Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

2012 Turcja

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
croart
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 60
Dołączył(a): 13.07.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) croart » 09.02.2013 11:02

Czyta, czyta...
Nie patrz na nic tylko pisz i wklejaj!
Foty świetne, widoki ach i och - grot ja Ci zazdroszczę wyprawy... a powiem i więcej: mam ochotę ją skopiować, tylko nie wiem co z prawami autorskimi :)
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11730
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 09.02.2013 15:22

grot napisał(a):ktoś to jeszcze czyta :lol:

Nie tylko FUX, ja też czytam i oglądam z szeroko otwartymi oczami, ale po Twoim poście że najlepiej tu pisać krótko i na temat stwierdziłem że może odzywać się więcej nie będę :wink:
Ale jak do tej pory wyciągnąłem z relacji już dwa wnioski na przyszłość... pierwszy, że Turcja to nie Grecja i za wszystko (albo prawie wszystko) trzeba tam płacić :? , a drugi - że wewnątrz kraju, we wrześniu noce są tak chłodne :roll:
Mimo to i tak mam zamiar tam pojechać :idea: , więc pisz i pokazuj jak najwięcej :cool:
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13000
Dołączył(a): 14.05.2005
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 09.02.2013 15:57

Znam takich z innego forum, że im 3 miesiące w TR było mało i musieli „na chwilę" ja opuścić, aby problemów nie mieć.
Tam są wizy 90 dniowe...
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 09.02.2013 17:47

W sumie ja też czytałem wiele relacji, a pisałem mało. Co do długości pobytu to razem z dojazdem byłem w trasie 26 dni, a i tak wiele ciekawych miejsc trzeba było pominąć. Nie mówię nawet o wschodzie Turcji, bo wtedy pewnie i 2 miesiące to mało. Co do cen to chyba jednak Grecja droższa, przynajmniej jeśli chodzi o noclegi. A po większości Kapadocji można chodzić za darmo :)

Dziś ciężko z pisaniem mając takie widoki ( Witków, Siwa Polana, Dolina Chochołowska ), więc odcinek będzie krótki :)

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 09.02.2013 21:01 przez grot, łącznie edytowano 2 razy
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 09.02.2013 20:49

KONYA - ALANYA.

Po obfitym hotelowym śniadaniu możemy kontynuować podróż. Droga w kierunku Alanya pustawa, ale bardzo dużo zakrętów, wspinanie się do góry potem zjeżdżanie, znowu wspinaczka itd. Co pewien czas ulubiony przez Turków remont drogi polegający na wysypywaniu kamyczków. Pędzić się nie da. I tak droga aż do samego wybrzeża. Na wybrzeże docieramy w okolicach Manavgat i teraz wzdłuż morza do Alanyi. Z okna robimy taką fotkę:

Obrazek


Docieramy do hotelu, który wybraliśmy na wzgórzu z którego rozciąga się widok na całe miasto. O Alanyi za dużo pisał nie będę, bo to typowo turystyczne miasto nastawione tylko na drenowanie kasy turysty. Setki knajp, port, szeroka plaża. Miejsce godne polecenia to właśnie to wzgórze, na którego wierzchołku znajdują się ruiny zamku.
Spędziliśmy tam kilka dni, więc trochę fotek trzeba zamieścić.

Alanya - góra widziana z plaży
Obrazek

Alanya - widok na port
Obrazek



Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Alanya to było niewielka osada na wzgórzu. Teraz to miasto z ogromną ilością hoteli.

Alanya - pozostałości zamku
Obrazek

Alanya
Obrazek

Alanya
Obrazek

Alanya - zatopi czy nie ?
Obrazek

I jeszcze jaskinia (tuż przy plaży) chyba ma pomagać na drogi oddechowe.
Obrazek


I na koniec tej krótkiej części relacji turecka scenka rodzajowa. Tam chyba związków partnerskich nie tolerują, ale małżeństwa jak najbardziej. Dużo szczęścia.
Obrazek

Kolejny odcinek to wyjazdy w czasie pobytu w Alanyi, między innymi Zielony Kanion, Koprulu i Side.
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13000
Dołączył(a): 14.05.2005
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 09.02.2013 21:16

Bardziej klimatycznie, niż w Antalyi...
ania77
Croentuzjasta
Posty: 329
Dołączył(a): 17.04.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ania77 » 10.02.2013 00:16

Ja też czytam i bardzo mi się podoba, zwłaszcza, że również robiłam turecką pętlę we wrześniu 2012, więc z przyjemnością czytam kolejne odcinki:)

kulka53 napisał(a): (...)
jak do tej pory wyciągnąłem z relacji już dwa wnioski na przyszłość... pierwszy, że Turcja to nie Grecja i za wszystko (albo prawie wszystko) trzeba tam płacić :? , a drugi - że wewnątrz kraju, we wrześniu noce są tak chłodne :roll:
Mimo to i tak mam zamiar tam pojechać :idea: , więc pisz i pokazuj jak najwięcej :cool:


Drugi wniosek jak najbardziej słuszny:):) Ja w Kapadocji (9-12 września) chodziłam wieczorami w grubym zimowym polarze, który wrzuciłam do samochodu tylko z myślą o temperaturach, jakie mogą nas powitać w Polsce w drodze powrotnej pod koniec września:) Odnośnie pierwszego wniosku to nie da się tego tak porównać, ale generalnie zwiedzanie w Turcji, w porównaniu z Grecją, w kontekście odwiedzania atrakcji turystycznych kosztuje. Były miejsca w Turcji, że ręce mi opadały: najpierw parking, potem wejście do atrakcji a potem jeszcze dodatkowa opłata za najbardziej wartościową część tej atrakcji (tak jest w Efezie albo w Goreme Open Air Museum). Nie można jednak przy tym pomijać, że starają się taką atrakcję utworzyć dla turysty dogodną, więc można np. liczyć na czyściutką toaletę. Turcja oferuje tyle atrakcji, że nawet przy cięciu wydatków na odwiedzane obiekty można mieć bardzo ciekawe wakacje i czasu zabraknie na zobaczenie wszystkiego, na co miałoby się ochotę. Nie płaci się za zwiedzanie meczetów. A w Kapadocji można zobaczyć dużo pomijając wejścia płatne. Naprawdę nie uważam, aby traciło się dużo omijając Goreme Open Air Museum (Zelve nie wiem, nie byłam, z opisu Grota wygląda na ciekawsze niż to w Goreme). My do Kapadocji na pewno jeszcze wrócimy i wtedy skoncentrujemy się właśnie na trasach pieszych, bo na to zabrakło nam czasu tym razem. W Stambule pominęłabym teraz np. pałac Topkapi. Tureckie autostrady są tańsze od greckich i nie zdarzają się tu przypadki kasowania za autostradę, która jest nią tylko na mapie i w planach.

Robiliśmy trasę po Peloponezie w 2007, rozważaliśmy powrót do Grecji w 2012 i dlatego nie mogliśmy się powstrzymać przed ciągłym porównywaniem Grecji i Turcji. Turcja wygrywa ludźmi: przemili, bardzo pomocni. Zanim poprosisz o pomoc zastanów się trzy razy, czy na pewno sam nie dasz rady. Jeśli zapytasz, a zapytany nie potrafi Ci pomóc, postawi na nogi pół miasta, żeby nie zostawić Cię w potrzebie. Jesteśmy psiarzami, więc zwracamy uwagę na zwierzęta przeróżne. Tureckie psy i koty wydawały się bardziej zadowolone z życia i wiodące lepszy żywot niż greckie (mimo, że znamy wiadomości dotyczące przypadków nieciekawego traktowania psów w Turcji). Psy żyją tam obok człowieka, nie z nim, ale często spotykaliśmy miski z wodą i jedzeniem wystawiane przez mieszkańców (dla kotów oczywiście też), a w Anamurze nawet miski "miejskie" (z oznaczeniem nazwy lokalnego samorządu) - też pełne. Niektóre psy ponumerkowane, zakolczykowane. Greckie psy - te, które wiedzieliśmy na Peloponezie i w drodze przez Grecję - zaniedbane, chore i przestraszone. Wiele na łańcuchach przy "budach", często beczkach, bez ani kropli wody przy upałach po 40 stopni. Pamiętam oburzenie faceta w Mykenach, który przy kasie lał sobie wodę z węża, już nie pamiętam czy na samochód czy coś tam przy kasie i poprosiliśmy go, żeby lunął z tego węża psu, który był za pobliskim płotem, miał tam budę z jakieś drewnianej skrzyni, metrowy łańcuch i kompletnie suchą miskę przy pełnym słońcu. Facet był oburzony, jakbyśmy mu matkę taczkami przejechali. Jeszcze gorzej zapadły nam w pamięć peloponeskie koty - ogromna różnica pomiędzy teorią prezentowaną na pocztówkach, kalendarzach i innych gadżetach a praktyką. W 2007 roku peloponeskie koty dzieliły się na trzy rodzaje: chore, głodne i rozjechane. Wyglądało to nieco lepiej w Atenach i dużo lepiej w okolicach Meteorów. Mam nadzieję, że coś się w Grecji zmieniło pod tym względem na plus. Natomiast, mimo, iż tureckie jedzenie jest pyszne, ogólnie greckie było dla nas jeszcze lepsze:)
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 10.02.2013 09:57

Wycieczki z Alanyi.

Alanya to dobre miejsce wypadowe na super wycieczki. Dalej na wschód już się nie przemieszczaliśmy. Czytałem tu kilka wspaniałych relacji opisujących wschodnie rejony Turcji, niestety urlop nie jest z gumy i coś trzeba było poświęcić. Oprócz tego w czasie każdego wyjazdu planujemy zarówno zwiedzanie jak i trochę lenistwa na plaży i w wodzie. Pierwsze dwa dni pobytu w Alanyi były własnie takie, ale trzeciego dnia ruszamy na kolejne "podboje", nie tylko zresztą my, piraci też:

Obrazek

Najpierw jedziemy do Dolphinapark Sealanya. To kilkadziesiąt minut jazdy od Alanyi. Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia co do takich miejsc. Czy zamykanie delfinów i przyuczanie ich do sprawiania rozrywki ludziom jest etyczne ? Przez ten 40-minutowy występ targały mną sprzeczne uczucia, z jednej strony prawdopodobnie nigdy bym tych wspaniałych ssaków nie zobaczył z bliska, gdyby nie to miejsce, z drugiej wolałbym zobaczyć je nawet z daleka, ale na wolności. Mam nadzieję, że nie dzieje im się tam krzywda.

Obrazek

Obrazek



Ruszamy do Manavgat, w mieście skręcamy w lewo w kierunku wodospadów (trzeba nieco oddalić się od wybrzeża, droga znośna). Po przyjeździe na miejsce zaskakuje nas duża ilość ludzi.Zastanawiamy się - czyżby na południu już wszędzie tak miało być ? Po pustawej Kapadocji ciężko się przyzwyczaić do takich tłumów. Większość zwiedzających to Turcy, więc może to takie miejsce ich wycieczek, szczególnie że była to niedziela ? Miejsce dosyć rozreklamowane, ale wielkiego wrażenia na mnie nie zrobiło.

Manavgat
Obrazek

Ciekawostką mogą być stoliki z restauracji ustawione w wodzie. Jak widać jednak chętnych nie było, może dlatego, że woda dosyć zimna.
Obrazek

Sprzedawca ozdóbek ze szkła na życzenie wyczarowywał szklane zwierzaczki.
Obrazek



Jedziemy dalej tą samą drogę w kierunku Oymapinar Baraji. Potoczna nazwa tego miejsca to Green Kanyon. Czas przejazdu od Manavgat to niecała godzina. Ostatni odcinek to dosyć stroma wspinaczka samochodem. Po dojeździe na szczyt można zostawić samochód, przed albo za tunelem i wchodzimy na zaporę skąd olśniewa nas taki widok.

Obrazek

Przez ten mostek, który widzimy na dole dojeżdża się właśnie od strony Manavgat. Na samej górze wieje tak, że czapki spadają z głów nie tylko z wrażenia. Tutaj też zwykle przyjeżdżają autokary z wycieczkami, ale my takowych nie spotkaliśmy. Można na tym poprzestać i wracać, my jednak chcieliśmy popłynąć statkiem wycieczkowym. trzeba było pojechać dalej, tu stan drogi dość mocno się pogarsza, ale da się przejechać. Dojeżdżamy do miejsca tam, skąd odpływa statek. Stoją 3 autokary, podchodzimy do kierowcy i pytamy w jakich godzinach kursuje statek. Niestety okazuje się, że wypływa tylko 2 razy dziennie, drugi raz odpłynął o 13-stej czyli pół godziny temu. Co za pech. Wcześniej nigdzie nie udało mi się zdobyć informacji w jakich godzinach kursuje. Zamiast rejsu pozostaje nam kliknąć parę zdjęć.

Oymapinar Baraji
Obrazek

Obrazek



Wracamy do Manavgat i jedziemy w kierunku Koprulu Kanyon. Po zjeździe w lewo z głównej trasy Alanya-Antalya droga prowadzi nas przez piękne tereny. Choć z tego co pamiętam to do przejechania było około 50 kilometrów to o szybkiej jeździe można zapomnieć. Droga wąska, co kilkanaście metrów bardzo ostre zakręty, nie widać czy jedzie coś z naprzeciwka. Potem oprócz zakrętów raz w górę, raz w dół. W drugiej części trasy jedziemy obok miejsc, gdzie wyrusza się na rafting. Naganiacze stoją przy drodze i zapraszają, my jednak planujemy dojechać do samego końca drogi. Poniższe zdjęcie zrobione jest z parkingu na szczycie, przejazd przez ten mostek dostarcza nie lada emocji. Przed nim bowiem droga zwęża się maksymalnie, a trzeba wymijać się z samochodami terenowymi tubylców, którzy tak do końca nie dbają o zadrapania. Ta mijanka przypomina mi trochę wyjazd na Sv. Jure ( w cro emocje te były na dłuższym odcinku ).

Obrazek

Natychmiast po zaparkowaniu atakuje nas Turek, który łamaną polszczyzną zaprasza na rafting. Pierwsza cena nie brzmi zachęcająco, ale po dłuższym targowaniu spada ona o ponad połowę, prawdopodobnie też z tego względu, że było już dosyć późno i szansa na złapanie kolejnych klientów nieduża. Wsiadamy. Pierwszą część trasy pokonujemy siłą mięśni wciągając się po linie. Prąd jest silny i łódka wypełniona nawet 8-osobami ma problem z pokonaniem siły rzeki bez pomocy liny. trzeba uważać też na kamienie, za to widoki rewelacyjne. Polecam każdemu, naprawdę warto wybrać się w te rejony. No to płyniemy.

Koprulu Kanyon
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Z powrotem nie wracamy przez mostek, ale jedziemy w dół za parkingiem, tym razem jedziemy po drugiej stronie rzeki. Tu trafiamy na miejsce tureckiego pikniku, jest niedziela. W zacienionym miejscu jest grillowanie, kąpiel w rzece, stoliki ustawione w wodzie. Jak oni to robią to nie wiem bo ja po wejściu do tej lodowatej wody na głębokość 30 centymetrów po minucie miałem zdrętwiałe nogi. Nie wiem jaka była temperatura tej wody, ale przypuszczam, że nie więcej niż 10-12 stopni. Jak widać niektórym nie przeszkadzało to skakać do niej na główkę, brrrrr. Atmosfera iście piknikowa, przy każdym stoliczku gra muzyka.

Obrazek

Obrazek

Turystów tu nie ma, sami Turcy i niektórzy trochę zdziwieni spoglądają na nas i nasz samochód. Nie będziemy im przeszkadzać w zabawie i powoli zbieramy się do powrotu do Alanyi. Kolejny "pracowity" dzień tych wakacji dobiega końca. W następnym odcinku odwiedzimy Side.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11730
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 10.02.2013 14:05

Ania77, dzięki za ciekawe i cenne uwagi :idea:

Pisząc o tanim zwiedzaniu Grecji miałem na myśli to, że dobrze się trzeba natrudzić by znaleźć tam płatny parking :roll: a ogólnie zabytki do super drogich nie należą. Atrakcją, która wg mnie była trochę za droga, choć niewątpliwie ciekawa, była peloponeska kolejka do Kalavrity za 18 euro od osoby. Natomiast np jaskinie Dirou w innym kraju pewnie kosztowałyby 2x więcej a wg mnie są wielkim hitem.
Cóż, trzeba będzie na te wydatki w Turcji przewidzieć trochę więcej.

Ale bardzo jestem zaskoczony tym co piszesz o greckich zwierzętach 8O
Ja nie mogę przejść obojętnie obok żadnego kota, zresztą w relacji pokazujemy ich chyba sporo za dużo :? . Właściwie nie przypominam sobie bardzo źle wyglądającego kota, te które spotykaliśmy były zadbane, zwykle najedzone, często widywaliśmy kocie miski, na pewno żadnemu nie działa się wielka krzywda. A w sumie w Grecji spędziliśmy już prawie 3 miesiące w różnych rejonach. Co do psów się nie wypowiem, rzadziej je spotykaliśmy, no a jeden niestety zakończył chyba życie wbiegając wprost pod koła naszego auta :? . Podział na "chore, głodne, rozjechane" z całą pewnością mógłbym zastosować do psów w Rumunii i Bułgarii :roll: .

Ponieważ gdy kiedyś będziemy się wybierać do Turcji bardziej na wschód, też będzie to na pewno wrzesień, trzeba będzie się nastawić na te nocne chłody :wink: . Mam nadzieję, że podobnie jak w Grecji, tak i tam nie ma problemów ze znalezieniem miejsca na noclegi w aucie na dziko :roll: , no i że nie ma problemów z dostępem do słodkiej wody do mycia czy gotowania.

Grot, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko naszym uwagom w swojej relacji :roll:
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 10.02.2013 15:21

Kulka53 jasne, że nie mam nic przeciwko, wręcz przeciwnie każda uwaga jest zawsze cenna. Co do przemyśleń ani77 to sam tak na szybko starałem się przypomnieć koty i psy na greckiej i tureckiej trasie. Myślę, że można pewnie trafić na koty napasione jak i na wygłodzone i w Grecji i Turcji. W Grecji na Lefkadzie na przykład spaliśmy w domku campingowym i codziennie rano i wieczorem przychodziło całe stadko kotów podjeść, podobnie było w hotelu w Alanyi, gdy daliśmy jedzonko jednemu potem nie wiadomo skąd przybiegało 4,5 następnych kotków. Jednak nie wyglądały na wygłodzone. Tak naprawdę jednego takiego kotka widziałem w Myrze, był naprawdę wychudzony jak szkielet. Nic nie mieliśmy niestety do jedzenia, a że było dość późno stragany były zwinięte. Co dziwne wszyscy tam mówili po rosyjsku 8O. Na zdjęciu może tego nie widać, ale nie wyglądał dobrze.

Obrazek

Co do pozostałych uwag ani77 to autostrady tureckie faktycznie dobre i tańsze od greckich. Co do oceny ludzi to też pewnie można różnie trafić, jak wszędzie. Ja, jeśli chodzi o Turcję mam same pozytywne oceny, tak się zastanawialiśmy czy w Polsce mógłbym liczyć na taką pomoc jaką mi okazano (o tym będzie już całkiem niedługo), szczególnie gdybym był cudzoziemcem. Stereotyp Turcji i Turka jest u nas raczej negatywny, z czym zresztą się nie raz spotkałem, gdy opowiadałem gdzie się wybieram.
My mieszkaliśmy wprawdzie w wynajętych wcześniej miejscach, ale tereny są tu tak rozległe, że z miejscem na nocleg z autem nie powinno być żadnych problemów.
ania77
Croentuzjasta
Posty: 329
Dołączył(a): 17.04.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ania77 » 10.02.2013 17:40

kulka53 napisał(a): (...) Pisząc o tanim zwiedzaniu Grecji miałem na myśli to, że dobrze się trzeba natrudzić by znaleźć tam płatny parking :roll: a ogólnie zabytki do super drogich nie należą. Atrakcją, która wg mnie była trochę za droga, choć niewątpliwie ciekawa, była peloponeska kolejka do Kalavrity za 18 euro od osoby. Natomiast np jaskinie Dirou w innym kraju pewnie kosztowałyby 2x więcej a wg mnie są wielkim hitem.
Cóż, trzeba będzie na te wydatki w Turcji przewidzieć trochę więcej.


Jedyny płatny parking w Grecji, jaki sobie przypominam w czasie naszego wyjazdu to w centrum Aten. A co do zabytków to mieliśmy takie wrażenie, że Grecy chętnie kasują za zabytki własne, tzn. historycznie greckie i tu cena jest "uzależniona od liczby kolumn":) Natomiast kasowaniem za "te inne" już nie są tak bardzo zainteresowani, choć po przeszło pięciu latach nie potrafię sobie dokładnie przypomnieć, które z "tych innych" były płatne, a które nie.

Oczywiście w Turcji bez specjalnego wysiłku ominiesz niektóre płatne parkingi, ale są miejsca gdzie ich pęd na turystyczną kasę przekraczał moją tolerancję. My mieliśmy taką sytuację w Meryemanie. Jedno z nas było zainteresowane jej zwiedzaniem, drugie nie. Jedziemy z założeniem, że chętny sobie Meryemanę obejrzy, niechętny pozostanie w samochodzie. I co zastajemy na miejscu? Szlaban i pobór kasy (chyba po 12,5 liry, czy coś koło tego) jest już przed wjazdem na parking:) Można oczywiście w ramach protestu na zdzierstwo zawrócić, no ale jak się tyle jechało, żeby zobaczyć... Niechętny może też teoretycznie wysiąść z samochodu i poczekać sobie przy szlabanie:) tylko, że to jest dużo wyżej niż Efez i we wrześniu było tam dobrych kilka stopni mniej, co przekładało się na wyraźnie odczuwalny i dokuczliwy chłodek. Tym samym jedno z nas zapłaciło 12,5 liry za przejażdżkę na parking:) Cierpliwość nasza się skończyła i postanowiliśmy nie zostawić miastu Selcuk ani liry więcej, dlatego na obiad i nocleg pojechaliśmy gdzie indziej.

kulka53 napisał(a):
Ale bardzo jestem zaskoczony tym co piszesz o greckich zwierzętach 8O
Ja nie mogę przejść obojętnie obok żadnego kota, zresztą w relacji pokazujemy ich chyba sporo za dużo :? . Właściwie nie przypominam sobie bardzo źle wyglądającego kota, te które spotykaliśmy były zadbane, zwykle najedzone, często widywaliśmy kocie miski, na pewno żadnemu nie działa się wielka krzywda. A w sumie w Grecji spędziliśmy już prawie 3 miesiące w różnych rejonach. Co do psów się nie wypowiem, rzadziej je spotykaliśmy, no a jeden niestety zakończył chyba życie wbiegając wprost pod koła naszego auta :? . Podział na "chore, głodne, rozjechane" z całą pewnością mógłbym zastosować do psów w Rumunii i Bułgarii :roll: .


My spędziliśmy w Grecji 3,5 tygodnia w 2007 roku i nasza opinia wynikła, jak pisałam, z obserwacji w różnych miejscach. Najgorzej, jeśli chodzi o koty, zapamiętaliśmy Finikoundę - jakkolwiek pisać nazwę tej miejscowości:) Życzylibyśmy sobie, a zwierzętom przede wszystkim, żeby więcej takich obrazków nie oglądać i mamy nadzieję, że tak będzie, a powrót do Grecji chodzi nam dużymi krokami po głowie i kto wie, może nawet w tym roku.
EDIT: Patrząc na Wasze "kocie" zdjęcia możnaby pomyśleć, że mówimy o różnych krajach. Albo, że miałam urojenia... I mam nadzieję, że te "Wasze" koty (i oby psy też) i koty Dangolki to są te aktualnie "ogólnogreckie" i tak już pozostanie:)

kulka53 napisał(a):
Ponieważ gdy kiedyś będziemy się wybierać do Turcji bardziej na wschód, też będzie to na pewno wrzesień, trzeba będzie się nastawić na te nocne chłody :wink: . Mam nadzieję, że podobnie jak w Grecji, tak i tam nie ma problemów ze znalezieniem miejsca na noclegi w aucie na dziko :roll: , no i że nie ma problemów z dostępem do słodkiej wody do mycia czy gotowania.


Ja myślę, że w Turcji z miejscami na noclegi w samochodzie będzie jeszcze łatwiej niż w Grecji:)

grot napisał(a): (...) Co do oceny ludzi to też pewnie można różnie trafić, jak wszędzie. Ja, jeśli chodzi o Turcję mam same pozytywne oceny, tak się zastanawialiśmy czy w Polsce mógłbym liczyć na taką pomoc jaką mi okazano (o tym będzie już całkiem niedługo), szczególnie gdybym był cudzoziemcem. (...)


Mieliśmy między innymi taką sytuację: w Edirne chcieliśmy wysłać kartki i szukaliśmy skrzynki pocztowej. Byłam pewna, że skrzynki pocztowe w Turcji są, bo je widziałam w innych miejscowościach, choć nie w każdej (później w internecie przeczytałam, że to właśnie wcale nie jest takie oczywiste i są miejscowości, gdzie skrzynek nie ma i listy wysyła się tylko na poczcie, ale wtedy tego nie wiedzieliśmy). Chodzimy po tym Edirne, chodzimy, kartki wysłać musimy, bo to ostatnia miejscowość w Turcji, z której właśnie wyjeżdżamy (zawsze wysyłamy kartki na ostatnią chwilę i to kolejny kraj, gdzie nam to nie popłaca) a skrzynek nie ma. Podchodzimy do faceta z obsługi meczetu i pytamy go o skrzynkę. Nie bardzo mówił po angielsku, więc ściągnął trzy swoje koleżanki. One niby mówiły po angielsku, ale podobnie jak on. Tłumaczymy o co chodzi, pokazujemy kartki, pokazujemy, że są wypisane, że są znaczki i że chcemy je - no i tu pokazujemy, że chcemy je w dziurę w ścianie:) One nam mówią, że poczta finito. My wiemy, że poczta nie pracuje, bo już chyba 22, ale pokazujemy, że chcemy to w ścianę albo w skrzynkę. One, że nie ma i że poczta finito. Trwało to chyba z 15 minut, w końcu udało się nam wyswobodzić, dziękując za pomoc i poszliśmy szukać dalej. Znaleźliśmy budynek poczty, rzeczywiście zamknięty i przy nim też nie było skrzynek. No, jak już przy nim nie było skrzynek to zaczęliśmy wierzyć, że tam skrzynek nie ma. Poszliśmy zapytać w hotelu obok. Mówią, że skrzynek nie ma. Rodzinie w Polandzie można te kartki zawieść, ale do innych krajów to już gorzej. W końcu wpadliśmy na pomysł: z miejscowej waluty zostało nam całe 5 lir, tuż obok poczty jest kawiarnia. Pójdziemy tam, poprosimy, żeby jutro rano wysłali nam te kartki, damy tą piątkę w podzięce za przysługę - wyślą to wyślą, nie wyślą - trudno. Poszliśmy. Wybraliśmy na oko najbardziej kumate kelnerki i pytamy, czy mówią po angielsku. One, że oczywiście, ale ni w ząb nie kumają o co chodzi. Zawołały kolegę, takiego młodziutkiego chłopaczka. Jego inglisz podobny. We czwórkę oglądają te kartki z każdej strony, my im znowu pokazujemy, że są adresy, są znaczki i że budynek obok. Młody zawołał szefa. Przyszedł uśmiechnięty od ucha do ucha szef, przywitał się. Tłumaczymy o co nam chodzi. Szef wysłuchał, powiedział "okiej", wziął od nas kartki, podał młodemu, klepnął go z całego serca w plecy, aż młody ledwie ustał, podał nam rękę na pożegnanie i poszedł. Młody stał zamurowany. Wręczyliśmy mu pięć lir, podziękowaliśmy, pożegnaliśmy się i poszliśmy. No i przed nami 3 opcje: Młody nic nie zrozumiał i nic z tego nie wyjdzie, Młody wyśle kartki w śmietnik, bo mu się nie będzie chciało podejść na pocztę, Młody zrozumiał i wyśle. Po tygodniu kartki były w Polsce:)

Grot, piękne zdjęcia okolic Alanyi:) My je ominęliśmy (tzn. przez Alanyę tylko przejechaliśmy), a może następnym razem trzeba będzie się tam zatrzymać.
Ostatnio edytowano 10.02.2013 23:31 przez ania77, łącznie edytowano 1 raz
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13000
Dołączył(a): 14.05.2005
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 10.02.2013 17:49

Kartki z Kapadocji wysłaliśmy z recepcji hotelowej. Recepcjonista poinformował o kosztach znaczków x ileś kartek i zadeklarował, że wyśle. Oczywiście wysłał! :mrgreen:
grot
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 71
Dołączył(a): 27.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) grot » 13.02.2013 12:06

SIDE

Alanya to wprawdzie typowe miasto do hurtowego odpoczynku, ale można też złapać ładne fotki.

Obrazek

Obrazek


Dziś Side. Z Alanyi około godzina jazdy. Tak po prawdzie to nie mieliśmy tego wyjazdu początkowo w planie i zdecydowaliśmy się po południu, że dość już leżenia na plaży i po krótkim namyśle obraliśmy kierunek Side. Nie spodziewaliśmy nic specjalnego, ot taki wieczorny spacer. Dojazd do centrum taką uliczką i .... już nam się podoba. Side to dawne miasto greckie, główna atrakcja to ruiny świątyni Apolla.

Side
Obrazek

Obrazek

Do samego centrum nie można dojechać, szlaban i strażnik skutecznie to uniemożliwiają, ale po lewej stronie jest dość pokaźny parking. Najpierw wracamy kawałek z powrotem a potem idziemy dróżką w stronę morza. Po drodze kolejne ruiny lepsze

Obrazek

Moja refleksja po przejściu wokół tych ruin. Nie widać tu ręki gospodarza, który zadbałby o to co jeszcze pozostało z tych greckich czasów, być może właśnie chodzi o to, że to było greckie miasto ? Nie wiem, ale cenne pozostałości walają się wśród piachu, ziemi i trawy. Coś próbuje się teraz wprawdzie robić, ale czy nie jest za późno. Na dobrą sprawę można by podjechać ciężarówką i zabrać sobie część tych kamieni, na przykład te leżące tutaj:

Obrazek

Szkoda, że większość tego terenu wygląda tak:

Obrazek

Potem wracamy na główną ulicę. Być może to brzmi śmiesznie i dziwnie, ale mnie ta ulica kojarzyła się z Zakopanem i Krupówkami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


A nad samym morzem

Obrazek

Obrazek



To tyle w tym odcinku, w następnym między innymi Aspendos, Antalya, Chimera oraz niemiła przygoda, która była nam chyba pisana od początku podróży, albo nawet jeszcze przed wyjazdem.
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 13.02.2013 12:36

Widzę, że do Tersane też wszedłeś...ciekawy obiekt prawda?


Pozdrawiam
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11730
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Turcja samochodem 2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 13.02.2013 13:32

ania77 napisał(a):Jedyny płatny parking w Grecji, jaki sobie przypominam w czasie naszego wyjazdu to w centrum Aten.

Z tego co ja pamiętam, to jedynym miejscem gdzie widziałem jakieś płatne miejsca postojowe to było centrum... Metsova :lol: . Może i w większych miastach Grecji istnieją strefy płatnego parkowania, ale przy zabytkach położonych gdzieś "w polu" nie ma o tym mowy.
Szkoda, że w Turcji nie będzie podobnie, no ale jakoś trzeba sobie będzie z tym poradzić :) .
ania77 napisał(a):Ja myślę, że w Turcji z miejscami na noclegi w samochodzie będzie jeszcze łatwiej niż w Grecji:)

Tak szczerze, to ja też tak myślę :) . Może nie łatwiej, ale oby przynajmniej tak samo łatwo :) .
grot napisał(a):Potem wracamy na główną ulicę. Być może to brzmi śmiesznie i dziwnie, ale mnie ta ulica kojarzyła się z Zakopanem i Krupówkami.

Mi się trochę skojarzyło z (oglądanymi co prawda tylko na relacyjnych zdjęciach) bułgarskimi Nesebyrem i Sozopolem.

Przeczytałem co nieco o waszych przedwyjazdowych poszukiwaniach ubezpieczyciela na Turcję... ale pewnie i tak dotyczyły one aut nowszych niż 10 letnie? :?
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

2012 Turcja - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018