Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Korsyka: góry, wąwozy, klify, megality

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45308
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 17.11.2010 10:10

To Ty jeszcze do Przemyśla jedziesz?
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13296
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 17.11.2010 10:39

Franz napisał(a):Skakavac

Że też nigdy wcześniej o nim nie słyszałem :oops: :roll:
Poszukałem go na mapie..... tyle razy przejeżdżaliśmy właściwie tuż obok :?

Franz napisał(a):się zastanawiam, czy nie zrobić eksperymentu, polegającego na opisaniu najnowszego wypadu - tak jeszcze na gorąco.

Jak dla mnie, fajniejsza byłaby kolejność chronologiczna dotycząca danego kraju czy terenu. Ale tu, skoro jeden wyjazd był górski, drugi jakby mniej :wink: , to nie ma to może aż takiego znaczenia. Prawdą jest, że świeże wspomnienia opisuje się łatwiej :D

Pozdrawiam
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 17.11.2010 12:03

Jacek S napisał(a):To Ty jeszcze do Przemyśla jedziesz?

Nooo... jeszcze nie byłem. :oops:

kulka53 napisał(a):Że też nigdy wcześniej o nim nie słyszałem
Poszukałem go na mapie..... tyle razy przejeżdżaliśmy właściwie tuż obok

Największy w BiH - 98m. Blisko Sarajewa i są drogowskazy.
Na zamieszczonej fotce jest tylko dół. Ale mam go i w całości. Trochę się na nim wyżyłem. ;) Kolory miał piękne...

kulka53 napisał(a):Jak dla mnie, fajniejsza byłaby kolejność chronologiczna dotycząca danego kraju czy terenu.

Może masz rację...
Ja też wolę chronologiczną kolejność.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 19.11.2010 13:50

Następny nasz cel leży dalej na południe, ale dojazd w jego pobliże musimy już zostawić na następny dzień. Za chwilę będzie się zmierzchało i trzeba wykorzystać resztki światła dziennego na wyszukanie wygodnego miejsca.
Zjeżdżamy więc powoli, przeszukując wzrokiem obie strony drogi. Kiedy za kolejnym ostrym łukiem szosy coś na kształt drogi odchodzi w lewo, sprawdzamy tę opcję. Nie jest to nawet droga, po prostu daje się zjechać w bardzo rzadki las sosnowy - ale widać po odciskach opon, że nie jesteśmy tu pierwsi.

Miejsce ładne, lecz jesteśmy tu widoczni z szosy. Nie spodziewam się zbyt wielkiego ruchu w nocy, jednak przydałaby się odrobinę większa intymność. Wychodzę na krótki spacer - najpierw w jedną stronę, potem podchodzę w drugą na niewielki garb. I to jest to! Zupełnie płaskie miejsce, na które da się wjechać bez problemu. Wokół rzadkie sosny, a szosa pozostanie poniżej nas.
Wracam do wozu i podjeżdżamy te ostatnie w dniu dzisiejszym sto metrów. Hotel zamontowany. Zanim zakrzątniemy się przy tradycyjnych wieczornych czynnościach - ostatnie spojrzenia na gasnący dzień.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A oto wspomniany wcześniej suplement do początku tego dnia - San Giovanni Battista.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 24.11.2010 18:25

Rano - jak zwykle - pobudka o świcie.
Wykorzystujemy dogodne miejsce naszego noclegu, by nasycić oczy spektaklem z promieniami wstającego słońca w roli głównej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszamy się niezbyt szybko - trudy obfitujących we wrażenia i wypełnionych wędrówkami poprzednich dni dają znać o sobie. Dlatego też, gdy opuszczamy gościnne miejsce pośród pinii, dzień przybiera już zupełnie inne barwy.

Obrazek

Przed nami spory odcinek do przejechania. Opuszczamy już centralną część wyspy, kierując się na południe. Przy czym, postanawiamy przejechać trasą nadbrzeżną - wzdłuż wschodniego brzegu Korsyki. Wracamy więc najpierw znaną z poprzedniego dnia drogą do Ghisoni i tu odbijamy w kierungu wybrzeża.
Wciąż jest to jeszcze szosa górska, obfitująca w ostre zakręty i zagłębiająca się w wąskie wąwozy. Zatrzymujemy sie na chwilę w Defile de Strette.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 24.11.2010 18:27

Zaraz za nim wody płynącej doliną rzeki Orbu spiętrzone zostają w zaporowym jeziorze Barrage de Sampolo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tylko na krótkim odcinku dolina się poszerza, by po chwili ponownie zacisnąć się do szerokości czasami zaledwie kilkunastu metrów. Wjeżdżamy do Defile de l'Inzecca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To nasza ostatnia atrakcja w tej części wyspy. Teraz już zjazd na płaskie wschodnie wybrzeże.
Przed wiekami mieszkańcy porzucili swe sadyby w pobliżu morza, chroniąc się na zboczach górskich przed najeźdźcami, komarami i malarią. Powstałe wtedy wioski składają się z domów o niezbyt nachalnej urodzie, jednakże ich usytuowanie na górskich garbach pośród bujnej zieleni może się podobać. Dla nas to byłoby zbyt wielkie nadłożenie drogi, pozostawiamy je więc "na inny raz". Warto jednak tutaj wspomnieć o dwóch lokalizacjach, mających znaczenie historyczne.

W klasztorze franciszkańskim d'Alesani pobliżu Caselli niemiecki poszukiwacz przygód i awanturnik - baron Teodor von Neuhoff - został pierwszym i jedynym w historii królem Korsyki. Za obietnice dostaw broni, pieniędzy, zboża, odzieży dla walczących z Genueńczykami powstańców, wybrano go na tron jako Teodora I. Szybko okazało się, że obietnice nie mają pokrycia i po 200 dniach panowania, król w przebraniu księdza ratował się ucieczką do Anglii przed rozwścieczonymi poddanymi.

Zaś w nieodległej Morosaglii przyszedł na świat Pasquale Paoli, o którym wspomniałem przy okazji wizyty w Corte. Tu dodam tylko, że to jemu przypisuje się ostateczny wygląd korsykańskiej flagi. Wcześniej biała chusta zasłaniała oczy Maura; jej przesunięcie z oczu na czoło miało symbolizować odzyskanie wolności przez Korsykan.

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 01.12.2010 18:35

Kilka kilometrów za wąwozem szosa wypada na otwarty teren i prostym jak strzała odcinkiem łagodnie opada w kierunku wybrzeża. W miejscowości Ghisonaccia dołączamy do głównej trasy Bastia - Bonifacio, wiodącej wschodnim wybrzeżem Korsyki. Tu znajdują się najdłuższe na całej wyspie fragmenty szosy bez zakrętów. Podobno Korsykanie uwielbiają bić tu rekordy szybkości - na szczęście, my nie natrafiamy na takich pędziwiatrów.

Jedziemy teraz na południe aż do Solenzary. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku zamieszkało na Korsyce ponad 16 tysięcy Czarnych Stóp. Pieds-noirs - tak ich nazwano - musieli opuścić Maroko, Tunezję i Algierię po tym, jak te kraje ogłosiły niepodległość. To dzięki nim wschodnie wybrzeże wyspy rozwinęło się w ważny region winiarski. Ale stosunki pomiędzy rodowitymi Korsykanami, a ludnością napływową - od samego początku napięte - szybko zaczęły się zaogniać.

W 1975r ujawniono aferę: wywodzący się z pieds-noirs winiarze nielegalnie zwiększali ilość alkoholu w produkowanym winie. Grupa nacjonalistów zajęła jedną z nieuczciwych winiarni, a po przybyciu żandarmów wywiązała się strzelanina, wyniku której padły ofiary śmiertelne. W konsekwencji tych wydarzeń przez Korsykę przetoczyła się fala zamachów terrorystycznych i utworzona została FLNC - Fronte di Liberazione Naziunale di a Corsica..

Opuszczamy wybrzeże i udajemy się w górę doliny rzeki Solenzara. Już po przejechaniu kilku kilometrów, krajobraz staje się zdecydowanie bardziej urozmaicony.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szosa wspina się w kierunku przełęczy Bavella. Po obu jej stronach znajdują się bardzo urozmaicone, poszarpane, a nawet podziurawione granie, gdzie odbędziemy ostatnie górskie wycieczki na Korsyce. Zanim jednak dojedziemy na przełęcz, mamy w planie trasę dla wodników - kaskady du Polischellu. Uważnie rozglądamy się na boki, by nie przegapić miejsca, gdzie powinniśmy zostawić samochód i ruszyć wzdłuż górskiego ruczaju. Staramy się również nie przegapić wspaniałości sterczących nad nami po obu stronach szosy.

Znalezienie wylotu wąwozu, którym spada interesujący nas potok, okazało się bardzo łatwe. Trudniej przyszło znaleźć wolne miejsce na zostawienie wozu. Okazuje się, że miejsce jest bardzo atrakcyjne i wielu zdążyło tu dotrzeć przed nami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 03.12.2010 14:38

Oto mapka przejazdu.

Obrazek

A w drodze możemy posłuchać ilustracji do tego, co pisałem powyżej: Terra sacra - Chjami Aghjalesi

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 20.12.2010 18:15

Kaskady Polischellu.
Wiemy od samego początku, że to nie jest trasa dla nas. Dlaczego? No cóż, występują tu trudności dla nas nie do pokonania. Możemy się mocować ze stromizną, ze skałą, z ekspozycją, ale tutaj wiemy, że nie damy rady najtrudniejszemu dla nas problemowi. Tu jest... mokro. Brrr...

Kaskady Polischellu to trasa dla wodników. Cóż więc powoduje, że się tu w ogóle zatrzymaliśmy i kierujemy w stronę potoku? Po prostu, chcemy rzucić okiem na coś, co jest opisane w naszym przewodniczku, jako nejkrasnejsi a nejdobrodruznejsi turisticka trasa na celem ostrove. Skoro to jest najpiękniejsza i najbardziej przygodowa, awanturnicza trasa na całej wyspie - to przynajmniej zobaczymy, o co chodzi. Nawet, jeśli nasza wędrówka ma się skończyć na pierwszej trudności nie do przejścia.

Obrazek

Obrazek

Czy jesteśmy odpowiednio przygotowani? Ha! Zgodnie z opisem nasz ekwipunek powinien się składać z plavek a koupacich bot. Zamiast plavek mamy zwykłe spodnie, zamiast koupacich bot - buty turystyczne. Bo w naszym wykonaniu trasa dla wodników będzie wariantem dla wodników-suchotników. Przynajmniej - tak daleko, jak będzie taka możliwość.

Obrazek

Obrazek

Przed nami pierwsza kaskada. Żeby ją pokonać, trzeba najpierw preplavat velke jezirko. Tiaaa... przepłynąć. Pas...

Ale... może da się znaleźć jakieś obejście?..

Obrazek

Obrazek

Trochę łatwej wspinaczki i już jesteśmy ponad velkim jezirkiem. Teraz - czepiając się czego popadnie - trzeba się dostać ponownie na dno wąwozu.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 20.12.2010 18:17

Udało się! Pierwsza kaskada za nami. Wygląda na to, że teraz mamy łatwy odcinek po głazach wypełniających dolinkę. Wkrótce udaje się dotrzeć do kolejnego wodospadu i bez większych trudności obejść go od góry.

Obrazek

Obrazek

Hop!
I po chwili docieramy do kolejnego jeziorka.

Obrazek

Obrazek

Co nam radzi przewodniczek? Cóż, należało się tego spodziewać - preplaveme tun.
Nieee... na pewno nie będziemy tej toni przepływać. Rozglądam się wokół, czy jest tu jakaś możliwość obejścia tej toni. Nie za bardzo...

W tym czasie z dołu dochodzą tacy, co są dobrze wyekwipowani.

Obrazek

Obrazek

Takim to dobrze. Ale co z nami? Koniec naszej trasy?..
Wiem, że jest jeszcze wiele pięknych kaskad dalej. Ale jak się do nich dostać?!

Obrazek
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13296
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 20.12.2010 19:25

Całkiem ładne miejsce, i jak mogę przypuszczać, to jeszcze nie koniec atrakcji :cool:

Śliczne jeziorka, krystaliczna woda....... ale lekko mnie zmroziło jak zobaczyłem tych "wyekwipowanych" tak bez oporów wchodzących i pływających w górskiej bądź co bądź wodzie 8O

Brrrrr :wink: , wolę cieplejsze akweny :cool:
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 21.12.2010 10:14

kulka53 napisał(a):Całkiem ładne miejsce, i jak mogę przypuszczać, to jeszcze nie koniec atrakcji :cool:

No cóż, nie chcieliśmy się tak szybko poddać. ;)

kulka53 napisał(a):Śliczne jeziorka, krystaliczna woda....... ale lekko mnie zmroziło jak zobaczyłem tych "wyekwipowanych" tak bez oporów wchodzących i pływających w górskiej bądź co bądź wodzie 8O

Woda była chłodna, chociaż nie zimna.

kulka53 napisał(a):Brrrrr :wink: , wolę cieplejsze akweny :cool:

A ja - bardziej suche. :lol:

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 26.12.2010 14:41

Wycofujemy się odrobinę i płytką skalną rynną wspinamy się ponad obramowanie baseniku przed nami. Następnie, czepiając się gałęzi porastających strome zbocze, przechodzimy ponad kaskadą. Niewiele się obniżając, trafiamy znów do koryta potoku.

Obrazek

Po chwili docieramy do kolejnej wanny, napełnianej stale krystaliczną wodą.

Obrazek

Odczuwamy lekki głód, a miejsce wydaje się być przeznaczone na piknik. No, może po wyszukaniu w miarę płaskich kamieni.

Obrazek

Obrazek

Znajdujemy odpowiadający nam kamienny stół z takimiż krzesełkami. W pięknym miejscu przychodzi nam spożyć drugie śniadanie.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 26.12.2010 14:43

Pokrzepieni, ruszamy w dalszą trasę. Tym razem obejście kolejnej kaskady nie nastręcza większych trudności i wkrótce stajemy na brzegu kolejnego basenu.

Obrazek

Obrazek

Gałęzie nad nami nie zasłaniają całego nieba, możemy więc przyjrzeć się dokładniej strukturze skał, otaczających wąwóz. Te najbliższe przypominają mi przepiękny cyrk La Pedriza w hiszpańskiej Sierra de Guadarrama.

Obrazek

Obrazek

Jako że woda wypełnia w całości dno wąskiej dolinki, musimy znów się cofnąć i poszukać obejścia skalnych ścianek.
Udaje się to i wkrótce jesteśmy ponad kolejną kaskadą.

Obrazek

Obrazek

Zanim dotrzemy do następnej, mamy znów okazję podziwiać nieco czerwonawe skały zawieszone pomiędzy bujną zielenią drzew i krzewów, a nieskazitelnym błękitem nieba.

Obrazek

Obrazek
Joanka23
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1949
Dołączył(a): 10.05.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joanka23 » 29.12.2010 01:07

Udało mi się odrobić - jestem :D

Zaległości w relacji też nadgoniłam: zdjęcia z Bośni i Hercegowiny pooglądałam - fajne, ale ta wyspa /pewnie nie wyspa :lol: - to zdjęcie z kawałkiem lądu/ to mi nie wiedzieć czemu jakiegoś okropnego węża przypomina - brrr nie lubię gadów :? :lol:

A wąwóz mnie zauroczył :) - kapitalne miejsce! Ubawiłam się setnie przy tych waszych przeprawach naokoło :lol: - a woda tak cudna, że aż się prosi, żeby do niej wskoczyć :wink: - ale brawa Wam się należą, że nie zawróciliście :D

A te zdjęcia wschodu słońca zza gór pośród pinii- piękne :D

Mam może trochę głupie pytanie dotyczące tego kościółka, ale nie mogę się coś połapać: czy ja dobrze myślę, że to widoczne na pierwszym zdjęciu u Ciebie, jak również z kolekcji Bei, to jest właśnie baptysterium? A pozostałe zdjęcia to kościółek? Bo to co ja myślę, że to baptysterium to wygląda na całkiem nieźle zachowane i nurtuje mnie pytanie czy tam się wejść dało? Może w środku jakieś freski by były... :wink: - masz jakąś większą wiedzę na jego temat? A za dodatkowe zdjęcia jeszcze raz dziękuję, :D bo ja wyjątkowo wielką słabość mam do takich wiekowych budowli! :wink:

I mam nadzieję, że to nie koniec jeszcze tego wąwozu!
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Korsyka: góry, wąwozy, klify, megality - strona 17
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022