Na statku zaczyna sie robic wesolo.
Nie wiem czy to za sprawa tego czegos ,co kapitan uzupelnia co jakis czas...czy po prostu ludzie ''wyluzowali''...
Od czasu do czasu zerkam na meza..
Bawi sie calkiem dobrze ,sadzac po jego minie..jest ''w siodmym niebie''.
Moze tego wlasnie mu bylo trzeba...
Wybaczam mu nawet to ,ze zapomnial z kim do Chorwacji przyjechal.
Mnie ma ''na co dzien'' wiec...niech sie bawi.
Zeby wyjsc''na papieroska'' przechodze przez kajutke kapitana.
Przy scianie zauwazam jeszcze jedna osobe.W kajutce dalej panuje lekkie zamieszanie.Jest i moja najstarsza corcia.
Nagle strzela mi do glowy szalony pomysl.
-''Pati-znizam glos-widzisz tego mlodzienca pod sciana..''
-''Tak..bo co?''-pyta dziecko.
-''Dlaczego nie zagadasz do niego?Jest chyba w twoim wieku..''
-...iiii...????''-pyta ona wybaluszajac na mnie oczeta...
-''...i widze jak robisz w jego strone maslane oczy! Podoba ci sie???''-usmiecham sie ,bo znam odpowiedz.
-''Mamooooo!...On pewno ma dziewczyne!!!''-odpowiada Pati.
-''Zapewne nie jedna ....ale zamiast oczami wywracac i bombardowac go masa spojrzen ,podejdz i zapytaj ....o.....-delfinki!''-wypalilam ,bo nic innego do glowy mi nie przyszlo.
-''Nie moge tak po prostu do niego..podejsc...!!!''
-''a czemu nie?!Ja bym podeszla!''-mowie.
-'''Taaak...akurat bys podeszla!''-odpowiada corka.
Ach ta mlodziez..czasem taka wygadana ...wszystkowiedzaca...a najprostszej rzeczy sie boi uczynic.
Czasem losowi trzeba troszke pomoc:)
-''Mysle ,ze po angielsku mowisz lepiej niz ja....zgadza sie?''-pytam chlopaka.
-''Mowie...''-odpowiada troszke zaskoczony.
-''Moge wiedziec jak masz na imie?''
-''Tony...''-mowi on ,a ja na to :
-''Tony...alez przystojny z ciebie chlopak.Szkoda ,ze w Anglii nie ma takich przystojnych chlopakow...''-w trym momencie do rozmowy wtraca sie kapitan,mowiac:
-''...nie ma????''
-''...ano nie ma!.A mnie sie marzy Panie Kapitanie jakis ziec (jeszcze nie teraz oczywiscie ) co by byl pracowity ,mily ,przystojny .
...i chyba trza bedzie do Chorwacji po meza dla corki przyjechac...''-odpowiadam udajac zmartwienie, po czym kapitan mowi:
-''Ach,szkoda ,ze ja syna nie mam ...''
-''Nawet Pan nie wie..jaka wielka szkoda ,bo ja mam jeszcze druga corke..''-smiejemy sie wszyscy.
Pati wznosi oczy do nieba,ze mamie rozum na wakacjach odebralo...a ja smiejac sie w glos ,mowie:
''Tony sie pewnie od dziewczyn odgonic nie moze..''
-''Nie mam dziewczyny!''-odpowiada mlodzieniec a ja mu na to:
-''No to juz masz ! Zaopiekujesz sie moja corka na chwilke...!''-rzucam przez ramie i ulatniam sie na papieroska,reszta nalezy do Pati.
Zeswatalam corcie na chwilke ...To znaczy myslalam ,ze tylko na chwilke...
Pozniej okazalo sie,ze znikala mi codziennie na trzy ,cztery godziny.
A ja bylam zla na siebie ,ze ''do akcji wkroczylam '' bo martwilam sie zas: gdzie ona sie podziewa ,czy sie mi nie utopi ....itp
Plusem bylo to ,ze moje coreczki nie mialy kiedy toczyc codziennych wojen...
Ustaly ciagle pyskowki i wrzaski...Jak milo:)))