Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Po obu stronach Pirenejów: spalona ziemia katarów

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
mahadarbi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2247
Dołączył(a): 31.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) mahadarbi » 15.03.2012 15:38

Mroczne, ale bardzo atrakcyjne :D
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 15.03.2012 15:49

Jakie tam mroczne ...
Widziałaś buty tego faceta na kapitelu? :)

W ogóle te postacie są powalające :D
Ostatnio edytowano 15.03.2012 16:07 przez weldon, łącznie edytowano 1 raz
mahadarbi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2247
Dołączył(a): 31.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) mahadarbi » 15.03.2012 15:51

Owszem. Dlatego też jest atrakcyjnie zarazem :D
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 15.03.2012 17:16

Aguha, Longtom, Mahadarbi, Weldon - cieszę się, że też Wam się podoba.

Jeśli dobrze pamiętam, to już ostatnie krużganki po południowej stronie Pirenejów w tej relacji. Ładniej pokazane pojawią się w innych relacjach.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 20.03.2012 19:06

Rozkładamy mapę w samochodzie, zastanawiając się nad następnym krokiem. Znajdujemy się dziewięć kilometrów od granicy z Andorrą. Wiele lat temu przejeżdżałem przez Andorrę, zatrzymując się w niej na chwilę. Pamiętam, jaki byłem dumny, kiedy udało się Polonezem wjechać od francuskiej strony przez przełęcz, leżącą na wysokości 2407m n.p.m. Powrót był łatwiejszy - przez Hiszpanię; tylko celnicy na wyjeździe ze stanowiącego strefę wolnocłową pirenejskiego kraju przetrzepali samochód, dziwiąc się, że nic interesującego znaleźć nie mogą.
Andorra specjalnie mnie wtedy nie zachwyciła, ale skoro Bea jeszcze tam nie była, to... rzucimy okiem?
Mamy dwie nadmiarowe godziny - jedziemy!

Korek zaczyna się już przed granicą. Po jej przejechaniu w ślimaczym tempie jest coraz gorzej. Jedenastokilometrowy odcinek do stolicy - Adorra la Vella - pokonujemy w godzinę. Ponadto, deszcz przeszedł w ulewę. Wycieraczki nie nadążają zbierać wody. Jesteśmy coraz bardziej zdegustowani, chociaż totalny zacisk przestaje być istotny - cóż z tego, że dojechalibyśmy w jakimś sensownym czasie? Przecież w tej ulewie nosa z auta byśmy nie wyściubili.
Dojeżdżamy do centrum stolicy.
- Co robimy?
- Jak to, co?! Wracamy!

Ze śmiechem zakręcam na rondzie i ruszamy w drogę powrotną. No to zobaczyliśmy Andorrę. Teraz znam ją już i w słońcu, i w deszczu. Powolutku, noga za nogą, a właściwie koło za kołem, nadal w ślimaczym tempie, wleczemy się do hiszpańskiej granicy. Celnicy niczym nie zaskakują - znów szukają kontrabandy. Niestety, nie daliśmy im powodu do satysfakcji i wkrótce wjeżdżamy do Hiszpanii. Ulewa mniejsza.
Od La Seu d'Urgell jedzie się już dobrze, chociaż nadal w deszczu. Mamy już tylko jeden punkt programu zaplanowany - nocleg. Ale w ulewie źle się szuka. Zwalniam przy kilku bocznych drogach, jednak nie przekonują nas do siebie. Zaczynamy się wspinać na Col del Canto i w końcu - jako że zapada wieczór - zatrzymuję się na rozległym żwirowym parkingu przy którejś serpentynie. Ruch na szosie zanika, parkuję przy samych barierkach - może być. Gdyby nie ta ulewa, byłby stąd zapewne piękny widok. W porządku - tu dziś stanie nasz hotel.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 21.03.2012 22:36

Mapka do kilku ostatnio zamieszczonych odcinków.

Obrazek

A - Baga
B - La Seu d'Urgell
C - Andorra la Vella
D - nocleg
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 26.03.2012 11:10

Wieczór był deszczowy i bardzo wietrzny - butlę z gazem ustawiłem przy samym wozie starając się drzwiami zmniejszyć wpływ wiatru. Efekt był taki, że woda i tak gotowała się bardzo długo, za to my odczuliśmy wzmagający się chłód. Kiedy wreszcie zjedliśmy kolację i napiliśmy się czegoś ciepłego, mogliśmy zacząć się rozgrzewać w śpiworach. Udało się to w miarę szybko i noc minęła spokojnie, jeśli nie liczyć paru co gwałtowniejszych porywów wiatru. Zastanawialiśmy się, czy ten wiatr wreszcie zmiecie chmurzyska z nieba i czy rześka temperatura jest oznaką powrotu pięknej pogody.
Odpowiedż dostajemy rano.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet bez wychodzenia z samochodu mamy wspaniały widok na okolicę, w końcu ustawiłem się na skraju parkingu, tuż nad krawędzią skarpy. Po wyjściu z wozu - jeszcze piękniej. Błękit nieba i poduchy białych obłoków w dolinach. To musi być już pierwszy z obiecywanych przez meteorologów pięknych dni. Zatem możemy wreszcie wrócić w góry. Opuszczając widokowy nocleg rzucam niezręczną uwagę, że kończy się turystyka zastępcza, co staje się powodem pewnych rozdźwięków. Kiedy jednak zatrzymujemy się po drodze w miejscu, gdzie wprost na biegnącą tuż nad rzeką szosę opadają pionowo czerwone skały, drobne nieporozumienie idzie w niepamięć. Jak by nie nazwać ten rodzaj turystyki - jest on zdecydowanie w naszym guście.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 26.03.2012 11:16

Od głównej szosy odchodzi wąska droga - zapewne wcześniejszy trakt - zatem parkujemy tu samochód i ruszamy na spacer nad Riu Noguera w wąwozie noszącym nazwę Congost de Collegats. Droga prowadzi pod pomarszczonymi skałami, wykonując identyczne zakręty jak rzeka. W pewnym momencie stajemy u wylotu tunelu, odbijającego prostopadle w lewo. Porządnie wydrążony, z równym i twardym ziemistym podłożem - kto go zrobił i w jakim celu? Nie mamy pojęcia. Zagłębiam się, licząc na to, że coś się może wyjaśni. Tunel jednak jest bardzo długi i ginie w ciemnościach. Cóż, trudno - nie dowiem się, co może być na jego drugim końcu. Pozostanie dla nas tajemnicą...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15709
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 27.03.2012 21:25

Franz napisał(a): Tunel jednak jest bardzo długi i ginie w ciemnościach. Cóż, trudno - nie dowiem się, co może być na jego drugim końcu. Pozostanie dla nas tajemnicą...

Obrazek


To mogła być droga do Shangri-La :wink:
Może jednak zrobiłeś błąd . . .


Pozdrawiam
Piotr
Crayfish
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1744
Dołączył(a): 11.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Crayfish » 27.03.2012 21:33

piotrf napisał(a):To mogła być droga do Shangri-La :wink:
Może jednak zrobiłeś błąd . . .


... ale byś go Piotrze skazał na wędrówkę ... :D
... z rok by szedł do celu - dobrym marszem (5-6 tys. km drogi)
... a powrót ... ?

8)

... ale nie dziwię się, że tak to określiłeś
... wejście klimat ma

- pewnie jakaś kopalnia ...
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 28.03.2012 11:26

Crayfish napisał(a):
piotrf napisał(a):To mogła być droga do Shangri-La :wink:
Może jednak zrobiłeś błąd . . .

... ale byś go Piotrze skazał na wędrówkę ... :D
... z rok by szedł do celu - dobrym marszem (5-6 tys. km drogi)
... a powrót ... ?

Gdyby to nie był tylko przystanek w drodze, może dłużej drążylibyśmy temat tunelu. Mieliśmy jednak już w tym dniu wyznaczony konkretny cel. A poza tym - po kilku na ogół pochmurnych i czasem deszczowych dniach tęskniliśmy do słońca. ;)

Crayfish napisał(a):... wejście klimat ma

- pewnie jakaś kopalnia ...

Jakoś mi to na kopalnię nie wygląda.
Wiem, że Fatamorgana też zahaczył kiedyś o to miejsce. Być może wie coś więcej. Ale on tu chyba już nie zagląda.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 01.04.2012 23:09

Wynurzam się ponownie na zalaną słońcem drogę i ruszamy w głąb wąwozu. Bardzo szybko słońce jednak chowa się przed nami - ściany teraz już bardziej kanionu niż wąwozu schodzą się blisko siebie, zostawiając niewiele miejsca na rzekę i tuż nad nią poprowadzoną drogę. Człowiek czuje się tu drobnym pyłkiem wobec potężnych pionowych skał.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 01.04.2012 23:10

Potem znów ściany rozsuwają się na boki, pozostawiając odrobinę miejsca i ponownie odczuwamy dobroczynne działanie promieni słonecznych. Już nam ich bardzo brakowało przez ostatnie dni. Nie spiesząc się zanadto, postępujemy jeszcze naprzód, podziwiając bogactwo kolorów ponad naszymi głowami. Dopiero, gdy widzimy, że droga łączy się ponownie z główną szosą, zawracamy w kierunku pozostawionego samochodu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 09.04.2012 10:57

Zostawiamy piękny wąwóz, o którego istnieniu jeszcze kilka godzin temu nie wiedzieliśmy i kierujemy się jeszcze przez chwilę na zachód. Kiedy dojeżdżamy do doliny rzeki el Flamisell, skręcamy na północ - ta dolina prowadzi nas już w góry.

Mijamy malowniczo położony na wzgórzu przysiółek, następnie kilka domów w samej dolinie, składających się na La Torre de Cabdella - zwraca uwagę kamienny romański kościółek San Vicente - po czym coraz bardziej krętą drogą zmierzamy do końca doliny. Droga zawija przy jeziorze zaporowym Embassada de Saliente. Koniec jazdy. Rozkładamy się nad jeziorem, przygotowujemy kawę i wyciągam wydrukowane z internetu mapki. Pora przyjrzeć się katalońskim Pirenejom.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 11.04.2012 14:14

Mapka przejazdów do kilku ostatnio zamieszczonych odcinków.

Obrazek

A - poranek
B - Congost de Collegats
C - Cabdella
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Po obu stronach Pirenejów: spalona ziemia katarów - strona 55
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022