Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

czarnogóra - po powrocie (kolejna powieść w odcinkach)

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
live_to_ride
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 74
Dołączył(a): 30.09.2005
czarnogóra - po powrocie (kolejna powieść w odcinkach)

Nieprzeczytany postnapisał(a) live_to_ride » 01.10.2005 14:21

w ostatnim tygodniu lipca wyruszyliśmy motocyklem suzuki VZ800 Marauder na wakacje. celem naszym byłą czarnogóra, ale chcieliśmy też zahaczyć o albanie.

z katowic wyjechaliśmy po południu i jadąc prze czeski cieszyn, żyline, wskoczyliśmy na autostrade słowacką (dla motocykli bez winietek 8) ), dalej nitra, komarno/komarom i balaton.
kilka dni nad balatonem i...

cdn
live_to_ride
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 74
Dołączył(a): 30.09.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) live_to_ride » 01.10.2005 22:22

...po kilku dniach, późnnym popołudniem wyjazd znad balatonu. kierujemy sie na południe w kierunku chorwacji -sławonii. na jakimś chorwackim zadupiu cudem unikamy mandatu (gliniarze z suszarką). miejscowi są bardzo zainteresowani nami i tym (i czym) dokąd jedziemy. rejony sławonii to inna chorwacja od tej, którą znamy z wcześniejszych wyjazdów (istria, kvarner). generalnie to bieda na każdym kroku, ale nie jest źle. w sławońskim brodzie (granica z bośnią i hercegoviną) pierwszy odpoczynek i kolacja na parkingu (woda od miłej pani z informacji turystycznej koło twierdzy).
już po ciemku docieramy na granicę chorwacko-bośniacką...

cdn
gratkorn
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 447
Dołączył(a): 31.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) gratkorn » 03.10.2005 07:09

Cześć ! W imieniu czytaczy zgłaszam postulat o dłuższe odcinki. Z krótko jest :!: :!: :!: M.onika.
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 03.10.2005 07:52

TAK, TAK!!! Stanowczo za krótko!!!!!!!!!!!!!!! Nie trzymajcie nas w takim napięciu, skoro tyle sie wydarzyło. Już nawet możemy poczekać dzień czy dwa, ale musi być bardzo długo i ze szczegółami :) !!!
Bo my już ponad miesiąc po powrocie z Czarnogóry i się strasznie stęskniłyśmy!!! Prosimy więc o odcinki dłuższe, baaaaaaardzo długie i częściej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Pozdrowienia dla Sąsiadów!
live_to_ride
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 74
Dołączył(a): 30.09.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) live_to_ride » 03.10.2005 23:43

... mimo uśmiechów na twarzach chorwatów - gdy pytamy o bezpieczeństwo w BiH, wjazd do bośni okazał sie nie być taki prosty. sznur samochodów jeszcze przed mostem. my na szczeście na moto - wiadomo, bez kolejki. jak wcisneliśmy sie już na przód i trzeba było troche postać to zauważyliśmy, że wszyscy patrzą na nas jak na kosmitów. jeszcze gorzej było z celnikiem, który zaglądał w nasze papiery jakby na siłę chciał coś tam znaleźć:wyglądało to najdziwniej, gdy przekazywali sobie wzajemnie nasze papiery co chwile zerkając na nas złowrogo. no ale po jakimś czasie mogliśmy jechać - było już ciemno, ale pozostałości wojny były widoczne. pierwsza stacja benzynowa, na której panował niezły chaos, ale ceny niskie :). zatankowałem "pod korek" i w drogę...

z uwagi na (podobno) częste "łapanki z suszarkami" początkowo jechaliśmy wolno. zwróciłem też uwagę na to, że miejscowi w większości jeżdżą zgodnie z przepisami - czegoś takiego sie nie spodziewałem: przepisowa prędkość, kierunkowskazy...polacy (i czarnogórcy tym bardziej) powinni brać z nich przykład.

droga do sarajewa przez zenicę to w większości jednopasmowe, nieoświetlone drogi. co chwile bary, stacje, motele (środek nocy!). ludzie na stacjach i w barach bardzo pozytywnie nastawieni, pełno obcokrajowców - generalnie - troche przesadzone te informacje o niebezpiecznej bośni i hercegowinie...

za sarajewem droga stopniowo zaczęła się pogarszać. robi sie coraz zimniej i "wyżej". droga do focy to niezły wysiłek dla nas i maszyny (załadowany motocykl, temperatura niewiele powyżej zera). wszedzie pusto i zero samochodów. księżyc mocno świeci, a z ciemności co jakiś czas wyłaniają sie ruiny domów. normalnie niezła jazda - czuje, że moja pasażerka przestaje zasypiać (ciekawe czy z zimna czy ze strachu :D ).
powoli zaczyna brakować asfaltu (i paliwa), a mokre "zdrapki" w nieoświetlonych tunelach skutecznie podnoszą poziom adrenaliny.

w końcu widać jakieś światła - jest stacja. można nawet coś kupić ( są opony dębica :D ). z radości zostawiam napiwek i w droge. po pewnym czasie czuje, że chyba pobłądziliśmy - to nie może być droga do przejścia granicznego. nasze wątpliwości rozwiewa barmanka w przydrożnym barze - totalne zadupie, środek nocy, zero klientów, ale otwarte:). pokazała ręką w stronę w którą jedziemy i powiedziała z uśmiechem :"montenegro".

no to w drogę. jedziemy, ale droga już zupełnie bez asfaltu. nagle ciężarówka jak spod ziemi: prosto na nas. hamowanie- koło sie ślizga, motor załadowany a po prawej przepaść (zapomnij o barierkach) cud!
chwila na oddech i dalej w droge, a ta miejscami na szerokość malucha. doznałem szoku, jak zobaczyłem duży, turystyczny autobus. jak on sie minie np. z ciężarówką???

po pewnym czasie widać światła w dole. jest granica. celnicy znowu coś tam wpisują i życzą miłego dnia. jeszcze drewniany mostek, kolejna odprawa (troche przydługa) i jesteśmy w scepan polje...

cdn
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 05.10.2005 11:18

dalej, dalej prosimy!!!
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 05.10.2005 11:26

Nooo... droga z Focy do Scepan Polje w nocy to niezła rzeźnia! Jechałem tylko za dnia a i tak było fajnie.
Cieszę się że nowa świecka tradycja seriali ma spadkobierców :)
pzdr
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 05.10.2005 11:32

A my słyszałyśmy jeszcze opowieść o pokonywaniu jej nocą w listopadowym deszczu... :)
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 05.10.2005 12:53

Live_to_ride, znalazłoby się parę piosenek specjalnie dla Ciebie.
Alen Islamović - Motori
forum/viewtopic.php?p=89512#89512
Zabranjeno pušenje - Karabaja
forum/viewtopic.php?t=6150&postdays=0&postorder=asc&start=1830
Obie pochodzą z rejonów które odwiedziliście :)
live_to_ride
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 74
Dołączył(a): 30.09.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) live_to_ride » 05.10.2005 19:40

przyznaje, że nie było lekko. tym bardziej, zę było tak zimno że ubraliśmy na siebie wszystko co było. do tego zmęczenie (to nie auto, w którym możesz sie godzinkę "drzemnąć") i kiepski asfalt (co chwile "zdrapki" - koszmar motocyklistów :twisted: )
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 06.10.2005 07:53

live_to_ride napisał(a):przyznaje, że nie było lekko. tym bardziej, zę było tak zimno że ubraliśmy na siebie wszystko co było. do tego zmęczenie (to nie auto, w którym możesz sie godzinkę "drzemnąć") i kiepski asfalt (co chwile "zdrapki" - koszmar motocyklistów :twisted: )


Wierzę jak było - skoro my marzłysmy okrutnie pod namiotem, to co dopiero w drodze... Taki ponoć urok tegorocznego lata...
live_to_ride
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 74
Dołączył(a): 30.09.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) live_to_ride » 06.10.2005 21:37

kanał pivy powitał nas świtem - to chyba najbardziej niezapomniany widok z tych wakacji. totalna pustka, cisza, zero ludzi. i te widoki, góry, tunele, zapora... normalnie szok. sprzęt jaki mamy nie pozwolił na zrobienie dobrych zdjęć w tych warunkach, zresztą , żadne zdjęcia nie oddadzą tego co tam zobaczyliśmy.

jadąc dalej w stronę wybrzeża minęliśmy drogowskaz na zabijak (i niezły tunel w górę :D ), po jakimś czasie na ostrog. niestety - zęczenie nie pozwoliło na odwiedzenie tych miejsc (jest pretekst by tam wrócić).
chcąc "przeciąć" czarnogórę wzdłuż postanowiliśmy zatrzymać się pod samą albanią . jednak zanim tam dotarliśmy musieliśmy obowiązkowo pobładzić i jechać jakoś naokoło (nie pyajcie jak bo i tak nie pamiętam). poza tym wjazd w okolice wielkiej plaży (za ulicinjem) przywitał nas gigantycznym korkiem. postanowiłem go ominąć, ale przypłaciłem to małym przerysowaniem podwozia, co skutecznie ostudziło mój pośpiech.

później był jakiś tydzień odpoczynku, plaża, niksickie piwo z plastiku i takie tam...
troche też włóczyliśmy sie po okolicy, co kilkakrotnie skończyłoby sie tragicznie. w moim odczuciu czarnogórcy jeżdża jak wariaci. do ciągłego odgłosu klaksonu zdążyłem sie przyzwyczaić, tak jak do nieoświetlonych tuneli, ale kolesi jeżdżących środkiem drogi (na zakrętach!) to nie potrafiłem przetrawić. parę razy było kilka cm od prawdziwej tragedii. zresztą to nei tylko nsze odczucia - poznaliśmy parę polaków, których jakiś idiota w ten sposób zepchnął do rowu (ich szczęście że nie ze skarpy). no i całkowite nieużywanie kierunkowskazów... dobra , nei nażekam już.
wycieczka do ulcinja skończyła sie tym, że koleś co jest na okładce przewodnika wyrwał mi go z ręki i pokreślił długopisem (niby autografy :)). nie docierało do niego że ryb nie jadam. niezły gość w ogóle jest - knajpa nazywa sie antygona czy jakoś tak. fajny widoczek na morze, ale właściciel troche zbyt nachalny.
w międzyczasie postanowiliśmy owiedzić pobliską albanię. tym razem też pobłądziliśmy, ale w końcu dotarliśmy na granicę. obowiązkowe odkażanie kół (o mało sie nie wywaliłem - zupełnie nie pomyśleli o motocyklach - no i łańcuch trzeba było po tym smarować :D ). odprawa też niczego sobie - kilka papierków do wypełnienia , ale że jestem z polski to mi albańscy celnicy pomogli wypełnić i po kolei gratulowali "udanego wpełnienia papierów". no i wjechaliśmy do albanii...

cdn
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 07.10.2005 08:20

live_to_ride napisał(a):wycieczka do ulcinja skończyła sie tym, że koleś co jest na okładce przewodnika wyrwał mi go z ręki i pokreślił długopisem (niby autografy :)). nie docierało do niego że ryb nie jadam. niezły gość w ogóle jest - knajpa nazywa sie antygona czy jakoś tak. fajny widoczek na morze, ale właściciel troche zbyt nachalny.
cdn


Hehehe - to był Bimo. Wielu forumowiczów miało już z nim przygodę. My też... Dałysmy się namówić na tę rybkę... Kosztowała nas 36 euro (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) i TOTALNĄ zmianę planów czarnogórskich... Ale juz o tym pisałyśmy w innym miejscu :lol: .
papa
live_to_ride
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 74
Dołączył(a): 30.09.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) live_to_ride » 18.10.2005 10:23

... droga do Szkodra w idealnym stanie - nowy asfalt, fajne winkle. w oddali widać twierdze na wzgórzu. im bliżej miasta tym więcej brudu i czegoś w rodzaju slamsów. chmary dzieciaków zachowujących się jak małpki :D . jeszcze tylko przejazd przez stary, drewniany most (miejscami trzeba było wstawać żeby nie walnąć ramą - moja suzi jest nisko zawieszona). w mieście ogólnie bród, syf i pełno śmieci. jedziemy zgodnie z drogowskazami - kierując się do centrum miasta. za nami widze szwajcarów w terenowej toyocie. w końcu orientuję się , że pobłądziliśmy. w pewnym momencie widzę jakąś kobietę . idzie w naszą stronę, chyba z córką. na głowach chusty, suknie też klimatyczne :D . podjeżdżam bliżej i pytam o centrum, ale widze że nie słuchają tylko próbują uciec. cholera - co jest? w końcu obie w nogi... (jeju, ale ja straszny jestem :lol: ). szwajcarzy odpuścili i wertują mapę. my jedziemy dalej. droga w mieście w takim stanie jak w polsce na placu budowy. takich dziur dawno nie widziałem. w sumie to jadąc patrzę ciągle na dziury - żebyśmy sie nie "zawiesili". w pewnym momencie podjeżdża do nas jakiś albaniec na skuterku. uśmiech od ucha do ucha, coś tam krzyczy że polacy, super itp... pytam o centrum, albańczyk każe jechać za nim. kręcimy sie po jakiś boczbnych uliczkach i jakoś mam wrażenie że wcale nie jedziemy do centrum. w pewnym momencie wjeżdża w brame, za nią jakieś rudery a na drodze stoi kilku gości. mówie agnieszcze zeby sie mocno trzymała, jak coś to bierzemy ich z lewej i długa. ale luz - facet na skuterze minął ich i po chwili wyjechaliśmy na asfaltową drogę, tuż pod olbrzymim meczetem, bankiem i knajpą. podziękowaliśmy ładnie i facet odjechał.
zaparkowaliśmy motocykl, który - jak sie okazało - wzbudził ogromne zainteresowanie wśród miejscowych. to idziemy do knajpy na coś do picia, bo grzeje niemiłosiernie. zapłaciliśmy w euro, bo nie chceliśmy wymieniać kasy. poza tym nie ufam za bardzo "konikom" których kręciło się tam mnóstwo. pare fotek meczetu, uliczek centrum i wracamy do motocykla. przed bankiem, gdzie zaparkkowaliśmy cały dzień stoi strażnik z kałasznikowem na ramieniu. prosze go o pozowanie do zdjęcia, na co z dumą staje na baczność :D. zapytaliśmy jeszce o drogę powrotną i wio...
po drodze jeszcze pare przystanków na fotke i już jedziemy do granicy z czarnogórą, gdzie stoi nasz namiot :D

na granicy dłuuugi sznur aut. mijam wszystkich jak zwykle, nagle celnik- stoi na środku drogi i każe sie zatrzymać przed nim. dalej nie pojedziemy. trzeba czekać - na co? czarnogórcy coś tam mówią o prezydencie albanii. rozmawiamy troche z jednym czarnogórcem - właścicielem pizzerii "new york" przy wielkiej plaży w ulcinju. mówi że był w polsce - w krakowie i w tatrach. zaprasza nas do swojej pizzerii.
rozglądam sie dookoła - pełno wojska, żołnieże albańscy z karabinami. po prawej stronie drogi otoczyli kawałek łąki. w pewnym momencie na łąkę wchodzi krowa a za nią jakaś stara albanka. widać że jakąś nerwowa atmosfera, żołnierze krzyczą na babcię, czarnogórcy na rzołnierzy, żołnierze na krowę i ogólnie nerwowo... po chwili z przejścia granicznego biegnie jakiś gość w garniturze. coś tam krzyczy i wszyscy sie uspokajają.
stoimy tak jeszcze chwile, agnieszka mówi że jeden z żołnierzy stojących nad nami na skarpie patrzy na mnie tak, jakby miał mnie za chwile odstrzelić. zerkam - rzeczywiście niezbyt przyjemny gość. patrzy, jakbym mu coś zrobił.
słychać śmigłowiec - nadlatuje prezydent albanii. ląduje, otwierają się drzwi. pytam celnika czy mogę zrobić zdjęcie (stara lustrzanka - praktica). on mówi że nie, pokazuje że za chwile.
ktoś wysiada ze śmiugłowca, po chwili celnik daje mi znak, że już moge robić. tłum jednak gęstnieje (zbiegła sie chyba cała kolejka). przez ten tłum nie moge zrobić dobrewgo ujęcia i biegnę w prawą stronę z aparatem przy twarzy. nagle krzyk, wrzask, ludzie sie rozbiegają. słysze głos agnieszki :"schowaj aparat". odwracam sie i widze kałasznikowy wycelowane we mnie. szybko chowam aparat. celnik coś tam krzyczy, rzołnierze opuszczają broń.
prezydent wsiadł do mercedesa i pojechał do czarnogóry, my za to troche czasu spędziliśmy na granicy (ale zdecydowanie mniej niż poprzednio).

w sumie to nie wiem jak moiżna pomylić aparat z pistoletem, a le co tam :D
będąc już po stronie czarnogórskiej, jadąc dość szybko coś dużego rozbija mi sie na szybie kasku. nie wiem coi to było, ale krew tak skutecznie zasłoniła mi widok, że musieliśmy sie zatrzymać. okazuje sie, że koszulke też mam całą we krwi. śmieje sie, że jednak mnie trafili :lol: :lol: :lol:

jeszcze pare dni spędziliśmy w czarnogórze. odwiedziliśmy też pizzerie "new york" gdzie powitano nas jak byśmy byli prezydentami (niekoniecznie albanii :D )

nadszedł dzień powrotu, chociaż to chyba nieodpowiednie słowo. mieliśmy w planie jeszcze owiedzić zatokę kotorską, dubrovnik, hvar i balaton. dzień powrotu okazał sie być wyjątkowo upalny. po pożegnaniu z właścicielem pizzerii ruszyliśmy na północ...

cdn
kaszubskiexpress
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14441
Dołączył(a): 12.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaszubskiexpress » 30.10.2005 15:01

zawodowiec napisał(a):Nooo... droga z Focy do Scepan Polje w nocy to niezła rzeźnia! Jechałem tylko za dnia a i tak było fajnie.
Cieszę się że nowa świecka tradycja seriali ma spadkobierców :)
pzdr


ja dalem sobie spokoj gdy zobaczylem po zmroku ,ze nic nie widze HE HE i przenocowalismy przed Czarnogora,ale jak widac autor serialu ma wielkie .... pozdrawiam i czekam na wiecej
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
czarnogóra - po powrocie (kolejna powieść w odcinkach)
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018