż, po dłuższym czekaniu na prom pełen znużenia, postanowiłem, że pójdę się nieco rozejrzeć do pobliskiego "centrum". Żona z dzieckiem została przy aucie. Nie było mnie może z 10 minut, a gdy wróciłem, pełen jeszcze przed chwilą parking samochodów oczekujących na prom zrobił jest... pusty

Naszego auta też nie było

A telefonu nie wziąłem

Pomyślałem, że wpadłem w jakaś dziurę czasoprzestrzenną

Okazało się, że wszystkie auta błyskawicznie pojechały już na prom (wskoczyłem prawie w ostatniej chwili

, a Żona (wtedy bez prawa jazdy, nie potrafiąca za bardzo jeździć) została "zmuszona" - podczas mojej nieobecności - do wjechania na prom (do dziś nie wiem jak to zrobiła

.