Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

W poszukiwaniu zimy czyli Heiligenblut 2014

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław
W poszukiwaniu zimy czyli Heiligenblut 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 05.03.2014 23:34

Tego wyjazdu w zasadzie miało nie być. Przeprosiny z nartami obiecywaliśmy sobie od jakiegoś czasu ale z uwagi na dłuższą przerwę w kontakcie z dwoma deskami jak i gwoli prawdy nie za wysokie wymagania z naszej strony dotyczące ambitności stoków do szusowania :-) braliśmy pod uwagę w pierwszej kolejności Polskę ewentualnie Czechy. Urlop w pracy przyklepany w terminie wydawałoby się idealnym - koniec stycznia - tydzień leci za tygodniem a tu śniegu jak na lekarstwo :roll: Niby coś tam dmuchają tu i ówdzie ale jakieś mało to przekonujące... Urlop przesunięty raz, drugi aż tu w końcu zaczyna mocno pachnieć wiosną...

Więc może po raz pierwszy Austria? Tam śniegu chyba nie brakuje :lol: W końcu jak już jest okazja się wyrwać na kilka dni... Tylko jeśli tak to dokąd i jakie koszty? To drugie po wstępnym rozeznaniu okazuje się nie być aż tak niedosiężne jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Bardziej 'problematyczne' pierwsze - wyjazd na przetarcie szlaków więc rozeznanie słabe. Lektura cro.pl (Zillertal itp. :-)) ale ostatecznie przekonuje wpis na blogu narciarskim Krzysztofa Burnetko dotyczący Heiligenblut - małej austriackiej miejscowości położonej w rejonie Grossglocknera, najwyższego szczytu Austrii. Trochę drogi do przejechania ale ponownie - jak już można się wyrwać... :D

Wyjazd (23.02-01.03), co tu dużo mówić - bardzo udany, z przepiękną pogodą, fizycznie męczący czyli taki jaki porządny wyjazd narciarski powinien być :D Jako że miłośników szusowania na forum jak widać nie brakuje mam nadzieję że podstawowe informacje o ośrodku jakie planuję tu podrzucić się komuś przydadzą. No i biorąc pod uwagę wspomnianą rewelacyjną aurę będzie też coś ku uciesze oka (a było na co popatrzeć).

Stoki położone stosunkowo wysoko, w 90% pomiędzy 1750m a 2900m (!), zasadniczo obejmujące dwa górskie masywy (Schareck - 2604m i Graidtroghoche - 2989m) więc mimo iż na dole lekka odwilż to na trasach świetny, zmrożony śnieg. Ich długość - 55 km - chyba mniejsza niż w 'typowych' alpejskich narciarskich kombinatach ale nam w zupełności wystarczyło ;-)

Obrazek

Obrazek

Dojazd z Polski dobrze znaną, 'chorwacką' trasą przez Katowice, Ostrawę, Brno, Wiedeń, Graz i potem Klagenfurt, Villach, Spittal an der Drau. Po około 11,5 h jazdy meldujemy się w Mortschach - miejscu naszego zakwaterowania.

Obrazek

:papa:
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 17337
Dołączył(a): 24.07.2009
Lokalizacja: ze wsi

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 06.03.2014 00:29

_chudy_ napisał(a):Wyjazd (23.02-01.03)

Czyli - jeszcze ciepły.

Pozdrawiam,
Wojtek
Roxi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3259
Dołączył(a): 06.11.2008
Lokalizacja: Śląsk

Nieprzeczytany postnapisał(a) Roxi » 06.03.2014 10:55

Kolejna narciarska relacja. Super :)
Ten region narciarski jest totalnie dla mnie obcy, więc bardzo chętnie będę zaglądała.

Może trzeba pomyśleć o specjalnym spisie zimowych relacji, zrobionym na wzór tego, który prowadzi weldon ;)
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 06.03.2014 21:12

Franz napisał(a):
_chudy_ napisał(a):Wyjazd (23.02-01.03)

Czyli - jeszcze ciepły.

Pozdrawiam,
Wojtek


Taaa, pewnym znaczeniu rzeczywiście ciepły :lol: W innym nie do końca :roll: Uznałem że jeśli pisać to na świeżo bo już za parę tygodni zima chyba nie będzie już nikogo interesować :roll:
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 06.03.2014 21:16

Roxi napisał(a):Kolejna narciarska relacja. Super :)
Ten region narciarski jest totalnie dla mnie obcy, więc bardzo chętnie będę zaglądała.

Może trzeba pomyśleć o specjalnym spisie zimowych relacji, zrobionym na wzór tego, który prowadzi weldon ;)


Witam :-) To forum już chyba dawno stało się czymś znacznie więcej niż kompendium wiedzy o Chorwacji. Dział pt. encyklopedia narciarska to chyba tylko kwestia czasu ;-)
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6875
Dołączył(a): 02.08.2008
Lokalizacja: Gliwice

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 06.03.2014 21:37

Nartki - super! :D Poczytam, popatrzę, może kiedyś obierzemy za cel okolice Grossglocknera :D
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 06.03.2014 22:17

23. lutego - pierwsze koty za płoty

Pogoda na drugi dzień po przyjeździe miło zaskakuje - w sobotę wieczorem szarówka, po drodze deszcz/śnieg tymczasem od rana w niedzielę idealnie bezchmurne niebo. Czas na pierwszą decyzję - dojazd autem czy skibusem? Właścicielka obiektu z uwagi na niedzielę doradza to drugie i ta opcja wygrywa jak też jest w późniejszych dniach przez nas najczęściej wykorzystywana. Ma to tę zaletę że skibus operuje w systemie door-to-door :D i odpada w ten sposób mało przyjemny spacer z auta w narciarskim rynsztunku.

Obrazek
Wjazd do Heiligenblut z okien autobusu

Z uwagi na dłuższą przerwę w nartowaniu na mapce tras szukamy w pierwszej kolejności tych pomalowanych na niebiesko :lol: Ostatecznie na start decydujemy się ponartować na stokach Hochfleiss. Dotarcie tam jest dwuetapowe - najpierw kolejka na stację pośrednią Rossbach (1750 m) a potem kilkusetmetrowym tunelem do dolnej stacji Fleissalm (1809 m).

Obrazek

Obrazek

Stamtąd 4-osobowa kanapa na górną stację na wysokości 2470 m. Jest też parę orczyków w dolnej części ale uznajemy je za mniej atrakcyjną opcję ;-)

Stamtąd - cóż - widoki wspaniałe, piękne słońce, jeszcze piękniejsze góry i tylko lekki stres że trzeba jeszcze stąd zjechać :lol: Narciarz ze mnie taki sobie, zaciągnięty swego czasu na śnieg przez żonę, jazdy uczony posiadając już od dawna w kieszeni dowód osobisty i prawo jazdy, dość oporny na wiedzę ;-) Ale te trudne miesiące/lata opanowywania kontroli 2 desek nauczyły mnie jednego - pozycja horyzontalna w karierze każdego zjazdowca jest do pewnego stopnia naturalną i tylko od jego umiejętności zależy jak często się zdarza :lol:

Tak więc jeździ mi się w pierwszy dzień w sposób dość drewniany, bez paru sińców się nie obeszło ale z każdym szusem jest coraz lepiej - jazda na nartach to chyba na szczęście obok jazdy na rowerze i pływania taka umiejętnośc, której zapomnieć się nie da. 'Cierpienia' wynagrodzone są takimi widokami - komentarz chyba zbędny:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
W głębi Grossglockner

Obrazek

Obrazek

Na tym stoku spędzamy cały dzień, ze stacji pośredniej zjeżdżamy czerwoną trasą do Heligenblut ale robimy to po raz pierwszy i ostatni - na dole odwilż, miejscami mocno zmuldzone, wąsko i nieprzyjemnie. W kolejnych dniach uciekamy na dół po emerycku wagonikiem :mrgreen:

:papa:
Ostatnio edytowano 06.03.2014 22:19 przez _chudy_, łącznie edytowano 1 raz
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 06.03.2014 22:18

maslinka napisał(a):Nartki - super! :D Poczytam, popatrzę, może kiedyś obierzemy za cel okolice Grossglocknera :D


Dzięki za zainteresowanie - poczytuję sobie od jakiegos czasu Twoje narciarskie relacje ale zwykle cichaczem :oops: więc przy okazji dzięki za garść cennych informacji o szusowaniu w Austrii (i nie tylko :-)).

:papa:
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 07.03.2014 23:27

24. lutego - słońce, słońce, słońce

Kolejnego dnia pogoda nadal rozpieszcza - na niebie ani jednej chmurki. Tym razem decydujemy się obadać trasy znajdujące się na drugim ze szczytów, na zboczach którego rozlokowany jest ośrodek narciarski w Heiligenblut - Scharecku (2604m). Dojazd ponownie skibusem stacja pośrednia Rossbach a stamtąd 4-osobowym wagonikiem 850 metrów w górę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spod stacji widoki bomba - aż szkoda jeździć ;-)

Obrazek
Grossglockner widziany spod górnej stacji narciarskiej na Scharecku

Obrazek
Opalanie na Scharecku

Obrazek
Początek czerwonej trasy numer 1

Obrazek
Na Scharecku #1

Obrazek
Na Scharecku #2

Na początek testujemy czerwoną jedynkę - nie jest szczególnie trudna, na dole (Falbicht - 2200m) jest możliwość wjazdu kotwicowym orczykiem na Viehbuhel (2420m) lub powrotu 8-osobowym wagonikiem na Schareck. Obie te trasy bardzo przypadają nam do gustu - są stosunkowo łatwe i położone w wyższej partii gór co ma swój klimat. Dopiero po jakimś czasie orientujemy się iż miejscami jeżdzimy po, pokrytej aktualnie 2,5 metrową warstwą śniegu, trasie transalpejskiej. Nie dziwota że zamknięta do maja ;-)

Obrazek
Gdzieś na czerwonej jedynce

Obrazek
Orczyk na Viehbuhel

Obrazek
Viehbuhel

Obrazek
Niebieska trasa numer 8 - w głębi po lewej przykryty śniegiem Hochtor (2506m) - tunel na drodze transalpejskiej

Obrazek
I weź tu odśnież koło domu

Obrazek
Czerwona trasa numer 1 z Scharecka na Falbicht

Obrazek
Berggasthof Wallackhaus przy drodze transalpejskiej

Obrazek
Kolejka z Falbichl na Schareck

Obrazek
Chwile wahania na przed czarną trasą numer 1 (spadek 60%)

cdn
Ostatnio edytowano 07.03.2014 23:50 przez _chudy_, łącznie edytowano 1 raz
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 07.03.2014 23:49

Większość dnia spędzamy na opisanych wyżej trasach 1 i 8 ale dokonujemy też rozpoznania na dłuższych i bardziej męczących trasach zjazdowych Schareck - Rossbach - 5a/5 oraz 2a/2. Pierwsza opcja niezbyt przypada nam do gustu - zjazd dość trudny i wyczerpujący. 2a/2 wygląda pod tym względem lepiej, równiez widokowo.

Obrazek
Graidtroghoche (2989 m) widziane z trasy numer 2a

Obrazek
Schareck - widok z niebieskiej trasy numer 2

Obrazek
Grossglockner widziany z niebieskiej trasy numer 2

Obrazek
Głeboka górska dolina kończąca się w Heiligenblut

Obrazek
Dolna część niebieskiej dwójki, w pobliżu górnej granicy lasu

Obrazek
Niebieska 'dwójka'

Dzień kończymy planując wstępnie na wtorek odpoczynek połączony ze zwiedzaniem.

:papa:
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 08.03.2014 22:08

Heligenblut i okolice

Nasze plany jednodniowego odpoczynku przeznaczonego na odetchnięcie i niewielkie zwiedzanie biorą w łeb bo... kolejnego dnia słońce znowu świeci aż miło :mrgreen: Z jednej strony chciałoby się/wypadało trochę odsapnąć, z drugiej - skąd wiedzieć jaką aurę przyniosą kolejne dni? Koniec końców znowu lądujemy na stoku, tym razem decydując się jednak na dojazd samochodem dający opcję krótkiego spaceru po Heiligenblut. Na trasach w zasadzie niewiele nowego się tego dnia dzieje więc zamiast powielać zdjęcia stamtąd wrzucę dziś kilka prezentujących niektóre nienarciarskie atrakcje okolicy (liźnięte przez nas w mocno ograniczonym zakresie).

Obrazek
Heiligenblut #1

Obrazek
Heligenblut #2

Główną wizytówką miejscowości jest pochodzący z XV wieku gotycki kościół Św. Wincentego zdobiący praktycznie każdą pocztówkę z tych stron.

Obrazek
Heligenblut - kościół Św. Wincentego

Okazuje się iż do środka nie jest nam tak łatwo się dostać - brama wejściowa większość czasu jest zamknięta. Ale za którymś podejściem cierpliwość zostaje w końcu nagrodzona :-) W środku pustka i kompletna cisza...

Obrazek
Heligenblut - wnętrze kościoła Św. Wincentego

Obrazek
Heligenblut - krypta kościoła Św. Wincentego #1

Obrazek
Heligenblut - krypta kościoła Św. Wincentego #2

Powstanie kościoła jak i samej miejscowości (nazwa oznacza dosłownie "świętą krew") wiąże się z legendą. Nie ma sensu abym ją osobiście kaleczył więc przytaczam poniżej na podstawie informacji z sieci :-)

Nazwa „Heiligenblut” („Święta Krew”) wiąże się z legendą. W X wieku Duńczyk imieniem Briccius przybył w okolice Heiligenblut, które nazywało się wówczas (Gros) Kirchheim. Briccius pozostawał na służbie cesarza Konstantyna VIII jako generał w Konstantynopolu. Jako człowiek bardzo religijny i doskonały przywódca cieszył się wielkim uznaniem władcy. Generał zapragnął się udać w rodzinne strony, aby zanieść chrześcijaństwo do ojczyzny, ale cesarz nie chciał stracić dzielnego stratega. Briccius modlił się do Boga, aby pomógł mu przekonać cesarza. Jednocześnie, około roku 914, jakiś człowiek ugodził nożem krucyfiks znajdujący się w kościele Hagia Sophia w Konstantynopolu, ponieważ chciał się przekonać, czy Chrystus rzeczywiście jest Bogiem. Kiedy „rana” zaczęła krwawić, przerażony niedowiarek uciekł, a później przyjął chrzest. Wiadomość o cudzie rozeszła się w okamgnieniu i dotarła również do cesarza, który kazał zebrać krew do buteleczki, aby przechowywać ją jako „znak z nieba”. Jako że Bóg wysłuchał jego żarliwej modlitwy, Briccius ponownie zwrócił się do cesarza z prośbą o pozwolenie na powrót do ojczyzny. Na znak wdzięczności za wierną służbę cesarz zgodził się spełnić ostatnie życzenie Bricciusa, a ten poprosił o ampułkę zawierającą Świętą Krew. Władca niechętnie rozstał się z cennym skarbem. Wkrótce tak tego pożałował, że kazał swym żołnierzom ścigać Bricciusa, aby odzyskać relikwię. Briccius pojechał inną drogą niż najemnicy cesarza i z Bożą pomocą zdołał przed nimi uciec. Zrobił nacięcie w prawej nodze i tam ukrył ampułkę. Kiedy rana się zabliźniła, ruszył w dalszą drogę. W okresie Bożego Narodzenia dotarł do Heiligenblut, gdzie zmarł pogrzebany przez lawinę. Mieszkańcy z pobliskiej wioski zobaczyli trzy kłosy zboża wyrastające z grubej pokrywy śniegu. Wzbudziło to ich ciekawość i zaczęli kopać. Wkrótce odnaleźli ciało Bricciusa. Z jego piersi wyrosły trzy kłosy zboża. Wieśniacy zabrali zwłoki i włożyli na sanie ciągnięte przez woły. Zwierzęta zatrzymały się dokładnie w miejscu, gdzie wznosi się dziś kościół Heiligenblut. Nie chciały iść dalej.
Źródło: tutaj

Obecnie Heiligenblut składa się w większej części właśnie z kościoła, niewielkiego ryneczku otoczonego sklepami z pamiątkami i wyciągu :-) Reszta to porozrzucane wokół 'gasthofy', ośrodki hotelowe i apartamenty na wynajem dla turystów - okiem z zewnątrz żyjąca praktycznie w 100% z turystyki. Jest tu jednak naprawdę kameralnie i spokojnie.

Obrazek
Heiligenblut #3

Obrazek
Heligenblut #4

Okolice są ogromnie atrakcyjne również pod kątem letniej wizyty (może nawet bardziej niż zimowej :roll: ) - lodowiec Pasterze, trasa transalpejska, wodospady, zabytki, mnogość tras górskich...

Nam poza Heiligenblut udało się zajrzeć na dłuższy spacer jedynie do Winklern (zdecydowaną większość czasu zjadły narty :P ) - jako ciekawostka 700-letnia oryginalnie się prezentująca wieża celna (w środku jest muzeum krzyształów):

Obrazek
Winklern - wieża celna #1

Obrazek
Winklern - wieża celna #2

Tyle na dzisiaj - w kolejnym odcinku znów będą narty :papa:
Potter
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1033
Dołączył(a): 15.03.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Potter » 08.03.2014 23:57

Kolejna relacja narciarska :D ! Super !
Widzę, że nartowałeś dokładnie w tym samym terminie co ja :mrgreen: .
Ośrodków w Austrii jest tak wiele, że często trudno wybrać. Twoja rzetelna i szczegółowa (super ! 8) ) relacja pozwoli poznać "ludzkie" oblicze tego ośrodka :lol: .
Czy mi się wydaje czy nie było tam za dużo ludzi ? Był to przecież tzw. "wysoki" sezon więc gdyby rzeczywiście tak było to ośrodek staje się jeszcze bardziej interesujący :papa: .
Czekam niecierpliwie na jeszcze ...
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 09.03.2014 10:49

Ten sam termin i z tego co widzę takie same piękne słońce :D W sumie ośrodki nie tak znowu odległe od siebie tyle że po innej stronie gór ale widać pogodowo nie miało to w tym wypadku znaczenia :roll:

Co do obłożenia tras to może nie było aż tak luźno jak niektóre zdjęcia mogą sugerować (z reguły starałem się 'łapać' widoczki a nie narciarzy :-)) ale o tłumach rzeczywiście trudno mówić. Kolejki do wyciągów były niewielkie i nigdy nie przekraczały paru minut stania a pod koniec dnia na stoku robiło się wręcz pustawo. Jedyną tłoczną sytuacją w całym pobycie był jeden z przejazdów skibusem - jakoś tak się złożyło że akurat chętnych do powrotu z nartowania w ten sposób było wyraźnie więcej niż zwykle i z pewnym trudem zmieściliśmy się do środka (a kolejny jechał ponad godzinę później :roll: ).

Ośrodków w Austrii rzeczywiście mnóstwo i mieliśmy problem coś wybrać ale wyszliśmy z założenia że jak na pierwszy narciarski wyjazd w Alpy to gdziekolwiek nie trafimy tam będzie dobrze :lol: Patrzyliśmy więc głównie na wysokość położenia stoków (wiosna zrobiła się taka że woleliśmy dmuchać na zimne), dostępność noclegów (rezerwowaliśmy pobyt ledwie z kilkudniowym wyprzedzeniem) i aby koszty wyjazdu nie przekroczyły założonego budżetu. A że przy okazji udało się wybrać naprawdę przyjemne w naszym odczuciu miejsce to dodatkowe szczęście :mrgreen:
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 16.03.2014 10:46

26. luty - Hochfleiss

Czwartego dnia nartowania pogoda pogoda odrobinę zaczyna się psuć - pojawia się trochę chmur - ale i tak jest to bardzo odległe od internetowych prognoz wieszczących na drugą połowę tygodnia jej załamanie. Jeździmy najpierw na Scharecku, później za tunelem gdzie decydujemy się na wjazd kotwicowym orczykiem na najwyższy punkt całego ośrodka - Hochfleiss (2902 m).

Obrazek
Pod górną stacją kolejki Fleissbahn (2470 m)

Obrazek
Kotwicowy orczyk na Hochfleiss

Żona namawiała na podjechanie tam już pierwszego dnia pobytu ("Jaki stamtąd musi być widok!") ale na szczęście udało się wówczas przemówić jej do rozsądku :lol: Po paru dniach jeżdżenia oporu już jednak nie stawiam i tym razem widoczne ostrzeżenia w rodzaju 'nur fur erfarene Skifahrer' mijamy pewnym krokiem (nartem?).

Podjazd nie jest trudny, lodu brak, jedynym kłopotem mogłoby być pewnie przypadkowe wypięcie bo zjechać na dół trzebaby wówczas poza trasą ale tego typu wypadki są nam na szczęście oszczędzone... U góry wysokość czuć - mało co w zasięgu wzroku 'wystaje' wyżej, jest też pewna (niewielka) ekspozycja. Niektórym mało, ściągają narty i podchodzą aż do zakończonej z drugiej strony przepaścią kulminacji Graidtroghoche (2989 m).

Obrazek
Hoher Sonnblick (3106 m) - w środku, w głębi, widok z Hochfleiss

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Na Hochfleiss #1

Obrazek
Na Hochfleiss #2

Obrazek
Grossglockner i masyw Scharecka (na pierwszym planie) - widok z Hochfleiss

Na Hochfleiss spędzamy dłuższą chwilę bo popatrzeć naprawdę jest na co po czym z góry zjeżdżamy czerwoną trasą 11a, która klikaset metrów niżej łączy się z niebieską 11. Jest nieco eksponowana i można się poczuć odrobinę nieswojo ale obchodzi się bez dramatów :) W sumie większym problemem jest pokonywany spadek i nasze (słabe) nogi. Parokrotnie zatrzymujemy się odpoczywając i sycąc oczy górami.

Obrazek
Początek czerwonej trasy 11a, w głębi Grossglockner

Obrazek

Obrazek
Czerwona trasa 11a

Obrazek

Obrazek
Schareck i - gdzieś za chmurami - Grossglockner

:papa:
_chudy_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 349
Dołączył(a): 25.07.2009
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postnapisał(a) _chudy_ » 19.03.2014 20:34

27-28. luty - Trochę tu, trochę tam

Dwa ostatnie dni naszego nartowania w Heiligenblut to w znacznej mierze walka ze zmęczeniem materiału :lol: Jeździmy raczej niespiesznie, ciesząc się w spokoju ulubionymi trasami (przede wszystkim czerwone/niebieskie 1, 2/2a oraz 8 na Scharecku). Pogoda w zasadzie dopisuje choć robi się trochę pochmurno i wietrznie. Większych przygód na stoku (na szczęście :roll: ) brak i do opisywania nie ma zbyt wiele więc jedyne co mi pozostaje to wrzucenie paru ciekawszych zdjęć wykonanych przy bardziej urozmaiconej aurze:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeśli chodzi o narty to w zasadzie tyle, jeśli są jakieś pytania (i ktoś jeszcze czyta ;-)) to zapraszam. W ostatnim odcinku będzie jeszcze krótkie podsumowanie wyjazdu i wiosenny deser :)

:papa:
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



W poszukiwaniu zimy czyli Heiligenblut 2014
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
x
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2014