Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Korsyka: góry, wąwozy, klify, megality

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 07.09.2010 10:23

stary_jac napisał(a):Wojtku bardzo dziękuje ,póki co wspomagam się jeszcze taką lekturą
Walking on Corsica

Domyślam się, że masz zakupiony takowy, bo ten w necie to tylko smaku potrafi narobić. ;)
Swego czasu oglądałem dwa inne przewodniki Cycero - fajnie napisane, tylko cena jakaś taka niezachęcająca. Wiem, wiem - wtapia się bez śladu w koszt wyjazdu. ;)
Ja z kolei bardzo lubię czerwone przewodniczki Rothera. Mam ich trochę. A jeszcze do tego w Czechach można było je kupić za połowę ceny. Najwidoczniej przetłumaczenie tekstu na czeski tak obniżało ich cenę. :lol:
Szkoda, że nikt nie pomyślał o czymś takim na polski rynek.

Pozdrawiam,
Wojtek
stary_jac
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 301
Dołączył(a): 16.02.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) stary_jac » 07.09.2010 23:30

oj tak są bardzo zachęcające, nie rozumiem dlaczego w polskiej wersji językowej nie ma do przeglądnięcia praktycznie żadnych książek. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie czyta książek z monitora, natomiast fragmenty, możliwość przeglądnięcia mogą tylko zachęcić do kupna. Co do książki to mam jeszcze Dorling Kindersley i głównie to przeglądam http://www.travelbooks.pl/Korsyka_Dorling_Kindersley_Corsica-659.html Rozejrzę się i za Rotherem. Co do książek podróżniczych to nie jestem uprawniony do wypowiadania się, bo i zbyt mało z nich korzystałem i przede wszystkim niestety zbyt mało podróżowałem. Choć mam wrażenie że są zbyt ogólnikowe. Dobrze że doczekałem takich czasów jak "fora internetowe" gdzie naprawdę mnóstwo ludzi może coś powiedzieć, a jak wiadomo wszyscy ludzie wszystko wiedzą. W oczekiwaniu na dalsze twoje relacje, zdjęcia - pozdrawiam
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 08.09.2010 18:31

stary_jac napisał(a):oj tak są bardzo zachęcające, nie rozumiem dlaczego w polskiej wersji językowej nie ma do przeglądnięcia praktycznie żadnych książek. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie czyta książek z monitora, natomiast fragmenty, możliwość przeglądnięcia mogą tylko zachęcić do kupna.

Bardzo często drukuję co nieco z netu przed wyjazdem w konkretny rejon. Gdyby był dostępny książkowy przewodnik w sieci - też bym pewnie skorzystał. :P
Tak, że rozumiem tę praktykę.

stary_jac napisał(a):Dobrze że doczekałem takich czasów jak "fora internetowe" gdzie naprawdę mnóstwo ludzi może coś powiedzieć, a jak wiadomo wszyscy ludzie wszystko wiedzą. W oczekiwaniu na dalsze twoje relacje, zdjęcia - pozdrawiam

Tak, internet niesamowicie pomaga w przygotowaniu tras. Stopniowo wypiera inne źródła.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 09.09.2010 16:30

Schodzę szybko uważając tylko, by nie wyjechać wraz z luźnymi kamieniami. Do szczerbiny w grani trzymam się blisko krawędzi, chcąc zobaczyć jednocześnie oba jeziora. Ale z żadnego miejsca nie widać ich w całości. Jak jedno się wyłania, to drugie chowa.
Potem prawie zbiegam stromym żlebem w stronę dolnego jeziora, zatrzymując się tylko na pojedyncze strzały aparatem.

Obrazek

Nad jeziorem Melo widzę mrowie ludzi. Gdzieś tam czeka Bea. Im bliżej jestem, tym uważniej próbuję wypatrywać jej sylwetki. Wreszcie widzę, jak na mój widok podnosi się, macha ręką i rusza w moją stronę.
Moją?.. Tak... trochę w bok idzie. Rzucam okiem w tę stronę i widzę innego faceta, zmierzającego do niej. O o...
Jeszcze jedno uważne spojrzenie - nie, to nie Bea. Staję w miejscu i rozglądam się, ale Bea już idzie w moją stronę, śmiejąc się ze mnie. No cóż, zna mnie dobrze i od tej strony.
Opuszczamy przeludnione o tej porze okolice jeziora i ruszamy w dolinę.

Obrazek

Obrazek

W górę ciągną kolejne ludzkie tramwaje. Na zwykłej ścieżce mijamy się bez trudu. Problem powstaje przy zwężeniu z metalowymi schodkami i platformą. Tłoczy się za nią kilkadziesiąt osób, czekając w kolejce. Co robimy?
Przepychać się nie wypada. Czekać?.. Ale - jak długo?
Rozglądam się. Eee tam. Nie potrzebujemy tych ułatwień. Przejdziemy obok. Skalna płyta jest wprawdzie stroma, ale szorstka i urzeźbiona. W drogę na skróty!

Obrazek

Obrazek

Oglądamy się za siebie. Kolejka jeszcze się wciąż nie rozładowała, zasilana stale z dołu. Ale nas to już nie dotyczy.
Znów wygodną ścieżką w stronę wylotu doliny.

Obrazek

Obrazek

Poświęcamy teraz więcej uwagi różnym kaskadom i ciekom wodnym, które rano kryły się w cieniu. Niektóre miejsca okupowane są przez żądnych wilgotnego chłodu turystów i wczasowiczów.

Obrazek

Obrazek

Zbliżamy się już do miejsca, gdzie zostawiliśmy auto. Teraz to zapełniony samochodami plac, tłumny i gwarny z uwagi na czynne stragany.
- To co, zjeżdżamy do Corte?
- Ano, zjeżdżamy. Tu nie ma innej mozliwości.
- Zwiedzimy je teraz?
- Noooo... wiesz, Corte jest malutkie i wystarczy rzut oka na nie. Może zostawimy je na wieczór?
- Na wieczór?? A co teraz masz zamiar robić?
- Hmmm... widzisz, tu w pobliżu jest bardzo ładny wąwóz. Moglibyśmy się odrobinę w niego zagłębić.

Obrazek
Joanka23
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1949
Dołączył(a): 10.05.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joanka23 » 09.09.2010 18:37

I tak pomalutku dochodzimy do wąwozu - wyjątkowo ten dzień długi mieliście - no tak, ale kto rano wstaje temu Pan Bóg daje... :wink:

...urocze te kaskady co pokazałeś, ale "pstryk" kwiatuszka też mi się podoba :D
stary_jac
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 301
Dołączył(a): 16.02.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) stary_jac » 09.09.2010 23:30

Wojtku wspomniałeś tu o tłumach, choć na zdjęciach nie można ich zauważyć
a na stronie z twoimi zdjęciami (wfs.cba..) w Boniffacio to wygląda tak jakbyście byli sami. Wiem że większość chodzisz (to chyba twoja pasja) ale mógłbyś rzucić słówko o przejeździe (objeździe) wyspy. W przewodniku piszą że poruszanie się samochodem w lipcu to koszmar ? może Janusz W podpowie ?
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.09.2010 13:08

Joanka23 napisał(a):I tak pomalutku dochodzimy do wąwozu - wyjątkowo ten dzień długi mieliście - no tak, ale kto rano wstaje temu Pan Bóg daje... :wink:

No cóż, ja podczas wyjazdów wstaję znacznie wcześniej, niż w pozostałą część roku. :)
Często wcześniej niż słoneczko. 8)

Joanka23 napisał(a):...urocze te kaskady co pokazałeś, ale "pstryk" kwiatuszka też mi się podoba :D

Cieszę się. Mimo pośpiechu musiałem mu chwilkę poświęcić. :)

stary_jac napisał(a):Wojtku wspomniałeś tu o tłumach, choć na zdjęciach nie można ich zauważyć

Zwykle szkoda mi czasu i miejsca na karcie, by fotografować tłum. ;)
Chociaż tę kolejkę do metalowych schodków mogłem pstryknąć. Cóż, jakoś nie pomyślałem.

stary_jac napisał(a):a na stronie z twoimi zdjęciami (wfs.cba..) w Boniffacio to wygląda tak jakbyście byli sami. Wiem że większość chodzisz (to chyba twoja pasja) ale mógłbyś rzucić słówko o przejeździe (objeździe) wyspy. W przewodniku piszą że poruszanie się samochodem w lipcu to koszmar ?

W Bonifacio bylismy o poranku. Uwielbiam te porę - wtedy nawet w bardzo popularnych miejscach bywa jeszcze miło i spokojnie.

Natomiast, nie spotkałem się nigdzie z problemami na szosach, czy pomniejszych drogach. Nie odczułem w żaden sposób tłoku. A był to okres wakacyjny.

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 25.09.2010 18:28

Wąwóz rzeki Tavignano wybiega w kierunku zachodnim tuż za miastem. Przejeżdżamy przez Corte i parkujemy na obrzeżu. Stoi tu tabliczka, wskazująca drogę. A więc - plecak na grzbiet i ruszamy.

Obrazek

Po jakichś stu metrach od wyraźnej drogi, skręcającej w lewo nad samą rzekę, odchodzi w górę jakaś ścieżka. Po chwili jesteśmy nad samą wodą. Panuje tu spory gwar.

Obrazek

Kilka miejsc okupowanych jest przez plażowiczów, pluskaczy i skoczków. My podążamy dalej, ale droga przechodzi w ścieżkę, która po chwili się zatraca wśród gęstych zarośli.
Hmmm... coś tu nie gra. Najwyraźniej, nie jest to jednak nasza trasa. Chyba należało pójść jednak w górę... Cofamy się do jakiejś ścieżki, która wspina się stromo. Zadzieram głowę - no tak, nie ma rady. Trzeba ostro w górę.

Obrazek

Mijamy po drodzę skalną ziemiankę. Hmmm... skalankę?..

Obrazek

Strome podejście w upalnym, popołudniowym słońcu daje w kość Beacie.

Obrazek

Wreszcie osiągamy właściwą ścieżkę.

Obrazek

U wylotu doliny widać Corte, zaś przed nami wyraźne zwężenie.
Skały zdają się wisieć nad nami.

Obrazek

Pojawia się bruk. Najwyraźniej poświęcono tu sporo wysiłku na względnie równe ułożenie kamoli.

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 25.09.2010 18:30

Z szerokiej, skalnej wychodni rozpościera się widok na wszystkie strony.

Obrazek

Obrazek

Docieramy do najciekawszego fragmentu wąwozu.

Obrazek

Rzeki stąd nie widać. Ginie w ciemnej czeluści.

Obrazek

Widok na lewo od ścieżki - pod światło.

Obrazek

Na prawo patrzy się łatwiej.

Obrazek

Ścieżka zakręca na chwilę w prawo, by następnie wrócić do kierunku zachodniego, prowadząc pod potężnym, skalnym okapem.

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 02.10.2010 16:05

Dotarliśmy do najpiękniejszej części wąwozu Tavignano.

Obrazek

Obrazek

Głęboko w dole dają się dostrzec kaskady potoku.

Obrazek

Mimo, iż podążamy w stronę jego źródeł, ścieżka teraz opada. Wiemy, że gdzieś przed nami znajduje się wiszący most przez niego, ale zdaję sobie sprawę, że tak daleko raczej już nie dotrzemy.

Obrazek

Obrazek

Przechodzimy pod skałami o intrygujących kształtach. Tu jakaś ni to kaczka, ni żaba w koronie, to znów kilku mnichów spogląda na nas z góry.

Obrazek

Obrazek

Zaczynam coraz częściej kontrolować czas. Chętnie by się poszło znacznie dalej, ale rozsądek nakazuje powrót.

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 02.10.2010 16:07

W końcu nadchodzi ten moment i czas odtrąbić odwrót. Zakładamy, że najpiękniejsze zobaczyliśmy.

Obrazek

Obrazek

Ruszamy w drogę powrotną. Tym razem nie ma problemu z trzymaniem się właściwej trasy. Mijamy miejsce, gdzie stromą ścieżką z dna wąwozu dotarliśmy do naszej dróżki.
Trawersujemy stoki wąwozu bez wyraźnej straty wysokości i wkrótce przechodzimy obok ni to szałasu, ni schronu turystycznego. Wewnątrz... klasa czystości typowa dla południowców.

Obrazek

Obrazek

Słońce obniżyło się już, chowając za skalisty grzbiet. Wędrujemy w cieniu, ale w dali przed nami - Corte jeszcze w promieniach słonecznych.

Obrazek

Obrazek

Teraz ścieżka obniża się w stronę dna doliny. W końcu schodzimy na szerszą drogę - tę, którą na samym starcie poszliśmy w niewłaściwym kierunku. Cóż... szkoda, że w tym miejscu nie ma żadnej strzałeczki.
Wsiadamy do wozu. Jest już późne popołudnie - w sam raz okazja, by zajrzeć do Corte.

Obrazek
Joanka23
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1949
Dołączył(a): 10.05.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joanka23 » 02.10.2010 19:23

Ja tylko dla porządku przypomnę, że zasadniczym celem tego dnia były jeziora Melo i Capitello :lol: /tak dwie strony temu :wink: :lol: /, bo to był dzień relaksacyjny - przepraszam Franz - musiałam... jak jestem u Ciebie w relacji to mam nieodparte wrażenie, że u Ciebie to czas z gumy jest :lol:... powtarzam się ale jestem zawsze pod ogromnym wrażeniem ile jesteście w stanie zobaczyć w ciągu jednego dnia... - naprawdę Was za to podziwiam. :D


Wąwóz faktycznie przecudny :D
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 04.10.2010 11:27

Joanka23 napisał(a):Ja tylko dla porządku przypomnę, że zasadniczym celem tego dnia były jeziora Melo i Capitello :lol: /tak dwie strony temu :wink: :lol: /, bo to był dzień relaksacyjny

No cóż... przyznaję. Tego dnia odrobinę przesadziłem.
Bea miała dość już w momencie, gdy osiągnęliśmy właściwą ścieżkę po tym, jak niepotrzebnie zagłębiliśmy się w rejony kąpieliskowe. ;)
Co za tym idzie - droga powrotna zabrała więcej czasu, niż zakładałem i zrobiło się trochę późno. Do tego limit chęci zwiedzania na ten dzień został wyczerpany. Ucierpialo na tym Corte...

Joanka23 napisał(a):Wąwóz faktycznie przecudny :D

Prawda?! Nie można go było tak po prostu zostawić...
:lol:

Pozdrawiam,
Wojtek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52509
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 12.10.2010 23:15

Najpierw jeszcze króciutki foto-suplement do wąwozu Tavignano - na dowód, że ja tam też byłem. ;)

Obrazek

Obrazek

I możemy już jechać do Corte.

Jesteśmy blisko, więc dojazd od centrum zabiera tylko chwilę. Przejeżdżamy przez całkiem ładne uliczki, ale jakoś oboje jesteśmy już zanadto zmęczeni tym dniem, by fotografować, więc tylko rzucamy spojrzenia w trakcie jazdy. Przemieszczamy się bardzo wolno, wykorzystując fakt, że ruch - poza główną przelotówką - jest znikomy. Ot, taka mała autokarówka.
Corte jest niewielkim miasteczkiem, chociaż przez krótki czas zostało nawet stolicą Korsyki. Miało to miejsce w 1755r, w toku kolejnych, coraz badziej zwycięskich walk mieszkańców Korsyki którymi dowodził wtedy Pasquale Paoli. Został wybrany przywódcą powstania po tym, jak jego poprzednik - Giampietro Gaffori, zdobywca cytadeli - został podstępnie przez Genueńczyków zamordowany.

Genueńskie wojska stopniowo musiały oddawać coraz większe obszary wyspy i być może Korsyka byłaby dziś niepodległym państwem, gdyby okupantów nie wsparła Francja. O wiele silniejsza armia dosyć szybko opanowała całe terytorium i 17 lat później powstanie zostało stłumione, a Corte utraciło status stolicy.
Cytadelę - w odróżnieniu od wielu nadbrzeżnych umocnień - nie zbudowali Genueńczycy, tylko Vincentello d'Istria, który w 1419r zajął miasto w imieniu króla Aragonii.

Obrazek

Zajeżdżamy najpierw pod wysokie mury, stojącej na stumetrowej skale fortecy, gdzie z parkingu kończącego ślepą uliczkę roztacza się widok w kierunku zachodnim, a potem zawracamy i jednokierunkową uliczką wjeżdżamy pod jej mury od strony miasta. Dostajemy się na szeroki plac - po jednej stronie cytadela, po drugiej budynki sądu, prefektury, żandarmerii. Na wprost mamy zwężenie i rozstaja. W lewo ślepa ulica, w prawo w dół... schody.
Moment! Wrócić - tak jak przyjechaliśmy - nie możemy, bo to jeden kierunek. W lewo nie ma przejazdu, czyli... jednak te schody?.. Fakt, stopnie nie są wysokie, a odległości pomiędzy nimi rzędu dwóch metrów. No, dobra. Ruszam powoli - jeden stopień, drugi, trzeci... Uliczka skręca mocniej w prawo i się zwęża, a stopnie się zagęszczają. W końcu się zatrzymuję - czy ja tu w ogóle dam radę przejechać?! Wychodzę z auta i robię kilka kroków. Jest coraz wężej a stopnie już co pół metra.

Nieee... nie odważę się. Jak mi przyjdzie wycofywać - może być kiepsko. Wracam, póki jest to jeszcze dosyć proste. Ale cóż - jestem znów na placu, z którego jedyny porządny wyjazd, to ten pod prąd. Spoglądam w okna sądu, prefektury, żandarmerii... OK, czas na nas. Mając nadzieję, że nic akurat nie będzie chciało na plac wjechać, ruszam przepisom drogowym na spotkanie.
Na szczęście, nie spotykam nikogo i po chwili wydostajemy się z niezrozumiałej dla nas pułapki. To co - zobaczyliśmy miasto? Możemy tak założyć.

Obrazek

Wyjeżdżam z Corte w kierunku północnym. Gdzieś tu ma stać urokliwy kościół San Giovanni Battista. Wypatrujemy go, ale bez efektu. Zapada już wieczór, najchętniej bym pociągnął jeszcze trochę i poszukał noclegu. Bea jednak jest wyraźnie zawiedziona.
- Wiesz, Corte owszem, miłe. Ale na tym kościółku to mi bardzo zależało.

Cóż robić - jest już za późno na poszukiwania ukrywającego się kościoła, a bez sensu byłoby się oddalać po to, by jutro tu wracać. Szosa przed nami wznosi się serpentynami, które nie rokują nadziei na bliskie miejsce noclegu. Zawracam więc przy pierwszej, nadarzającej się okazji i zjeżdżam do Corte. Teraz skręt w prawo, na szosę, która prowadzi szeroką doliną. Tu już łatwiej o dogodne miejsce, które znajdujemy po pięciu minutach jazdy.

Ufff... to był długi dzień. Zasłużyliśmy sobie na odpoczynek.

Obrazek
Joanka23
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1949
Dołączył(a): 10.05.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joanka23 » 15.10.2010 23:29

Franz napisał(a):.. Ucierpialo na tym Corte...


Franz napisał(a): ...Przejeżdżamy przez całkiem ładne uliczki, ale jakoś oboje jesteśmy już zanadto zmęczeni tym dniem, by fotografować...

8O

Franz napisał(a):... To co - zobaczyliśmy miasto? Możemy tak założyć....


8O

Zdecydowanie Corte ucierpiało...

ale wróciliście...

więc po cichu liczę na to, że:

Franz napisał(a): ... urokliwy kościół San Giovanni Battista...


jednak znajdziecie... :)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Korsyka: góry, wąwozy, klify, megality - strona 14
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022