napisał(a) margaret-ka » 03.01.2026 19:29
Dalej to już ulice Bandżulu i Serrekundy- to co widziałam przez brudne okno autobusu.
To co najbardziej się rzucało w oczy i nas drażniło, to wszechobecne śmieci. Ci ludzie siedzą w śmieciach dłubiąc w nosie i nie maja potrzeby uprzątnąć tego bajzlu. Sposób pozbywania się odpadów przez rzucanie pod nogi lub za siebie wyssali z mlekiem matki i nie potrafią inaczej. Tyle, że kiedyś odpady organiczne zjadały zwierzęta, a z resztą radziła sobie przyroda. Teraz plastiki będą leżały kilkadziesiąt lat. System nakazów i kar miałby sens pod warunkiem istnienia zorganizowanego sposobu utylizacji odpadów. A takiego w całej Gambii nie ma, a w Senegalu funkcjonuje tylko w Dakarze. Jedynym dostępnym sposobem pozbycia się śmieci jest spalanie.
Oprócz śmieci produkowanych lokalnie jest jeszcze większy problem odpadów przysyłanych w ogromnych ilościach z Europy, w tym tych toksycznych oraz elektrośmieci. Firmom europejskim bardziej opłaca się wysłanie złomu jako darowizny do Afryki niż utylizacja na miejscu, chociaż obie strony mają świadomość, że towar trafi od razu na nielegalne wysypisko.
Tak samo postępują światowe koncerny modowe. Żeby nie obniżać cen i nie płacić za utylizację, posługując się organizacjami charytatywnymi wysyłają odzież w rozmiarze XS jako używaną lub wybrakowaną do wielu krajów Afryki, ale także do Ameryki Południowej. Szmaty zupełnie nieprzydatne w tamtych warunkach leżą w rzekach, kanałach lub na pustyni.
Swoje dokładają Chińczycy, którzy przysyłają tu najtańsze wyroby z plastiku.
Przywódcy światowi, z których każdy na szczyt klimatyczny leci własnym odrzutowcem, godzinami p…dolą o ochronie klimatu i środowiska, udając że takie problemy nie istnieją. A jedyne co są w stanie wymyślić, to normy jakie musi spełniać mój kominek.