Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Śródziemnomorska 4,5 czyli ..

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 08:33

lubelski napisał(a):
mariusz-w napisał(a): ... zdjęcie 8 ... co to było ... ser ?


..coś podobnego dostaliśmy w Cavtacie do piwa..przed obiadem.. ze świeżą bułką ..tylko bardziej posypaną ziołami..pozdrawiam


Nie mówcie, że znalazłem coś, czego nikt nie zna 8O



:mrgreen:
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 09:57

11l. powrót
Panowie przy wejściu do parku trochę pomarudzili, ale udało nam się ich przekonać,
że tylko wyskoczyliśmy coś zjeść, a musimy się dostać do parkingu pierwszego, więc wracamy.

Droga znajoma, pusto się zrobiło i trochę poprawiło światło.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opustoszałą ścieżką mijamy te same punkty widokowe, obok których już raz przechodziliśmy,
jaskinię ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wygląda na to, że jesteśmy jednymi z ostatnich, którzy schodzą ze szlaku.

W zasadzie powinniśmy zejść na dół, okrążyć Kaluderovac, obejrzeć jeszcze Velky Slap, ale ... po co.

Plitvickie nie uciekną, nie rozpłyną się, wrócimy, obejrzymy inne szlaki.
Teraz - autobus ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W zmroku drzew docieramy do samochodu, wyjeżdżamy ...

Obrazek

Jutro pojedziemy nad Jadran. Wreszcie. Chociaż ...

Po drodze widzieliśmy taką tabliczkę,
drogowskaz, który nas bardzo zaintrygował ...

A może by tak to sprawdzić? :?
Jolanda
Cromaniak
Posty: 3553
Dołączył(a): 11.10.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanda » 10.10.2010 10:41

Jutro pojedziemy nad Jadran. Wreszcie. Chociaż ...

Po drodze widzieliśmy taką tabliczkę,
drogowskaz, który nas bardzo zaintrygował ...

A może by tak to sprawdzić? :?
Jadran .... to się doczekałam :D
ale chwila ,chwila .........czy aby napewno :?:

:wink:
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 11:31

Chwila, chwila ... jeszcze z kronikarskiego obowiązku, bo nie wszystkie zdjęcia tu umieszczałem,
galerie z miejsc odwiedzonych w międzyczasie:

Galerie z drogi do Plitvic

08 Jesteśmy w Cro - zdjęcia: 42
09 Slunj - zdjęcia: 117
10 Rakovica, Bihać - zdjęcia: 82

Jeziora Plitvickie

*****11a Plitvice etap I - zdjęcia: 34
*****11b od Batinovaca do Galovaca - zdjęcia: 108
*****11c wodospad - zdjęcia: 144
*****11d Galovacki Buk - zdjęcia: 111
*****11e Do przystani - zdjęcia: 109
*****11f Rejs po Kozjaku - zdjęcia: 60
*****11g Przerwa - zdjęcia: 10
*****11h Do Supljary - zdjęcia: 206
*****11i Supljara - zdjęcia: 26
*****11j Na górze - zdjęcia: 59
*****11k Obiad w Licka Kuca - zdjęcia: 33
*****11l powrót - zdjęcia: 55
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 17:16

Tak sobie pomyślałem, że, przed snem, dwa słowa na temat moich gospodarzy
powinienem wspomnieć.

Domek na uboczu, zaraz za Rakovica, pomiędzy kilkoma innymi domkami.
Śliwki w sadzie, pasieka - miód na dobranoc dostaliśmy - cisza, spokój ...

I ten wszędzie unoszacy się zapach wedzarni.

Miło było, ponieważ ten dzień, kiedy zwiedzaliśmy Plitvice okazał się
wyjątkowo ciepłym, a mimo wszystko mieliśmy włączone ogrzewanie.

Przydało się. Na drugi dzień zrobiło się

Obrazek

12 jedziemy nad morze

Teoretycznie najkrótsza droga z Plitvic nad morze nakazywałaby, zaraz po dojechaniu do szosy, skręcenie w prawo, czyli na południe,
a następnie kierowanie na południowy wschód, w kierunku autostrady.
Dlatego skręciliśmy w lewo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiem, Chorwacja, to przede wszystkim morze, ale nas to, tak do końca nie satysfakcjonowało.
Byliśmy głodni tego kraju w jego różnych postaciach, a nie nasycimy się nim,
nie korzystając z okazji ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

.. jaka nam się trafiła, a mianowicie, postanowiliśmy wejść na górę,
żeby zejść pod ziemię ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jednym słowem, poszliśmy zwiedzać Boraceve Spilje.

Obrazek

Obrazek
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 17:30

12b. pod górę

Jak wspomniałem, żeby dostać się do jaskini, musimy wspiąć się
prawie na szczyt góry, we wnętrzu której się kryje.
Kupujemy bilety, czekamy na przewodniczkę (w naszym przypadku)
i ruszamy, mijając po drodze roślinki, piękne białe kamienie, przypominające o pobliskich plitvicach,
nawet kilka razy udało nam się spotkać z salamandrą (jeżeli to czarne, łaciate w żółte kropki, nazywane "salamanka", rzeczywiście było salamandrą).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drodze mijamy dwie niżej położone, niedostępne jaskinie,
zatrzymujemy się na chwilę koło drewnianego domku, aby zaopatrzyć się
w gustowne czapeczki (polecam - przydatna rzecz ;)).

Wchodzimy do środka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 18:05

12c. Boraceve Spilje

Speleologiem nie jestem, więc nie opowiem o stalaktytach, stalagmitach,
makaronie zwieszającym się z sufitu, ale tyle mogę wspomnieć,
że kilka metrów jaskinia ma. Ponieważ, spośród trzech tu obecnych jest najwyżej położoną, w najdalszym jej punkcie, grubość stropu, oddzielająca
od wierzchołka góry, wynosi ok. 2 metrów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ponieważ w jaskini żyją nietoperze, jedną z atrakcji jest olbrzymia kupa
nietoperzowego guana, znajdująca się zaraz przy wejściu.

Duża była, to fakt.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Inną z atrakcji, znajdujących się w jaskini, jest spora dziura, wykopana
przez jakiegoś szalonego naukowca, szukającego w tym miejscu
śladów człowieka prehistorycznego. Zanim go przekonano, że te ślady nie istnieją,
udało mu się w podłodze jaskini wyrąbać spora dziurę.

Jak na mój gust jej kubatura odpowiadała kubaturze góry z nietoperzym gie ...

Człowiek kontra natura - remis.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak na prawdę, to w jaskini znajdywano ślady człowieka, ale z czasów I i II wojny światowej.
Z tego co zrozumieliśmy, to jednej z komnat istniała niegdyś podłoga,
zawieszona nad pustą przestrzenią wypłukanych spod niej osadów.
Podłoga załamała się pod ciężarem ukrywających się tu żołnierzy włoskich,
których szczątki znaleziono w głębi jaskini.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jaskinia charakteryzuje się obecnością różnorodnych form naciekowych,
zdaje się, że stała temperaturą oraz niesamowita cisza panująca w jej wnętrzu.
Odkryta była już w XIX wieku, badana w latach 20. XX wieku, opisana m.in. przez pana,
nazywającego się Poljak.
Zapomniana przez lata, ponownie badana gdzieś pod koniec wieku XX
i, jako jedyna z trzech tu znajdujących się, udostępniona zwiedzającym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chcą zaprezentować nam warunki, panujące w jaskini, pani przewodnik
zarządziła minute ciszy i... wyłączyła światło.

Oto dowód

Obrazek

Ze względu na nisko położone występy, warto głowę mieć zabezpieczoną
tym sztywnym kapelusikiem, jak również uważać, aby, przy wychylaniu się przez barierki i zerkaniu w dół,
nie zgubic go.

Jako przestroge można potraktowac lezące w róznych dziurach czapeczki.

Wychodzimy na zewnątrz.
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 18:33

12d. w stronę morza

Wychodząc z jaskini, wiedzieliśmy już, że skończył się, niejako, kolejny etap
naszej podróży i teraz każdy obrót koła przybliżał nas już i do morza i,
nadzieje taka mieliśmy, do ciepełka ...

Na początek zeszliśmy z góry, dobrnęliśmy do samochodu i ruszyliśmy
w kierunku Rakovicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pocieszaliśmy się, że im bliżej autostrady, tym pogoda będzie sympatyczniejsza.
Na razie - nie była.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga była przyjemna. Pusta i to była zaleta tej pogody, która nie zmieniła się, aż do wjazdu na autostradę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ten widok, bramek, we wstecznym lusterku, tchnął w nas potężna dawke optymizmu.

Teraz już mamy z górki, już niedaleko, niedługo tunele, potem Jadran ...

Obrazek

Jedziemy do Primosten.
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 19:27

14. Do Primosten

Pomału przestaliśmy wyznaczać sobie kolejne punkty, za którymi spodziewaliśmy się
poprawy pogody. Na początek przestaliśmy liczyć na tunele.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mala Kapela, Velebit, już spodziewaliśmy się dostrzec Jadran, z tu ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu zjechaliśmy w stronę Szybenika, w związku z czym udało nam się w końcu zobaczyć morze.
Minęliśmy miasto i, droga wijąca się wzdłuż morza, ruszyliśmy w kierunku Primostenu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Padało.
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 20:11

15. Mamy lokum

A potem, nagle wyszło Słońce.

Rozpogodziło się już w Primostenie. Zrobiliśmy kilka rundek po okolicy,
nie wiem, może dlatego, że dojechaliśmy w poniedziałek, jakoś wszędzie było zajęte,
jakoś nie było chętnych, albo nam się nie podobało.

W biurze turystycznym pani wysłała nas do pięknego apartamentu na zboczu przed miastem (w kierunku na Szybenik),
z własnym basenem, z niezłym widokiem.
Minusem była cena.
Gdyby nas była trójka, wzięlibyśmy w ciemno, przy dwójce - nie dało rady zaakceptować.
Kolejne lokum było na prawo od fontanny.
Najpierw udało nam się w końcu spotkać z facetem, który, czekając na nas, szukał Czechów,
potem zostawiliśmy samochód i przeszliśmy spory kawałek w bok, potem do góry ...
Pokoik z aneksem, mały balkonik, ale ładny widok, cena przystępna.
Biorąc pod uwagę, że pogoda nie rozpieszczała, zrezygnowaliśmy z dopłaty za klimę.

Przytomność odzyskałem idąc po klamoty.
- Rany, co my robimy? Podoba ci się tu? - Nie bardzo.
- Spadamy. Jest tyle pięknych miejsc, musimy poprzebierać trochę, pooglądać,
potargować się. Jedziemy do Rogoznicy.

Słońce zaczęło grzać mocniej.

Rogoznica była zupełnie inna niż Primosten. Taka wiocha, ale bardziej kameralna, bardziej rozłożysta.
Gdzie nie jechaliśmy, dojeżdżaliśmy do jakiejś wody. W zasadzie to się zgubiliśmy.

Co prawda przyzwyczailiśmy się już do tego, ale tez zaczynało to być męczące.
Natomiast, zgodnie z obietnica, zaczęliśmy być wybredni.
Lokale, które oferowano nam, ale nazajutrz dopiero odrzucaliśmy z góry.
Odrzucaliśmy tez te, które z założenia przekraczały nasz budżet.

No i te, których lokalizacja albo widok z tarasu nas nie satysfakcjonował.

W końcu dojechaliśmy gdzieś. Znów do morza, ma się rozumieć.
Później wszystko potoczyło się już szybko.
Na widok czarnego kota, który przebiegł nam drogę, powiedziałem:
- Będą kłopoty.
Huk, jaki usłyszeliśmy przy zawracaniu tylko potwierdził moje przypuszczenia,
ale nie mieliśmy czasu sprawdzić szkód, ponieważ koło samochodu pojawił się może dziesięcioletni chłopaczek:
- Apartman?
- No, apartman, a co masz?
- Chodź.
Poszliśmy ...

Kocham czarne koty ... Niech latają ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I to wszystko mieszczące się w budżecie, zaplanowanym przez nas.
Klima, tv satelitarna (żeby nie było - coś popsułem zaraz i nie prosiłem o naprawę,
więc nie oglądałem, w zasadzie wcale), internet - gratis.

Mówiłem już, że kocham czarne koty?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W razie czego wzięliśmy od naszych gospodarzy namiary (przecież nie wiedzieliśmy,
gdzie jesteśmy i mogliśmy z powrotem nie trafić 8O)
Skoczyliśmy zrobić lekkie zakupy, odpaliłem swojskie flaczki na kolację
i, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, zasiadłem nad kieliszeczkiem czystego, zmrożonego Krupnika, obserwując zmierzch zapadający nad miastem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga, panująca cisza, zmęczenie nakazało nam szybko iść spać.
Dziecko położyłem w sypialni, ja, przy otwartych drzwiach tarasu, zanurzyłem się w objęcia Morfeusza w dużym pokoju.

Rano obudził mnie, jakże popularny w tej okolicy galeb, czyli mewa po naszemu ...

Obrazek

Wtedy mnie jeszcze cieszył ...
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13665
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 10.10.2010 20:38

Hurra! Jesteśmy nad Jadranem! :D
I to w dodatku w Rogoźnicy, w której mieliśmy wylądować w tym roku. Ale camping "Marko", widziany w necie, nie wyglądał szczególnie zachęcająco. Przechodziliście koło niego? Wyglądał fajnie na żywo?

Myślę, że co się odwlecze... i trafimy jeszcze do Rogoźnicy, np. do apartmani :D
A tymczasem pooglądam sobie to miasteczko (dużą wieś :wink:) Twoimi oczami :D
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 20:54

Mieszkaliśmy koło Marko.

To znaczy, camp był bardziej w głębi lądu.
Osobiście bym tam nie zamieszkał, ale bardziej ze względu na położenie,
niż na warunki, które wyglądały na przyzwoite.

Niestety, nie mam doświadczenia w campingach.

A dlaczego "Hurra"?
Z powodzeniem ominąłem autostradę w Słowenii.
Trochę mi to zajęło, to prawda, ale uprzedzałem, że moje drogi do celu są równie proste jak chińskie "i".

Z tym oglądaniem miasteczka, to się chyba wstrzymam i poczekam na Kevlara ... :?

Już raz się pospieszyłem z relacją i teraz żałuję ... :oops:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13665
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 10.10.2010 21:05

weldon napisał(a):Mieszkaliśmy koło Marko.

To znaczy, camp był bardziej w głębi lądu.
Osobiście bym tam nie zamieszkał, ale bardziej ze względu na położenie,
niż na warunki, które wyglądały na przyzwoite.

No właśnie o to położenie mi chodziło. Głównie o to. Do morza chyba z 300 metrów miało być. A jak camping, to najlepiej nad samym morzem. Wyjątkiem w tym roku był Mljet, ale to był Mljet :D, więc można było zrobić dla niego wyjątek :D

weldon napisał(a):A dlaczego "Hurra"?

Cieszę się, że jesteśmy u celu podróży. Chociaż mówi się, że nie cel jest ważny, a sama droga... Wasza droga nad Jadran była imponująca, wiele udało Wam się zobaczyć. Mimo tego cieszę się, że już mogę u Ciebie oglądać mój ukochany Jadran :D

weldon napisał(a):Z tym oglądaniem miasteczka, to się chyba wstrzymam i poczekam na Kevlara ... :?

Piotrek, nie wygłupiaj się. Chcesz teraz zrobić przerwę :?: :roll:
Jak już rozbudziłeś nasze apetyty...
Ty pokażesz Rogoźnicę po swojemu, Kevlar po swojemu, nikt nikomu nie będzie wchodził w paradę.

weldon napisał(a):Już raz się pospieszyłem z relacją i teraz żałuję ... :oops:

:?: :roll:
Ale o sssooo chodzi...?
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 10.10.2010 21:29

Jeżeli nie zwracać uwagi na widoki, to w Rogoznicy, do morza, do wody w ogóle
to wszędzie jest blisko.
Szczerze mówiąc, tam gdzie byliśmy, to jakoś ciężko nam było dojechać i kilka razy zabłądziliśmy.
To było tak: "Prosto, prosto, teraz na Marko, teraz w lewo, a teraz?
Spróbujmy prosto ...
Jednak w lewo, no to teraz w lewo. A nie, było prosto jechać ..." :)

Gdzieś tak po dwóch trzech dniach dopiero zaczęliśmy się orientować
po stojących samochodach i śmietnikach.
Inna sprawa, że co innego po Rogoznicy nogami, co innego samochodem.

Marko jest opisany jako "Kamp", natomiast my mieszkaliśmy tak gdzieś koło L z napisu Lozica. Jakieś 20 - 30 minut na wyspę się szło, ale to przez te zatoki.
Prosto by było szybciej.

Obrazek

Z Marko jest blisko do Lozicy i do plaż Superine i Zecewarskiej.

Widoczek dla ciebie:
Obrazek

W sumie, to zanim my, tak naprawdę, się rozgościmy w Rogoznicy, to jeszcze trochę minie :wink:
Ostatnio edytowano 20.02.2012 09:02 przez weldon, łącznie edytowano 1 raz
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13665
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 10.10.2010 21:32

Bardzo dziękuję za widoczek :D
Otwarte morze... Cudnie tam! :D :D :D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Śródziemnomorska 4,5 czyli .. - strona 17
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022