Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Dominikana - samolotem, nie statkiem

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014
Dominikana - samolotem, nie statkiem

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 02.03.2017 22:25

Hola
Moja pierwsza relacja tutaj.
Około 18 w poniedziałek 6 lutego wyjechaliśmy z Polski do Berlina. Kierunek – hotel Central Tegel w zupełności wystarczający na przespanie i ranny wylot z Berlina. Dalszą podróż rozpoczynamy wczesnym rankiem. Jesteśmy na lotnisku prawie 3 godz wcześniej. Trochę niepotrzebnie bo odprawa zaczyna się o ile dobrze pamiętam 1,5 godz. przed odlotem do Düsseldorfu skąd mamy już lot do Puerto Plata. 10 godzin w samolocie, tyle nigdy nie lecieliśmy. Wreszcie lądowanie. Przy takiej dużej liczbie osób nawet sprawnie poszło sprawdzanie. Bez zbędnych kontroli. Wychodzimy z terminala – łup gorąco. Pierwsze słowa jakie usłyszałem to – sir beer :)Może wyglądałem na wykończonego, ale nie, szukamy busa/autobusu, bo to jeszcze 4 godziny jazdy. Transport okazuje się busikem, którym jedziemy w sumie w 15 osób.
Droga dłuży się, choć widoki inne, nieznane. Po drodze ulewa. Kierowca nic z tego sobie nie robi i zapiernicza.

Jesteśmy w hotelu – meldunek szybko bo parę osób i jesteśmy w pokoju w budynku nr 1. Koło recepcji i głównej restauracji. Jest Ok. Ja mam jeszcze siłe, a raczej dużą ciekawość na zwiedzanie terenu hotelu. Nie widać zbyt wiele, oprócz barów.
Dotarłem na sen do pokoju.:)
Załączniki:
4.jpg
przystanek autobusowy?
3.jpg
4 osoby:)
2.jpg
mototaxi - takie zestawy 3osobowe często widziałem
[Bez nazwy].jpg
te kraty mnie od początku zastanawiały
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 101378
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 02.03.2017 22:55

No to jestem :lol:
Darkos
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1475
Dołączył(a): 17.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Darkos » 03.03.2017 08:36

-

Dołączę :)
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 03.03.2017 08:53

i ja też się melduję :D
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 03.03.2017 20:14

Witam pierwszych ciekawych relacji. Jak już wspomniałem wczoraj, z racji debiutu nie bardzo wiem jak się poruszać po forum. To znaczy, jak wklejać zdjęcia i przeplatać relacją. Wczoraj nic z tego nie wyszło.. Najpierw poleciał tekst a potem fotki.

Jako, że wczoraj napisałem o podróży która była długa i męcząca. Dzisiaj tylko trochę uszczegółowię. Hotel docelowy to Grand Paradise Samana. Nie mam z niego wielu zdjęć, bo jakoś nie czułem potrzeby aby to dokumentować. Kilka fotek może pojawi się w relacji. Generalnie bardzo polecam, niczego tam nie brakowało. Pokoje duże, ze wszystkim co potrzeba. Jak będziecie ciekawi to dopytajcie.

Pozdrawiam
Załączniki:
006.jpg
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 03.03.2017 21:51

Dzień drugi to zapoznawanie się z hotelem i otoczeniem za dnia. Oczywiście ja już poznałem w nocy pewne rejony, które mnie w pełni ucieszyły. Po śniadaniu mieliśmy umówione spotkanie z rezydentką z niemieckiego biura. Przesunęła nam o godzinę, bo jej grupa była niemiecko języczna.

No to plaża na chwilę.

Spodobała się nam. Powrót do rezydentki. No cóż decydowaliśmy się na lot z Niemiec i wiedzieliśmy, że wycieczki fakultatywne będą po niemiecku. Na szczęście można było porozmawiać w j. Ang. Ulotka w rękach – pierwsze daty zapisane. Nic to, trzeba przemyśleć. Moje myślenie odbywało się na zasadzie pooglądania plaży i bliskiej okolicy plaży, oraz uzupełnienia płynów. :) Po wspólnym przedyskutowaniu propozycji niemieckiej rezydentki z moją Asią stwierdziłem, że może poszukać alternatywy. W zanadrzu miałem jedną.

Przy okazji obiadu usłyszałem polski język. Jest para z Polski z polskiego biura. Okazuje się, że kontakt z polskim rezydentem przez fejsa - nie mam. Zonk. Wycieczki – trzeba samemu gdzieś dojechać. Ceny podobno wygórowane.

Jeszcze w Polsce sprawdzałem biuro, gdzie można zamówić wycieczki z polskim przewodnikiem przez net, ale ceny tez nie były odpowiednie. Po sjeście obiedniej stwierdziłem, że przejdę się do pobliskiej wioski/miasteczka na poszukiwanie też znalezionego w necie lokalnego biura.
Załączniki:
004.jpg
a to już plaza za cypelkiem w lewą stronę - tam szedłem do wioski
003.jpg
koników może będzie więcej, bo po prawej stronie od hotelu był wypas :)
002.jpg
plaża przy hotelu GP - w lewą stronę
001.jpg
plaża przy hotelu GP - w prawą stronę
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 03.03.2017 22:14

Jeszcze kilka fotek
Załączniki:
010.jpg
tu w lewo idziemy do wioski. Psów tam było trochę, ale żaden agresywny. Nawet były sporych rozmiarów, uciekały na klaskanie :)
008.jpg
plaża przy hotelu - już prawie na jej końcu
007.jpg
plaża przy hotelu
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 03.03.2017 22:29

I tu właśnie doświadczyłem pierwszego spotkania z mototaxi. Na przestrzeni może kilometra, albo dwóch jaka dzieli hotel od tej wioski woziło się kilku szukających potencjalnych klientów. Byli w większości mili i mało natarczywi – ot zaproponować podwózkę i pogadać.

Trafiłem do pierwszego biura, zostałem przyjęty OK, ale nie zachęcony do zapoznania się z ofertą. I po paru krokach trafiam do biura Augusto – czytałem o nim pozytywne opinie w sieci. Rozmawiamy, dyskutujemy, wstępnie ustalamy terminy wycieczek – to znaczy rozplanowanie na dwa tygodnie. Cena atrakcyjna – dużo niższa niż u rezydentki, biura polskiego z sieci i tego co wysłało parę z Polski. Mówię, że wrócę dzisiaj, ale muszę porozmawiać z Asią i zastanowić się.

W czasie powrotu ponownie zaczepki ze strony mototaxi – tłumaczę im, że nogi mam zdrowe i taki kawałeczek przejdę bez problemu.

Zapadła decyzja – idziemy do Augusto. Oj pisanie papierków mija w miłej atmosferze, ale trochę długo. Zatrudnił szefunio nawet osobę do pisania, który z namaszczeniem wypisuje nasze kwity. Uff, mamy cztery wycieczki. Będziemy mieli po angielsku, nie po niemiecku i o 1/3 taniej. Powrót do hotelu, wieczorne animacje, oczywiście cuba libre i spać – dzień po podróży minął nadspodziewanie intensywnie.

Następnego dnia pierwsza wycieczka :-)
Jedziemy zobaczyć humbaki.

miłego weekendu :)
Załączniki:
koko.jpg
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 03.03.2017 22:33

Jer napisał(a):Witam pierwszych ciekawych relacji. Jak już wspomniałem wczoraj, z racji debiutu nie bardzo wiem jak się poruszać po forum. To znaczy, jak wklejać zdjęcia i przeplatać relacją. Wczoraj nic z tego nie wyszło.. Najpierw poleciał tekst a potem fotki.
Pozdrawiam


Żeby wklejać fotki bezpośrednio w tekst relacji musisz skorzystać z zewnętrznego źródła zdjęć...ja korzystam z fmix...może być google+ lub inne...coś znajdziesz...
lotnikwsk
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2172
Dołączył(a): 21.09.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) lotnikwsk » 03.03.2017 22:42

Witam :D
Na takiej plaży to i ja jestem :D :papa:
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 04.03.2017 21:05

Cześć,

[b]lotnikwsk[/b] jeśli jeszcze potrzeba widoku plaży, to może szersza perspektywa



może za szeroko, bo trochę zakręciła w panoramie

[b]słoma79[/b] Postęp chyba jest? :-)

Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 18.03.2017 22:13 przez Jer, łącznie edytowano 4 razy
śmigacz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1703
Dołączył(a): 18.09.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) śmigacz » 04.03.2017 21:33

Zasiadam również aby pozwiedzać z Wami nieznane.

Piękne plaże.
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 04.03.2017 21:39

Jer napisał(a):Cześć,

lotnikwsk jeśli jeszcze potrzeba widoku plaży, to może szersza perspektywa

Obrazek

może za szeroko, bo trochę zakręciła w panoramie

słoma79 Postęp chyba jest? :-)

Pozdrawiam


Super...od razu inaczej się czyta :papa:
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 06.03.2017 22:20

Humbaki czekają na opis, ale fotki z tej części już prawie gotowe. :wink:

Obrazek
Ostatnio edytowano 27.03.2017 21:16 przez Jer, łącznie edytowano 3 razy
Jer
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 333
Dołączył(a): 08.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jer » 13.03.2017 21:13

Rankiem, jak się okazało była to codzienna nasza godzina wstawania, czyli 7 rano. Wtedy tez zaczynało robić się jasno. Jednego dnia zamarudziliśmy trochę dłużej i po przyjściu na stołówkę było trochę tłoczno. A przy śniadaniu powinno się spokojnie budzić poranną kawą tym bardziej w takim miejscu. :)

O 8:15 wyjazd. Bus już czekał, był wcześniej co było dla nas niespodzianką. Nie spodziewałem się punktualności. Kwity się zgadzają – jedziemy zobaczyć „duże rybki”. Z nami jedzie tylko kilka osób.
Po drodze mijamy wioski, a właściwie mieściny, które są przyklejone do drogi po której się poruszamy. W większości to wygląda na chaos biedy. Śmieci na poboczach, śmieci w rzekach. Ludzie otwierają swoje kramiki z tym co mają do sprzedania. Mototaxi gotowi do przewiezienia osób. Widoki całkiem nowe, bo to za szybą busika widzieliśmy dopiero drugi raz licząc dojazd z lotniska do hotelu. Chłoniemy te widoki oczami.

Po jakiś 40 min. docieramy do miasta Samana. Tam trafiamy prosto do portu skąd wypływają łodzie na różne wycieczki. Troszkę tam tłoczno. Mimo rozgardiaszu każda grupa dostaje swojego przewodnika i trafia na odpowiednią łódź. Oprócz nas z hotelu uzbierało się trochę osób. Zajmujemy miejsca i od razu rozdzielają kapoki. O, może być ciekawie.
Obrazek

W oddali Grand Bahia Principe.

Obrazek

Płyniemy podziwiając oddalający się ląd. Zielony, a jeszcze ma się w pamięci te zimne klimaty polskie. Klika łodzi już wcześniej pomknęło na spotkanie z humbakami. Wszyscy oczekują na zobaczenie tych olbrzymich ssaków.

Obrazek

Po drodze jeden z olbrzymów, ale to nie ten który jest oczekiwany. :)

Wreszcie poruszenie są sygnały z powierzchni wody. Widzimy pierwsze okazy. Niesamowite. W sumie kilka lodzi ustawia się wzdłuż toru w którym płyną mały i duży humbak. Śledzimy je przez dłuższy czas. A właśnie, jeśli o chodzi czas pobytu na obserwacjach humbaków, to jest tam ograniczony. Na pewno nie przekracza 1 godz., ale nie pamiętam dokładnego czasu. Były fontanny wody, kilka razy pokazywały się, ale nie było czegoś … co by zachwyciło jeszcze bardziej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Czas się skończył i płyniemy na Cayo Levantado gdzie mamy lunch i czas na zobaczenie jak wygląda wyspa nazwana Bacardi. :)

Ale w czasie dość szybkiego przeskakiwania nad falami i raczenia się cuba libre nagle nagły zwrot bo jest w oddali pióropusz wody. To humbak, inne łodzie już odpłynęły – ku naszemu zadowoleniu płyniemy na spotkanie. Zdążyliśmy do niego dopłynąć nim i płynąć przez dłuższą chwile nim gdzieś zniknął w wodzie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dopływamy do wyspy Bacardi.
Obrazek
Obrazek

Lunch, sadzają tam nas przy stołach. Jak widać to trochę taka stołówka dla wycieczkowiczów którzy przypływają na tę wyspę. Oczywiście pojawia się propozycja zakupu napojów w cenie 5 $ za każdy. Lunch jest w cenie, do wyboru kurczak i ryba, oraz dodatki, owoce. Ryba była bardzo dobra.

Obrazek
Obrazek
Po obiedzie czas na relaks. Trochę pływania w morzu, trochę fotek.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Powrót – idziemy do kei. Ostatnie spojrzenie na plażę. A może nie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dopływamy do Samany. Przejazd do hotelu, tę drogę dobrze zapamiętamy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Kilka ujęć z okien busa jak wygląda w większości otoczenie poza hotelem.

Obrazek

Ja sobie to tłumaczę jako - klinika dla zagubionych motocykli. :)

Obrazek

Dominikańczycy są bardzo twórczy jeśli chodzi o napisy, murale i bazgroły.

Obrazek
Obrazek
A doktorzy mają wszystko co im potrzeba.
Obrazek
i drogi

Kilka razy jadąc tą samą trasą niestety natrafiliśmy na tzw. spowalniacze - nie były to takie jakie znamy. Były kanciaste, po prostu wylane sporo betonu na drogę. Jeden był bardzo upierdliwy, niemiłosiernie zgrzytało podwozie busika na nim.

Wieczorem trochę rozrywki z time show :)

W oczekiwaniu następnej wycieczki będziemy poznawać hotel, plaże i okolicę.
:)
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Dominikana - samolotem, nie statkiem
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019