Nie wiem, czy ktoś czyta moje "wypociny", ale zaryzykuję
Chcę się z Wami podzielić pięknymi widokami, które dane mi było dzisiaj oglądać. Myślę, że warto rzucić okiem, a w następnym sezonie to już koniecznie trzeba się wybrać do
Ramzovej.
I to raczej w sezonie, bo stacja ma duży potencjał, którego nie mogliśmy w pełni wykorzystać...
Ale do rzeczy! Dwa wyciągi krzesełkowe. Do połowy (Ramzova - Černava) czteroosobowa kanapa. W górnej części (Černava - Šerak) jednoosobowe (!) krzesełko. Wyjeżdża się pod szczyt Šeráka, który liczy sobie 1351 m. n.p.m. A potem sama przyjemność, czyli 3260 metrów w dół

No to jest jazda!
Mapa stoku:
Co prawda na początku z problemami, bo nie chcieli nas wpuścić na górne pojedyncze krzesełko, mówiąc, że wyciąg, owszem chodzi, ale dla pieszych, bo warunków do zjazdów nie ma. Ale po jakichś 15 minutach zmienili zdanie.
Na górze był cudowny "sztruksik", jakiego już dawno nie widziałam

Ale krzesełko z tych "przedpotopowych". Trochę się bałam, że się rozleci, jak mijałam podpory. No i utrudnieniem był fakt, że trzeba było trzymać narty na kolanach, bo przy wchodzeniu na wyciąg nie było już wcale śniegu...
Mąż dzielnie dzierżył dwie pary nart, ja dwie pary kijków. I dzięki temu udało mi się focić podczas jazdy. I całe szczęście, bo krzesełko jechało 20 minut

i gdyby nie robienie zdjęć, chyba bym się zanudziła
A oto i efekt mojej "pracy":
Jak widać, niektórzy woleli podchodzić
Fotki trochę przekrzywione, bo robione z "duszą na ramieniu". Strasznie się bałam, że wypuszczę aparat z ręki. Krzesełko dostarczało sporo adrenaliny
A to szczęśliwa Maslinka na stoku

:
Dolna część stoku (Ktoś na narciarskim forum napisał, że przypomina Czantorię. Nie wiem, nie byłam) widziana z kanapy:
i z trasy:
Wyjazd był bajkowy

Widoki rekompensowały szybko topniejący śnieg w dolnej części trasy. Ale w końcu to już kwiecień! Cały czas o tym pamiętaliśmy i dlatego nie marudziliśmy
Pozdrawiam serdecznie wszystkich narciarzy i nie-narciarzy i życzę wesołych Świąt
P.S. Święconka jest, i w dodatku poświęcona, co prawda "własnym sumptem", ale zawsze
