Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

PASZCZAKI TOUR cz II

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
PASZCZAKI
Odkrywca
Posty: 63
Dołączył(a): 19.06.2004
PASZCZAKI TOUR cz II

Nieprzeczytany postnapisał(a) PASZCZAKI » 25.08.2005 21:37

Witam wszystkich!
Nieszczęścia chodzą po świecie; i po co było wracać? Już miałem zabrać się za pisanie posta, a tu zanikło światło w przedpokoju. Uprzedzając moje myśli żona zauważyła, że nieużywany przez wakacje kran coś kapie - gorzej- ciurczy przy ścianie. Nie zdążyłem uporać się z dziadem, jak freon w lodówce zaatakował nas dość ekspansywnie i z siłą wodospadu oraz chmurą niemalże ognistą a smrodem niemożebnym rzucił się na mięso w zamrażalniku i z godnością rozpylacza przeciwpożarowego uczynił z mięsa ścierwo a kuchnię nie do użytku. Po utylizacji ew. dziury ozonowej przycupnęliśmy przed telewizorem, włączając go z pewną dozą nieśmiałości (i to był błąd) i OTO widzimy, że tereny naszego ostatniego etapu przejazdu wakacyjnego toną w wodzie i błocie! Co za smutek! Auta dziś nie używałem - nie można kusić losu.
Ale, cholera, to forum Cro , a nie forum prawa Murphie`go. Do rzeczy!

Start nasz 10go lipca opóźniła (znowu!) kilkudziesięciogodzinna ulewa w Krakowie, która nie pozwoliła nawet spakować auta. No dobrze, czekamy z nosami przyklejonymi do szyb. W poniedziałek mżawka ustaje! Zamieniamy się w juczne muły i dymamy wielokroć IIpiętro-auto-IIpiętro-auto-i.t.d. Pot zlewa czoło, niektórzy już mają dość wyjazdu, ale chwila odpoczynku czyni cuda i atmosfera staje się znośniejsza. Fela (znaczy nasz wehikuł) załadowana, nachlana (znaczy zatankowana) śpi i czeka na rychły wyjazd. Decydujemy - jutro choćby potop - jedziemy. I tak się stało. Wyjeżdżamy naszą ulubioną trasą, na Hyżne, brrr "zakopianka" już w remoncie i mamy pierwszy górski OS via Tokarnia, Łętownia i powrót na główny trakt. Oficjalny objazd przez Mszanę Dln. już jest zatłoczony (jest 5:15 rano!) Hyżne, jak zwykle niezawodne i bezproblemowe, tniemy dalej. Pogoda poprawia się, słoneczko zaczyna nas rozpieszczać, więc u stóp Orawskiego Podzamku robimy pierwsze zdjęcie naszego, jeszcze czystego bolidu
Obrazek
No i w drogę, w Banskiej Bystrzycy wizyta w naszym ulubionym TESCO, drobne zakupy i byle szybciej do granicy węgierskiej. Droga znana na pamięć, ale zawsze miło wspominana, boć to zawsze droga na wakacje! Od granicy węgierskiej zaczyna lać! Co się dzieje? Od kilku lat było odwrotnie! Pchamy dalej, w Budapeszcie daję z siebie zrobić osła, ja, który tyle razy przejechałem to miasto w dzień i w nocy- jadę za drogowskazami na drogę prowadzącą do Mohacsa a wpierw do Dunaujvaros. Jedziemy więc w jakichś surrealistycznych korkach w zupełnie odmiennym kierunku (ja stary harcerz wiem, że słońce i mech na latarniach nie są tam, gdzie powinny być).No i objechaliśmy dookoła to miasto i nie byłoby nic podniecającego na tej drodze do granicy chorwackiej, gdyby nie nagle olśniewająca prawda o Anglikach, zwanych też Angolami, prawda, którą przekazali nam bracia Węgrzy.
A brzmi ona tak:
Obrazek
Jest dobrze, mniej nudno, nasze córy chichrają się z tyłu , że niby oficjalnie nie wiedzą, o co biega, ale swoje wiedzą!
Dalej granica H/HR, bez problemu, kolejki, zbędnych pytań. Lecimy na Osijek,Vinkovci, Żupanję i zaraz granica HR/BiH. Bez problemowa, aczkolwiek dwuetapowa. Krótka przerwa w deszczu, którą wykorzystujemy na rozprostowanie kości na pierwszej stacji benzynowej. Tankowanie do fulla za 1,65 BAM/ltr , 4 herbaty za 3Euro (co za rozpusta) i w drogę - cel Sarajevo!
I tu coś nowego- od granicy aż do Srebrenika widać zniszczenia wojenne. Jedziemy wzdłuż zasieków z takimi sympatycznymi tabliczkami
Obrazek
Jednogłośnie ustalamy, iż tu kwiatków nie zrywamy, nawet w krzaczkach nie siusiamy, na "rozrywki" poczekamy.
Tuzli nawet nie zwiedzamy, jedziemy nadal w strugach deszczu i błota wyrzucanego spod kół poprzedzających aut. Wyprzedzanie kogokolwiek , to walka. Szczytem wszystkiego jest oblanie błotkiem mojej córy siedzącej z tyłu po prawej stronie przez uchylone moje okno! O sobie przez skromność nie wspomnę.
Od miejscowości Kladanj zaczyna się piękna, górska droga, ale bez ekstremów, przez Olovo do Sarajeva. Gdyby nie deszcz - byłyby piękne widoki. Ale i tak kręty szlak przez góry robi wrażenie.
Zaczyna zmierzchać - już nie leje, lecz mży. Wieżę przekaźnikową nad Sarajewem widać i widać, lecz co chwila jeszcze jeden i jeden zakręt.
Może tracę już cierpliwość, to 900km , w tym 700km w deszczu- nie za dużo wody?
W końcu zjeżdżamy, widać miasto! Miasto na które ja się uparłem. W zeszłym roku byliśmy tu przez parę godzin w skwarze i duchocie. Żona i dzieci miały dość, ja zostałem oczarowany i postanowiłem, że zwiedzimy je dokładnie w tym roku.
Dotarliśmy do kempingu OAZA w dzielnicy Ilidża i padliśmy na pysk.
Pierwsze spojrzenie przez okno domku na świat w dniu następnym wzbudziło naszą trwogę.
Chmury, potężne, ciężkie, sine przewalały się poniżej okolicznych wzgórz obsikując Sarajewo kapuśniaczkiem.
Może więc nie zostawać dłużej, tylko uciekać w Durmitor? Ale najpierw śniadanie. W międzyczasie dzwoni Jacol8 :papa: i zeznaje, iż w Durmitorze trochę pada i czekają na rozpogodzenia. No to wszystko jasne- zostajemy w Sarajewie, żeby pozwiedzać, a Durmitor niech się "przeciera".
Zresztą deszcz przestaje padać i ruszamy podbić miasto! Najpierw stadion Kośevo i wioskę olimpijską. Wysiadamy i zaczyna znów padać. Idziemy rzucić okiem z bliska na wioskę olimpijską. Miejsce o tyle ciekawe, że zabudowane jest całe bardzo strome zbocze i do kolejnych kondygnacji prowadzą zewnętrzne windy w rodzaju kolejki na Górę Parkową w Krynicy. Podziwiamy i odwrót. Deszczówka ścieka po nas i chlupocze w sandałach. Żeńska część PASZCZAKÓW chce do auta i gdziekolwiek, byle nie na deszczu. Argumentuję, że podejdziemy obok stadionu na historyczny cmentarz, wspaniała rzecz do obejrzenia, wejdziemy z boku, chwila po błocku i dalej już żwirek. Uuuups! Chyba nie była to najlepsza forma zachęty. Następuje bunt!
No cóż , nie jestem politykiem i obiecywanie złotych gór nie idzie mi najlepiej. Jednakże znam cuda, które czyni dobra bajera. Przepowiadam rychłą poprawę pogody, mamię lodami, colą, piwem, kurczę ,nawet świeżym chlebem i masłem - ALE PO ZWIEDZENIU CMENTARZA! Udaje się!
Czyż nie warto było?
Obrazek
Uff, jedziemy dalej, pogoda poprawia się i można trochę pofotografować. Niestety w Sarajewie widać na każdym kroku jego niedawną przeszłość.
Obrazek
Obrazek
Wśród wypalonych i zbombardowanych budynków tętni życie:
Obrazek
"Kto handluje, ten żyje", jaką ten cytat ma w tym miejscu wymowę!
Obrazek
Objeżdżamy całe stare miasto wokół Dżamiji, targu miejskiego robiąc rundę ulicami Obala Kulina Bala i Mula Mustafe Baśeskije, oraz Marśala Tita zbaczając w bardzo ciekawe , muzułmańskie dzielnice Bjelave i Hrastovi . Na starym mieście parkujemy i idziemy zwiedzać oraz zrobić obiecane zakupy.(pamiętacie moje obietnice- chleby, masła,piwa itp.?) Po przejściu 100 mb zaczyna LAĆ, znowu woda penetruje nas od głów po podeszwy sandałów. Ale jesteśmy już prywykli, nic nam to! Skoro nie ma miętkiej gry, to nie ma. Robimy zakupy też (ach te jaja z butelkami i kaucją).
Wjeżdżamy na Put Mladih Muslimana, skąd widać panoramę miasta (w chmurach), detale wyglądają lepiej-
Obrazek
Wieczorem powrót do naszej kempingowej twierdzy. Asfalt po obu stronach głównej arterii miasta- Bulevar`u Meśe Selimovića jest zdarty na głębokość jakichś 20 cm. Nie istnieją więc żadne pasy na jezdni a studzienki kanalizacyjne sterczą z iście fallistyczną symboliką. Nie przeszkadza to jednak, by ruch, aczkolwiek slalomem odbywał się płynnie, rzekłbym , wesoło nawet, jak na torze przeszkód, lecz bez żadnych incydentów i zawisów na wspomnianych , nieoznakowanych studzienkach. Już widzę taką sytuację na Alejach w Krakowie 8O 8O
Zajeżdżamy na kemping - piwko (Sarajevsko, ma się rozumieć) , kolacja, piwko i lulu.
Jutro w Durmitor!!
Czekacie na Albanię? Nie od razu Kraków zbudowano, nie od razu do Albanii wjechano!
Pozdrawiam miłośników tasiemcowych seriali, c.d.n.
Idę oblookać szczątki lodówki!
PASZCZAKI
Ostatnio edytowano 27.08.2005 08:44 przez PASZCZAKI, łącznie edytowano 1 raz
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7908
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 25.08.2005 21:57

No tak - widzę tu wpływy Zawodowca.
Łodzianin chyba przed Sylwestrem skończy, Wam uda się wcześniej :lol:

Też w tym roku jechałem przez BiH w deszczu i ulewie - średnia przyjemność. Czekam na dalszy ciąg ciekawej relacji.

Pozdrawiam :wink:
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 25.08.2005 22:16

O, jak dobrze, że sponsor się znalazł!!! :wink: :lol:

Świetnie się czyta i ogląda. Te otwierane zdjęcia to super sprawa!!! (gdzieś już takie widziałam :wink: :D ) Oczywiście czekam na dalszy ciąg serialu.


Pozdrav
Jola
PASZCZAKI
Odkrywca
Posty: 63
Dołączył(a): 19.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) PASZCZAKI » 25.08.2005 22:19

[quote="krakuscity"]No tak - widzę tu wpływy Zawodowca.
Ooo nie nie ! Nie jesteśmy dla siebie konkurencją.Nasze morskie opowieści przeplatały się pośród nocnego szumu morza i bory, a co do wpływów, to jedynym wpływem był wpływ rakiji (bez wypływu-pełna kultura)Nasze opowieści są bardzo różne - On z pozycji Naturysty (bo bardziej obcował z naturą), ja z pozycji samochodziaża.
A, że poczucie humoru mamy obaj i bajczyć lubimy - to nam umiliło wspólnie spędzone chwile.
Natomiast nowy styl opowieści forumowych znajduję jako bardzo potrzebny.
Łodzianin chyba przed Sylwestrem skończy, Wam uda się wcześniej :lol:
Spokojnie, to dopiero dwa dni! Ale mogę zwolnić :D
:papa:
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 25.08.2005 22:23

Pisz, pisz, nie zwalniaj! Zawodowiec ma właśnie 2 dni "wolnego"od pisania, znaczy się vredny jest i ciężko haruje :wink: , więc... pomyśl o miłośnikach forumowych seriali...


Pozdrav
Jola
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7908
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 25.08.2005 22:36

"Wpływ Zawodowca" to wg mnie pisanie w odcinkach tylko i wyłącznie to miałem na mysli :lol:

Pozdrawiam
PASZCZAKI
Odkrywca
Posty: 63
Dołączył(a): 19.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) PASZCZAKI » 25.08.2005 23:02

[quote="krakuscity"]"Wpływ Zawodowca" to wg mnie pisanie w odcinkach tylko i wyłącznie to miałem na mysli :lol:

Ależ Krajanie , ja nic nie sugeruję!
Nasza wspólna cecha z Zawodowcem, to ta sama marka samochodu, zamiłowanie do zwiedzania, niespokojny duch, i długie jęzory.
Pewien styl komunikacji/wypowiedzi pewnie nas zbliżył do tego stopnia , że musieliśmy się spotkać na ubitej, chorwackiej ziemi!
Czytajcie nasze opowieści, bo są dla Was, my i tak za rok pójdziemy w długą albańską, ale może innym będzie łatwiej. My przecieramy szlaki z dwóch różnych stron i może nasze opisy zebrane "zusammen' do kupy pomogą komuś lub przestrzegą przed wyjazdem tam.
A relacje odcinkowe-są super - nikt nie wytrzymałby opisu np. 6cio tygodniowej wyprawy w jednym odcinku.
Trwajcie w napięciu! :roll: :D
:papa:
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7908
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 25.08.2005 23:47

[quote="PASZCZAKINasza wspólna cecha z Zawodowcem, to ta sama marka samochodu, zamiłowanie do zwiedzania, [/quote]

Ponad 2 lata temu też miałem Felę (2x była w HR), lubię zwiedzać i myślałem o Grecji przez ALBANIĘ :lol: :lol: . Po górach za młodych lat też chodziłem i zbierałem odznaki GOT (Górska Odznaka Turystyczna ):wink: Przez BiH też jechałem, w Czarnogórze nie byłem ale pojadę :lol: .
CZEKAM W NAPIĘCIU :lol: i nie mogę zasnąć :D

Pozdrawiam
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 26.08.2005 10:05

PASZCZAKI - no i znowu widzę to co już zostało opowiedziane w morskich opowieściach, może teraz nawet wyraźniej bo bez wpływu ;)
Dzięki za przyjście z odsieczą i odciągnięcie uwagi czytelników, bo mnie już chcieli zamordować że nie piszę. Ale teraz jak już zacząłeś to Ci żyć nie dadzą, lojalnie ostrzegam :)
pzdr
gratkorn
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 447
Dołączył(a): 31.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) gratkorn » 26.08.2005 10:50

Dzień dobry !!!!! :lol: :lol: :lol:

Nareszcie !!!
Zawodowiec ma rację, fan-club "wyprawowy" śledzi i czeka :lol:

Zaczęło się interesująco, chociaż pogoda przeszkadzała w penetracji Sarajewa , to z opisu i tak można odczytać "klimat" miasta. Smutno mi ...
Ten cmentarz .... taki "nowy" i "świeży" ...



Nie mogę otworzyć zdjęć w opisie. HELP !!!
M.onika.
PASZCZAKI
Odkrywca
Posty: 63
Dołączył(a): 19.06.2004
Re: PASZCZAKI TOUR cz III

Nieprzeczytany postnapisał(a) PASZCZAKI » 26.08.2005 21:55

Podejmuję walkę, piszę dalej.
Choć budzik zerwał nas dziś o 5:30 ! O ssso chocii? No tak; trzeba zakupić lodówkę. Ale żeby ją zakupić trzeba wstać skorym świtem, pognać do Media Markt`u , bo to dziś WYPRZEDAŻ!!!! Jakbym się cofnął do czasów swej młodości, ale zaprawieni w tych bojach jesteśmy, więc lodówę po przecenie wymieciemy. :lol:

Nic błędniejszego. 30 lat temu startowało się z wieczora, teraz, myślimy trochę zmian zaszło, więc wystarczy na godzinę :twisted: przed otwarciem, krótka walka, dobre buty, kask od dzieci z rolek i nakolanniki/nagolenniki, dziki wzrok i... sprzęt nasz.
Nieeeeee, nic się nie zmieniło (ja to zresztą twierdzę od lat) ; tłuszcza stała od północy, zanim wpadła przez metalowe zasieki i kordon ochrony do MEDIA MARKTU , by kupić po 2 telewizory 29``, 5 odtwarzaczy DVD, 2 kuchenki gazowe, min. 10 programów komputerowych (nie ważny tytuł, ważna cena-9.99zł), jedna/dwie lodówki. Kurczę , jakie to społeczeństwo bidne - nic nie mają!!! Aaaa do tych gier to i komputery też nabywają (skąd wiedzą, że to potrzebne ?? ) Ale do "de beściarskich" gier samochodowych nie kumają, że kierownica by się "sprzydała" :oops: . Bo ona nie po przecenie, no i buuuuu.

Ostatecznie nabyliśmy lodówę, nie tą w promocji, bo spaliśmy jak misie do piątej, ale niech tam. Lada moment Rakija zajmie w niej poczesne miejsce!

Że co , że nie o podróży? :o Nasze całe wakacje przebiegły mniej problemowo, niż ten jeden dzień! W Chorwacji nie mielibyśmy problemu - Gorenje i wszystko jasne. Już dwa lata temu znaleźliśmy tam super sprzęt mrożący, ale jak go wpakować do wypakowanego auta?

Wracamy do BiH

Następne przebudzenie - jest lepiej, chmury jakby wyżej. Wychodzę przed domek, ooo cień mój jakby widać, dobrze , że jeden, w lustrze też widzę swą facjatę , czyli wszystko gra. Zwijamy majdan i w drogę. W drogę do Scepan Polje . Przejeżdżamy wzdłuż lotniska w Sarajewie. Większość zabudowań zniszczona, widać osiedla, w których do dziś ludzie się nie pozbierali. Mniejsza o szczegóły, to zbyt przykre. Wyjeżdżamy z Sarajewa, które u mnie mimo wszystko wzbudziło sentyment. Dzielne miasto!
Walcujemy na Hum/Scepan Polje. Pogoda taka sobie, ale się przeciera. Na szlaku zaistniały zmiany w stosunku do zeszłego roku - zdrapali fragmentami asfalt zmuszając nas do jazdy slalomem, lub do zwolnienia do 10km/h , pokonania progu w dół, chwila jazdy i stop-próg w górę. Wolę zdecydowanie slalom , więc zapalam światła mijania+ przeciwmgielne i posiłkując się naszym dwutubowym, pneumatycznym sygnałem dźwięcznym torujemy sobie drogę częścią nie zdrapaną. Niektórych to rzeczywiście osadza. Świnie jesteśmy, mówi żona, ale w porę mityguje się , no przecież trzeba jakoś sensownie przejechać. Takich "zdrapek" , to mamy u nas bez liku. Widać wszędzie remontują.
Docieramy do Brod`u i rzeka Drina ukazuje nam swe klimaty:

Obrazek

Wyjeżdżamy trochę wyżej i jest jeszcze piękniej:
Obrazek

I jeszcze
Obrazek

Już nie żałujemy , że wokół deszcz gości czasami, znamy te niesamowite klimaty, gdy po deszczu rozgrzane powietrze czyni cuda. To , co dzieje się poniżej zderzaka, jakby odchodzi w cień, to przeżyliśmy w zeszłym roku, teraz przyroda gra pierwsze skrzypce. I nie zmąciła tego koncertu żadna ciężarówka!
Obrazek

Obrazek
Czyż nie pięknie? Na dodatek tuż przed granicą jedziemy wokół pasiek i zatrzymujemy się , by kupić bosenski miód. Płacimy 10 BAM za słoik litrowy i jak okazało się później - miód był wspaniały! Polecamy!

Pogoda coraz lepsza, humory też, przejścia granicznego nie opiszemy,bo nic nowego nie wniesiemy. BiH-owiec machnął ręką, Czarnogórzec przeprowadził drobiazgową kontrolę papiórkową ( a w boxie na dachu przemyt- trup nafaszerowany narkotykami być mógł), tak musi być i już. I dalej do kanionu Pivy!
Ktoś (przyznać się! ) zapodał w lipcu hasło : ile jest tuneli od granicy do Pluźine? I wdepnął mi na ambit! Przyznać się jeszcze raz, please! Policzyła moja córa - jest ich 58 sztuk. Słyszano, widziano? Nie pytać więcej, bo ew. pomyłka wyjdzie!
Ale wcześniej dopadamy znanego wszystkim bywalcom Montenegro mostku, z którego wykonujemy zdjęcia lotnicze, łapani w porę w locie przez nasze czujne dzieci:

Obrazek
Ochłonąwszy ciutkę , patrzymy, co nas czeka dalej. A tam czeka właśnie te trochę zestawów półka-tunel-półka-tunel-półka-tunel i.t.d.

Obrazek

Suniemy dalej, napawając się pięknymi widokami, które oczarowują nas, mimo ponownych odwiedzin. Docieramy do odbicia na Trsę, do Durmitoru. Słońce już świeci, jest ciepło i pięknie (wreszcie).
Skręcamy do góry ośmieleni SMSem od Jacol`a8, który wyskrobał się tą drogą swą Omegą (ale ostrzegał, że pogoda pod psem).
To jest nasze wyzwanie!!
W zeszłym roku nasze autko się zbuntowało i nie chciało nas dowieźć takie obciążone w Durmitor. Prawie zagotowało, a nie chcąc ew. wymieniać uszczelki pod głowicą pośród skał, postanowiłem ulec Skodzie , ale jej to zapamiętałem.
W tym roku nasza Fela przeszła metamorfozę i stała się modelem "off-road tropic edition". Układ chłodzenia został zupełnie przerobiony, auto podniosło się o 50mm,usztywnione zawieszeniowo i podniesione, szyba przednia została wymieniona na max przyciemnioną + górny pas przeciwsłoneczny (spisała się rewelacyjnie).
To miało zaprocentować za chwilę. Seryjnym autem nie wjechalibyśmy w 50% miejsc, które odwiedziliśmy.
Dobra, jedziemy do Trsy a później Borićje.Za Trsą wszystko niknie w chmurach i zaczyna siąpić! :evil: Trzeba nawrócić i pogodzić się z opinią Jacol`a8, który już uciekał z Durmitoru. Słał poczciwie SMSy ostrzegając nas przed wrogim w tym roku Durmitorem.
Jednak zjeżdżając trochę niżej słońce pozwoliło nam zobaczyć takie pejzaże: Masyw Bioć a właściwie jego centralny fragment, zupełnie niewidoczny z drogi nad kanionem Pivy.:
Obrazek
Oraz pewną, rajcującą mnie dróżkę nad kanionem:
Obrazek,
którą widzimy z tego miejsca:
Obrazek
I wirtualnie tu zalegniemy do spania, gdyż do Dolnego Stoju przez Nikśić , Podgoricę, Bar, Ulcinj długa droga pisarska
a Wasza i moja wytrzymałość dobiega weekendu.

Bużka na sobotę i niedzielę.
PASZCZAKI
Ostatnio edytowano 27.08.2005 08:27 przez PASZCZAKI, łącznie edytowano 1 raz
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 26.08.2005 22:44

Hej PASZCZAKI!!!
Pięknie tam jest!!! :) I te drogi... półka - tunel - półka - tunel... robią wrażenie. Ostatnie zdjątko z wylotem z tunelu też niezgorsze. 8O :D


I teraz :oops: mam prośbę. Mógłbyś... :oops: pisać myślniki i cudzysłowia tutaj, tak aby nie pojawiały się te cyferki? Wiem, że jak kiedyś pisałam w Wordzie i potem kopiowałam, to się właśnie takie krzaczki pojawiały. 8O Może jakoś można z tego wybrnąć? :oops: :)

I jeszcze jedna sprawa. Poprzednio pięknie otwierały mi się wszystkie zdjęcia. Pamiętam, że Monika wołała, że u niej nie. Może teraz u Moniki się otwierają, a u mnie część nie? 8O :(
I tak:
Jest zdanie: "Docieramy do Brod`u i rzeka Drina ukazuje nam swe klimaty:"
Po nim mają być dwa zdjęcia, a są tylko adresy. :(
Potem wyżej ma być jeszcze ładniej, i rzeczywiście jest pięknie. Zdjęcie otwiera się i robi wrażenie. :D A potem jest " i jeszcze" i... też tylko adresy. :(
Potem już są, tylko jedno się nie otwiera - to po słowach: Masyw Bioć a właściwie jego centralny fragment, zupełnie niewidoczny z drogi nad kanionem Pivy.: No a potem to rajcujące Ciebie się otwiera i jest baaardzo rajcujące. :D

Hmmm... Jeśli to tylko mój problem, to pewnie niepotrzebnie piszę :oops: , ale może u innych jest tak samo i... wtedy... szkoda. Bo zdjęcia są piękne i szkoda części nie widzieć.

A tak w ogóle to fajnie... bajczysz. :wink: :D
Pozdrav
Jola
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7908
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 26.08.2005 23:02

Jolanta Michno napisał(a):
Hmmm... Jeśli to tylko mój problem, to pewnie niepotrzebnie piszę :oops: , ale może u innych jest tak samo i... wtedy... szkoda. Bo zdjęcia są piękne i szkoda części nie widzieć.


Teraz to już nasz problem, u mnie jest to samo co napisałaś. :wink:

Pozdrawiam
PASZCZAKI
Odkrywca
Posty: 63
Dołączył(a): 19.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) PASZCZAKI » 27.08.2005 08:04

Dzięki za słowa uznania i przepraszam za błędy na wizji.
Coś mi ta "Wingroza" spaprała :evil: , w ogóle system ledwo dyszy, nie czyta CDromów,co chwilę muszę dawać mu kopa. Jasne, najlepiej zwalić na maszynę, bo nie odpowie. Coś z tym zrobię, żeby było czytelne i bez cyferko-literek i za uwagi i spostrzeżenia dziękuję.
O już poprawiłem. Zlikwidowałem "szyfry", zdjątka są wszystkie, otwierają się, sprawdziłem.
Zapraszam do ponownej lektury już bez usterek i do nowego odcinka "zawodowskiego", bo już jest.
:papa:
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 27.08.2005 10:21

PASZCZAKI napisał(a):O już poprawiłem. Zlikwidowałem "szyfry", zdjątka są wszystkie, otwierają się, sprawdziłem.
Zapraszam do ponownej lektury już bez usterek i do nowego odcinka "zawodowskiego", bo już jest.
:papa:

Dzięki!!! :D Teraz jest cudnie!!!
A nowy odcinek ja już przeczytałam. Dzięki za "obudzenie". :wink:


Pozdrav
Jola
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018