Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006
Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 22.11.2007 17:05

Chorwacja 2007

1. Zamek Trakoscan, Samobor, Bijele Stijene - Vrh Bijelich Stijena 1335 m n.p.m. klik
2. Klek i Ribarica klik
3. Bura w Ribaricy, trasa z Karlobagu do Gospica, Plitwice klik
4. Park Narodowy Sjeverni Velebit - Zaviżan 1676 m n.p.m. i Gromovaca 1675 m n.p.m. klik
5. Prom na Pag z Priżny, Simuni - plaża, Paski Most, Zadar klik
6. Tribunj, Primosten, Sibenik klik
7. Pag - plaża Zrce, wioska Caska, Tovarnele, Sv. Vid 349 m n.p.m. klik
8. Rab, Straża 409 m n.p.m klik


Chorwacja 2008

9. Zagrzeb, w kierunku Dinary klik
10. Zadvarje, plaża Mala Duba, prom na Hvar klik
11. Sucuraj,droga przez Hvar Pitve, po drugiej stornie tunelu -Ivan Dolac, Sv Nedjela klik
12. Ivan Dolac klik
13. Svirce, sv. Nikola 626 m n.p.m klik
14. Hvar - twierdza Spanjol 88m m n.p.m., plaża Malo Zarace klik
15. Jelsa, Vrboska klik
16. Stari Grad - pałac Hektorovica, wzgórze Glavica, cypel Baba klik
17. Wyjazd z Ivan Dolac, sv. Jure klik
18. Modro Jezero, Imotski, Crveno klik
19. wodospady Kravica, Pocitelj klik
20. Blagaj, droga na Peljesac klik
21. Trpanj klik
22. Kuna Peljeska, Janjina, Brijesta, Mały Ston, Ston, Żuljana klik
23. zatoczka Rasoha, plaża w okolicy Loviste, nieczynna latarnia Loviste klik
24. Szczyt sv Ilja 961 m n.p.m. klik
25. Arboretum w Trsteno, droga pod Maglic klik
26. Czechy - Jeseniki - Praded klik

Chorwacja 2009

27. Fotorelacja z Pagu - czerwiec 2009 klik
28. Varażdin klik
29. Veliki Risnjak 1528 m n.p.m. klik
30. Veprinac, masyw Ucka przełęcz Poklon klik

31. wjazd na Vojak, prom na Cres Brestova - Porozina, Beli klik
32. Sis 639 m n.p.m., Ustrine klik
33. Osor, zatoka Liski klik
34. Veli Losinj, plażowanie w okolicy Losinja, zatoczka Cvanguski, zatoczka Lucica klik
35. zatoka Koromacna, zatoka Mali Bok, Cres klik
36. Valun, plaża Raca, wioska Pernat klik
37. Lubenice, skrót przez wioskę Grmov, Vransko Jezero, zatoka Merascica klik
38. Mali Losinj klik
39. Punta Kriża, półwysep Kolorat klik
40. Televrina klik
41. miejscowość Verin, zatoczka Galboka klik
42. plaża w Ustrine klik

43. prom Merag - Valbiska, Krk klik
44. zatoka Zavratnica klik
45. Jablanac, droga przez Veliki Alan do Gospic klik
46. droga Gospic, Svilaja 1508 m n.p.m. klik
47. Peljesac - Duba -plaża klik
48. droga z Duby Peljeskiej do Orebica, prom na Korczulę klik

49. Korczula klik
50. droga z Korczuli do Priżby, Priżba - plaża klik
51. droga z Priżby przez Blata do Vela Luki klik
52. zatoczki w okolicy Vela Luki klik i klik
53. promem na Lastovo klik i klik
54. Ubli, Pasadur, Preżba, zatoka Malo More klik
55. prom z Lastowa na Korczulę klik
56. droga z Priżby przez Blato do Prigradicy, przez Babinę do zatoki Samograd klik
57. zatoka Samograd, Korczula klik
58. zatoka Zitna, Pupnatska Luka, Bacva klik
59. półwysep Rażnjic klik
60. BiH - Ramsko Jezero, kanion Vrbas klik


----------------------------------------------------------------------------------


Witam Wszystkich :) :)

To będzie nasza pierwsza relacja na forum. Jako, że w tym względzie jesteśmy debiutantami to prosimy o wyrozumiałość. Na pewno nie będzie mogła się równać z innymi prezentowanymi tutaj opisami, zwłaszcza, że wyjeżdżając, będąc, a nawet wracając z Chorwacji nie myślałem o stworzeniu takiego własnego opisu. Ale odważyłem się i spróbowałem jednak przedstawić to, co udało nam się przeżyć i doświadczyć w Chorwacji w formie pisanej i uzupełnić ten opis zdjęciami.

Do tej pory było to niemożliwe ze względu na mój całkowity brak umiejętności związanych z obróbką zdjęć i umieszczaniem ich w internecie :oops: . Jednak dzięki "zaistnieniu" na forum mojej niezrównanej i niezastąpionej drugiej połowy Lidii K stało się to możliwe. To dzięki Niej nasze zdjęcia będą miały okazję zostać obejrzane przez większe grono osób, opowiemy też o naszych wspólnych przeżyciach w tym pięknym kraju jakim niewątpliwie jest Chorwacja, i o tym jak my go odebraliśmy.

Zapraszamy zatem do lektury i prosimy o uwagi, sugestie i pytania z nią związane.

Pozdrawiamy
kulka53, Lidia K


Nadszedł wrzesień, dni mijały jeden za drugim, zbliżał się planowany termin naszego pierwszego wyjazdu do Chorwacji.
Tak do końca nie byliśmy wcale pewni czy wyprawa dojdzie do skutku, różne sprawy życiowe mogły doprowadzić do tego, że nie moglibyśmy pojechać na wymarzony chorwacki urlop. Już przecież dwa majowe długie weekendy minęły kiedy planowaliśmy wyjazdy do CRO (w 2006 i w 2007), a z wyjazdów okazywały się nici.

Tym razem na kilka dni przed planowanym wyjazdem podczas pracy w ogrodzie wpada mi coś do oka i w ciągu jednej doby powoduje, że krew zalewa mi biała część oka niemal zupełnie a ból dokucza coraz bardziej. Decyduję się na interwencję okulisty na ostrym dyżurze. Usuwa mi ciało obce (czyli zapewne ziarenko piasku) z oka, zapisuje maść i kropelki. Po 3 dniach zapominam o bólu. Tym razem się jednak udało 8) :D .

W ogóle nasza przygoda z Chorwacją zaczęła się dość nietypowo, a i ten wyjazd takim się okazał. Wpadaliśmy do tego kraju już wcześniej dwukrotnie, a nawet więcej, gdyby liczyć kilka przejazdów przez Slawonię w drodze do i z Czarnogóry. Pierwszy raz we wrześniu 2004 podczas dwutygodniowego pobytu w Słowenii wybraliśmy się na jeden dzień na Istrię, wtedy "zaliczyliśmy" Novigrad, Porec, Rovinj który nam się szczególnie spodobał, Pulę, Labin i Pazin. Po raz drugi byliśmy też we wrześniu, ale w 2005 roku, podczas dwutygodniowego pobytu w Czarnogórze. Wtedy mieszkając w Petrovacu wyruszyliśmy na jeden dzień do Dubrovnika. Wdrapaliśmy się oczywiście na Srd, a sam Dubrovnik, ta jedna z największych atrakcji turystycznych CRO, którą zwiedził chyba każdy z tego forum, podobała się nam, owszem, ale zraziliśmy się do ogromu ludzi, tego wielonarodowego tłumu, który wypełniał każdą uliczkę, każdy zakątek tego miasta. Jak wspomniałem był to wrzesień i to druga połowa, nie jestem zatem w stanie sobie wyobrazić co dzieje się tam w szczycie sezonu 8O .

Dlatego tegoroczny wyjazd również zaplanowany był na drugą połowę września aby nie było problemu ze znalezieniem kwatery, a nadmiar turystów nie zepsuł nam wrażeń i wypoczynku.

Dzień pierwszy - podróż

W końcu nadszedł piątek 14 września, dzień naszego wyjazdu. Zakupy wcześniej zrobione, auto szczelnie zapakowane, pogoda bardzo sprzyjająca....... Jeszcze rano byłem kilka godzin w pracy, ale dochodzi południe - pora ruszać.

Trasa początkowo taka jak zwykle, z Wrocławia na Kłodzko i przejście w Boboszowie, przez Czechy - Svitavy, Brno (tu omijamy płatny odcinek), Mikulov, granica i do Wiednia. Prawie całej drodze Mikulov - Wiedeń towarzyszy budowa autostrady. Wiedeń przejeżdżamy szybko, ok. 45 min. a potem zmierzamy w kierunku Węgier. Tu zapewne niektórzy mogą się zdziwić - jak to :?: Wiedeń i nie Graz, Maribor, Zagrzeb :?: Otóż nie, chciałbym tu zaznaczyć, że właściwie nigdy nie poruszamy się autostradami, jedyny wyjątek był w zeszłym roku w Serbii, gdyż przez ten kraj w kierunku na Macedonię dokąd zmierzaliśmy, właściwie nie ma drogi alternatywnej.

Powoli zaczyna robić się ciemno, a mamy do przejechania jeszcze kawałek, więc trzeba przed nocą zatrzymać się i coś zjeść. I tu spotkała nas niemiła przygoda, stanęliśmy przy drodze i wyciągnęliśmy kanapki, termos z herbatą, prostujemy kości a tu polną drogą w naszym kierunku podążają 2 auta. Gdy podjechały do nas i ludzie w nich siedzący zobaczyli naszą polską, czarną rejestrację, zaczęli machać rękami i wykrzykiwać coś po niemiecku (którego to języka nie rozumiemy), w każdym razie szybko dotarło do nas, że mamy się wynosić. Staliśmy zapewne zbyt blisko lub nawet o zgrozo :!: na fragmencie ich świętej własności, ich ziemi :twisted: . I wtedy jeszcze bardziej zrozumieliśmy jak inni są to ludzie w odniesieniu do tych z Bałkanów, przecież nie zrobiliśmy im nic złego, nawet oczywiście nie zamierzaliśmy nic takiego zrobić, ale oni są tak uprzedzeni do Polaków, że potraktowali nas w ten sposób - zero życzliwości dla podróżnych takich jak my.

Jedziemy powoli, jak to przez Austrię i jej niekończące się tereny zabudowane, ściśle przestrzegając przepisowych 50 km/h. Mijamy Eisenstadt, Mattersburg, gdy docieramy do granicy w Rattersdorf / Koszeg jest ok. 21. Przekraczamy ją szybko i jedziemy do Szombathely żeby wjechać na słynną tu na forum trasę 86. Kilka kilometrów za miastem zatrzymujemy się niedaleko od głównej drogi, w pobliżu zarośniętego rowu, kilka drzew, krzewów, polna droga, aby pozostać na noc. Nagle ryk jakiegoś zwierzęcia sparaliżował nas. Próbowaliśmy sprawdzić co to za zwierz, nawet latarką świeciliśmy, ale pomimo tego, że ryk był bardzo bliski, nie udało nam się tego ustalić. Było ciemno, nic nie było widać, świeciliśmy w kierunku odgłosów. Dalej ryczało. Było to tak blisko nas, że postanawiamy jednak stąd się wynieść. Przejeżdżamy może 200 m i nocleg znajdujemy w przydrożnym lesie, nawet nie przypuszczamy ile nocy jeszcze przyjdzie nam jeszcze spędzić w aucie podczas tego wyjazdu.......Nawoływania zwierza słyszeliśmy z oddali również z samego rana, chyba był to jeleń na rykowisku, ale nie znamy się na tym kiedy ten okres u tych zwierząt ma miejsce. Nie udało nam się go zobaczyć także rano mimo ustąpienia ciemności.

c.d.n...........
Ostatnio edytowano 01.03.2012 19:53 przez kulka53, łącznie edytowano 3 razy
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 22.11.2007 18:12

Witam,

Piszcie, piszcie ... zapowiada się 'nieźle' :D ...

I witam w klubie 'umiarkowanych' fanów Dubrovnika oraz 'unikaczy' jazdy autostradą :D

Co do Austrii, od czasu kiedy chyba w 2000 wygrał tam wybory niejaki Georg Haider (czy jakoś tam, sorki ale ja w tym języku nie wyznaję się ...), który był ichniejszą odmianą Giertycha a nawet gorzej bo faszyzującą, to całkwicie odeszła mi 'melodia' aby ten kraj kiedykolwiek odwiedzić ... co prawda od tamtego czasu ten pan odszedł (chyba) w niebyt polityczny, ale takie 'scenki rodzajowe' jak ta, którą opisujecie i wiele innych skutecznie mnie do tego kraju zrażają :( ...

Czekam zatem na dalszy ciąg ... i zdjęcia :!: :D

Pozdrawiam,

PAP
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14014
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 22.11.2007 20:22

No ja Was proszę ... kolejna relacja z dreszczykiem :D Super się zapowiada :D

Pozdrav :papa:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 22.11.2007 22:31

Zostawiam po sobie ślad, bo fajnie się zapowiada... :wink: :wink: :wink:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 23.11.2007 17:16

Dzień drugi - 15.09 - podróż c.d.

Budzimy się około 6 więc wysypiamy się porządnie, wyskakujemy ze śpiworów i jedziemy dalej. Mijamy uśpione jeszcze węgierskie wioski, trasa 86 jest naprawdę wygodna i szybka, choć nawierzchnię ma czasem nienajlepszą. Docierając do Lendavy w Słowenii musimy ominąć długą kolejkę tirów na granicy, zresztą w przeciwną stronę kolejka jest jeszcze większa. W okolicach miasteczka jest sporo ograniczeń i zmian w organizacji ruchu - trwa budowa autostrady w kierunku Letenye na Węgrzech. Jedziemy jeszcze na benzynie z Polski, tankujemy więc do pełna 40 l taniej słoweńskiej 95 (po 1 euro) i za chwilę jesteśmy w CRO :D .

W Varazdinie wymieniamy część euro na kuny (kurs 7,26) i jedziemy dalej w kierunku Zagrzebia. Po drodze, w Lepoglavie, zbaczamy nieco z głównej drogi by obejrzeć zamek Trakoscan. Położony jest on na wzgórzu, otoczony lasem, tuż obok znajduje się jezioro - przyjemne miejsce na kilkugodzinny wypad dla mieszkańców Zagrzebia, wstęp jeżeli dobrze pamiętam 20 kun/osoba. My niestety nie mamy tyle czasu żeby zwiedzać go dokładnie, po krótkim rozeznaniu terenu ruszamy dalej.

Zamek Trakoscan
Obrazek

Obrazek

W Zagrzebiu trochę błądzimy by odnaleźć drogę do pobliskiego Samoboru. Pogoda poprawia się, w Trakoscanie mieliśmy ciężkie chmury, teraz jest już prawie bezchmurne niebo i robi się gorąco. Miasteczko Samobor podobnie jak Trakoscan położone jest wśród zalesionych wzgórz sięgających ponad 800m. Posiada ładny duży rynek w kształcie łuku, nieco wąskich uliczek, a przepływająca przez centrum rzeczka wraz z mostkami i promenadą dodaje mu uroku i malowniczości.

Samobor
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąskimi i krętymi górskimi drogami docieramy do Jastrebarska i za chwilę mijamy Karlovac. Kierujemy się na Ogulin i następnie małą miejscowość Jasenak tak, aby dotrzeć do podnóża pasma Bijelich Stijena. 2 km za Jasenakiem skręcamy w drogę o nawierzchni szutrowej którą jedziemy około 6 km. Droga ma całkiem przyzwoitą nawierzchnię, nasza obciążona Skoda bez problemu pokonuje kolejne zakręty i metry do góry. Jesteśmy przy wylocie doliny Rusov Jarak, jest to nasz jutrzejszy punkt wypadowy. Stoi tu tablica informująca, że na Vrh Bijelich Stijena mamy 2 km szutrową drogą i potem 40 min szlakiem. Na butli gazowej przygotowujemy sobie obiadokolację i przed zapadnięciem zmroku idziemy jeszcze te 2 km w górę doliny na krótki rekonesans.
Droga kończy się małym parkingiem, dziwimy się co te 5 aut robi tutaj, gdzie podziali się kierowcy i pasażerowie. Widzieliśmy jednego, gdy nas mijał samochodem z dwójką chłopców w wieku chyba jeszcze przedszkolnym. Wiadomo, śpią w schronisku, by wczesnym rankiem wybrać się na szlaki.
Jest już ciemno gdy wracamy do naszego hotelu na czterech kółkach :wink: położonego "pod sosnami".

Dzień trzeci - 16.09 - Bijele Stijene

Rano przygotowujemy się do całodziennej wędrówki po górach i około 7 wyruszamy, znowu pokonujemy te 2 km drogą a potem idziemy stromo pod górę przez bukowy las. Jest wcześnie, więc wszystko spowite jest gęstą mgłą, ale mamy nadzieję że to się zmieni gdy słońce wzejdzie wyżej. Gdy po około 1,5 h docieramy do planinarskiej kucy słońce faktycznie już pięknie świeci. Przy budynku jest ku naszemu zdziwieniu sporo ludzi, są zaskoczeni obecnością Polaków w tym miejscu, chwilę rozmawiamy pytając o dalszą drogę. Okazuje się, że są to członkowie Planinarskiego Drustva "Kapela" z Zagrzebia, którzy mają dziś swoje święto dlatego jest ich tak dużo. Znaleźli się kierowcy i pasażerowie parkujących na parkingu aut. Przygotowują się na ognisko i imprezę ściągając zewsząd gałązki i grube pniaki, łamią je i rąbią, używają też piły łańcuchowej, pomimo wczesnej pory wyczuwamy od nich lekki zapach alkoholu. Czyżby impreza rozpoczęła się już wieczorem?

Obrazek

Obrazek

My idziemy dalej, po chwili zdobywamy nieodległy Vrh Bijelich Stijena 1335 m n.p.m., ale to dopiero początek tego co nas czeka. Na szczycie była metalowa skrzynka, ale bez zeszytu i nie mogliśmy uwiecznić w nim swojej obecności. Widoki nie były niezwykle atrakcyjne, gdyż właściwie jedynym wyróżniającym szczytem w najbliższej okolicy był odległy o kilkanaście kilometrów Klek (1182 m n.p.m.), grzbiet Bjelolasicy z najwyższym szczytem Kula (1534 m n.p.m.) oraz łańcuch Samarskich Stijena. Cały łańcuch Bijelich Stijena to pojedyncze i zgrupowane sterczące wapienne skały, często fantazyjnie uformowane, poorane przez spływającą wodę, porośnięte bukowym i świerkowym lasem. Cały czas idzie się to w górę, to w dół mijając kolejne głębokie dziury i skałki, można powiedzieć, że panuje tu jeden wielki chaos. Jest to ciekawe, ale dość męczące. Mijamy sporo grup ludzi, w końcu dziś niedziela i jest piękna jesienna pogoda, ale takie tłumy są dla nas zaskoczeniem, a co ciekawe wszyscy poruszają się w przeciwną stronę niż my, a w naszą prawie nikt - przy naszym wolnym tempie na pewno ktoś by nas wyminął. Niektórzy są żywo zainteresowani skąd się tu wzięliśmy i ucinają sobie z nami krótkie pogawędki, co jest okazją do chwili odpoczynku. Spotykamy ludzi w bardzo różnym wieku, niektórzy mają ze sobą kijki, niestety na tym szlaku okazują się bezużyteczne. Spotkaliśmy parę młodych ludzi, mieli porządną mapę wydaną w Chorwacji. Nasze poszukiwania na stronach internetowych dokładnej mapy nie powiodły się. Oczywiście, banalny szlak nie wymagał żadnej mapy, ale jednak pomagałaby w ocenie odległości, którą pokonywaliśmy w kolejnych godzinach. A czas szybko mijał, kilometry nie.

Po około 6 godzinach docieramy do łańcucha Samarskich Stijena, w planie mieliśmy jeszcze ich najwyższy szczyt, idziemy może 10 minut, wydawało się nam, że w odpowiednim kierunku. W pewnym momencie ścieżka (szlak) jest niewydeptana i nie widać oznaczeń, być może to wszystko jedno którędy pójdziemy pod górkę przez ten gęsto zarośnięty, ciemny las. Być może, a jak nie?. Rezygnujemy, mimo że to tylko jeszcze jakąś godzinę w jedną stronę. Zrobiło się już późnawo, a i nogi mamy porządnie zmęczone. Czeka nas jeszcze 6 km powrót Begovą Stazą (czyli szutrową drogą Jasenak - Mrkopalj) do auta, a chcemy jeszcze przed wieczorem przygotować sobie ciepły obiad. Udaje się nam to akurat przed zmrokiem czyli około 19. Zasypiamy niewiele później pełni wrażeń i bardzo zmęczeni.

Bijele Stijene
Obrazek

Charakterystyczna sylwetka Kleka
Obrazek

Pasmo Bjelolasicy
Obrazek

Niezwykły urok erozji

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Takie widoki towarzyszą nam przez kilka godzin wędrówki.....
Obrazek

c.d.n........
Ostatnio edytowano 19.02.2012 21:47 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
Adam.B
Cromaniak
Posty: 4491
Dołączył(a): 12.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Adam.B » 23.11.2007 18:03

super Piszesz :) super fotki :) czekamy na ciąg dalszy Pozdrav :papa:
gospodarz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1261
Dołączył(a): 06.05.2006
Re: Wrześniowa Chorwacja 2007 - góry, wyspy i jeziora

Nieprzeczytany postnapisał(a) gospodarz » 25.11.2007 14:42

kulka53 napisał(a):
Powoli zaczyna robić się ciemno, a mamy do przejechania jeszcze kawałek, więc trzeba przed nocą zatrzymać się i coś zjeść. I tu spotkała nas niemiła przygoda, stanęliśmy przy drodze i wyciągnęliśmy kanapki, termos z herbatą, prostujemy kości a tu polną drogą w naszym kierunku podążają 2 auta. Gdy podjechały do nas i ludzie w nich siedzący zobaczyli naszą polską, czarną rejestrację, zaczęli machać rękami i wykrzykiwać coś po niemiecku (którego to języka nie rozumiemy), w każdym razie szybko dotarło do nas, że mamy się wynosić. Staliśmy zapewne zbyt blisko lub nawet o zgrozo :!: na fragmencie ich świętej własności, ich ziemi :twisted: . I wtedy jeszcze bardziej zrozumieliśmy jak inni są to ludzie w odniesieniu do tych z Bałkanów, przecież nie zrobiliśmy im nic złego, nawet oczywiście nie zamierzaliśmy nic takiego zrobić, ale oni są tak uprzedzeni do Polaków, że potraktowali nas w ten sposób - zero życzliwości dla podróżnych takich jak my.


Skoro nie rozumieliście co wykrzykiwali dlaczego wyciągasz akurat takie wnioski. :? Być może chcięli wam uświadomić, że miejsce w którym się zatrzymaliście jest do tego niedpowiednie z zupełnie innych powodów.

Nagle ryk jakiegoś zwierzęcia sparaliżował nas. Nawoływania zwierza słyszeliśmy z oddali również z samego rana, chyba był to jeleń na rykowisku, ale nie znamy się na tym kiedy ten okres u tych zwierząt ma miejsce. Nie udało nam się go zobaczyć także rano mimo ustąpienia ciemności.


Jak najbardziej słuszny wniosek. Rykowiska jeleni odbywają się właśnie we wrześniu :)
hrehor
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 792
Dołączył(a): 14.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) hrehor » 25.11.2007 15:52

:D :D :D :D wspaniała relacja.
Buber
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2680
Dołączył(a): 11.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Buber » 25.11.2007 16:16

Piękne górskie zdjęcia z nieopisywanych (chyba) do tej pory miejsc. Czekam z ciekawością co będzie dalej.
:papa:
LRobert
Cromaniak
Posty: 3752
Dołączył(a): 09.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) LRobert » 25.11.2007 17:08

Piękne góry. Ja swoje pisanie na razie skończyłem. Kiedy ciąg dalszy?
LRobert
Cromaniak
Posty: 3752
Dołączył(a): 09.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) LRobert » 25.11.2007 17:11

Fajny termin na wyjazd. Mam nadzieję, ze kiedyś też będę mógł wyjechać poza szczytem sezonu. Na razie praca żony i szkoła syna/10 lat/ na to nie pozwalają.
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 25.11.2007 17:26

Cieszy mnie, że tegorocznej jesieni mamy tak duży wysyp relacji :lol: szczególnie jak dotyczą one opisów tras mało znanych czy też mało uczęszczanych.
Pozdrav i zapisuje sie na listę oczekujących ciągu dalszego :papa:
Dromader
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 784
Dołączył(a): 27.03.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dromader » 25.11.2007 21:12

Wysyp relacji rzeczywiście duży, ale i poziom - co trzeba zaznaczyć - w większości bardzo wysoki. Pozostaje tylko pogratulować wszystkim piszącym / czytającym także :wink: / Zdjęcia super:!: Pzdr
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 26.11.2007 11:40

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie :D


gospodarz:

Obrazek

Nawet ten pies rozumie jak mówi się do niego 'wynoś się' mimo że mówi do niego człowiek a nie inny pies, rozumie też gest wyciągniętej ręki skierowanej w jego kierunku :?
Mniej więcej tak właśnie się poczuliśmy stojąc na boku tej polnej drogi, (której dalszy ciąg zamknięty był szlabanem i kłódką) mniej więcej 5 metrów od głównej szosy. Nawet widząc te zbliżające się samochody włączyłem silnik i zjechałem już całkiem w trawę aby mogły swobodnie przejechać - ale dla tych ludzi to było za mało :( Naprawdę widząc wykrzykującą coś (z czego rozumiałem słowo 'raus') kobietę z wyciągniętą ręką można było tylko to zrozumieć. Może faktycznie to nie była ich ziemia, ale mieli klucz do kłódki, otworzyli szlaban i .....dalej nie wiem bo odjechaliśmy.
Pewnie mieliśmy pecha że znaleźliśmy się w tym miejscu i o tej właśnie porze :wink:

Czyli faktycznie ten ryczący zwierz to mógł być jeleń. :)


LRobert:
Termin wrześniowy świetny, mało ludzi :!: ,ale można wtedy nie trafić z pogodą. Na pewno nie można nastawiać się, że będzie tylko pięknie i gorąco. Nam akurat to że, nie jest gorąco bardzo odpowiada. Trochę dni są za krótkie, no ale cóż - coś za coś :D

Twoją relację czytam z zainteresowaniem, świetne są zdjęcia, we Włoszech (oprócz Triestu) jeszcze nie byłem :arrow: ale liczę na to że ten czas jeszcze nadejdzie


cd wkrótce... :D
Ostatnio edytowano 19.02.2012 19:26 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 26.11.2007 13:30

Od dawna byłam ciekawa, gdzie się "włóczycie" - to po Twojej obecności w kilku innych (nieobcych mi) wątkach :)

Fajne - tam jeszcze nigdy nie stanęła moja stopa :D Tym chętniej czytam.
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017