Co do terminu wyjazdu. Wiem ze możliwości i opcji wyjazdu jest tak dużo jak ludzi podróżujących. Dla nas pierwszą opcja była prosta trasa z jednym noclegiem gdzieś w Austrii (lub na Węgrzech) a następnego dnia dojazd do celu w Trogirze.
Z czasem jednak zaczęliśmy sobie zdawać sprawę i uświadamiać ze taki wyjazd ze względu na nasz wiek i plany rodzinne może być jednym z ostatnich przynajmniej na parę latek najbliższych. Dlatego też zacząłem kombinować tak by po drodze zobaczyć jak najwięcej.
Po przeczytaniu wielu tekstów zrodziła sie idea by po drodze zobaczyć i ze tak powiem "zaliczyć" austriackie Alpy a szczególnie ich salzburską część. Było to także powiązane z sentymentalnym moim powrotem na chwil parę do Salzburga w którym spędziłem wiele momentów
Stąd tez powstała druga opcja drogi TAM. Obejmująca dojazd do granicy czesko austriackiej w Znjomo, nocleg a następnego dnia wyjazd do Salzburga zwiedzanie miasta, a szczególnie pokazanie go Ani i dojazd o Zell am See na nocleg. Następnego dnia przejazd tak zwaną Grossglocknerstasse i dalsza droga przez Udine do Triestu i dalej do Trogiru.
Parę dni temu zrodziła sie kolejna opcja, która wydaje sie najbardziej realna - związana z pragnieniem mojej żony zobaczenia tego białego zameczku z "loga" Disneya. Mam tu na myśli zameczek w Neuschanstein. Tak jak rok temu tak i w tym roku chcemy połączyć przyjemne z pożytecznym, stąd tez i ta kolejna opcja obejmująca wyjazd 12 lipca rano i dojazd wieczorem w okolice Fussen. Tam nocleg. Następnego dnia zwiedzanie Neuschanstein oraz dojazd do Zell am See. Dalszy scenariusz taki jak w wersji poprzedniej. Rozglądałem się sie już za noclegami w Zell am See - nie jest tam niezwykle drogo poza tym rozważam tez szukanie noclegu w jednej z okolicznych mniejszych miejscowości by było taniej. To samo dotyczy Fussen.
Tak więc na chwile obecną wyglądają nasze plany.
Rok temu jechaliśmy autostradami przez Słowację (wjazd przez Chyżne i przez Austrię. W Słowenii omijaliśmy ich drakońsko drogie autostrady, ale i tak zaliczyłem mandat za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym. Czasami sobie myślę, co by było gdyby kultura jazdy, a przede wszystkim wysokość mandatów i była w PL tak wysoka jak w Słowenii - wówczas takie programy jak "Uwaga pirat" w TVN Turbo przestały by istnieć gdyż brakowałoby materiału do ich nakręcenia.
Za Słowenia wjechaliśmy na Chorwacką autostradę i dojechaliśmy nią oraz innymi mniej luksusowymi drogami do Jezior Plitwickich. Tam mieliśmy nocleg. O ile pamiętam miejscowość, w której nocowaliśmy nazywała sie Rakovica albo jakoś tak.. Następnego dnia zeszliśmy całe Jeziora Plitvickie wraz z rejsami boskimi stateczkami. Po zwiedzaniu Plitvic wróciliśmy na kolejny nocleg a następnego dnia ruszyliśmy w stronę Breli. Po drodze zwiedziliśmy Park Narodowy Krk z najbardziej znanym tamtejszym wodospadem zwanym Starym Bukiem - to trzeba zobaczyć:)
Do celu w Breli dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Brela była dla nas bazą wypadową do robionych wycieczek po okolicy tej bliższej o dalszej. Będąc w Chorwacji robiliśmy wycieczki na Wyspe Brać (polecam plażę Bol), do Bośni i Hercegowiny do miasta Mostar, a także rejs promem na Wyspę Hvar, przejechanie mega wąskimi uliczkami tej wyspy w poprzek a nastę pnie ze Starego Gradu także promem do Splitu.
Trogir wybraliśmy z tego względu by – między innymi – mieć blisko do Splitu. Rok temu w tym mega-uroczym mieście zabawiliśmy zbyt krótko by je w ogóle poznać. Wierzę, że w tym roku okazji ku temu będzie więcej.
Jeżeli ktoś z Was planuje podobna trasę lub jest chętny nato by w czasie drogi TAM zobaczyć coś wiecej niz tylko autostrady to dajcie znać na email
adres e-mail widoczny tylko dla zalogowanych na cro.pl
Pozdrawiamy
cronaturki