Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Weekendowy spacer ulicami stolycy

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 20.08.2014 17:29

Z Kanonii udajemy się ku Archikatedrze, ale najpierw przypadkowo natrafiamy na Goliata
Obrazek

Jakbym szukała, to pewnie bym nie znalazła, a tak gąsienica sama wpadła w nasz kadr... To kolejna okazja to rozmów o Powstaniu. Powstanie Młodego interesuje, zawsze z chęcią ogląda programy na ten temat, mimo że ma 10 lat, a Warszawę widzi pierwszy raz…

Jak jest Archikatedra to trzeba do niej wejść
Obrazek

Oglądamy tablice wmurowane w ścianę, ale więcej czasu poświęcamy kaplicy z krucyfiksem (ocalałym w Powstaniu)...
Obrazek

Obrazek

…oraz oczywiście kaplicy Kardynała Wyszyńskiego. Młody nie kojarzy dopóki nie przypominam mu filmu „3 lata z 1000” oraz słynnej sceny z udziałem JPII i już wszystko jasne :mrgreen:
Obrazek

Archikatedra była pusta, tylko pod krucyfiksem kilka osób się modliło, ale u Prymasa to były TŁUMY i modlących się i duża grupa zorganizowana….

Opuszczamy kościół i po wyjściu skręcamy w prawo.
Zaglądamy księciu w oczy, ale to nie na mnie on czeka…..
Obrazek

…a już po chwili patrzymy w nowe oko warszawskiego smoka…
Obrazek

Obrazek

Tym razem legendę opowiada Młody, bo dobrze ją zna. Przy okazji czytam skrót legendy o Złotej Kaczce z wydrukowanej broszurki, ale syn zna jej szerszą wersję i poprawia to co czytam…

Ale przez smoka nie zauważyłam czegoś strasznego…. Rynek jest ogrodzony 8O 8O :!: :!: Jestem załamana. Znowu sprawdziły się wiadomości weldona. Syrenki nie będzie :!: :!: :?:

Na szczęście ogrodzona jest tylko część Rynku i po ominięciu ogrodzenia można do niej podejść i to dość blisko...
Obrazek

Obrazek

Weldon, popraw mnie jeśli się mylę, ale czy kiedyś niecka, na której jest teraz Syrenka nie wyglądała inaczej? A raczej nie było jej wcale? Jakieś takie mam przebłyski pamięci. Może masz zdjęcie z okolicy mojej pamięci czyli gdzieś rok 89 do 92?
Ostatnio edytowano 23.08.2014 20:04 przez piekara114, łącznie edytowano 1 raz
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 20.08.2014 18:19

Rozglądam się po Rynku. W porównaniu do naszego krakowskiego jest klaustrofobicznie mały. Ale kolory kamienic żywe, a z błękitnym niebem i obłoczkami tworzą piękny obraz
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszam chłopaków z miejsca. Nie leniuchujemy, idziemy dalej :D :D Skręcamy na strome schodki w dół, ku Wiśle i jesteśmy na Brzozowej. Chciałam dotrzeć na Gnojną Górę, ale nie mogę jej zlokalizować :evil: :roll: Trudno. Zmierzamy w kierunku Nowego Miasta. Schodkami wchodzimy do góry i jesteśmy na murach.
Obrazek

Idąc murami…
Obrazek

…spotykamy smutnego Chłopca w za dużym chełmie…
Obrazek

Obrazek

Znowu rozmawiamy o Powstaniu, o roli Małych Bohaterów, o kanałach…..

Po chwili zadumy ruszamy dalej…
Obrazek

…na spotkanie z poetką (dziś mówią, że kochającą inaczej lub różnorodnie)
Obrazek

… na spotkanie z przywódcą…
Obrazek

…i na spotkanie z Królem
Obrazek

Spacer dookoła Starego Miasta od A do Z zamknięty :D

Patrzymy jeszcze na miasto z góry….
Obrazek
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 20.08.2014 20:32

piekara114 napisał(a):Chciałam dotrzeć na Gnojną Górę, ale nie mogę jej zlokalizować

Albo Dawną, pod tym niebieskim mostkiem, do Siłacza, albo Brzozową w górę :)
Blisko byliście.

piekara114 napisał(a):W porównaniu do naszego krakowskiego jest klaustrofobicznie mały.

Nie tylko w porównaniu z krakowskim, ale nawet w porównaniu z nowomiejskim :)
Za to zwróć uwagę, czego tu brakuje. Ba, a nawet tego nigdy nie było ;)

piekara114 napisał(a):…a już po chwili patrzymy w nowe oko warszawskiego smoka…

To tylko reklama knajpy, zresztą, jeśli dobrze pamiętam, autorstwa Jarnuszkiewicza - tego od Małego Powstańca :)
Piwnica bazyliszka zachowała się do dzisiaj i jest na swoim miejscu, ale nie tu.
Swoją droga w dawnych aktach jest zapis mówiący o tym, że w Warszawie w XVI wieku naprawdę żył Bazyliszek i był ... księdzem :)

piekara114 napisał(a):przypadkowo natrafiamy na Goliata

Tak dokładnie to borgwarda. Tego z 13 sierpnia.
Opis jest błędny.

piekara114 napisał(a):Może masz zdjęcie z okolicy mojej pamięci czyli gdzieś rok 89 do 92?

Na Rynku jest dopiero od 2000 roku. Wczesnej była na murach, na Baszcie Marszałkowskiej.
Ten postument z fontanną zrobili w 2006. Oryginał jest w Muzeum, a tu stoi kopia.

Około roku 2003:

Fotopolska_314201.jpg
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 20.08.2014 20:48

weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):Chciałam dotrzeć na Gnojną Górę, ale nie mogę jej zlokalizować

Albo Dawną, pod tym niebieskim mostkiem, do Siłacza, albo Brzozową w górę :)
Blisko byliście.

Jak później się okazało to nie było nasze jedyne podejście

weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):W porównaniu do naszego krakowskiego jest klaustrofobicznie mały.

Nie tylko w porównaniu z krakowskim, ale nawet w porównaniu z nowomiejskim :)
Za to zwróć uwagę, czego tu brakuje. Ba, a nawet tego nigdy nie było ;)

Mówisz o kościele na samym rynku czy o ratuszu? Nie znam historii Warszawy w takich szczegółach

weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):…a już po chwili patrzymy w nowe oko warszawskiego smoka…

To tylko reklama knajpy, zresztą, jeśli dobrze pamiętam, autorstwa Jarnuszkiewicza - tego od Małego Powstańca :)
Piwnica bazyliszka zachowała się do dzisiaj i jest na swoim miejscu, ale nie tu.

A gdzie jest ta piwnica Bazyliszka :?: :?: Bo ja znałam tylko tego jednego :idea:

weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):przypadkowo natrafiamy na Goliata

Tak dokładnie to borgwarda. Tego z 13 sierpnia.
Opis jest błędny.

Wiem, wiem, ale nawet w przewodniku tak jest podane :D
Ciekawa jestem czy PRcy miast dają czasem swoje broszury turystyczne, wizerunkowe pod ocenę np. historyków, bo potem mamy takie kwiatki jak ten czy Tatry tuż za krakowskim rynkiem i to w lustrzanym odbiciu :mrgreen:

weldon napisał(a):Na Rynku jest dopiero od 2000 roku. Wczesnej była na murach, na Baszcie Marszałkowskiej.
Ten postument z fontanną zrobili w 2006. Oryginał jest w Muzeum, a tu stoi kopia.
Około roku 2003:[/color]

Tak mi się kojarzyło, że była gdzieś za rynkiem (bo pamiętam w przelocie przelot od oka Bazyliszka właśnie do Syrenki) w okolicach Barbakanu, ale planując wycieczkę stwierdziłam, że pamięć mi szwankuje :mrgreen: :mrgreen:
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 20.08.2014 21:03

Bazyliszek to Krzywe Koło, a na Rynku nigdy nie było kościoła.
W sumie to chyba jedyny taki przypadek.
Ratusz był.
W sumie mieliśmy chyba 18 czy 20 ratuszy wliczając w to staro- i nowomiejski.
Jeden z nich, bieliński, stał tam, gdzie dziś stoi PASTA :)
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 21.08.2014 20:33

Stojąc znów przed Królem, patrzę na wieżę kościoła Św. Anny. Miałam ją w planie, ale tym B. Kierujemy się ku Krakowskiemu Przedmieściu i skręcam ku wejściu na wieżę. Bilety są tanie i wraz z Młodym decydujemy się wdrapać na górę. Początkowe schody to jak wąska klatka schodowa, potem robi się ciaśniej i już jesteśmy na tarasie.
Z góry jest widok na to co najważniejsze w zwiedzaniu:
Pałac Kultury…
Obrazek

…Stadion…
Obrazek

…Starówka… ten widok mam teraz w pracy na pulpicie kompa :D :D
Obrazek

…tam zaraz pójdziemy….
Obrazek

I dzwon też się znalazł
Obrazek

Schodzimy do Pana M., który został na ziemi i idziemy we wcześniej zadanym kierunku. Młody rozgląda się za pamiątkami, ale nic mu nie pasuje. Myślałam o spacerze do kościoła z sercem Chopina, ale z mapy to dość daleko, a nogi coś zaczynają boleć. Ale spokojnie idziemy do przodu. Kiepury niestety nie spotkaliśmy...
Obrazek

…ale takich panów tak
Obrazek

I tak idziemy i idziemy i już jesteśmy pod Bazyliką Św. Krzyża, a jednak :mrgreen:
Obrazek

Młody niechętnie, ale wchodzi do środka. Wieje wiatr. :D Pan M. też się poddaje.
Obrazek

Siadamy i się rozglądamy. Po drugiej stronie przejścia jest grupa nastolatków z przewodnikiem, który opowiada o Chopinie, o pierwszym koncercie w Pałacu Namiestnikowskim, o jego wyjeździe do Paryża i nietypowym pośmiertelnym powrocie do Warszawy. I „porwaniu” jego serca przez niemieckich żołnierzy tuż przed opuszczeniem Warszawy.

Przewodnik opowiadał mniej więcej tak: Chopin przed śmiercią, kiedy czuł, że zbliża się jego koniec, skontaktował się ze swoją siostrą z prośbą, aby go odwiedziła. Ludwika udaje się do brata i wysłuchuje jego prośby, aby jego serce zostało zabrane do Polski. Po śmierci kompozytora, Ludwika zgodziła się na sekcję i wyjęcie serca z ciała. Serce zostało umieszczone w szklanym naczyniu, które miała zabrać ze sobą do Warszawy. Problemem był sam przewóz dziwnego pakunku oraz możliwość rewizji. Podobno naczynie przywiązała do nogi pod spódnicą i tak dowiozła do Warszawy. Serce początkowo było w jej mieszkaniu, potem dopiero przekazała pod opiekę księży z parafialnego kościoła, czyli św. Krzyża. Jako że w kościele "nad ziemią" chowano wyłącznie osoby duchowne i święte, serce trafiło do katakumb. Jako że zostało umieszczone w niepozornej drewnianej skrzyni, serce nie zostało zrabowane przez Rosjan po zamachu na Begra (wtedy też fortepian Chopina wyrzucono przez okno). Później staraniem siostry i zbiórki narodowej serce umieszczono w filarze kościoła. W czasie Powstania Warszawskiego niemieccy żołnierza plądrując kościół i licząc na kosztowności trafili na serce kompozytora. Podobno postanowili go ocalić i przekazali księdzu, który przechował go do końca wojny w Milanówku. Po zakończeniu wojny 1945 serce uroczyście powróciło do kościoła przy Krakowskim Przedmieściu. Co ciekawe kościół został mocno zniszczony w czasie Powstania, ale filar Chopina pozostał prawie nienaruszony. Tak młodzieży opowiadał przewodnik, a jego opowieść była dość żywa, młodzież siedziała cicho i bez ruchu, co przy grupie gdzieś 40osobowej i wieku 16 lat jest dobrym osiągnięciem przewodnika :D
Obrazek

Obrazek

Szukając teraz w necie informacji trafiłam na taki wywiad, część przypuszczeń się pokrywa: http://wyborcza.pl/magazyn/1,135628,151 ... opina.html i może jeszcze to http://www.strony.ca/Strony23/articles/a2302.html

W Bazylice oprócz serca mistrza fortepianu znajduje się jeszcze serce mistrza pióra…
Obrazek

…ale jemu przewodnik poświęcił dokładnie takie jedno zdanie.

Opuszczamy świątynie i idziemy przywitać się z Tym, co wstrzymał Słońce...
Obrazek

Zawsze się zastanawiałam, gdzie jest w Warszawie ten pomnik Kopernika. Pamiętam, że jak miałam z 8 lat przy okazji Świąt Wielkanocnych spędzanych właśnie w stolicy, wujek zabrał nas na wycieczkę po mieście. A jako, że był to poniedziałek to było mokro, i to nie za sprawą opadów z nieba, i spacer był raczej samochodowy :D I wtedy pomnik mignął mi przez szybę auta. Dosłownie sekundę go widziałam, więc teraz nadrabiam zaległości z wtedy i z ostatnich lat. Młody postanawia odpocząć na ławce i trafia na jedną z ławek właśnie Chopina. Tu są dwie i młody ma już swój plan na Warszawę – zamierza obejrzeć wszystkie ławeczki.… :D Na szczęście mam mapkę… :D :D A Młody nie będzie już jęczał, bo ma swój cel :D
Najbliższe są koło Pałacu Czapskich i przy Ogrodzie Saskim. Kierunek idealny, bo w kierunku auta…
Ostatnio edytowano 18.09.2014 06:58 przez piekara114, łącznie edytowano 1 raz
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 23.08.2014 22:16

Skręcamy w ul. Traugutta i zmierzamy do ławeczki przy pałacu Czapskich. Idziemy, ale jej nigdzie nie widzimy :evil: i już po chwili stoimy pod Hotelem Victoria. Pierwsza okazja stracona. :x Mamy na trasie do auta jeszcze 2 ławeczki. Niestety Plac jest w remoncie, więc ta na terenie Placu Saskiego trafia na listę niezdobytych. :evil: :evil: Wchodzimy do Parku i szukamy, szukamy i nic. Tej też nie znajdziemy :?: Pan M. zmierza do auta, więc musimy go gonić.
Jest po 14, godzina młoda, ale brzuchy puste. Pora coś zjeść. Młody wybiera pizze. Ale jeszcze chcemy podjechać w jedno miejsce. Jedziemy przez Plac Powst. Warszawy i jest pizzeria, ale nie ma gdzie zaparkować. Jedziemy, już jesteśmy na Al. Jerozolimskich, Bracka, Pl. Trzech Krzyży i zjeżdżamy na złym zjeździe i jesteśmy na al. Ujazdowskich. Między zabudowaniami miga mi nasz cel, ale jedziemy i jedziemy i się oddalamy. Jakieś remonty, objazdy utrudniają zawrócenie, ale w końcu dojeżdżamy do naszego celu: na Wiejską. Przyjechaliśmy po Władzę :mrgreen: :wink:
Po małych problemach z parkowaniem, w końcu możemy gmachowi przyjrzeć się z bliska. Sejm jest dokładnie taki jak w telewizji go pokazują. Choć w tym zakresie TV nie kłamie...
Obrazek

Obrazek

Spacerujemy chwilę, rozglądamy się za izbą wyższą parlamentu, ale go nie znajdujemy. Trudno.

Wracamy do auta. Jeśli dobrze pamiętam to pojechaliśmy jeszcze pod Stadion, a przynajmniej chcieliśmy, ale nam się nie udało. Raz, że były remonty i objazdy (akurat na ten weekend), dwa: nawigacja bardzo nie chciała nas tam zaprowadzić. Ale za to stadion przy Łazienkowskiej widzieliśmy. W sumie przez te 2,5 dnia Krzysiu za każdym razem prowadził nas na most Łazienkowski, więc stadion obejrzeliśmy sobie o różnych porach dnia…i nocy…. :D

Ale byliśmy głodni, a pizzerii nie ma… Decydujemy się podjechać do jakiejś galerii handlowej w okolicy naszego lokum. Z przedstawicielką firmy wynajmującej umówienie jesteśmy na 18, więc akurat tyle czasu mamy. Znaleźć galerię, zjeść i podjechać na Grójecką.
Galerię wcale łatwo znaleźć nie było. W Krakowie ledwie wjedziesz do miasta, czy wyjedziesz z jakiegoś parkingu, drogowskazy prowadzą do każdego centrum handlowego. A w stolicy poleganie na tych znakach się nie zda. Znaki do naszej galerii zauważyliśmy dopiero prawie u celu. Zaparkowaliśmy, ale pizzerii nie ma. :x Młody delikatnie mówiąc nie zadowolony, bo musi jeść coś innego… :
Jak brzuchy są chwilowo pełne, udajemy się na Grójecką. Pani od wynajmu już czeka. Pokazuje nam miejsce parkingowe w garażu podziemnym (to też miało duży wpływ na wybór tego app.) i apartament. Jest dokładnie jak w opisie. Czysto, nie śmierdzi papierosami, bo nie wolno palić w środku. Płacimy resztę ustalonej kwoty (można też zapłacić kartą i dostać fakturę), dostajemy komplet kluczy, umawiamy się jak je oddamy i Pani znika. Oglądamy dokładnie app: kuchnia w pełni wyposażona: kuchenka z piekarnikiem, mikrofalówka, czajnik bezprzewodowy. Łazienka spora i czysta. Duża szafa przesuwa. Meble: jak na zdjęciach, ale lekko zniszczone (np. rozwalona szuflada w komodzie). Na 2 dni ok. Takie app. to też niezła alternatywa dla hoteli przy wyjazdach służbowych na dłuższy czas.

Zrzucamy ciuchy, jest ciepło, a tego się bałam, bo ja zmarzluch jestem…
Odpoczywamy.
Przeglądamy, co z naszej listy już widzieliśmy, co zostało i jak zaplanować resztę zwiedzania…
Sara76
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 623
Dołączył(a): 25.02.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Sara76 » 24.08.2014 16:03

Byłam w Warszawie 2 tygodnie temu, też zrobiliśmy sobie małą wycieczkę, niestety tylko jednodniową więc pozostał niedosyt. Może wiosną znowu pojedziemy, a Twoja relacja będzie inspiracją. PS. Celem naszej wyprawy było Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym spędziliśmy ponad 3 godziny, a potem jeszcze Trakt Królewski, kolumna Zygmunta, pomnik Małego Powstańca, Barbakan, Syrenka no i Pałac Prezydencki. Obiad i kawa i na nic więcej nie starczyło czasu...Dlatego z chęcią poczytam Twoją relację
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 24.08.2014 17:10

piekara114 napisał(a):wieżę kościoła Św. Anny

W sumie, Anny, ale nie świętej :)
Może to dziwnie zabrzmi, ale związek tej wieży/dzwonnicy z pobliskim kościołem jest dość nikły i jedynie co je wiąże, to osoba fundatorki oraz Aigner, który wraz z z nowa elewacją kościoła wykonał arkadowe połączenie przy klasztorze Bernardynów i właśnie koło wieży.
Kościół miał własne trzy dzwonnice, a ta zawsze służyła temu, czemu służy do dziś: byłą punktem obserwacyjnym a wokół niej stały kramy :D

piekara114 napisał(a):Kiepury niestety nie spotkaliśmy...

Bo na Powązkach leży :D
Ale Wieniawa wjeżdżający konno na piętro hotelu byłby jeszcze lepszy ;)

piekara114 napisał(a):…ale takich panów tak

Pałac Tyszkiewiczów jest charakterystyczny, ale obok jest pałac Uruskich, gdzie można spotkać się z SAPem i uniwerek, a pałac Raczyńskich lub Krasińskich (nie wiedzieć czemu lepiej znany jako Czapskich) z oficynami Kamsetzera, Salonikiem Chopina i jego ławeczką jest naprzeciwko.
Tylko w tej okolicy można spędzić pół dnia spacerując po historii która obejmuje nawet grunwaldzkie miecze i Kubusia ;)
W czwartek spacer od placu Dąbrowskiego do Traugutta zajął nam trzy godziny :D

piekara114 napisał(a):Problemem był sam przewóz dziwnego pakunku oraz możliwość rewizji.

Bo to sam środek Nocy Paskiewiczowskiej i terroru, jaki się z tym wiązał.
Wszelkie działania mogące być postrzegane jako patriotyczne wiążą się co najmniej z kara wiezienia, jak nie zsyłki, dlatego Ludwika przemyca serce Brata, a później wsparcia musi udzielić jej nie byle kto, ale biskup warszawski, syn tego Jana Dekerta, ostatniego prezydenta Starej Warszawy, również Jan Dekert.
A to wszystko dlatego, że księża misjonarze najzwyczajniej w świecie mieli stracha przed zaborcą.
Uratowanie serca przypisuje się von dem Bachowi, ale to trochę śmiesznie brzmi, jak się czyta o niemieckich żołdakach, którzy rabując kościół cackają się ze słojem znalezionym w ścianie :lol:

Naprawdę to zrobił to niemiecki ksiądz, Schulze lub Schulz, miłośnik Chopina, kapelan wojskowy, który przestrzegł naszych zakonników, że tu pewnie będą trwały walki. Słój wyjęli ksiądz Czapla i ksiądz Chodzidło, a obser­wo­wał akcję ksiądz Alojzy Niedziela. Dopiero po tym trafił on do Domu bez Kantów skąd przekazano go do Milanówka.

piekara114 napisał(a):Tak młodzieży opowiadał przewodnik

Nie wierz im. To straszni oszuści i fantaści ;)

Ale nie więcej, niż wieszczowie opowiadający banialuki o redutach Ordona lub fortepianach Chopina :D

piekara114 napisał(a):mierzamy do ławeczki przy pałacu Czapskich. Idziemy, ale jej nigdzie nie widzimy

No niestety, ona stoi przed oficynami pałacu, na Krakowskim.
Za czasów Chopina ulicy Berga, czyli dzisiejszej Traugutta, nie było :)

piekara114 napisał(a):ta na terenie Placu Saskiego trafia na listę niezdobytych.

Patrząc na GNŻ ławeczka jest z tyłu, po lewej stronie. W czasie remontu była dostępna, ale faktycznie otaczały ją ogrodzenia.
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 24.08.2014 19:58

Sara76 napisał(a):Byłam w Warszawie 2 tygodnie temu, też zrobiliśmy sobie małą wycieczkę, niestety tylko jednodniową więc pozostał niedosyt. .Dlatego z chęcią poczytam Twoją relację


Zapraszam serdecznie. Wg mnie dość dużo zobaczyliśmy jak na 2,5 dnia. Dopiero połówka dnia za nami. Zapraszam na jeszcze trochę spacerku.. Nogi mogą jeszcze poboleć.


weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):wieżę kościoła Św. Anny

W sumie, Anny, ale nie świętej :)
Może to dziwnie zabrzmi, ale związek tej wieży/dzwonnicy z pobliskim kościołem jest dość nikły i jedynie co je wiąże, to osoba fundatorki oraz Aigner, który wraz z z nowa elewacją kościoła wykonał arkadowe połączenie przy klasztorze Bernardynów i właśnie koło wieży.
Kościół miał własne trzy dzwonnice, a ta zawsze służyła temu, czemu służy do dziś: byłą punktem obserwacyjnym a wokół niej stały kramy :D

Fajnie, że uzupełniasz i poprawiasz.

weldon napisał(a):Ale Wieniawa wjeżdżający konno na piętro hotelu byłby jeszcze lepszy ;)

Jego też jakiśc nie spotkaliśmy :mrgreen:

weldon napisał(a):Naprawdę to zrobił to niemiecki ksiądz, Schulze lub Schulz, miłośnik Chopina, kapelan wojskowy, który przestrzegł naszych zakonników, że tu pewnie będą trwały walki. Słój wyjęli ksiądz Czapla i ksiądz Chodzidło, a obser­wo­wał akcję ksiądz Alojzy Niedziela. Dopiero po tym trafił on do Domu bez Kantów skąd przekazano go do Milanówka.

Właśnie taką opowieść słyszeliśmy. Też nie do końca jej jakość wierzę....


weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):mierzamy do ławeczki przy pałacu Czapskich. Idziemy, ale jej nigdzie nie widzimy

No niestety, ona stoi przed oficynami pałacu, na Krakowskim.
Za czasów Chopina ulicy Berga, czyli dzisiejszej Traugutta, nie było :)

Dzięki, Właśnie sprawdziłam na google street i staliśmy prawie koło niej zanim w Traugutta skręciliśmy. Pech. Ale sugerowaliśmy się mapką z broszurki o Chopinie http://www.warsawtour.pl/sites/default/ ... yd-vii.pdf - niestety jak się okazuje twórcy mapki nie bardzo znają plan Warszawy i miejsca, o których pisali w broszurce...

weldon napisał(a):
piekara114 napisał(a):ta na terenie Placu Saskiego trafia na listę niezdobytych.

Patrząc na GNŻ ławeczka jest z tyłu, po lewej stronie. W czasie remontu była dostępna, ale faktycznie otaczały ją ogrodzenia.
I pewnie dlatego do niej nie trafiliśmy :D

Mam nadzieję, że dzisiejszy spacer się udał :D
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 07.11.2014 22:11

Już za kilka dni 11 listopada, czas spotkania z Marszałkiem, a moja relacja nieskończona :evil: :oops: Trzeba powrócić do relacji i skończyć ją jak należy. Zwłaszcza, że na chwilę pojawiła się myśl wyjazdu do Wwy na niepodległościowy łikendzik, ale pomysł upadł…. A łikendzik tuz tuż...
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 07.11.2014 22:39

To dla przypomnienia: jest sobota 19 października 2013 roku. Odpoczywamy w wynajętym mieszkaniu po porannym i południowym zwiedzaniu…


Po kilkunastominutowym odpoczynku, jak chłopaki napromieniowały się netem, oznajmiam, że nie zamierzam spędzać wieczoru na kanapie. To mogę robić w domu. Z różnym poziomem zachwytu, chłopaki wstają i wychodzimy zobaczyć stolicę by night.

Wcześniej zastanawiałam się nad korzystaniem z komunikacji miejskiej, aby nie tracić czasu, ale stwierdzamy, że wieczorem powinno być ok i jedziemy naszą foczką. Plan to Stare Miasto i oczywiście ŁAWECZKI, które teraz są dla młodego na czele listy „must see”. Ale najpierw Młody chce Stadion zobaczyć z bliska. Ok. Wycieczka jest głównie dla niego organizowana.
Jedziemy pustymi o tej porze ulicami, navi prowadzi nas na Most Łazienkowski, niech będzie. Stadion widać, coraz bliżej, ale nie mamy gdzie zaparkować… Trwają już przygotowania do szczytu klimatycznego i najważniejszy dla Młodego punkt programu jeszcze w domu wypadł z listy – stadion został zamknięty dla zwiedzających. Mówić, że Młody był smutny to złe określenie… Bardziej by pasowało takie uczucie: dojeżdżasz po 16 godzinach do Cro, marzysz o zimnym piwku, ale jeszcze szukasz w 40stopniach apartamentu przez 3 godziny i już zamawiasz to zimne Ozujsko/Karlovacko, a zamykają Ci Konopę i zostaje Ci woda…. Czujesz to? Więc mamy tylko tą wodę…
Obrazek

Zmieniamy kierunek i udajemy się na naszą stronę Wisły. Parkujemy na Królewskiej – miejsce jakby na nas czekało. Idealnie. Znów wchodzimy do Ogrodu Saskiego. Patrzymy na fontannę…
Obrazek

Obrazek

Obrazek

…a Młody szuka ławeczki Chopina… Niestety nie znalazł…

Ogrodzenie przy Pałacu Saskim niestety nadal stoi, grobu nie widać :( Tym razem obieramy inną drogą. Nie kierujemy się ku Krakowskiemu Przedmieściu, tylko ku Placu Teatralnemu. Mam tu jeden cel. Na placu pełno samochodów TV, jak się okazuje w teatrze odbywa się gala „Polacy z werwą”. Celebryci nas nie interesują, a nawet mamy ich w ….. Ale trzeba przyznać, że teatr pięknie oświetlony.
Obrazek

Tego, co chciałam, nie znalazłam….
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 08.11.2014 19:21

Po kolejnych kilku krokach jesteśmy już na Placu Zamkowym
Obrazek

Kręcimy się chwilę w miejscu, patrzymy na niedostępny dla nas obiekt
Obrazek

Spacerujemy po uliczkach, ale zimno robi się. Pora powoli wracać. Ale jeszcze coś tu blisko przecież jest. Nie wrócimy przecież tą samą trasą, to bez sensu....

Szukamy ławeczki pod Konserwatorium Muzycznym – wg mnie jest źle zaznaczona, z mapki wynika, że jest obok kościoła Anny (już nie świętej :wink: ). Szukamy, ale nie ma... Pan M. siedzi na ławce naprzeciwko wieży. Idziemy do niego, a on siedzi na naszej ławeczce. JEST :lool: :lool: ….

No to następna. Ul. Kozia. Idziemy ul. Miodową, skręcamy w Kozią, ale ławeczki nie ma. Wracamy oglądając każdy metr. Nie ma :evil: Ten, który nie szuka, oczywiście na nią trafia :roll: Jest na zbiegu Miodowej, Koziej i Senatorskiej. Dla mnie nawet bardziej na Senatorskiej. Stąd już tylko dwa kroki do Nike. To jeszcze idziemy do to tej walecznej kobiety.... Pomnik pamiętam jeszcze ze starej jej lokalizacji, ale obecna wcale nie jest tak zła, zwłaszcza jak oglądamy pomnik z góry. Po obejrzeniu z dołu
Obrazek

wracamy na Miodową. Myślę o podejściu jeszcze na Plac Krasińskich, pod Pomnik Powstania Warszawskiego i kolejną ławeczkę, ale sama nie mam siły, chłopaki też i rezygnujemy... Szukamy jeszcze ławeczki przy Miodowej – mogliby napisać, że jest na wiadukcie trasy WZ, było by łatwiej :x Ale na szczęście tą udaje się nam znaleźć...

Ulica Senatorską zmierzamy ku Ogrodowi Saskiemu, ale przecież nie odnalazłam jednego punktu na trasie. Teraz się przykładam do szukania. Opisuję Panu M. o co mi chodzi, że za ogrodzeniem będzie, pewnie wśród aut zaparkowanych na parkingu przed teatrem. JEST. 21 południk zdobyty :D Obrazek
Pomnik południka stoi niedokładnie na swoim miejscu, bo w 21°00’42” (Wiki podaje jeszcze inaczej: 33 minuty). W rzeczywistości powinien być przesunięty o 700m. Pomnik został postawiony końcem XIX, w okresie zaborów, dlatego napisy pod szklaną szybką na marmurowym walcu są w języku polskim i rosyjskim (wtedy był na 21 południku, ale później południk 0 przeniesiono i tym samym ten warszawski znalazł się z złym miejscu :wink: ). Co ciekawe, południk jest otoczony budynkami, które w czasie II wojny zostały mocno lub całkowicie zniszczone, a południk ocalał....

Teraz możemy spokojnie wracać do samochodu i na spanie. Idziemy wolnym krokiem, fontannę już widać i wkraczamy do Ogrodu. A jak ogród to i ławeczka. Z Młodym jesteśmy teraz uparci. Szukamy tej czarnej ławeczki. Wzdłuż oświetlonych alejek jej nie ma. Wchodzimy w te ciemnie, nie oświetlone i za drugim podejściem (nie liczę już tych od początku dnia) w końcu trafiamy :D Cieszymy się jak dzieci, że nam się udało. Ale Pan M. zniknął nam z horyzontu, trzeba go gonić.... bo zostaniemy na środku parku sami. Bez niczego, bez kasy (nigdy nie noszę, bo gdzie niby mam upchać portfel, który jak u większości kobiet jest rozmiaru niedużej torebki i ma w sobie wszystko, co do przeżycia potrzebne?), ale za to z przewodnikiem. Nawet na bilet autobusowy nie mam, nie mówiąc o taksówce, a spacer ze zmęczonym Młodym (już przecież na dziś nie ma już celu, więc STRASZNIE zmęczony) spacer na Grójecką mi się nie uśmiecha. Biegniemy. Pan M. się tak łatwo nas nie pozbędzie.... :mrgreen:
Przecież jutro też jest dzień, a ja mam plany wobec stolicy…

Dobranoc.
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5912
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 10.11.2014 23:20

Zagląda tu ktoś :?:

Jakoś nie widzę chętnych do wspólnego spaceru, ale jak zaczęłam spacerować to zamierzam skończyć. Najwyżej będzie to samotny spacer…

Niedziela, 20.10.2013
Dzwoni budzik….wrrrr…pospałoby się jeszcze, ale mamy wykupione wejściówki na konkretną godzinę i trzeba wstawać. Dość sprawnie się zbieramy i udajemy się na ulicę Dobą. Dzisiejszy punkt to Centrum Nauki Kopernik. Wiedząc, że są kolejki, przed wyjazdem kupiłam bilety na 11:30. Ale wcześniej chciałabym jeszcze spotkać się z Syrenką – tą znaną z podręczników…

Ustawiamy navi i jedziemy. Już po kilku chwilach zbliżamy się oczywiście do….Mostu Łazienkowskiego. Co jest :?: :?: Przecież Kopernik jest po naszej stronie Wisły. Ale już jesteśmy na pasie na most, moście, a jako że zjazdy z mostu są poblokowane, nie zostaje nam nic innego, jak znowu pojawić się na drugiej stronie. I znowu jesteśmy obok Stadionu, ale oczywiście nie mamy gdzie zaparkować. Jedziemy wzdłuż rzeki i Mostem Świętokrzyskim przedostajemy się na właściwą stronę. Ale tam wcale nie jest różowo, bo mamy zakaz skrętu w Dobrą – znowu jakiś remont. Jedziemy na azymut i poszukujemy miejsca do zaparkowania. Wjeżdżamy w jakąś uliczkę, parkujemy, ale coś mnie tknęło i zapytałam się czy można parkować. Można, ale ten fragment ulicy jest prywatny (przynależy do apartamentowca) i trzeba płacić jakąś masakryczną stawkę. Przeparkowujemy auto na koniec tej samej ulicy i tam można już spokojnie parkować. Idziemy do Centrum…

Ale najpierw Syrenka :D
Łatwo dostać się nie było, wykopaliska, przebudowa, jakieś ogrodzenie i…. znowu lekkie rozczarowanie. Niby syrenka jest, ale jakaś taka niedostępna….
Obrazek

Patrzymy na inny niedostępny dla nas obiekt
Obrazek

Wchodzimy do Parku Odkrywców, chwilę eksperymentujemy, ale czas odwiedzić centrum w środku. Obawiam się tej osławionej kolejki… Wchodzimy, a tam prawie nie ma kolejki. Kilka osób do kas. Idziemy, dostajemy wejściówki, karty magnetyczne. Zostawiamy ubrania w szafkach i wchodzimy… I zaczynamy od wahadła…
Obrazek

Obrazek

Przed kasą ludzi nie było, koło wahadła też nie za wiele, ale dalej to ludzi jest PEŁNO. Pan M. dopytuje się ile mniej więcej nam tu zejdzie. Mówię, że ze 2,może 3 godzinki. Słyszę: eee półtorej .

Idziemy do pierwszej atrakcji, czyli Wielkiego Wybuchu. Ale o ile pierwsze pomieszczenie jest ciekawe, to kolejne mojego 10-latka nudzą…
Obrazek

Opuszczamy tą trudną do zdefiniowania czasoprzestrzeń i idziemy dalej...
Odkrywamy starożytne prawa Archimedesa, egipskie żurawie… Doświadczenia z wodą, powietrzem wciągają. Z każdą kolejną coraz bardziej...

Teatr Robotyczny – fajne przedstawienie płaszczyzny, przestrzeni, ale dla mojego Młodego nie jest to ciekawe, bo od dawne dobrze znane. Chce stąd uciekać. Na szczęście „spektakl” trwa tylko 15 min. i można iść dalej….
Piętro… Najbardziej ciekawa część. Chłopaki wciąga sterowanie samolotami za pomocą odbitego światła, Młody leci na księżyc i kręci się w „kole chomika”, a ja decyduję się na latający dywan. Ta część Centrum jest świetna i wciągająca. W kilku miejscach do zapisania swoich wyników, osiągnięć można użyć otrzymanej karty magnetycznej, która zapisuje wyniki, które można następnie przesłać na swój mail. Szkoda tylko, że ani w kasie, ani gdzieś przy wejściu nie ma informacji jak skonfigurować pod siebie kartę…
Obrazek

Obrazek

Tu też jest strefa dotycząca płci i seksu. Intymne miejsca za zasłonką służą...sprawdzeniu swojej wiedzy na temat seksu. Fajnie zrobiona sprawa, pytania...może nie dla 10-latka, ale dla 15-latka jak najbardziej (przynajmniej w mojej opinii). Słucham komentarzy innych i są różne, tak jak ludzie. Jedni wychodzą zbulwersowani, inni podśmiewają się, a komentarze świadczą tylko o tym, że wielu dorosłych ma znikomą i błędną wiedzę na temat intymnej strefy życia.... Każdy indywidualnie musi ocenić czy chce tam wchodzić czy nie....



Centrum jest przyjazne dla każdego. Nie ważne czy już umiesz chodzić czy siedzieć, czy masz więcej niż 50+, każdy jest tu mile widziany
Obrazek


Więcej… odkryjcie sami… Nie chcę Wam zabierać zabawy…
A my z planowanych 2 godzin, opuszczamy centrum po ….5 godzinach :D


Jedna uwaga: w czasie zabawy nie tylko dzieci robią się głodne. Na terenie był jeden mini sklepik z jakimiś batonami i drożdżówkami. Nic konkretnego. Jest też bufet z ciepłym jedzeniem. Coś konkretnego, ale… Znowu ale… Jedzenie nie zachęca. Są jakieś 3 rodzaje mięs, każde w sosie i wyglądają jak jedno z różnymi tabliczkami. Jednocześnie nie wygląda mi to na jakieś super świeże.. Zadowalamy się drożdżówkami…

Wychodzimy na świeże jesienne powietrze...
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 10.11.2014 23:51

ja z ciekawoscia spaceruje z Toba :) Tymbardziej, ze stolycy prawie wcale nie znam :oops: .
Kiedys mam nadzieje nadejdzie czas aby to zmienic, poki co patrze na nia Twoimi oczami wiec..chodzmy dalej, ok?! :smo:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Weekendowy spacer ulicami stolycy - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017