Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Po obu stronach Pirenejów: spalona ziemia katarów

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 30.03.2011 14:59

Docieram do schroniska i zaglądam do środka, ale tu mojego skarbu nie ma. A więc wychodzę na zewnątrz i przeczesuję wzrokiem okolicę. Wdrapuję się na wysoki głaz, by mieć lepszy wgląd. I wtedy widzę już, że Bea właśnie zmierza w moją stronę.
Czas spędziła na lekturze książki, którą miała ze sobą oraz - co uznaliśmy wspólnie za jej wielki sukces - na skutecznym rozpaleniu kuchenki gazowej i przygotowaniu herbaty, którą później spijała ze smakiem i ogromną satysfakcją.

Krótko opisuję wrażenia z wycieczki na szczyt, po czym przepakowujemy graty w celu i transportu w dół i opuszczamy rejon rifugio Goriz.

Obrazek

Obrazek

Tą samą ścieżką schodzimy na górne tarasy amfiteatru. Zbaczam tylko odrobinę, by z góry zajrzeć do żlebu, którym spada potok tworzący niżej ten wspaniały wodospad. Ale strumienia nie daję rady dojrzeć.
W przeciwną stronę udają się kolejne grupki wędrowców, a my zbliżamy się do bardziej stromego fragmentu drogi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze trochę nad samą krawędzią, następnie ścieżka obniża się pod pionowymi skałami i docieramy do rozstajów.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 30.03.2011 15:00

Wchodząc w górę, zdecydowaliśmy się na ścieżkę dla mułów. To może teraz spróbujemy schodzić tym drugim wariantem?..
OK, warto go sprawdzić.

Obrazek

Obrazek

Ten wariant jest zdecydowanie bardziej interesujący, chociaż lepiej by się nadał jako droga wejściowa. Teraz już za późno, zresztą - wcale nie jest źle. Bea zdążyła już nabrać całkiem niezłej wprawy w skalnej wspinaczce. Czy może zspinaczce?.. ;)

U dołu zatrzymują się chętni na przejście po tych łańcuchach w górę. Za chwilę zwalniamy im ścianę.

Obrazek

Obrazek

Technicznie najbardziej interesujący fragment trasy mamy już za sobą. W ten piękny dzień raz po raz można na nim kogoś zauważyć.
Przed nami ostatni, jeszcze nieco stromy, ale już łatwy, odcinek zejścia na dno doliny.

Obrazek

Obrazek

Wkrótce wyłania się nasze planowane miejsce odpoczynku - Cascada de Cola de Caballo. Koński Ogon.

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 06.04.2011 23:22

Schodzimy do wodospadu.
Kilkanaście osób siedzi na kamieniach w jego pobliżu. Niektórzy - tak jak i my - zatrzymali się tu w drodze do lub ze schroniska Goriz. Dla innych Cascada Cola de Caballo stanowi po prostu cel wycieczki.
Podchodzimy jak najbliżej spadającej wody, aż czuję lekki prysznic. Potem przysiadamy w suchszym miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnie ruszamy szeroką dróżką w dół doliny. Piękna pogoda sprawia, że spotykamy sporo ludzi - trochę jak w Dolinie Kościeliskiej.
Zostawiamy za sobą amfiteatr Soaso.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 06.04.2011 23:23

Wędrujemy początkowo po prawie płaskim dnie Ordesy, nieznacznie tylko opadającym w kierunku dalekiego jeszcze wylotu.
Wkrótce jednak nachylenie wzrasta, a potok Arazas zaczyna spadać małymi wodospadami z następujących po sobie płaskich, kamiennych stopni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ścieżka wybrukowana wielkimi, kocimi łbami wymaga nieco uwagi. Nie przeszkadza to jednak w rzucaniu okiem na urokliwe kaskady.

Obrazek

Obrazek
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 07.04.2011 07:14

Woda i góry ... to dobrana para ...
... a taka szumiąca kaskadowo/wodospadowa szczególnie ! :)

Pozdrawiam.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 07.04.2011 13:36

mariusz-w napisał(a):Woda i góry ... to dobrana para ...
... a taka szumiąca kaskadowo/wodospadowa szczególnie ! :)

No cóż, ja mam nawet lekkiego bzika na punkcie takiego połączenia. ;)
Jeszcze kilka kaskad będzie, zanim dojdziemy do autobusu.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.04.2011 22:11

Na tym odcinku Rio Arazas składa się po prostu z następujących po sobie mniejszych i większych kaskad.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trudno wprost oczy oderwać. Przy niektórych widać ludzi - teraz już jest jasne gdzie podziewają się te tłumy, wysypujące się z autobusów, skoro szlaki nad Ordesą zatłoczone nie są.

Postanawiamy i my znaleźć dla siebie miejsce z kaskadą i basenem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.04.2011 22:11

Trochę błogiego lenistwa, po czym czas zbierać się w dalszą drogę. Znów nad nami Sierra de las Cutas.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po spacerze fragmentem szerszej doliny, czeka nas zwężenie. Do tego stopnia, iż daje się zauważyć efekt działania ludzkiej ręki na skalnych ścianach. Bez tego sztucznego poszerzenia dna doliny o chodnik wzdłuż rzeki, przejście tędy nie byłoby możliwe.

Obrazek

Obrazek

A to dlatego, że ściany opadają wprost do koryta potoku, który traci tu swój sielankowy, kaskadowy przebieg. W dole, pod naszymi stopami, woda się kotłuje, spadając z wysokiego progu i uderzając o ściany wyżłobionych grot. To Cascada de la Cueva - Wodospad Jaskiniowy.

Obrazek
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4893
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 13.04.2011 01:57

Pisałem już kiedyś, że ogromną frajdę sprawia mi możliwość przeczytania książki " na raz ". Tak też i teraz - od kwietnych półek Ordesy poprzez szczyt Monte Perdido aż po wodospad Jaskiniowy - długa, soczysta,spełniona wędrówka ! Bo przecież w przymusowej kilkutygodniowej przerwie w "wędrowaniu" pocieszeniem była pewność powrotu - góry jak stały tak stoją :) Z ludźmi trochę trudniej - nasz czas odmierza inny zegar, nie geologiczny . Chociaż i ten ostatni daje się odczuć - niestety - jak ostatnio w Japonii ...
O tej porze myśli nie są spójne :) Kończę więc powrót w Pireneje konkluzją pełną ulgi - wróciliście w doliny cało i zdrowo, a to najważniejsze.
A i ja, o dziwo - tyle z Wami przeszedłem - a kolano nawet nie zaskrzypiało :wink:
Pozdrawiam ciepło - oczekując opowieści o katarskich zamkach. Za kilka tygodni mamy nadzieję zagłębić się w te mury i posłuchać ich niewesołej historii... Porównam wtedy, czy opowiadały Wam to samo :)
Piotrek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2011 12:07

plavac napisał(a):od kwietnych półek Ordesy poprzez szczyt Monte Perdido aż po wodospad Jaskiniowy - długa, soczysta,spełniona wędrówka !

Oj tak - byliśmy przepełnieni wspaniałymi wrażeniami. Ale i następne dni - bez gór - nie zawiodły naszych oczekiwań.

plavac napisał(a):Bo przecież w przymusowej kilkutygodniowej przerwie w "wędrowaniu" pocieszeniem była pewność powrotu - góry jak stały tak stoją :)

Wyczuwam w Twoich słowach nostalgię granicząca z bólem. Bez względu na to, czy to tylko trudy codziennego dnia, czy też doskwierające problemy ze zdrowiem, na przykład z kolanami - trzymam kciuki, Piotrku, za diametralną poprawę i rychły powrót na szlaki.

plavac napisał(a):Pozdrawiam ciepło - oczekując opowieści o katarskich zamkach. Za kilka tygodni mamy nadzieję zagłębić się w te mury i posłuchać ich niewesołej historii... Porównam wtedy, czy opowiadały Wam to samo :)

To nie pierwszy raz, kiedy zawędrujesz w tamte strony. :) Mnie też przyciąga tamten nieuchwytny magnes.
Ale katarska część mojej wyprawy będzie dopiero pod koniec tych wspomnień. Najpierw pojeździmy troche po Aragonii, a z niej udamy się do Katalonii. Langue d'Oc jeszcze jeszcze...

Pozdrawiam,
Wojtek
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 13.04.2011 12:16

W sumie, pisałeś kiedyś, że nie zwracasz większej uwagi na cenę kijków trekkingowych,
ale, jak patrzę na niektóre zdjęcia, to jednak warto przynajmniej wypróbować je przed użyciem
i potraktować jakimś większym obciążeniem, żeby się nie złożyły, czy nie złamały niespodziewanie przy podparciu.
To jednak nie jest spacer po lasie.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2011 12:42

weldon napisał(a):W sumie, pisałeś kiedyś, że nie zwracasz większej uwagi na cenę kijków trekkingowych,
ale, jak patrzę na niektóre zdjęcia, to jednak warto przynajmniej wypróbować je przed użyciem
i potraktować jakimś większym obciążeniem, żeby się nie złożyły, czy nie złamały niespodziewanie przy podparciu.
To jednak nie jest spacer po lasie.

Nie jestem pewein, czy te słowa kierujesz do mnie, czy do Piotrka.
Jeśli chodzi o mnie - to od ośmiu lat bez kijków się w góry nie ruszam. Nie zawsze ich używam, to fakt. Ale mam zawsze przy sobie i kiedy oceniam, że są konieczne, to idę z nimi.
Nawet na tej stronie, u góry, jest zdjęcie, na którym mnie z kijkami widać. :)

A pogiąć i połamać mi się już ich wiele udało. Zawsze w śniegu.

Pozdrawiam,
Wojtek
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 13.04.2011 12:55

Nie no, do ciebie, a zainspirowało mnie zdjęcie Bei, podpierającej się przy schodzeniu ze skały.

Wożę w bagażniku takie ... No, podobne, ale, chyba nie odważyłbym się na nich tak wesprzeć :D






Pomijam już kwestie różnicy kategorii wagowych :wink:
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.04.2011 13:19

weldon napisał(a):Nie no, do ciebie, a zainspirowało mnie zdjęcie Bei, podpierającej się przy schodzeniu ze skały.

Kijki pełnią dwie funkcje.
1. Utrzymanie równowagi. Kiedyś tego aspektu w ogóle nie doceniałem, ale to naprawdę wiele daje - zmniejsza się chybotanie na boki. :)
2. Zdjęcie części ciężaru z nóg i przeniesienie na ręce. Tu jestem chyba najlepszym przykładem - moje kijki muszą się na ogół ciężko napracować, bo obciążam je znacznie. Myślę, że jestem bliski ideału, kiedy to dzięki kijkom jedna trzecia obciążenia przechodzi z nóg na ręce.

weldon napisał(a):Wożę w bagażniku takie ... No, podobne, ale, chyba nie odważyłbym się na nich tak wesprzeć :D

Pomijam już kwestie różnicy kategorii wagowych :wink:

Zapewne między Beatą a Tobą jest zauważalna różnica w wadze. :lol:

Pozdrawiam,
Wojtek
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 13.04.2011 13:49

weldon napisał(a):Wożę w bagażniku takie ... No, podobne, ...

Ja też ! :?

Mało tego, przejechały z nami Dolomity, Gardę ... i nie było komu je stamtąd wyciągnąć !
Ale trzeba to chyba zmienić ... na Monte Baldo by się przydały ! :?

Pozdrawiam. :)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Po obu stronach Pirenejów: spalona ziemia katarów - strona 32
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022