Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 27.10.2009 16:38

I jak tu nie kochać Chorwacji...

...i plażę można sobie "zająć" :wink: :D

ach...

... pozdrawiam :D
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 27.10.2009 19:54

FUX napisał(a):A w te rewiry jeszcze nas nie wymiotlo...

A szkoda :lol: , chociaż, Chorwacja to kraj, który może zaproponować "dla każdego coś miłego" :wink: czyli jednemu Makarska Riviera, innemu creskie zatoczki w Ustrine, czy chociażby te pokazane powyżej.... Dla nas, Chorwacja na wypoczynek to jej wyspy... no i oczywiście Peljesac :wink:
A tak w ogóle, witamy w naszych skromnych, relacyjnych progach :D

Tymona napisał(a):I jak tu nie kochać Chorwacji...

...i plażę można sobie "zająć"

We wrześniu - z całą pewnością co poniektóre plaże można :lol: i TO jest właśnie prawdziwy urok wyspiarskiego życia :wink:
A czy nam się udało, podobnie jak temu panu z Małego Boku :wink: , zając plażę dla siebie? O tym będzie niedługo........

Pozdrawiam
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7992
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 27.10.2009 21:59

kulka53 napisał(a): [Dla nas, Chorwacja na wypoczynek to jej wyspy... no i oczywiście Peljesac :wink:


Tu się zgadzamy w 100%, chociaż Plejesac to póki co mam tylko przejazdem... No i widzę teraz dokładnie :D , że gdyby z Grecji wyszły nici, to można powtórzyć ledwo liźnięte Kvarnerskie Otoci - tym razem nastawieniem na DUŻO Cresu 8)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 29.10.2009 10:10

Wtorek, 15 września c.d.

Po opuszczeniu sympatycznego Cresu kierujemy koła naszego samochodu w stronę Valun. Wiedzie tam pięknie położona droga, przechodząca przez wzgórza wznoszące się nad Creskim zaljevem. Roztaczają się z niej wspaniałe widoki na północną część wyspy, z jej najwyższymi szczytami włącznie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Daleko w dole widać prześliczne zatoczki, chętnie zapoznalibyśmy się z nimi dokładniej, jednak stąd to zdecydowanie za daleko i za kolczasto-krzaczasto :wink: . Mniej więcej w połowie odległości w dół widać ciągnącą się szutrową drogę, wiemy, że prowadzi ona aż z Cresu, konkretnie z okolic creskiej mariny. Nie zdecydowaliśmy się na wielokilometrową jazdę nią i odwiedzanie poszczególnych zatoczek, to już zadanie dla posiadaczy bardziej odpornych na taką jazdę samochodów, no albo dla posiadaczy jachtów :wink:

Obrazek

Parę kilometrów jazdy i stromo zjeżdżamy do Valun. Tuż przed wioską jest płatny parking (15 kn/dzień), zawracamy i parkujemy nieco wcześniej na sporym żwirowym placyku gdzie stoją też inne auta, konkretnie dwa. Rozpoznaję wśród nich to austriackie z parkingu nad plażą Mali Bok, właściciel widocznie już "zwolnił" plażę dla innych :wink: . Ledwo zaparkowałem, podbiega do nas mały kotek, jest taki piękny i milutki, że nie możemy się oprzeć i robimy mu sesję zdjęciową, karmię go też okruchami naszych ciastek (nic innego nie mamy....)

Jako wielbiciel kotków nie mogłem się powstrzymać by nie zaprezentować tego kotka w różnych momentach jego kontaktu z nami :wink:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Prawda, że uroczy? :D


Stromo schodzimy do centrum Valun, i od razu miejsce to bardzo nam się podoba :D . Jest tu nieco turystów, w końcu to jedno z najbardziej znanych i polecanych miejsc na Cresie. Są tu konoby, kościół, jakieś małe sklepiki. W sezonie z pewnością jest to miejsce oblegane, teraz jest tu całkiem spokojnie, cicho i miło...... Nawet na położonej nieopodal plaży przy kempingu Zdovice nie ma zbyt wielu ludzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Crkva sv. Marije

Obrazek

Obrazek

A to już druga plaża w Valun, plaża Raca, położona nieco dalej od centrum, w innej zatoczce. Obie plaże są oczywiście piękne, podoba się nam zwłaszcza ta druga, mimo że oczywiście nie jest całkiem pusta :wink:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest gorąco, dawno już minęło południe, czyli zbliża się czas na znalezienie sobie plaży tylko dla nas :D . Creski zaljev oddzielony jest od pełnego morza wysokim półwyspem, wymyśliłem sobie że spróbujemy poszukać takiej plaży właśnie na nim, może uda się nam dotrzeć aż do samego końca? Zwłaszcza, że na naszej mapie zaznaczona jest droga na ten koniec prowadząca :wink: . Mamy już co prawda doświadczenia z zeszłego roku, które pozwalają się domyślić, że ta droga wcale nie musi istnieć :wink: , jednak jak widać nie uczymy się na własnych błędach :lol: . Skręcamy zatem na półwysep.

Jedzie się baaardzo powoli wąziutką, krętą asfaltówką, taką na jedno auto, wśród wszechobecnych kamiennych murków, zarośli i gdzieniegdzie rosnących oliwek. Mijamy malutką, starą wioskę Zbicina. Bardzo ciekawie poprowadzona jest rura doprowadzająca wodę do wioski, zresztą nie tylko tutaj tak to wygląda :lol: , jest to zjawisko często na Cresie spotykane. Czarna rura leży sobie po prostu przy drodze, tuż przy murkach, czasem schowana jest pod ziemię gdy jest wjazd za murek, czasem też leży na murku wygrzewając się w słońcu :lol: . Śmiejemy się, że dzięki temu tutejsi mieszkańcy mają w lecie od razu naturalnie i ekologicznie podgrzewaną wodę :lol: .

Po 5 km jazdy jesteśmy we wiosce Pernat. Pomalutku wjeżdżam i ....... zatrzymuję się lekko skonsternowany........dalej nie pojedziemy 8O . Powód jest prozaiczny, stare, kamienne domy są tak blisko siebie, że po prostu nie przejadę, muszę wycofać. Naszymi manewrami wzbudziliśmy zainteresowanie kilku osób, obserwują nasze poczynania i widząc zaskoczenie i nietęgie miny wyraźnie się z nas śmieją :wink: :lol: . Nas też w sumie bawi ta sytuacja, po raz kolejny Cres nas zaskoczył :D . Nie dość że jedyną normalną, szeroką drogą na wyspie jest droga główna to jeszcze domy we wioskach za blisko wybudowali :lol: .

Obrazek

Obrazek

Nasz plan odwiedzenia końca półwyspu upadł :( , bo nie uśmiechało się nam około czterokilometrowe przedzieranie się przez krzaki i to około 200 m w dół a potem z powrotem w górę. Dopiero po powrocie do domu wyczytałem w internecie, że być może szkoda, że tak szybko się poddaliśmy, w okolicy wytyczone są szlaki turystyczne i podobno z Pernatu można pieszo dotrzeć do wioski Grabovica położonej tuż przy końcu półwyspu, można też dojść do Lubenic. Nie wiedząc tego wszystkiego wtedy, szybko wymyśliłem inną koncepcję na spędzenie drugiej części tego dnia.............

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 19:15 przez kulka53, łącznie edytowano 1 raz
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 29.10.2009 10:22

Kiedyś dokładnie takiego koloru kotkę miałem - urocza jak i Twój.
Arek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8729
Dołączył(a): 15.03.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) Arek » 29.10.2009 10:28

JacYamaha napisał(a):Kiedyś dokładnie takiego koloru kotkę miałem - urocza jak i Twój.


rosyjski niebieski
pałęta się taka u mnie w mieszkaniu ;)
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 29.10.2009 11:35

Arek napisał(a):
JacYamaha napisał(a):Kiedyś dokładnie takiego koloru kotkę miałem - urocza jak i Twój.


rosyjski niebieski
No to muszę zapamiętać, że to rosyjski niebieski :lol: co nie zmienia faktu, że kocię urocze :D
I jeszcze te szerokości dróg na Cresie :lol: jak oni się na nich mijają :roll:

pozdrawiam
:D
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1991
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 29.10.2009 13:02

I ja dołączę się do zachwytów nad pięknym niebieskim kociakiem. :D
Tak myślę, żeby znów z nami był maleńki przyjaciel. W takie długie jesienno - zimowe wieczory posłuchałoby się mruczenia. :D

Podróż z Wami to czysta przyjemność. Mam nadzieję, że zdradzisz nam co wymyśliłeś na drogą cześć dnia. :)

Pozdrawiam.
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3436
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 29.10.2009 20:38

Cieszę się, że podobał się Wam ten kotek :D

Początkowo było nam go trochę szkoda, że taki malutki i samotny na (prawie) pustkowiu. Potem jednak odkryliśmy pod krzakiem miseczki w których ktoś kotka dokarmiał :D i to baaardzo nas ucieszyło, bo już prawie zapadła decyzja o wywozie kotka z Chorwacji :wink:

A sentyment do szarych kotków pojawił się u mnie właśnie przez tego oto przedstawiciela gatunku "niebieski brytyjczyk"

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tymona napisał(a):I jeszcze te szerokości dróg na Cresie :lol: jak oni się na nich mijają :roll:

Normalnie :wink: , jeden rysuje swój prawy bok o murek, drugi - też prawy o kolczaste krzaki :wink:
A serio, to kultura drogowa musi być na takiej dróżce na porządku dziennym. Poza tym takie naprawdę wąskie były tylko drogi boczne, te nieco bardziej główne były szersze, tak na półtora auta :lol:
Ania W napisał(a):Podróż z Wami to czysta przyjemność.

8O Dziękujemy :D
Ania W napisał(a):Mam nadzieję, że zdradzisz nam co wymyśliłeś na drogą cześć dnia.

Oczywiście że zdradzimy :D . Już niedługo.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 21:42 przez Lidia K, łącznie edytowano 1 raz
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13000
Dołączył(a): 14.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 29.10.2009 21:00

Sierściuch wymyka się opisowi... :lol:
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3436
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 29.10.2009 21:14

FUX napisał(a):Sierściuch wymyka się opisowi... :lol:


A jak się wymykał cyfrowemu kompakcikowi .
Bardzo trudno złapać ostrość fotografując czarnego kota ale szary kot to było wyzwanie. 75% zdjęć trafiło do kosza. 8O :D
drusilla
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2864
Dołączył(a): 18.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) drusilla » 29.10.2009 21:27

Muszę się też pozachwycać kociakami :hearts: Oba cudne :hearts: Zawsze przeogromnie mi się te "niebieskie" podobały :mrgreen:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 01.11.2009 19:22

Wtorek, 15 września c.d. c.d. czyli 6 i pół km do Grmov :wink:

Skoro na razie nie udało się nam znaleźć plaży, musimy nadal zwiedzać :D . Całkiem blisko mamy do sławnych Lubenic, szkoda byłoby je teraz odpuścić i przyjeżdżać tu specjalnie jeszcze raz, dlatego kierujemy się na zachód do Lubenic właśnie. To, że do nieznanego szerzej Pernatu jechaliśmy 30-40 km/h bo dróżka była tak wąska i kręta, to jeszcze rozumiem, ale z zaskoczeniem stwierdzamy, że turystyczne Lubenice dostępne są w niewiele lepszy sposób 8O :lol: . Ale nic to, nie poddajemy się łatwo, w końcu dojeżdżamy i tam. Podobnie jak w Valun, przed wioską jest płatny 15kn/dzień parking, my podobnie jak i tam, stajemy nieco przed, w lesie przy drodze. Tak jak my, parkuje tam też już kilka innych samochodów.

Lubenice to niewielka wioska położona na wysokim, zachodnim brzegu Cresu na wysokości około 380 m n.p.m. Składa się z około 40 domów, jest tu też aż 5 kościołów i kapliczek, najstarsza z XV w. Znane są z roztaczających się wokół przepięknych widoków oraz położonej daleko w dole plaży Sv. Ivan.
Oczywiście nie będziemy schodzić na tę plażę mimo, że chętnie znaleźlibyśmy się na niej, podchodzenie na pewno byłoby dość męczące :wink: , poza tym widać, że plaża nie jest pusta.....

Co tu dużo gadać, Lubenice są przepiękne i tyle :!: , zapraszamy na krótki spacer po mini-wiosce :D

Obrazek
Lubenice to malutka, stara miejscowość......

Obrazek
......położona na wysokim klifie

Obrazek
Góruje nad nimi wolnostojąca dzwonnica z 1791 roku,

Obrazek
obok której znajduje się kapliczka św. Antoniego Pustelnika pochodząca z XV w.

Obrazek
Duuuuużo poniżej Lubenic leży przepiękna plaża sv. Ivan,

Obrazek
na której we wrześniu nie ma zbyt wielu amatorów kąpieli i opalania

Obrazek
Wnętrze największego w Lubenicach kościoła pw Ofiarowania NMP którego wystrój pochodzi z XVIII w.

Obrazek
Spacerując wśród kamiennych domów kamiennymi uliczkami.....

Obrazek
......natrafiliśmy na jeden domek wyglądający jak z bajki...... :D

Obrazek
.......i niedługo przeszliśmy już na drugą stronę wioski........

Obrazek
.......skąd rozciągały się piękne widoki na północną część Cresu oraz Istrię

Obrazek
Stamtąd też mogliśmy podziwiać piękną lubenicką plażę.....

Obrazek
...........która była nadal pusta

Obrazek
Z najwyższego punktu w okolicach wioski........

Obrazek
.......mogliśmy zobaczyć którędy prowadzi ścieżka na tę piękną plażę 8O

Obrazek
Nieopodal znajduje się kapliczka św. Stefana i niewielki cmentarz......

Obrazek
.....a to droga do kapliczki prowadząca przez bramę północną

Obrazek
Dzwonnica jednej z lubenickich kapliczek

Obrazek
Przez bramę południową.............

Obrazek
.............wychodzimy już z wioski............

Obrazek
To miejsce koniecznie trzeba odwiedzić :!:



Jest 15 z minutami, jak się sprężymy, może zdążymy jeszcze trochę poleżeć i się wykąpać nie tracąc na to okazji w taki słoneczny i gorący dzień. Wymyśliłem sobie, że spróbujemy zapoznać się z zatoczką Merascica położoną poniżej wioski Stivan. Ale jak tam dotrzeć? To znaczy tak naprawdę szczególnie trudne to nie jest, ale nie chce mi się jechać naokoło, czyli aż do głównej drogi i potem dopiero do Stivanu, licząc kilometry uzbierało się ich 26. Na mapie jest skrót przez wioskę Grmov, zaczynający się tuż obok wsi Mali Podol prowadzący niedaleko Vranskog jezera, zaoszczędzimy 10 km i może będą ładne widoki na jezioro?

Wszystko dobrze, tylko przy wjeździe na tę skrótową drogę stoi piękny zakaz wjazdu...... :? . Nie wolno i już, tylko dlaczego? Może w Grmov jest tak wąsko jak w Pernat i nie da się przejechać? Może powód jest zupełnie inny? No nic, jak nie wjedziemy, to się nie przekonamy, spoglądamy na siebie i...........

........wjeżdżamy :wink:

Pierwszy kilometr jest jeszcze przyzwoity, to wąska, zniszczona asfaltówka. Powinniśmy minąć jakieś zabudowania oznaczone na mapie jako Bertulcici, sv Ursula i Veli Podol, ale zupełnie nic takiego nie zaobserwowaliśmy. Potem droga staje się szutrowo-kamienisto-ziemista z wielkimi, coraz większymi kałużami i błotem po nocnej ulewie. Po obu stronach naszego traktu są zarośla, murki, kamienie, pastwiska dla owiec.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem jadę już na jedynce, wyboje są koszmarne, kamienie coraz większe, po jakichś 3 kilometrach staję i bezradnie patrzę na coś co na mapie miało być drogą a nawet dla naszej "terenowej" Felicji zdaje się być górską ścieżką........

Powiedzieć w tym momencie że jestem na siebie wkurzony to by znaczyło, że mam jednak sporo wyrozumiałości :wink: . Wycofać już przejechanego ostatniego odcinka nie ma szans, po czymś takim jechać tyłem to samobójstwo a wszędzie są murki albo gęste krzaki, nie ma żadnego szerszego miejsca, więc zawrócić też się nie da. Ale zostać tu przecież nie zostaniemy, coś z tym trzeba zrobić. W takich sytuacjach pierwsze co można zrobić to odciążyć samochód ze zbędnych kilogramów. Czyli z Lidii :wink: . Poza tym, gdy ona patrzy z przodu przydają mi się jej uwagi jak pokonać co większe wyrwy albo kamienie, ile mam miejsca pod spodem, czy też ile mi jeszcze miejsca zostało do niezarysowania boku gdy jest wąsko.

Stoimy i debatujemy, to nawet nie chodzi o ten fatalny kawałek do przejechania który jest przed nami, chodzi o to, że nie pokonaliśmy jeszcze nawet połowy "skrótu"....... :evil: . Co będzie dalej i ile czasu nam to zajmie, o tym nie mamy pojęcia. Nagle słyszymy warkot silnika i z przeciwnej strony, przed nami, jak spod ziemi wyrasta człowiek na terenowym motocyklu, takim typu enduro. Żeby nas minąć, musi się zatrzymać i przejść z motorem bokiem. Pyta mnie po angielsku jak daleko jest do końca tej drogi, mówię, że jeszcze ma tylko 3 km. Za to ja pytam go ile km jeszcze przed nami, stwierdza, że około 5 8O , ale, że to gdzie teraz jesteśmy to jest najgorszy kawałek drogi na odcinku który pokonał, twierdzi, że dalej będzie lepiej, że powoli i ostrożnie, ale da się przejechać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Może i się da, ale jednak trzeba to zrobić :? . Manewrując kierownicą, czasami testując różne warianty pokonania przeszkody, powolutku pokonuję metr za metrem, kamień za kamieniem. Nie obyło się bez podkładania luźnych kamieni pod koła albo pod sterczące z ziemi co większe głazy by lepiej na nie wjechać. Na szczęście obyło się bez większych strat w podwoziu, wróciliśmy jedynie z rozerwaną gumową osłoną przegubu. I faktycznie, im dalej, tym droga była lepsza, minęliśmy w końcu malutką, starą wioskę Grmov składającą się z kilkunastu kamiennych domów (dało się między nimi przejechać :wink: ), pojawił się asfalt. Gdy dotarliśmy wreszcie do drogi prowadzącej do Stivanu i dalej do Martinscicy, poczułem się jak na autostradzie :lol: :D . A Vranskog jezera i tak nie udało nam się zobaczyć lepiej niż wtedy pierwszego dnia z Vrany :roll:

Obrazek

Obrazek

Od wjazdu w tę feralną drogę, do Grmov było wg licznika 6 i pół kilometra. Żeby je przejechać potrzebowaliśmy godzinę czasu................ :roll:
A zdjęcia, jak to zdjęcia, nie oddają "powagi" sytuacji :lol: , w tych najbardziej dramatycznych momentach nie mielismy głowy do pstrykania fotek........

Zmęczeni już po całym dniu zwiedzania fizycznie, a ostatnimi przeżyciami też psychicznie :wink: szybko mijamy Stivan i zjeżdżamy w dół do wymarzonej zatoczki. Stivan to całkiem ładna miejscowość, nie za duża, ale i też nie całkiem malutka. Na niektórych domach wiszą tabliczki informujące o kwaterach do wynajęcia, ogólnie nawet podoba się nam tu, moglibyśmy i tu szukać sobie miejsca gdyby było trzeba.
No ale w końcu zjechaliśmy do Merascicy. Mała zatoczka bardzo nas jednak rozczarowuje, jest tu kilka domów, na wodzie kołyszą się łódki, plaża jest niewielka i może nie tyle zaśmiecona, co po prostu zaniedbana. Wrażenie było na tyle niekorzystne, że nawet nie zrobiliśmy tam zdjęcia :roll: , może też trochę dlatego, że po całym pięknym dniu popołudniem zachmurzyło się i całość sprawiała smutne wrażenie.
W lewo od zatoki prowadzi ziemista droga przechodząca po chwili w wyraźną ścieżkę, idziemy nią by poleżeć w jakimś fajnym miejscu chociaż godzinkę i rozprostować kości. Pierwsza malutka plażyczka jest "zajęta" :wink: , druga natomiast jest już pusta :D

Obrazek

Obrazek

Rozkładamy się i wreszcie jest okazja by po całym męczącym dniu poleżeć, ale też i przegryźć co nieco :D . Przed nami wynurza się z wody niewielka wysepka Zeca, widać też zabudowania Martinscicy oraz w oddali zarysy Istrii. Na kąpiel jednak nie mamy ochoty, nie ma słońca i w związku z tym jest już o tej porze dość chłodno. Przed nami co chwilę pojawiają się jakieś jednostki pływające, malutkie łódki z rybakami, ktoś na pontonie, kilka jachtów. Po jakiejś godzinie takiej sielanki zew poznawania nie daje mi jednak spokojnie poleżeć :wink: , przecież muszę zobaczyć czy dalej przypadkiem nie jest fajniej niż tu gdzie jesteśmy :D . Zostawiwszy Lidię, wyraźną ścieżką wędruję lasem wzdłuż wybrzeża. Niedaleko są dwie podobne plażyczki jak nasza, potem jednak wybrzeże jest już tylko skaliste.

Obrazek

Kilkanaście minut szybkiego marszu doprowadza mnie w okolice kolejnej większej zatoki, która na mapie oznaczona jest jako Lucica. Brzeg jednak wciąż stanowi potężne kłębowisko ostrych skał, dalej nie ma już chyba sensu iść, zwłaszcza, że naprawdę jest już późno i niedługo zacznie się robić ciemno.

Obrazek

Wracam do mojej towarzyszki, która czeka na mnie już spakowana i razem wracamy do samochodu. W domu jesteśmy gdy jest już całkiem ciemno, około 20.......

To był baaaardzo długi i baaaaardzo bogaty we wrażenia i przeżycia dzień. Wnioski z niego wyciągnęliśmy takie, że Cres jest wspaniały, dziki, inny, naprawdę warto było tu przyjechać by choć trochę spróbować go poznać :roll: :D

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 19:16 przez kulka53, łącznie edytowano 1 raz
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 01.11.2009 19:51

Kulka napisał(a):Nieopodal znajduje się kapliczka św. Stefana i niewielki cmentarz...
który w dodatku jest "na bieżąco" :wink: wykorzystywany, to znaczy, że Lubienice żyją (bo ja myślałam, że to wymarła miejscowość). Ciekawe ilu jest tam mieszkańców?
A Wasza droga na skróty - nie powiem - niezła :wink: :D Gratuluję wytrwałości, bo my pewnie szybko byśmy zdezerterowali.

pozdrawiam
:D
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13000
Dołączył(a): 14.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 01.11.2009 20:09

Nooooo. Ta plaża mniam, mniam....
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017