Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj! [Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Dzięki fajnie, że ktoś tu jeszcze zagląda. To nie koniec naszego dnia. Ponieważ następnego dnia wyjeżdżamy z Kanegry to idziemy jeszce zobaczyć naszą plażę, z której niewiele korzystaliśmy
Załapujemy się na zachód słońca i inwazję "Obcych"
Jeszcze penie ważne jest, że słońce mieliśmy po lewej stronie więc plaża tak bardziej w stronę północną. I w końcu to jednak zatoka. Duża, ale zatoka.
20 czerwca, sobota
Rano po śniadaniu pakowanie. Opuszczamy kamping Kanegra. W sumie bardzo fajne miejsce i mieliśmy dobrą cenę. Chcieliśmy nawet przedłużyć pobyt, ale cena już była mało atrakcyjna, bo zaczął się sezon według cennika. Zresztą to ciekawe bo tam ceny zmieniają się co dwa tygodnie. Oczywiście są coraz wyższe. Pomysł jest taki, że jedziemy na dół w okolice Puli i tam będziemy czegoś szukać. Mamy namiot więc może się gdzieś na kempingu rozbijemy, albo znajdziemy jakiś domek. Szkoda tylko, że okazało się bardzo trudnym zadaniem. Po zajechaniu w okolice Puli szukaliśmy noclego 6 godzin Ceny w tamtym rejonie na dole nas mocno zaskoczyły Jak już było coś sensownego to z kolei zejście do wody było bardzo nieprzyjazne dla nogi po złamaniu. Nawet na kempingach był problem z namiotem. Kempingi jakieś takie spadziste, miejsca na namiot po chyłe, wejście do wody po skałach a i cena taka jakś dziwnie wysoka. Tak to jest jak się szuka noclegu przy jakimś popularnym miejscu. Ktoś zresztą opisywał te kempigi już w relacji z tego roku. My mamy spory namiot i trochę płaskiego terenu jest potrzebne. No to mamy pod górkę i to mocno. W czasie poszukiwań zobaczyliśmy takie dzikie i ładne miejsca
Na jednym z kempingów było ciekawie jeśli idzie o obsługę klienta. Mieli wolny apartament, ale nik nie wiedział ile kosztuje i nie miał go kto pokazać. Plaża nie była za specjalna no ale żeby nie miał sie kto potencjalnym klientem zająć to już dawno nie widziałem. Poczekaliśmy 30 minut aż ktoś się zjawi, zwiedziliśmy łazienki i kemping i wkurzeni pojechalismy dalej. Ja rozumiem, że kemping z tych ogromnych ale bez przesady. Pewnie problem polegał też na tym, że my chcieliśmy tylko kilka nocy a nie tydzień czy dwa. Skoro woleli żeby stał pusty to ich sprawa. Zmęczeni wylądowaliśmy w końcu na kempingu Tasalera - znowu w dużej zatoce. Tu też nie było tanio bo 80 euro za noc, ale przynajmniej się nam podobało. Cena mało atrakcyjna, ale domek, który wzięliśmy był na 6 osób. Przy 6 osobach wygląda to już zdecydowanie lepiej. Domek ma klimatyzację i pełne wyposażenie kuchenne. Są nawet kieliszki na wino no i oczywiscie korkociąg. Planujemy zostać na 5 noclegów. A domek i okolica wygląda tak nasza chałupa i nasz pojazd
widok z tarasu o jest szansa na jakieś jedzenie
a to widoki z brzegu, który jest bardzo blisko
Po obiedzie i odpoczynku nabralismy sił i stwierdzamy, że jedziemy zobaczyć Pulę. Popołudniowo-wieczorne zwiedzanie.
No i to nie był jeszcze sezon najwyższy. Zresztą tam jest specyficznie. Większość kempingów należy do jednej firmy. Nie ma z kim o cenie rozmawiać bo na kempingu są pracownicy którzy nic nie mogą. Kempingi takie prywatne to trafiliśmy chyba ze dwa. Brak konkurencji powoduje takie ceny. A zapewniam, że to nie była najwyższa propozycja niestety.
Za takie pieniądze to apartament z wysokim standardem przy morzu na Korculi w sezonie by się znalazł pewnie. Myślałam, że Istria jest tańsza niż Dalmacja.
Istria jest droższa niż Dalmacja. My też przeżyliśmy szok. Szczególnie po pierwszych 5 noclegach rezerwowanych przez biuro z ubezpieczeniem gdzie zapłaciłem 777, 0. Cennik co 2 tygodnie wyższy. Cenny i obyczaje, bardziej włoskie, i to te z północy niż chorwackie niestety. Inna sprawa, że domek jest naprawdę dobrze wyposażony. Gdyby nie zmienna pogoda i sytuacja po kontuzji nogi to rozbilibyśmy gdzieś namiot i byłoby z głowy.
Zszokowana jestem, że Istria jest droższa. Dla mnie prywatnie Dalmacja jest bardziej atrakcyjnym regionem, więc skoro atrakcyjniejsza, powinna być droższa, a tu proszę
Na Istrii głownie są Niemcy i Włosi więc oni podnoszą cenę. Nie bez znaczenia jest też to, że dla nich bliżej niż do Dalmacji. Poza tym to co już pisałem 90% kempingów w jednej sieci - jeden właściciel. Żeby było śmieszniej ta nasza przyczepa była w cenie 100 euro w cenniku.
Rovinj jak zwykle piękne Co do domków na kempingach to i w Dalmacji są ceny wysokie w sezonie. Ale coś za coś. My trzeci raz będziemy w tym roku jechac na kemping do domków, ale we wrześniu, gdzie domek z dwiema osobnymi sypialniami, czy w tym roku nawet z trzema, to koszt w granicach 40-60 euro, więc tanio. Apartman za niewiele większą kasę byłby z pewnością większy, ale jednak my cenimy sobie o wiele bardziej spędzanie czasu na campie. Raz byliśmy w apartmanie i to nie dla nas, ponieważ nie mieliśmy bezpośredniego dostępu do ogródka, gdzie można zjadac posiłki, czy chwilę poleżec po obiadku. Jakoś tak bardziej czujemy klimat wakacji mieszkając w domku na campie Mimo tego, że do tej pory jeździliśmy na wielkie campy, to zawsze między domkami była cisza i spokój
Dobrze. Dość tych rozważań ekonomicznych jedziemy zwiedzać
Docieramy do miasta i nawet udaje nam się znaleźć miejsce na niewielim parkingu. Płacimy za postój w automacie - 9 kun / 4 kuny za godzinę/. Idziemy zwiedzać i szukać amfiteatru. Udaje się nam dotrzeć na główną ulicę i idziemy zaglądając po drodze do sklepów.
Jak się w końcu okaże poszliśmy nie w tą stronę co trzeba. Wprawdzie też zabytek, ale szukalismy innego. No nic idziemy w drugą stronę.
Do środka nam się wejść nie udało. Chyba już zbyt późna godzina. Słońce zaczyna zachodzić.
W jednym z podwórek oglądamy ruiny. Trafiamy tam dzięki przewodnikowi i niewielkim tabliczkom informacyjnym. Potem okaże się, że samochód mamy też zaparkowany obok zabytku. Zobaczymy go następnym razem bo jak wrócimy to już będzie ciemno. Na razie ten zabytek co znaleźliśmy. Dziwnie to tak trochę obok kamienicy na podwórku zabytek. Ciekawe jak mieszkańcy na to reagują. Wyglądają przez okno na zabytek i zgraję turystów.
Docieramy do głównego placu. Gdzie ten amfiteatr. ?
Idziemy, idziemy, idziemy i ..........w końcu jest.
No, ale amfiteatr już zamknięty. Może to i lepiej, bo w środku jakieś rusztowania i krzesła do koncertu przygotowane. Robi się coraz ciemniej a przez to ciekawie.
Resztę z jakiś 100 zdjęć amfiteatru pod każdym możliwym kątem czytelnikom daruję bo by się zanudzili. Obeszlimy amfiteatr cały dookoła. Fajnie to wygląda. No nic trzeba wracać.
Czemu nie trafiliśmy na tą mapę-fontannę wcześniej. Byłoby mniej chodzenia.
Jak szukaliśmy miejsca do zawrócenia samochodem to trafiliśmy na jeszcze jedną atrakcję Puli. Wprawdzie atrakcja taka bardziej współczesna, ale też ciekawa.