Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Portugalesy i fiszpania olee!

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 12.12.2010 12:31

Aguha napisał(a):Wcale się Majce nie dziwię, też bym spitalała, wiadomo, co tam w środku siedzi... Widział ktoś tego ludzia, hę? No właśnie :lol:
Ha, widzieliśmy tego ludzia w środku Obcego - bo po pewnym czasie Obcy miał fajrant, ściągnął głowę, wziął ją pod pachę i na piechotę gdzieś poczłapał. I się okazało, że Obcy była kobietą :wink: :lol:


pozdrawiam
:D
Aguha
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 873
Dołączył(a): 27.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aguha » 12.12.2010 12:49

He, he dobre, jednak jesteśmy tą silną pcią :wink:
nomad
Cromaniak
Posty: 656
Dołączył(a): 06.10.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) nomad » 19.12.2010 23:52

Zastanawiam się Tymonka komu ciężej było opuszczać Barcelonę, najwyraźniej dzieci były zachwycone ulicznymi atrakcjami. :)
Jak najbardziej czekam na kontynuację podróży. :)

Pozdrawiam.
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 20.12.2010 16:18

nomad napisał(a):Zastanawiam się komu ciężej było opuszczać Barcelonę,
Hm, to zależy :D Ja jednak obstawiałabym nas-dorosłych, bo wiedzieliśmy, że wakacje dobiegają końca :wink:

pozdrawiam przedświątecznie
:D
longtom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12099
Dołączył(a): 17.02.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) longtom » 20.12.2010 16:57

Tymona napisał(a):
Na Rambli (chociaż może powinnam napisać: na Ramblach :? )


Zupełnie nie o Barcelonie, ale tak mi się skojarzyło:

na Groblach

pozdrowienia :wink:
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 20.12.2010 17:33

Z pozdrowieniami dla Tymony i podziękowaniami za super klimaty i fotki...

I dorzucę coś od siebie i na czasie, właśnie z Barcelony. Równo 3 lata temu, czas Adwentu, Barcelona szykuje się do świąt.


Obrazek

Kiermasze adwentowe w centrum Barcelony.

Obrazek


I typowa choinka a'la Barcelona. Nabrzeże wieczorową porą...
Pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
jan_s1
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5432
Dołączył(a): 08.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) jan_s1 » 20.12.2010 20:06

Aguha napisał(a):He, he dobre, jednak jesteśmy tą silną pcią :wink:


Szczególnie, gdy udajecie Obcego. :wink: :lol:
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4893
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 20.12.2010 22:45

Bardzo podoba mi się choinka a la Barcelona :)
Pierwszy raz taką widzę.
pozdrawiam i ja przedświątecznie
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 20.12.2010 23:01

longtom napisał(a):Zupełnie nie o Barcelonie, ale tak mi się skojarzyło:

na Groblach
Ale za to jak wspomnieniowo i poetycko - sam Mistrz przemówił :wink:


Grzegorz Ćwik napisał(a):I dorzucę coś od siebie i na czasie, właśnie z Barcelony. Równo 3 lata temu, czas Adwentu, Barcelona szykuje się do świąt.
Bardzo dziękuję za taki za taki prezent :D Faktycznie - ciekawa ta świąteczna Barcelona - z jednej strony wiszące bombki i ozdoby choinkowe, z drugiej - przechodnie, którym jakoś mroźno nie jest - a powinno - w końcu grudzień :wink:

plavac napisał(a):Bardzo podoba mi się choinka a la Barcelona :)
Pierwszy raz taką widzę.
Praaawda?



jan_s1 napisał(a):
Aguha napisał(a):He, he dobre, jednak jesteśmy tą silną pcią :wink:

Szczególnie, gdy udajecie Obcego. :wink: :lol:
Od razu udajecie :wink:



pozdrawiam Was przedświątecznie
i niestety donoszę, że przez świąteczną zawieruchę cedeeny pojawią się za rok :wink: :?
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52422
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 21.12.2010 09:53

Tymona napisał(a):przez świąteczną zawieruchę cedeeny pojawią się za rok

Zawsze czekam cierpliwie na kolejny odcinek, ale teraz to dłuuuugą przerwę zapowiedziałaś...
Radosnej Zawieruchy, Madziu :P

Pozdrawiam,
Wojtek
Basiulinek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4400
Dołączył(a): 10.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Basiulinek » 01.01.2011 21:43

Tymonko - rok juz minal.... Do roboty :D

Serdeczne zyczenia Noworocze!!

Pozdrawiam.
Basia
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15705
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 01.01.2011 23:51

Tymona napisał(a):
piotrf napisał(a): Klify piękne - przypominają kalifornijskie
I tym stwierdzeniem wpadłeś jak przysłowiowa śliwka w przysłowiowy kompot :lol: Ba ja (i na pewno nie tylko ja :!: ) chętnie zobaczyłabym Twoją relację o kalifornijskich klifach :D :D :D


No to będę musiał po dwudziestu latach ponownie odwiedzić " Złoty Stan " :wink: tym razem z dobrym aparatem , bo niewiele jest do skanowania :?
Dopiero teraz miałem trochę czasu żeby to stwierdzić - sprawdziłem stare albumy zdjęciowe . Cóż , robienie zdjęć nie było moim ulubionym zajęciem i . . . nadal nie jest :wink:
Szkoda , bo klify północno-kalifornijskie wspaniałe są , a przejazd sławną "jedynką" też dostarcza wspaniałych klifowych widoczków




Tego się cały czas trzymam . . .

Tymona napisał(a):
:lol: Piotfrze Ty się nic nie martw - przecież, żaden punkt regulaminu forumowego nie zabrania nadrabiania relacji po nowym roku :wink:


. . . a że już rok następny , to wszystkiego co najlepsze w nim życzę
i w oczekiwaniu na dalszy ciąg pozostaję :D


Pozdrawiam
Piotr
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 04.01.2011 12:29

Basiulinek napisał(a):Tymonko - rok juz minal.... Do roboty :D
Słusznie, słusznie Basiulinko - dziękuję za mobilizację, bo po cichu się przyznam, że naszły mnie myśli dezerterskie :wink: Tak wiec, zabieram się do roboty :D


piotrf napisał(a):No to będę musiał po dwudziestu latach ponownie odwiedzić " Złoty Stan " :wink: tym razem z dobrym aparatem
Piotrze - to jest doskonały plan, trzymam kciuki, żeby szybko doszedł do realizacji. Nie ukrywam, że chętnie wykorzystam wiedzę płynącą z relacji, która wtedy powstanie, bo od kilku lat też myślimy o kalifornijskiej podróży. Myślimy i czekamy: na tanie linie lotnicze i zniesienie wiz :wink: :D


pozdrawiam serdecznie
:D
nomad
Cromaniak
Posty: 656
Dołączył(a): 06.10.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) nomad » 04.01.2011 20:39

Tymona napisał(a):... dziękuję za mobilizację, bo po cichu się przyznam, że naszły mnie myśli dezerterskie :wink: Tak wiec, zabieram się do roboty :D


Tymonka zapowiadałaś przerwę, ale o dezerterowaniu nie było mowy, oj :twisted: byłaby interwencja.
Świąt szkoda, że odeszły, ale są przyjemne relacji kontynuacje, czego Tobie oświadczać tutaj nie trzeba. :D

Pozdrawiam. :)
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 05.01.2011 20:01

nomad napisał(a): Tymonka zapowiadałaś przerwę, ale o dezerterowaniu nie było mowy, oj :twisted: byłaby interwencja.

Wobec takiego argumentu... :wink:



Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Barcelonie, ale boicie się zapytać - cz.II :wink:



Nie muszę Wam pisać, że nastał kolejny dzień, i że oczywiście był słoneczny. Nie muszę też mówić o tym, że pierwszym pytaniem, które po obudzeniu zadały nam, dzieci było: A pójdziemy na Lamble? :lol:

Nie muszę o tym pisać, bo Wy już to doskonale wiecie. Ale... nie wiecie, jaka była nasza odpowiedź na to pytanie, bo my - ludzie dorośli :wink: nie mieliśmy najmniejszej ochoty marnować naszych tylko trzech barcelońskich dni na kolejne spotkanie z ramblowskim światem :wink: Natomiast Potomstwo nasze... a i owszem... miało ochotę :lol:

Cóż... trzeba było pertraktować :lol: i tak przedstawić plan dnia, żeby okazał się bardziej atrakcyjny niż kolejne spotkanie z ramblowskimi stworami :wink:
A więc próbujemy :wink: Pójdziemy do parku pada pierwsza rodzicielska propozycja, zgodna zresztą z planem, według którego mamy odwiedzić rozłożony na wzgórzu rozległy park Montjuic. Do paaarkuuu - nuda - padła odpowiedź podbudowana mocno zdegustowanym tonem, świadczącym, że tak łatwo jednak nie pójdzie :lol:

Rozpoczyna się więc gonitwa myśli: jaka z licznych atrakcji tego miejsca, będzie tą, która entuzjastycznie oderwie myśli naszych dzieci od wizji kolejnej wizyty na Ramlach :? I w końcu nas oświeciło :!: Pada więc propozycja z serii tych nie-do-odrzucenia: Wiecie co - pójdziemy do zamku!

I to był strzał w dziesiątkę. Zamek okazał się skutecznym chwytem marketingowym, dzięki któremu mogliśmy odwiedzić wzgórze Montjuic wraz z górującym na jego szczycie fortem? warownią? budowlą fortyfikacyjną? no... czymś takim "zamkowatym" :wink:

Z tego co pamiętam Robcro miał inny sposób dostania się do owej zamkowatej budowli :wink: więc pozwolę sobie chwilę Wam poprzynudzać na temat pozostałych możliwości komunikacyjnych. Mianowicie my dostaliśmy się tam metrem, z którego przesiedliśmy się na zawożący pod same zamkowe wrota autobus.

Obrazek


Z autobusu wysiedliśmy na końcu jego trasy. Przywitał nas oto taki widok:

Obrazek

Pozostało do przejścia tylko kilka schodków (dobrze, że tylko "kilka", bo upał i duchota był jak cholera, i generalnie chodzenie po schodach w takim nasłonecznieniu bolało :wink: ) i naszym oczom ukazały się wrota do budowli zamkowatej :wink:

Obrazek

A w środku czekała nas miła niespodzianka - nie, nie "zamkowata", tylko taka bardziej współczesna :D Mianowicie w jednej z zamkowatych :wink: części urządzono bezpłatną wystawę o najbogatszych i najbiedniejszych ludziach na świecie. Wystawa była mocno interaktywna - można było wszystkiego dotykać :wink: dzięki czemu nasze Potomstwo było mocno zajęte :wink: a my przez dłuższą chwilę w cieniu starych "zamkowatych" :wink: murów mogliśmy poprzyglądać się światu :D Zobaczyliśmy:

najbogatszego :wink:
Obrazek

z najbiedniejszych :wink:
Obrazek


Potem przez chwilę oglądaliśmy pozostałe "zamkowatości". Ale oglądaliśmy je tylko przez krótką chwilę, bo pewien widok zdecydowanie skuteczniej i na zdecydowanie dłuższą chwilę odwrócił uwagę Tymka (i tatusia :lol: ) :wink:

Obrazek

Gdy męska część rodziny kontemplowała widok na port, dziewczyny miały inne do wyboru - choć też mocno urbanistyczne :wink:

Obrazek


Ale po pewnym czasie nastąpił odwrót. W końcu mieliśmy możliwość odwiedzenia niewielkiego fragmentu wspomnianego wcześniej parku :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety - udało nam się zobaczyć tylko niewielki fragment tego, co oferuje wzgórze Montjuic. Postanowiliśmy autobusem zjechać w okolice Placu Hiszpańskiego:

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wiadomo nie od dziś, że okolice Placu Hiszpańskiego wieczorem zamieniają się w miejsce, w którym króluje orgia świateł, barw, muzyki, no i... wody :wink: A to dlatego, że wieczorem w tym oto miejscu:

Obrazek


A wiec, wieczorem w tym oto miejscu rozpoczyna się spektakl, w którym aktorami są... fontanny :wink: :D
Jak się domyślacie, pora dnia wskazywała na to, że jeszcze długo musielibyśmy czekać na fontanniany spektakl, dlatego odnaleźliśmy najbliższą stację metra, co nie było zbyt trudne. Jako rzetelna relacjonistka muszę także odnotować jakże istotny fakt, że w podziemiach metra nabyliśmy drogą kupna upragniony i wymarzony wachlarz Mai, który kosztował 1E i sprzedawał je taki Pan z mocno skośnymi oczami. I wiecie co! Wachlarz ten po dziś dzień jest maltretowany przez Majeczkę. A to oznacza, że porządny nam się trafił :mrgreen:

Oj, i znowu temat mi uciekł.. Wracamy do metra, po to, by przemieścić się w okolice ulicy Passeig de Gracia 92, bo pod tym adresem od 1910r niepodzielnie króluje Casa Mila, przez barcelończyków potocznie nazwana La Pedrerą.

W opowieści o Barcelonie nie może zabraknąć informacji o człowieku, który na początku XX wieku - projektując budynki mieszkalne, Park Guell, czy słynną Sagradę, znacząco wpłynął na architektoniczny charakter miasta. Zaryzykuję tezę - przyczynił się do stworzenia ducha Barcelony :D Ducha, który do dzisiaj chce być odkrywany przez niezliczone rzesze turystów. My też do takich należeliśmy. Pierwsze nasze spotkanie z Barceloną, które miało miejsce 10 lat temu, było zarezerwowane dla Antonio Gaudiego - bo o nim tu mowa :D Wtedy mieliśmy okazję przyjrzeć się większości jego architektonicznych prac. Dlatego tym razem wybraliśmy tylko jedną z jego perełek, która wtedy zapadła nam mocno w pamięć. Dlatego właśnie wybieramy się na Passeig de Gracia 92.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widząc La Pedrerę tylko z ulicy, można przejść obok niej w miarę obojętnie. Przechodząc, można pomyśleć: ot, Casa Mija wzruszyć ramionami i powędrować dalej. Niestety, to błąd, bo cały urok tego budynku ukryty jest w jego środku i... na dachu :wink: My o tym wiedzieliśmy, więc nie przerażała nas wizja odstania w kolejce po to, by kupić bilety wstępu :wink:

Obrazek

Nie wszyscy stali grzecznie po bilet, bo niektórzy oddawali się pasji pozowania do zdjęć :wink:
Obrazek


Po pewnym czasie - udało się. Wchodzimy. Jesteśmy na dziedzińcu:

Obrazek

Obrazek

Następnie wędrujemy do windy, która zawozi nas na przedostatnie piętro budynku. Samemu po klatce schodowej się chodzić nie da, bo ładne, miłe, aczkolwiek stanowcze Panie z obsługi na takie samowolne spacery nie pozwalają :wink:

To całe przedostatnie piętro jest przeznaczone dla turystycznej rozrywki, którą jest zwiedzanie mieszkania rodem z początku XX wieku. Zwiedzanie rozpoczyna się od malutkiej salki kinowej, w której co kilka minut jest wyświetlany niemy (zresztą cały utrzymany w takiej konwencji) film o historii La Pedrery:

w sali kinowej
Obrazek

Następnie wędruje się od pokoju do pokoju (nie omijając oczywiście kuchni i łazienki), by choć przez ułamek sekundy poczuć, jak wyglądał świat w starym stylu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Obrazek

Po zakończeniu zwiedzania tym razem klatką schodową (ładne, miłe Panie stanowczo to sugerują :wink: ) idziemy na poddasze, zwane też strychem:

Obrazek


Króluje tam ekspozycja poświęcona Gaudiemu i jego architektonicznym pracom. Można zobaczyć makiety stworzonych przez niego budynków, posłuchać informacji o ich wykonaniu:

Obrazek

Obrazek

Obrazek


A na koniec cream de la cream całej wyprawy - wejście na dach La Pedrery i spacer pośród niesamowitych kominów wentylacyjnych:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Hm, niestety... jak to w życiu bywa, chwila, która miała być tą wyjątkową, z przyczyn od niej niezależnych zamienia się w wyjątkową - ale katastrofę :wink: I tak też było z naszym zwiedzaniem kominów, bo zaraz po wejściu na dach zorientowaliśmy się, że gdzieś w siną dal odeszła ta piękna słoneczna pogoda, a jej miejsce zastąpiła jakaś taka pachnąca burzą i to burzą z niezłymi piorunami :wink: W związku z tym nasz pobyt na dachu został skrócony do niezbędnego minimum i do wykonania zdjęć w miejscach turystycznie strategicznych :wink: czego dowodzi choćby ta fotografia:

Obrazek

I tak po krótce wyglądało nasze spotkanie z barcelońską Casa Milą. Należało jeszcze w bezpiecznym miejscu przeczekać deszcz i burzę, żeby zakończyć dzień obiecaną od samego rana Dzieciakom wizytą na La Rambla :wink:

:D
Ostatnio edytowano 18.04.2011 16:05 przez Tymona, łącznie edytowano 1 raz
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???

cron
Portugalesy i fiszpania olee! - strona 33
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022