Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 31.12.2008 20:45

PAP napisał(a):No fakt, że z tym brakiem ładowarki do samochodu przy waszym stylu podróżowania to się nie wykazaliście należytą czujnością :wink: ... ale dobrze, że choć Lidia była czujna w zakresie karty do kamery :D ... no i że kamera miała jeszcze sprawną baterię :roll: :D..

A propos ładowarki, po prostu do tej pory nasze akumulatorki wytrzymywały dłużej po naładowaniu :? Ta nowa ma funkcję rozładowywania i od razu ich stan się poprawił.
A kamera ? mamy do niej 2 akumulatory, jeden taki zwykły który wytrzymuje około 2 godzin i drugi, mocniejszy, wytrzymujący spokojnie 6 godzin, dlatego tu się nie obawiamy jakichś tego typu kłopotów :lol:

PAPie, Maslinko
A propos BiH :roll: oczywiście, to temat b skomplikowany i nie było moim celem próbować go rozwiązać :oops: , po prostu już ładnych parę razy w ciągu kilku lat przejeżdżaliśmy przez ten "kraj w kształcie serca" jak próbuje się go turystycznie promować :D No i obserwując go i zmiany w nim zachodzące tak zza okien samochodu, takie mamy refleksje :roll: , że chyba najlepiej byłoby aby rozpadł się, podobnie jak rozpadła się cała Jugosławia............ Jakoś tak wydaje mi się, że najlepiej jest jak każdy jest na swoim :roll: , wtedy i o pokój łatwiej :D
Chociaż tak naprawdę widać też, że w niektórych rejonach handel i drobna przedsiębiorczość w BiH rozwija się całkiem nieźle :D, zmienia się to i poprawia właściwie z roku na rok :D

Oczywiście, nigdy nie zapomnę pierwszego widoku sprzed kilku lat, widoku białej strzelistej wieży minaretu w okolicach Tuzli, widoku ubranych na czarno, z zakrytymi twarzami kobiet, poczuliśmy się prawie jak na Bliskim Wschodzie :wink: :lol: I tu masz rację Maslinko, właśnie ta wielokulturowość i spuścizna historyczna jest czynnikiem przyciągającym do BiH, w naszym przypadku są to jeszcze walory krajobrazowe, wspaniałe góry i wąwozy :D

Serdecznie pozdrawiam
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.01.2009 10:00

Sobota, 20 września c.d.

Jadąc z Pocitelj w kierunku Mostaru w miejscowości Buna skręcamy w kierunku Blagaj, gdzie chcemy zobaczyć znajdująca się tam lokalną ciekawostkę przyrodniczą czyli źródło rzeki Buny oraz znajdujący się tuż obok dom derwiszów czyli tzw. tekiję.

znalezione w sieci............
"Blagaj, dawna stolica Hercegowiny, czasy świetności ma już dawno za sobą. Pierwsze ślady osadnictwa datowane są na X wiek p.n.e., później istniał tu rzymski fort, a w XV w. wybudowano zamek. Rola miasta malała jednak wraz z rozwojem Mostaru. Tekija, dom derwiszów (główna atrakcja Blagaju), powstał w XV w., tuż po podboju tych ziem przez Turków. Wystrojem przypomina podobne obiekty w Mostarze, ale jego położenie jest niezwykłe - tuż obok bije źródło rzeki Buny, jedno z największych w Europie (43 tys. litrów wody na sekundę). Atmosfera sprzyja kontemplacji. Aby docenić malowniczość miejsca, trzeba się jednak trochę natrudzić. Najlepszy punkt widokowy znajduje się po drugiej stronie rzeki. Należy więc przejść przez mały mostek, okrążyć restauracje i bary, mimochodem zaglądając na ich zaplecza, i omijając zarośla, iść jeszcze kilkadziesiąt metrów ścieżką w stronę źródła. Z groty (za drobną opłatą można się tu dostać na pontonie) wypływa rzeka. Z tego miejsca już w całej okazałości można podziwiać Tekiję - biały, zgrabny budynek z brązowymi oknami, wykończony drewnem. Na ogromnej skale nad miastem sterczą ruiny zamku Stjepan Grad z XV w. Szare mury zlewają się ze skałą w podobnym kolorze. W Blagaj oprócz głównej atrakcji którą stanowi tekija, znajduje się też Velagića kuća, turecka siedziba z 1776 r. Składa się na nią kilka białych domów z szarymi dachami ulokowanych nad samą rzeką, w cieniu bujnej roślinności."

Boczna droga do Blagaj wygląda np. tak :D

Obrazek

Nie było trudno trafić do tekiji, po prostu jedziemy główną ulicą małego miasteczka aż do jej końca i tam zostawiamy samochód. Co kawałek na asfalcie porozmieszczane są progi zwalniające ruch, pewnie z powodu sporych ilości turystów odwiedzających to miejsce. Pierwsze wrażenie jest sympatyczne, całkiem już spora rzeka Buna faktycznie wypływa spod skał, właściwie spod wielkiej góry opadającej tu w dół pionową ścianą. Tuż przy grocie, jakby zawieszona nad rzeką, rozlokowała się tekija. Całość jest bardzo malownicza, rzeka szumi bo jest tu też niski, ale szeroki wodospad. Do środka nie wchodzimy, raz, że nas wnętrze jakoś szczególnie nie interesuje, a dwa, że akurat zawładnęła nim hałaśliwa wycieczka lokalnej młodzieży :? . Nad rzeką są liczne, puste teraz restauracje, a na drugą jej stronę można przejść jednym z dwóch mostków. Tak też i robimy, podchodzimy sobie jak najbliżej się da do skały i groty, a nie było to takie oczywiste, bo dostępu broni furtka 8O . W każdym razie jakby się jeszcze ktoś wybierał w to miejsce to może bez problemu przeszkodę tę pokonać, miejsce jest ogólnodostępne i można wchodzić. W nasze ślady idzie starsze francuskie małżeństwo, wspólnie podziwiamy wypływającą rzekę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po tej krótkiej wizycie w Blagaj wsiadamy do samochodu i odjeżdżamy.

Wracamy przez Pocitelj i kierujemy się prosto na przejście graniczne w Metkovic. Odprawa nie trwa długo i znowu jesteśmy w Chorwacji :D Mamy sporo czasu, dopiero minęło południe, dlatego nie spiesząc się, podziwiając okolicę jedziemy przed siebie. Najpierw na naszej drodze jest ujście Neretvy i płaska delta rzeki z wystającymi miejscami pojedynczymi i zgrupowanymi skałkami, miejsce naprawdę zachwycające. Pola uprawne poprzecinane kanałami to jednak jakiś ewenement na chorwackim wybrzeżu......... :wink: . Niedługo potem wybrzeże normalnieje, czyli znów jedziemy drogą na zboczu góry :lol: mijamy Klek i za chwilę znowu wjeżdżamy do BiH, oczywiście bez jakiejkolwiek kontroli. Przejeżdżamy przez Neum, sporą, wyposażoną nawet w hotele z basenami miejscowość, jedziemy, jedziemy a tu drugiej granicy nie widać. Właściwie myślałem już że jej nie będzie że może jest tylko z jednej strony, co wydawało mi się dziwne, ale w końcu przejechaliśmy i przez drugą granicę. Cały czas jest tak pięknie, że aż zapiera dech od tak wspaniałych widoków 8O :D , wzmocnionych jeszcze przez towarzyszącą nam przepiękną pogodę, morze jest coraz węższe i węższe a Peljesac coraz bliżej............ Tuż przed wjechaniem na niego zatrzymujemy się na chwilę, musimy przemyśleć sobie jak i gdzie szukać miejscowości na te kilka dni i w niej kwatery. Początkowo mieliśmy jechać do Żuljany, ale odpuszczamy tę miejscowość, zobaczymy gdzie indziej nas koła powiozą :lol:

Skręcamy na Peljesac. Jedziemy wolno, podekscytowani kolejnym całkiem nowym rejonem do którego udało się nam wspólnie dojechać. Mijamy Ston, wjeżdżamy w fascynujący śródgórski teren półwyspu, mijamy kolejne wioski, m.in. zupełnie nieciekawe, położone wzdłuż drogi Drace. Skręcamy do pierwszej miejscowości wytypowanej jako ewentualna docelowa, do Sreseru. Nie ma tu gór, teren jest prawie płaski, sama wioska malutka i prawie całkiem wyludniona, przynajmniej sprawia takie wrażenie. Ogólnie podoba się nam, zwłaszcza widoki w kierunku znajdującej się właściwie naprzeciwko delty Neretvy, ale może popatrzymy jeszcze gdzie indziej. Mijamy Janjinę i kierujemy się zobaczyć jak jest w Trsteniku. Zjeżdżamy w dół, wioska jest bardzo malowniczo położona, półkoliście nad zatoczką, ale to nie to, czego szukamy, odjeżdżamy. W końcu szukanie kwatery można też potraktować jako zwiedzanie okolicy............ :lol:

Teraz spróbujemy zobaczyć jak jest za innym tunelem niż ten znany nam już hvarski, tunelem w Potomje. Ten nie jest aż tak ciekawy, znacznie krótszy, szerszy i oświetlony 8O :( .Za to widok za nim 8O oszałamiający.......... 8O . Skręcamy do Potocine. I tu szok, wąziutka dróżka wije się po stromym zboczu, zakręty są czasem tak wąskie, że nie da rady wziąć ich na raz, szybko rezygnujemy z tego miejsca zwłaszcza że nie wiem co będzie na dole, czy znajdziemy jakąś działającą kwaterę. Zawracam z niemałym trudem, widząc moje manewry obciążonym samochodem przepuszczają nas jacyś niemieccy rowerzyści. To zupełnie nie dla nas, ani dla kogoś kto ma zamiar dużo zwiedzać, codzienne jeżdżenie taką drogą to męczarnia, na stacjonarny pobyt miejsce pewnie ok, bo naprawdę jest tu niezwykle pięknie. Teraz zwiedzimy sobie Borje i Podobuce. Przejeżdżamy przez przepiękny Peljesac, jakież to jest cudowne i wspaniałe miejsce 8O już od pierwszego przejazdu półwysep robi na nas naprawdę piorunujące wrażenie. Fantastyczny jest odcinek niedaleko przed Orebicem, gdy ze środka gór droga wyjeżdża na południowy brzeg półwyspu. Skręcamy do Borje, spacerujemy po Podobuce, ładnie tu ale z tego co słyszałem drogo, wszędzie pełno samochodów z różnych krajów, Czesi, Niemcy, Austriacy, oczywiście też Polacy. No nic, powoli robi się późno, trzeba by się już na coś w końcu zdecydować. Jedziemy zatem tam gdzie od początku miałem ochotę spędzić te kilka dni, czyli do Duby Peljeskiej.

Wracamy zatem kilkanaście kilometrów i skręcamy na Trpanj. Tuż przed nim w lewo odbija boczna droga, skręcamy ponownie. Po drodze mijamy sławną zatokę Divna, teraz jest tutaj zupełnie pusto, camping najwyraźniej już nie działa, nie zatrzymujemy się. Może to był błąd, bo tak naprawdę wcale nam się tu nie spodobało, może przy bliższym poznaniu zatoka pokazałaby nam w pełni swoje walory i piękno z których przecież słynie, tym razem tak się nie stało :? . Za Divną droga wiedzie tuż przy brzegu morza, po chwili jazdy jesteśmy w Dubie. No cóż, nie będę ukrywał, że to miejsce zachwyciło nas od razu. Składa się właściwie z dwóch części, jednej położonej tuż nad morzem gdzie jest kilkanaście domów, kościółek i przystań rybacka, oraz drugiej, kilkaset metrów od morza w głąb doliny ciągnącej się jeszcze dalej aż pod szczyt sv Ilja. Niestety, znalezienie kwatery okazało się w Dubie praktycznie niemożliwe :( . Większość domów, opuszczona przez poprzednich mieszkańców popada w ruinę, bądź jest trochę wyremontowana i stoi zamknięta na głucho. Prawie nie ma nowych domów. Gdzieniegdzie tylko można dostrzec napis sobe, apartamentów nie ma prawie wcale. Wyraźnie widać, że nawet jeżeli gdzieś są ludzie, to raczej nie są to stali mieszkańcy tylko właściciele, którzy przyjechali skądś na weekend, lub wrześniowy urlop. No nic, reasumując, kwatery nie znaleźliśmy, a szkoda, bo wydaje mi się, że Duba to jedna z najciekawszych wsi na Peljescu. Niedługo potem dowiedzieliśmy się, że nasze przypuszczenia były słuszne, większość domów w Dubie została wykupiona przez Chorwatów mieszkających w Stanach i miejscowość ożywa tylko w czasie wakacji.

Jest już naprawdę późno, najwyższa i ostateczna pora na to by wreszcie gdzieś się rozlokować. Nie będziemy już jechać daleko, najbliżej mamy do Trpanja, który nie był co prawda brany pod uwagę jako miejsce pobytu, teraz będzie musiał się nim stać :D . Trpanj większości znany jest zapewne tylko z tego, że przypłynęli bądź odpłynęli stąd promem do Ploce, nie jest mały, wydaje mi się, że na Peljescu większy jest od niego tylko Orebic. Najpierw pojechaliśmy w prawą stronę miasteczka, w kierunku campingu Vrila, ale tu nic nam za bardzo nie odpowiadało, a jak nawet zapytaliśmy o wolny apartament w ładnym niedużym domku, usłyszeliśmy dziwne jak na koniec września pytanie czy mieliśmy rezerwację 8O . Zatem szukamy w części położonej nad centrum, w uliczkach na górze. Widząc nasze manewry zaczepia nas kobieta, pytając czy potrzebujemy noclegu. Od razu pokazuje nam apartament w jednym z 3 jak się później okazało należących do niej domów. Ponieważ jest późno nie mamy już dużego wyboru, zresztą miejsce nam odpowiada. Mamy piękny widok na Trpanj i morze, w oddali Makarska Riviera i Biokovo. Pytamy o cenę, tak jak na Hvarze pada 25 euro. A my jak tam, również i teraz mówimy 20 :wink: i jest ok :D . Od razu płacę i rozpakowujemy się. Tym razem apartament nie jest tak duży i przestronny jak ten w Ivan Dolac, ale za to ma TV i klimatyzację oraz 2 osobne wejścia 8O

Późnym wieczorem, już po rozpakowaniu i zjedzeniu wreszcie obiadu wychodzimy na taras w spokoju pooglądać nowe widoki. Od razu naszą uwagę przykuwa wyraźnie widoczna czerwona łuna na zboczach Biokova. To pożar :?: . Ale gdzie i co się tam pali 8O :?: . Usiłujemy naszym aparacikiem z naładowanymi już bateriami zrobić jakieś zdjęcia, efekt jest taki: :?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dopiero później z wiadomości w chorwackiej telewizji dowiedzieliśmy się, że był to pożar w Makarskiej wywołany iskrzącymi przewodami wysokiego napięcia, który pochłonął około 800 hektarów lasu............ :(
A my, będąc w Trpanju, obserwowaliśmy go z odległości około 40 km.

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 18:49 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 02.01.2009 11:56

Co do nienaładowanych baterii, to podzielam ból, ale wiem, że mimo zapobiegliwości różne rzeczy się człowiekowi zdarzają... A zdjęcia z kamery wcale nie są złe - jest pamiątka!

Blagaj... Hm... Pięknie. Niesamowita jest ta ściana nad samą "jamą" z której wypływa rzeka, co nie? :D
Mi się wspomniało, jak pojechałyśmy tam z Mostaru (autobusem rzecz jasna), kiedy o Blagaj powiedziała nam nasza gaździna mostarska. Nie wiedziałyśmy czego szukać i najpierw, po drodze trafiłyśmy do domu bośniackich arystokratów gdzie pani oprowadzała nas i uparcie opowiadała po francusku, kiedy ja prosiłam po słowiańsku :lol: :lol: :lol: Miodem tam częstują :lol:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9946
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 02.01.2009 13:00

Kulko, jaka trasa :!: Mnóstwo kilometrów zrobiliście od ostatniego odcinka, z Blagaj przez Metkovic i cały Peljesac aż do Trpanj. Gratulacje :!: To jest właśnie mój ulubiony sposób spędzania wakacji - dużo zobaczyć, często przemieszczać się (chociaż trochę męczący i dla niektórych osób na pewno niedopuszczalny).

Bezludna Divna - strasznie trudno mi jest wyobrazić sobie tę zatoczkę po sezonie. W lipcu i sierpniu na campingu zawsze tłok, na plaży jednak, która jest spora, zawsze można znaleźć trochę przestrzeni. Szkoda, że się Wam tam nie podobało. Ale chyba faktycznie musielibyście się zatrzymać i dać "Rajskiej Plaży" szansę z bliska, bo jest warta swej nazwy :!:

Co do Duby Peljeskiej, byliśmy tam w lipcu na campingu, odwiedzić moją znajomą, która tam odpoczywała. Ale była to wizyta czysto towarzyska i przyznaję ze skruchą, że nawet nie chciało nam się przejść nad morze :oops: (z campingu jest jakieś 400 metrów), więc nie wiem niestety, jak wygląda przystań.

Trpanj natomiast znamy nie tylko z przeprawy promowej. W 2006 roku zepsuł się tu nam samochód. Jechaliśmy wtedy na targ rybny. Przerdzewiała "zaślepka technologiczna" w układzie chłodzenia i wylał się cały płyn chłodniczy :( Byliśmy unieruchomieni tuż przy przeprawie promowej obok małej stacji benzynowej przez cały dzień.
Zawarłam wtedy bliższą znajomość z barmanami z pobliskiej knajpki :wink:, bo biegałam tam po wodę. Wiem również, gdzie znajduje się straż pożarna, bo i tam pobiegłam po pomoc. Generalnie wszyscy Chorwaci bardzo przyjaźnie nastawieni i chętni do pomocy. Odniosłam nawet wrażenie, że strażakom tego dnia bardzo się nudziło :wink: (Z tego akurat należy się cieszyć :))
Strażak troszkę pomógł, bo odkrył, że można włożyć do środka głowę i użyć lusterka, dzięki czemu można było sobie samodzielnie poradzić z naprawą. Strażak i barmani proponowali usługi swoich kolegów-mechaników, ale stwierdziliśmy, że nas na to nie stać.
W końcu z pomocą naszych znajomych przybyłych z Divnej, naprawiliśmy auto. Telefon do Polski do naszego mechanika przyniósł instrukcje. Znajomi przywieźli nam ze sklepu w Orebiciu klej dwuskładnikowy, przy pomocy którego i monety dwukunowej zakleiliśmy dziurę w zaślepce 8O I tak trzyma się do dzisiaj, czyli już 2,5 roku :D

Kulka, wybacz tę "prywatę", ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie opowiedzieć naszej przygody. W tym roku, jak znowu płynęliśmy na Peljesac, baliśmy się, że nasz Punciak sobie przypomni znajome miejsce w Trpanj i znowu będzie tu chciał zostać :wink:
W sumie wcale się mu nie dziwię, bo pięknie tu jest :D
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy Waszych przygód na Peljesacu :)

Pozdrawiam serdecznie :papa:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.01.2009 23:12

shtriga napisał(a):mimo zapobiegliwości różne rzeczy się człowiekowi zdarzają...

Właśnie..... :roll: Ciekawe jak Wy sobie radzicie z bateriami, albańskie dzikie góry, campingi :?:

shtriga napisał(a):trafiłyśmy do domu bośniackich arystokratów gdzie pani oprowadzała nas i uparcie opowiadała po francusku

:lol: Przypomniałaś mi jak w Petrovacu szukalismy kwatery i w pierwszym domu do którego trafiliśmy, pani zanim skierowała nas do sąsiadów, też mówiła do nas w tym pięknym języku :D . Ale ja nie prosiłem o zmianę bo akurat ten język znam w miarę nieźle :D i się dogadywaliśmy :D

maslinka napisał(a):To jest właśnie mój ulubiony sposób spędzania wakacji - dużo zobaczyć, często przemieszczać się

No cóż, nie ukrywam, że nasz też :D

A propos Divnej, wiem, pięknie ją opisałaś, my nie zatrzymaliśmy się tam choć był to jeden z naszych celów. Było późno, zatoka była już skryta w głębokim cieniu, może dlatego nie zrobiła na nas wrażenia...... :?: Nasze obecnie snute plany przewidują próbę poprawy jej wizerunku :D

A Duba :?: po prostu przed wyjazdem poczytałem trochę forum i opisy piaszczystych zatoczek w jej poblizu bardzo mnie zachęciły.........

Historia z autem, no cóż, z pewnością przykra i kosztowała sporo nerwów, ale na szczęście całkiem miło się skończyła :D , a przy okazji poznałaś nieco lepiej Trpanj i jego życzliwych mieszkańców :wink: Takie przygody zawsze dobrze się pamięta, fajnie że podzieliłaś się nią z nami :D
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 03.01.2009 12:58

kulka53 napisał(a):
shtriga napisał(a):mimo zapobiegliwości różne rzeczy się człowiekowi zdarzają...

Właśnie..... :roll: Ciekawe jak Wy sobie radzicie z bateriami, albańskie dzikie góry, campingi :?:


Faktycznie wyjazd albański z 3 dniami w górach był pod tym względem - jak do tej pory - najbardziej wymagający :) Chciałam sobie kupić aparat "na paluszki". Wtedy zabieram z 10 kompletów i po problemie :lol: Ale nie zdążyłam. Miałam 3 akumulatorki do mojego ówczesnego Nikusia. Ale słabiutkie 700-1000 mAh więc wiedziałam, że i tak trzeba będzie oszczędzać. Ledwo, ledwo starczyło. Robiłyśmy już potem foty na zmianę (Wiola chyba wtedy miała Olusia na nieco lepszych bateriach), żeby wystarczyło na całe 3 dni.

A co do kempów - na bałkańskich nie ma problemu. Zawsze pytamy, ale nigdy nikt nie zabronił nam ładować baterii i telefonów w łazienkach. I jakoś tam wszyscy sobie ufają. Nigdy nic nam nie zginęło, choć czasem ładowarki czy telefony zostawały na cały dzień. Dlatego mały wstrząs przeżyłyśmy w tym roku na Lazurowym. Bałkańskim doświadczeniem zostawiłam na noc telefon w kontakcie, a rano go nie było. Właściciel przechował - powiedział, żebym tak nie robiła, bo mi zginie :lol: Podobnie było w Portugalii.
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3436
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 03.01.2009 17:48

shtriga napisał(a):mały wstrząs przeżyłyśmy w tym roku na Lazurowym. Bałkańskim doświadczeniem zostawiłam na noc telefon w kontakcie, a rano go nie było. Właściciel przechował - powiedział, żebym tak nie robiła, bo mi zginie :lol: Podobnie było w Portugalii.

No to faktycznie szok. Potwierdza się fakt, że mimo zamożności zachodnich społeczeństw, nie można szczególnie liczyć nie tylko na ich otwartość ale i uczciwość. No może nic by się nie stało, ale pewnie właściciel znał już wcześniejsze przypadki gdy komuś coś ginęło 8O
Będąc pierwszy raz na Bałkanach (konkretnie w MNE) szokiem dla nas było coś innego, te pozostawione samochody z otwartymi szybami na ulicach. Dlatego jak idziemy coś zwiedzać albo w góry często zostawialiśmy nasz samochód z całym bagażem na ulicy albo w jakimś dziwnym miejscu :lol: , czujemy się odważniejsi i na szczęście nigdy nic się nie stało :!:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 03.01.2009 19:56

Dzień dziesiąty niedziela 21 września

Budzi się dziś piękny, słoneczny dzień :D . Po wczorajszym pożarze na zboczach Biokova z naszej odległej trpanjskiej perspektywy nie ma już śladu. W ogóle góry z oddali, oświetlone ostrym, porannym słońcem wyglądają bardzo pięknie, to z pewnością jest zaleta mieszkania w miejscowości po tej stronie Peljesca, zresztą wysp również. Pogoda jest piękna, ale powietrze chłodne, wręcz lodowate, w mieszkanku również jest dość zimno, zatem nie może obejść się bez naszego nieodłącznego grzejnika. Lidia nie może sobie podarować i od razu zabiera się fotografowanie widoków z tarasu...................

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


..................... i licznych kotów naszych gospodarzy :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to panoramka widoku na Trpanj, Biokovo i Makarską Rivierę

Obrazek

Dzisiejszy dzień już od razu przeznaczyliśmy tak jak i na Hvarze na większe leniuchowanie, musimy trochę odpocząć po dwóch dniach zwiedzania. No i choć jednego dnia nie będę musiał wsiadać do samochodu :D . Zatem jak już słońce jest wyżej i mocniej grzeje, wychodzimy na spacer po Trpanju. Po schodkach schodzimy w dół na wybrzeże i idziemy ulicą Put Vila. Ulica okazuje się baaaaardzo długa, a stoją przy niej stare wille, niektóre, jak odczytujemy z napisów, pochodzą jeszcze z XIX wieku.

Obrazek

Na samym końcu ulicy jest zatoczka z taką plażą:

Obrazek

z której roztacza się taki widok:

Obrazek

a rosną tu też takie kwiaty 8O , istna feeria barw :D :

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy. Zaglądamy na główną plażę miasteczka

Obrazek

Obrazek

i do portu, akurat odpłynął prom do Ploce

Obrazek


W pobliżu znajduje się stacja benzynowa, no cóż, trzeba przyznać, że nie najpierwszej nowości :lol:

Obrazek

Główną ulicą Trpanja wracamy do domu. Minęło już południe, najwyższy czas znaleźć sobie jakąś miłą plażę i nieco poleżeć. Bierzemy coś do przegryzienia i plażowe akcesoria i wychodzimy. Najpierw mieliśmy zamiar wybrać się na drugą stroną miasteczka na plażę przy kempingu Vrija, ale idąc zmieniamy plany. Trochę tam daleko, poza tym jakoś ostatnio wolimy skałki....... :cool: Zatem wybieramy okolice skalistej plaży Dracevac, ale idąc nadmorską promenadą wzdłuż wybrzeża stwierdzamy, że niezbyt się nam ona podoba, idąc dalej docieramy do skałek leżących nieco dalej od deptaka, co prawda na planiku miejsce to oznaczone było magicznymi literkami FKK 8O :wink:, ale jak się okazuje, jest tu całkiem pusto. Skałki co prawda nie są szczególnie przyjazne, ale w końcu znajdujemy sobie płaskie miejsce i rozkładamy się na kilka godzin.


Obrazek

Nie decyduję się tym razem na morską kąpiel, jest tu dość stromo, a woda nie najcieplejsza :? . Poza tym trochę powiewa chłodny wiatr od lądu, dlatego pozostała nam tylko kąpiel słoneczna. Ta też trwa tylko do około piątej po południu, rosnące niedaleko drzewa osłaniają już o tej porze brzeg morza na plaży. Tak, zdecydowanie jest to minus plaż po tej stronie, że tak szybko trzeba się zbierać, zwłaszcza o tej porze roku gdy dzień jest już stosunkowo krótki. Idziemy sobie na plażę główną gdzie siedzimy jeszcze dłuższą chwilę obserwując popołudniowy ruch w Trpanju, a właściwie jego brak :D, miasteczko ożywa na chwilę gdy przypływa prom a na nim 5, słownie pięć 8O samochodów.

Siedząc sobie na cichej, spokojnej, ciepłej, chorwackiej plaży na Peljescu wykonuję telefon do Wrocławia, okazuje się, że obecnie w mieście na Dalekiej Północy :wink: pada, wieje i jest 3 (słownie TRZY) 8O :!: stopnie........ i jak tu nie cieszyć się z tego, że tu i teraz właśnie jesteśmy........ :D

Popołudniowy spacer po Trpanju.........

Obrazek

Obrazek

Obrazek

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 18:51 przez kulka53, łącznie edytowano 3 razy
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9946
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 03.01.2009 20:16

Miło zobaczyć znajome zakątki :) Na trzecim zdjęciu od końca jest widoczny fragment konoby (obok Pekary Antona), w której jedliśmy pyszną rybkę :)
Po obiedzie dostaliśmy nawet pełny talerz domowe ciasta gratis. Pychotka :D

A widok z tarasu apartamentu - po prostu bajkowy...

Pozdrawiam serdecznie :)
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1991
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 03.01.2009 21:09

Bardzo miło popatrzeć na te bajkowe widoki. Podobały mi się bardzo kotki. Mieliście miłe towarzystwo. :D
Ale tak na serio fajną mieliście przygodę, tyle zobaczyliście i te zdjęcia, które wielokrotnie przeglądam.
Chciałabym kiedyś w przyszłości zobaczyć Półwysep... Teraz oglądam Waszymi oczami i jestem urzeczona. :D
Serdecznie pozdrawiam, miłego wieczorku. :papa:
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 03.01.2009 23:06

Wspaniałe widoczki - niestety u mnie kilka krzyżyków zamiast zdjęć.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 04.01.2009 06:26

Jacku, to był jakiś chwilowy i częściowy :wink: strajk fotosika, teraz już wszystko jest OK :D

Maslinko, cieszy mnie, że przywołalismy Twoje wspomnienia, widzę, że oprócz awarii auta w Trpanj mieliście też miłe chwile :D

Aniu, w Chorwacji jest wiele pięknych miejsc, ale Peljesac był najpiękniejszym jej zakątkiem, jaki do tej pory udało sie nam zobaczyć....... życzę Ci, żeby i Tobie udało się tam dotrzeć :D
A towarzystwo kociarstwa maści wszelkiej naprawdę było miłe :lol:

Pozdrawiam
Kevlar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2125
Dołączył(a): 30.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kevlar » 04.01.2009 06:30

Fajne zdjęcia przyrody i widoki na góry. Fajne musi być takie przedłużenie lata. 8)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11207
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 06.01.2009 07:54

Dzień jedenasty poniedziałek 22 września

Po wczorajszym odpoczynku, wręcz lenistwie :oops: warto byłoby dziś coś pozwiedzać. Zwiedzaniu a nie plażowaniu sprzyja również pogoda, a właściwie nie sprzyja bo nie dość, że nie ma słońca a niebo szczelnie zakrywają ciemne chmury, to wręcz pada deszcz 8O Nie da się ukryć, że nie cieszy nas to szczególnie, a po wczorajszym pięknym dniu jest to spore zaskoczenie. No cóż, trzeba trochę przeczekać, może coś się zmieni. Poza tym zimno jest okropnie, nie da się wyjść na zewnątrz bez ciepłego polara. Tradycyjnie już w ruch idzie nasz nieodłączny grzejnik bo w domu też wcale ciepło nie jest.

Śniadanie dzielimy ze znajomymi kotkami, szczególnie czarny kocur jest łakomy i bardziej śmiały odważa się nawet na ostrożne wędrówki po naszym apartamencie. Lidia przygotowuje mu w miseczce specjalne danie z kaszy, żółtego sera i kiełbasy a wszystko polane mięsnym sosem, oczywiście wszystko znika bardzo szybko. Kotek jest piękny, ma lśniącą sierść przetykaną pojedynczymi srebrnymi włoskami. Obydwoje bardzo lubimy koty.............. już czuję jak ciężko będzie mi się z nimi rozstać :(

Czas ucieka a deszcz nadal pada. Jest to taka raczej mżawka zatem nie ma już na co dłużej czekać, wsiadamy i wyruszamy poznawać Peljesac. Już sam wyjazd spod domu i potem z uliczki dostarcza nieco emocji, zwłaszcza mocniej przeżywającej takie momenty Lidii, bo najpierw muszę nawrócić na wąskim pasku asfaltu który kończy się urwiskiem a potem zakręcić o 180 stopni jednocześnie ostro zjeżdżając w dół. Trochę dziwnych dróg już w życiu przejechaliśmy, jednak zawsze jest to jakieś ciekawe przeżycie, w końcu w niezbyt górzystym Wrocławiu na co dzień nieczęsto mam okazję do takich manewrów :wink: . Jedziemy boczną drogą przez Oskorusno i Kunę Peljeską, w Kunie podziwiamy podobny jak w Svircach na Hvarze zakład produkcji wina. Właściwie to miałem zamiar spróbować przejechać podobno bardzo trudną drogą z Kuny do Crkvic położonych na północnym wybrzeżu półwyspu, ale rezygnuję, właściwie z trzech powodów, po pierwsze nie mamy zbyt dużo czasu, po drugie pogoda nam nie sprzyja, po trzecie po próbie zjazdu do Potocine już mam pewne wyobrażenie jak taka droga może wyglądać :evil: A jeszcze po czwarte, na Peljesac na pewno wrócimy :D więc będzie jeszcze okazja :D

Obrazek
Kuna Peljeska

Obrazek
Janjina

Potem za Drace znowu skręcamy w boczną dróżkę bo chcemy dojechać do Brijesty. Kiedyś planowałem, że tam właśnie spędzimy nasz peljeski urlop, dlatego trzeba sprawdzić co straciliśmy :wink: . Okolica jest bardzo ładna, płytka zatoka usiana jest większymi i całkiem malutkimi wysepkami, wygląda to bardzo malowniczo, zwłaszcza na tle odległych gór okolic Ploce i ujścia Neretvy. W wodzie pełno jest jakichś sieci czy też innych nieznanych nam urządzeń służących do hodowli również bliżej nam nieznanych morskich jadanych przez niektórych :wink: stworzeń.

Dojeżdżamy do Brijesty. Miejscowość wygląda na kompletnie opustoszałą, to znaczy nie, że nikt tam nie mieszka, ale w każdym razie nie widać żadnych oznak życia. Nie ma tu chyba zbyt wielu kwater do wynajęcia, przynajmniej tak można sądzić po braku jakichkolwiek napisów ''apartmani'' czy ''sobe'' . Myślę, że nie jest to najlepsze miejsce na spędzenie chorwackich wakacji, płytkie morze nie wygląda szczególnie zachęcająco, a może to tylko efekt pochmurnego nieba :roll: . Na szczęście już nie pada, dlatego zostawiamy auto na końcu wsi i idziemy dalej pieszo, naszym celem jest coś co zobaczyliśmy już z drogi, a co bardzo nas zaintrygowało.

Obrazek

Obrazek

Taki piękny tunel odkryliśmy w Brijeście 8O. Mogłem bez przeszkód wejść do środka, panował tam dość intensywny zapach ryb :? i nie było tam nikogo. Nie do końca świadomi czemu miał służyć taki wydrążony w skale tunel opuszczamy tę niewątpliwie największą atrakcję wioski. Wydaje mi się, że była to kryjówka dla jakiejś łodzi, statku wojennego albo czegoś w tym charakterze, no ale pewności nie mam, no i właściwie po co zostało to w tym miejscu zbudowane też nie wiem, czyżby chodziło tu o bliskość bośniackiego Neum :?: . Wracamy do samochodu, na wyjeździe z wioski zrywamy ładnie dojrzałe, rosnące przy drodze figi :D, uwieczniamy też początki budowy mostu skracającego drogę na półwysep a jednocześnie omijającego bośniacki fragment wybrzeża.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz naszym celem jest Ston. Mały i duży, oczywiście oba. Mały rzeczywiście jest mały :wink: a duży, jak się okaże, choć większy, wcale szczególnie duży nie jest. Już jadąc dwa dni temu na półwysep mijaliśmy miasteczka leżące po dwóch stronach wzgórza, a oplecione wspólnymi murami ciągnącymi się wysoko w górze, łączącymi się w leżącej na szczycie twierdzy. Oba miasta, mury i twierdza powstały w XIV wieku za czasów Republiki Dubrovnickiej, a powodem ich zbudowania była ochrona leżących w zatokach solanek, jednego z głównych źródeł utrzymania państwa.

Najpierw jedziemy do Małego Stonu. Nie ma tu zbyt wiele do zwiedzania, przy nabrzeżu portowym stoi kilka ładnych, okazałych domów, my zaraz wąskimi uliczkami wspinamy się na górę ruin malostonskiej twierdzy. Ładnie tu, choć przy pięknej pogodzie z pewnością wrażenia byłyby znacznie lepsze :roll: . Na murach ciągnących się powyżej widać trwające prace renowacyjne prowadzone przez kilku robotników.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
czyżby św. Mikołaj ?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przejeżdżamy do Stonu i parkujemy na jednym z licznych parkingów tuż przy murach miasteczka. Chwilę poświęcamy na spacer po jego uliczkach, jest tu tak trochę nietypowo jak na Chorwację, bo uliczki nie wiją się i nie łączą ze sobą w nieprawdopodobnych konfiguracjach tworząc kamienne labirynty, ale przebiegają równolegle i prostopadle do siebie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem oczywiście szukamy wejścia na mury, dość niepozornie ono wygląda, zaskakuje nas oczywiście na duży ''plus'', że spacer murami będzie bezpłatny 8O, to chyba taki chorwacki ewenement :lol: . No ale mury są całkiem fajne, wąskie i dość stromo się nimi podchodzi. I tu również widać, że poddaje się je gruntownej renowacji, oplecione są bowiem rusztowaniami. Pewnie kiedyś będzie można podejść aż na szczyt wzgórza do stojącej tam twierdzy. Chociaż pewnie mało kto się na ten krok zdecyduje :lol: :wink: Z murów oczywiście są ładne widoki na miasteczko i solanki, siedzimy w najwyższym punkcie długą chwilę odpoczywając i jedząc, a jest całkiem miło bo nie ma prawie wcale ludzi.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem tą samą drogą schodzimy w dół i po krótkiej wizycie w Konzumie i nabyciu m.in. dżemu ''od suhe smokve'' :D wsiadamy do samochodu. Wąską groblą między solankami a zatoką podjeżdżamy do wioski Broce, roztaczają się stamtąd bardzo ładne widoki na cały kompleks stonskich murów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pora wracać. Niestety na plażowanie nie mamy dziś co liczyć bo pogoda wcale nie zamierza się poprawić, co prawda nie pada, ale jest dość chłodno, no i nie ma słońca :( , ale nie możemy jechać jeszcze do domu, warto coś dziś jeszcze zobaczyć. Wracając, skręcamy za drogowskazem kierującym do Żuljany, kręta droga prowadzi w dół przepiękną śródgórską doliną, naprawdę będąc na Peljescu całkowicie można zapomnieć, że jest się tak blisko morza i to z obu stron 8O. Przejeżdżamy przez wioskę, sprawia bardzo pozytywne wrażenie a okolica i cała zatoka jest po prostu wspaniała. Tylko czemu tu tyle czeskich aut :?: 8O :wink:

Zatrzymuję się za wioską gdy asfalt się już kończy a dalej prowadzi szutrowa droga. Dalej idziemy pieszo, najpierw na mały półwysep oddzielający dwie zatoki, nad jedną leży właściwa Żuljana, druga zakończona jest przepiękną piaszczystą plażą. Na samym półwyspie mieszczą się małe kempingi, na brzegu są skałki, a między nimi małe żwirkowe plażyczki. Tym co tutaj zastaliśmy jesteśmy po prostu zachwyceni :!: 8O Czyżbyśmy znaleźli nasz chorwacki RAJ :?:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy po tej przepięknej plaży we wspaniałej zatoce, nad złotym piaskiem plaży skłaniają się jasnozielone korony wielkich pinii. Widać, że długo jest tu płytko, woda jest spokojna, w zasadzie czysta, jedynym minusem są rosnące tam w sporych ilościach wodorosty. Nie ma tu kompletnie nikogo, panuje niczym nie zmącona cisza i sielanka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy jeszcze kawałek lasem i wchodzimy już na skalistą część wybrzeża, tam znajdujemy sobie osłonięty kawałek żwirku i rozkładamy się na popołudniowy nadmorski odpoczynek. Nie ma upału ani słońca, trzeba mieć na sobie jakieś rzeczy Ja oczywiście na trochę zasypiam........ :wink: . Zbudziła mnie Lidia twierdząc, że jest zdecydowanie za zimno żebym tak leżał bez ruchu na chłodnym powietrzu. Jest cała podekscytowana bo już od dłuższego czasu obserwuje jacht który przypłynął do zatoczki i wykonuje dziwne manewry. Dłuższą chwilę obserwujemy go razem, faktycznie podpływa do brzegu, odpływa, wydając jakieś dziwne dźwięki, obraca się dookoła własnej osi, trwa to dość długo, jednym słowem ostatecznie nie wiemy za bardzo czemu to wszystko miało służyć :lol: .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zbieramy się i wracamy do samochodu

Wyjeżdżamy z Żuljany w przekonaniu, że to może jeżeli nawet nie najpiękniejsze miejsce jakie do tej pory widzieliśmy w Chorwacji, to chyba takie, które najbardziej by nam odpowiadało............

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 18:52 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 06.01.2009 08:57

Witam Was!

Czytając dzisiejszy odcinek, tak sobie pomyślałam, że urok Chorwacji tkwi w tych jej 'zakamarkach" - no bo i tunel, i niektóre stonskie miejsca, i plaża, którą odkryliście, takimi zakamarkami są. :)

pozdrawiam :papa:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Wrześniowa Chorwacja 2007,2008 i 2009 - góry,wyspy i jeziora - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017