CHORWACJA ONLINE

forum

 
Wasza Chorwacja Relacja 2
reklama


Relacja z podróży do Rovinja oraz do Primostenu


Na marginesie nie mogę oprzeć się dodaniu pewnego spostrzeżenia. Otóż w Czechach i Austrii aby poruszać się po autostradach i drogach ekspresowych należy wykupić jednorazowo tzw. winietkę (ważną od dziesięciu dni do jednego roku - można zaopatrzyć się w nie, tak jak my to zrobiliśmy jeszcze w Polsce w oddziale PZMot). W związku z tym na austriackich autostradach korki widzieliśmy jedynie w Wiedniu w okolicach zjazdów do miasta, co w zasadzie przy tej ilości samochodów jest nie do uniknięcia. W Słowenii i Chorwacji opłaty pobierane są na rogatkach, co powoduje tam kosmiczne korki, które mogą być nawet niebezpieczne, mimo że miejsca te są z dużym wyprzedzeniem oznakowane. Polak mądry po szkodzie. Jak dotąd fundujemy sobie (Katowice - Kraków) ten sam nieciekawy system pobierania opłat. Wszystko będzie dobrze do momentu gdy takich płatnych autostrad jest niewiele i to jeszcze w krótkich odcinkach. Schody zaczną się kiedyś, gdy będzie ich więcej.

Przed wyjazdem zaplanowaliśmy nocleg w Słowenii na campingu. Mieliśmy ze sobą dwa namioty mikro dwójki. Projekt był taki, że w namiotach przekimają się dzieci no i może mamy a tatusiowie w samochodach. Po opisanym zdarzeniu zrobiło się późno (ok.1.00 w nocy) i jadąc autostradą mieliśmy problem aby znaleźć jakieś pole namiotowe. Kilka campingów zaznaczyłem na mapie, wcześnie wyszukując je w sieci, ale jakoś wszystkie były z dala od autostrady. Teraz jeszcze ich szukać po ciemku? Nie. Zdecydowaliśmy się (może trochę ryzykownie) na spanko na jednym z parkingów przy autostradzie. Było tam więcej takich jak my i stwierdziliśmy, że powinno być bezpiecznie. Nie czując zmęczenia za kółkiem, na postoju wyluzowałem się i zasnąłem w kilka minut.

Rano ok. 7.30 ruszyliśmy dalej aby utknąć w ogromnym korku przy zjeździe z autostrady do Postojnej, miejscowości gdzie znajduje się ogromna jaskinia, podobno jeden z ośmiu cudów świata! W godzinę pokonaliśmy ok. półtora kilometra aby zatrzymać się na dużym parkingu nieopodal wejścia do Postojnskiej Jamy. Nikt z nas nie żałował, że zatrzymaliśmy się tu na postój. Wrażenia ze zwiedzania jaskini są nie do opisania. Dzieciakom najbardziej chyba podobał się kilkukilometrowy przejazd elektryczną kolejką do jej wnętrza. Wesołe miasteczko wysiada.

Jednak czas nas goni, dzisiaj jeszcze musimy dotrzeć na Istrię do Rovinia celu naszej podróży. Żal tylko, że nie możemy zwiedzić jaskini Skocjan (podobno mniejsza ale piękniejsza) i Predjamskiego Gradu (zamku wybudowanego w niszy skalnej). Może kiedyś tu wrócimy?

Podróż kontynuujemy przez przejście graniczne w miejscowości Rupa. Jesteśmy już w Chorwacji. Przejeżdżając przez przedmieścia Rijeki (pierwszy rzut oka na Adriatyk) zostawiamy w dole z lewej strony Opatiję i kierujemy się przez płatny, kilkukilometrowy tunel Ucka w stronę celu podróży. Do Rovinia docieramy wspaniałą jednojezdniową (chyba nową) drogą, na której ograniczenia i mały tłok pozwalają rozwinąć znaczne prędkości, dzięki czemu na miejscu jesteśmy już wczesnym popołudniem.

Naszą kwaterę znaleźliśmy w zasadzie bez problemów. Jest O.K. Dwie sypialnie, jadalnia z aneksem kuchennym, łazienka z pralką automatyczną i taras. Położenie w nowej dzielnicy willowej, nieco z dala od morza, co jednak nam nie przeszkadza, bowiem nasz sposób wypoczywania zakłada mniej więcej równy podział czasu na plażowanie i aktywną turystykę (zwiedzanie okolic).

Rovinj - na jednej z uliczek Rovinj - miasteczko jak bombonierka: owalna wysepka połączona z lądem, na której centralnym miejscu, na wzgórzu wznosi się kościół św. Eufemii z wysoką wieżą z której roztacza się wspaniały widok na okolicę. Dokoła domki kryte czerwona dachówką skupione wzdłuż wąziutkich uliczek. Pozostała część miasta rozlokowana na stałym lądzie z portowym nabrzeżem wzdłuż, którego toczy się życie rozkwitające dopiero wieczorem. Całość z plażami, kafejkami, knajpkami i restauracjami z ogródkami stworzona dla turysty. Taki widok zobaczyliśmy już pierwszego dnia wieczorem. Jak dotąd nie byliśmy we Włoszech ale mimo to czuliśmy na każdym kroku włoską atmosferę miasteczka, którą podkreśla np. dwujęzyczne nazewnictwo ulic. Włoskie nazwy ulic często nie są prostym tłumaczeniem nazw chorwackich, ale są to nazwy z czasów (do końca II wojny światowej) gdy Istria należała do Włoch (nie mogę wyobrazić sobie np. Zielonej Góry z polsko-niemieckimi tablicami). Do dzisiaj mieszka tu dość pokaźna mniejszość włoska. Dowiadujemy się, że np. siostra naszej gospodyni mieszka we Włoszech a w sąsiedztwie wypoczywa sporo turystów z Italii. Wśród zaparkowanych na ulicach samochodów poza miejscowymi widać dużo rejestracji właśnie włoskich. Panuje tu też moda spowodowana chyba koniecznością tj. kłopotami z zaparkowaniem samochodu, na jazdę skuterami po mieście. Wieczorem dziesiątki ich stoją zaparkowane przy głównej ulicy (Carera) i w okolicach nabrzeża portowego. Co dla nas jest niepojęte pojazdy te stoją i nikt ich nie pilnuje, ale też nie słychać o kradzieżach. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo (kradzieże, porządek na ulicach, uczciwość itp.) to Chorwacja na Polaku sprawia wrażenie państwa położonego na innej planecie. Po prostu jest tu czysto i bezpiecznie. Policję widać sporadycznie a mimo to nocne życie na ulicach toczy się bez chuligańskich ekscesów. Także policja drogowa nie rzuca się w oczy, chociaż często gdy jest potrzebna wyrasta jak spod ziemi, jednak jej interwencja sprowadza się często jedynie do surowej ale tylko reprymendy, co na większość Europejczyków (no może poza Polakami) działa w stopniu wystarczającym.

Rovinj - przy nabrzeżu Pobyt w Roviniu upływał nam na plażowaniu (pogoda stuprocentowa, woda kryształowej czystości), zwiedzaniu miasteczka i zwykłym snuciu się po jego uroczych zakątkach oraz na wycieczkach po okolicy. W najbliższym sąsiedztwie centrum plaże są mało zagospodarowane i w zasadzie trzeba użyć określenia skaliste. Jednak woda jest tam niezmącona i przejrzysta do nieprzyzwoitości, co nawet może być niebezpieczne, bowiem wychowani nad polskim morzem i jeziorami mamy zawsze wrażenie, że skoro widać dno to jest płytko i można tam stanąć, a tym czasem to tylko złudzenie spowodowane kryształową wodą i załamywaniem się w niej światła. O ile ktoś szuka bardziej "cywilizowanych" miejsc do kąpieli i plażowania to winien wsiąść w samochód i pojechać kilka kilometrów w jedną lub drugą stronę do jednego z nadmorskich ośrodków wypoczynkowych i tam korzystać z wszelkich wygód. My jeździliśmy do Villa Rubin ok. 3 km od centrum Rovinia. Samochodem można tam dojechać prawie na samą plażę. O ile komuś nie odpowiada kamienista plaża może gratis korzystać z odkrytych basenów z morska wodą, po kąpieli opłukać się pod prysznicem. Za niewielką opłatą można korzystać także ze zjeżdżalni. Na miejscu jest też możliwość zjedzenia czegoś i wypicia. Po plaży kursują nieprzerwanie sprzedawcy z ciastem głównie gigantycznych rozmiarów pączkami z czekoladą lub marmoladą.

strona: 1 2 3 4 Dalej >>

Wszystkich chętnych zapraszamy do nadsyłania relacji.


[Wasza Chorwacja - strona główna]



[Strona główna] [Reklama] [Kontakt] na górę strony

Rozmiar: 107 bajtów


apartamenty w cro




Rozmiar: 107 bajtów

Rozmiar: 107 bajtów

(c) 1999-2009 Chorwacja Online - Cro.pl