Rozmiar: 51 bajtów  Rozmiar: 51 bajtów  

 
Dojazd do Chorwacji Trasa 3
reklama


odcinek opis co warto zobaczyć
Barwinek - Koszyce Granicę ze Słowacją przekraczamy w Barwinku. Po wjechaniu na Słowację czeka nas najpewniej spotkanie z żebrakiem, czyli policjantem lub innym człowiekiem w mundurze (kto to jest trudno ustalić, bo najczęściej posiadany przezeń samochód nie jest oznakowany lub nie ma go wcale). I zaczyna się żebranina, tzn. wyciąganie pieniędzy za wszelkie, najmniejsze nawet nieprawidłowości. Stąd koniecznie należy mieć zapięte pasy bezpieczeństwa, także z tyłu (ale to ponoć jest na Słowacji obowiązkowe tylko na międzynarodowych drogach (!?)). Jedziemy przez Svidnik i przed Presovem dojeżdżamy do drogi Presov - Michalovce, gdzie kierujemy się na Presov i Koszyce. Między Preszowem a Koszycami jest odcinek autostrady (ok. 30 km), za którą trzeba płacić wykupując winietkę. W ogóle się to nie opłaca, lepiej objechać autostradę boczną drogą. Ten rejon Słowacji wygląda jak wymarły. Nie ma samochodów na drogach, ludzi w miejscowościach specjalnie nie widać, nic się nie dzieje. W odrapanych wsiach mnóstwo Cyganów. Za to można podziwiać ciekawe pomniki przy drodze, na przykład jak dzielny czołg radziecki zwycięża nad czołgiem niemieckim.
Koszyce - Budapeszt Jeśli w Koszycach jakimś cudem się nie zgubimy (brak drogowskazów, a przejazd jest bardzo skomplikowany), to wyjeżdżamy na drogę prowadzącą na przejście z Węgrami w miejcowości Sena. Na tej drodze ruchu prawie nie ma. Po przejechaniu granicy węgierskiej niewiele się zmienia, ruch nasila się dopiero przed Miszkolcem. Dalej kierujemy się na Budapeszt, droga jest z kolei zatłoczona. W miejscowości Fuzesabony wjeżdżamy na autostradę M3 (płatna, należy koniecznie wykupić winietkę wraz z kartą magnetyczną, gdyż przy każdym wyjeźdie z autostrady są bramki, gdzie karta jest sprawdzana). Autostrada jest dobrej jakości. Niestety, Budapeszt ma dopiero zaczątki obwodnicy i musimy przejechać przez całe miasto. Odcinek Koszyce - Miszkolc jest, zwłaszcza po stronie słowackiej, bardzo zaniedbanym rejonem. Naprawdę pięknym miastem jest natomiast Budapeszt, moim zdaniem o wiele przewyższając "bliźniaczy" Wiedeń. Jest to prawdziwie wielkie miasto, stąd zwiedzanie trwa minimum kilka godzin. Zaparkować samochód można prawie w samym centrum, ale bardzo uważać trzeba na kradzieże (najlepiej w kabinie w ogóle niczego nie pozostawiać).
Budzpeszt - Nagykanizsa W Budapeszcie kierujemy się cały czas na autostradę M7 prowadzącą w stronę Balatonu. Na drogowskazach w mieście widnieje najczęściej tylko numer drogi. Autostrada M7 jest dość kiepska, ale prawdziwy horror zaczyna się dopiero nad Balatonem, gdy się ona skończy. Przejazd przez niezliczoną ilość miejscowości, z których każde ma "Balaton" w nazwie, wydaje się trwać wiecznie. Mijamy Balaton i jedziemy w stronę granicy z Chorwacją. Ostatnim większym miastem węgierskim, które mijamy, jest Nagykanizsa. Balaton, który ma być "węgierskim morzem", bardziej zasługuje na miano wielkiej kałuży. Jest płytki i zarośnięty, więc do kąpieli właściwie się nie nadaje. Pod względem widokowym ładniejsza jest strona zachodnia jeziora (nie ta, wzdłuż której prowadzi główna droga).
Nagykanizsa - Zagrzeb Granicę przekraczamy w miejscowości Letenye. W Chorwacji od razu wjeżdżamy na odcinek autostrady, na którym właściwie wcale nie ma ruchu i można rozpędzić samochód do prędkości maksymalnej. W okolicach Varazdina autostrada się kończy i kilkanaście kilometrów musimy przejechać zwykłą, wąską drogą. Dalej znów jest autostrada, którą dojeżdżamy do Zagrzebia. Z obwodnicy miasta skręcamy na Karlovac. Dalej jedziemy jak w przypadku trasy 2.



  Powrót na poprzednią stronę


[Strona główna] [Sponsor] [Redakcja] [Reklama] [Kontakt] na górę strony

Rozmiar: 107 bajtów


apartamenty w cro




Rozmiar: 107 bajtów
Polecamy:
APARTAMENTY - rezerwacje ONLINE

Rozmiar: 107 bajtów

(c) 1999-2009 Chorwacja Online - Cro.pl