Strasznie wolna ta nasza Lupinka,co ma swoje plusy i minusy.
Plusem jest to ,ze mozna sie skalkom dokladniej przyjrzec a minusem...uciekajacy czas.
Wszyscy mierzymy wzrokiem mijany brzeg w poszukiwaniu skalek dla tych co chca se poskakac..
Mijamy Tucepi i plyniemy w strone Podgory.
Czasu juz nam wiele nie zostalo zatem ,przy pierwszym lepszym miejscu ,zarzucamy kotwice.
Miejsce wymarzone i do skakania i do siedzenia.
Pozbywszy sie kamizelek wskakujemy do wody...i gramolimy sie na skalki.
Chwala Bogu nie jest gleboko.Woda siega ledwo pupy wiec ....utopic sie nie utopie..
Skalki jednak byly ostre i trzeba bylo uwazac zeby gdzies nogi nie wsadzic,bo pelno bylo mniejszych lub wiekszych szczelin.
-''Czy na pewno jest tu wystarczajaco ..gleboka woda?''-pytam poniewaz wcale mi sie ten..''skakajacy pomysl ''nie podoba ale jestem w mniejszosci...
Zas jakies makabryczne wizje mi sie w glowie legna...
-''Nie martw sie ciocia ,zaraz sprawdze''-powiedzial szwagier i dal nura pod wode.
Moi juz niecierpliwie w miejscu drepcza..
-''...a bo zescie sobie darowac nie mogli..''-mowie z wyrzutem do malzonka.
-''Nie panikuj''-odpowiada i skacze do wody,a ja ''mysle w duchu'':
-''....hmm...nie panikuj,a malo to przypadkow kalectw przez takie ...skoki..?!''.
Wybadawszy dno, szwagier pokazal gdzie mozna ...a gdzie nie nalezy.....a ja mialam serce w gardle za kazdym chlupnieciem w wode ...i tylko sprawdzalam czy wylania sie glowa czy nie.
Nawet moje najmlodsze dziecko ''sie zarazilo''bo prosi:
-''...Mamo ..moge i ja??''
-''Ani mi sie waz! Jestes za maly!''-ucinam zdecydowanie.
-...''proooosze.....''-slysze i choc wiem jak bardzo moje dziecko ''cierpi '' to jednak mowie kategorycznym tonem :
-''Nie!''
Wystarczy ,ze mam cztery glowy do pilnowania...piata by mnie o jakis rozstroj okowzroczny przyprawila.
Po kilku jednak skokach udziela mi sie ich radosc ,bo zaczynam sie usmiechac na widok ich rozanielonych twarzy.
Dzieci przescigaja sie kto pierwszy ...kto szybciej sie wydrapie..
Maja radoche na calego .
Nagle po skoku moj malzonek wola do mnie z wody:
-''Mam cos dla ciebie...Lap!''
''O Boze ...-pomyslalam-zaraz mi tu pizgnie jakas osmiornica ...jezowcem ..czy tez nie wiadomo czym...''
Zachowawczo, zrobilam unik w bok,probujac dostrzec co tez trzymaja jego rece.
Nie potrafilam zobaczyc jako ,ze trzymal ta...niespodzianke ciagle pod woda.
Przyszlo mi do glowy ,ze moze jakas rybke zlapal....ale ...on kocha rybki...Czym jak czym ale rybkami toby chyba ...nie rzucal???
Nagle ..wzial potezny zamach i rzucil.
-''Pac!''-plasnelo mi cos przy stopach.
Moje oczy zrobily sie wielkie niczym kola mlynskie(jak w znanej legendzie)..
-''Normalnie nie wytrzymam z toba!!!''-wrzeszcze z wscieklosci.
-''Pilnuj!''-krzyknal malzonek i dal nura pod wode.
''.... juz ja ci popilnuje ,czekaj tylko wyjdziesz na brzeg..''-groze mu w myslach .
Ostatnio edytowano 14.03.2012 22:18 przez Użytkownik usunięty, łącznie edytowano 1 raz